Salon profesora Dudka
Poprzedni Następny

 

Gdy załamuje się równowaga między trwałymi 
wartościami a doraźnymi celami, Salon przywraca 
właściwy status nauki, kultury, życia społecznego 
i intelektualnego autorytetu.

Maria Peisert-Kisielewicz

Fot. Jerzy Katarzyński

Prof. Józef Dudek jest matematykiem, pracuje w Uniwersytecie Wrocławskim. W 1999 r. otrzymał doroczną nagrodę rektorów wrocławskich uczelni 
za integrację środowiska naukowego.

W każdy piątek o 19. gospodarz Salonu wita w progu swoich gości. Kwadrans później maleńkim dzwoneczkiem daje znak rozpoczęcia spotkania. Prowadzący przedstawia gościa specjalnego, a potem czuwa nad przebiegiem dyskusji. Prelegent ma około 30–40 minut na prezentację tematu. Dyskusja trwa do godziny 21. Godzinny antrakt jest nie mniej ważną częścią spotkania. Wtedy najpełniej wyraża się salonowość tego miejsca. Owoce, napoje, ogromny chleb ze smalcem, a przede wszystkim żywa kontynuacja dyskusji wśród tych, co mniej odważni lub bardziej dociekliwi, wrze w małych, stłoczonych grupkach bywalców Salonu. Druga część spotkania przedłuża się niekiedy do północy.

DWIE NAMIĘTNOŚCI

Pierwotnym zamiarem prof. Józefa Dudka było stworzenie salonu matematycznego, który przyciągałby wybitnych uczonych z kraju i ze świata. Czegoś na wzór owej lwowskiej kawiarni, po której pozostała słynna Książka szkocka. Profesor jest bywalcem wrocławskich kawiarni. Być może z połączenia tych dwu namiętności doszło do pierwszych spotkań w ogromnym, pustym mieszkaniu profesora. Zaczęło się od dyskusji o charakterze politycznym – pasje matematyczne zrealizował profesor w postaci seminarium. Szybko jednak rozszerzał się repertuar tematów, rosła liczba spotkań, przybywało dyskutantów. Już niemal trzy lata temu postanowił prof. Dudek wprowadzić swoisty rytuał, który do dzisiejszego dnia porządkuje działalność. Wtedy też nadaliśmy salonowi miano „Salonu profesora Dudka”.

Wprawdzie przez mieszkanie prof. Dudka przewinęło się już ponad 1000 osób, spotkań było ponad 120, a goście przybywali z kraju i ze świata, lecz wierny trzon bywalców Salonu stanowi profesura wszystkich wrocławskich uczelni. Bywają tu wybitni przedstawiciele różnych dziedzin wiedzy, a także młodsi pracownicy naukowi, studenci, przedstawiciele władz i samorządu, partii politycznych, kultury wrocławskiej i edukacji.

KIERUNEK ŻYCZLIWOŚĆ

Osobliwością salonowej formy jest zapraszanie wszystkich gości osobiście przez gospodarza. Przyjście bez zaproszenia lub sprowadzenie dodatkowej osoby bez uprzedniej zgody profesora może się spotkać z wyraźną reprymendą z jego strony. Nie każdy jest zapraszany na wszystkie spotkania, zwykle jest tu 60-80 gości. Za każdym razem profesor osobiście przygotowuje swój piątkowy wieczór. Salon jest niezależny, wspierany jedynie przez skromną skarbonkę znajdującą się w holu, której zawartość zwykle nie pokrywa wydatków związanych z działalnością profesora. Cena niezależności Salonu jest zatem duża.

Prof. Dudek z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem planuje spotkania i ustanawia pary – prowadzącego i gościa specjalnego, według tylko sobie wiadomego klucza. Nie muszą to być przyjaciele lub przedstawiciele tej samej dziedziny wiedzy. Zawsze towarzyski i zaznajomiony z ogromną liczbą osób, profesor wybiera temat ciekawy bądź intelektualnie ważny lub interesującą osobowość prelegenta. Początkowe spotkania zdominowane były przez charaktery ścierających się dyskutantów, niekiedy wyraźnych przeciwników. Zjawisko to jednak szybko ewoluowało w kierunku życzliwości, a nawet przyjaźni. Dzisiaj wynosi się z Salonu świadomość odmienności w myśleniu, zrozumienie dla różnorodności poglądów popartych uczciwą intelektualnie argumentacją, która sprawia, że jeszcze długo po spotkaniu rozważa się różne aspekty stawianych problemów.

POCZUCIE RÓWNOWAGI

Salon nie tworzy syntez, nie zamyka tematów, nie przyjmuje stanowisk. Wprost przeciwnie, pozostawia zawsze przestrzeń otwartą dla dalszego ciągu. Co ciągnie nas do Salonu? W okresie transformacji, gdy załamuje się równowaga między trwałymi wartościami a doraźnymi celami, Salon przywraca poczucie tej równowagi, przywraca właściwy status nauki, kultury, życia społecznego i intelektualnego autorytetu.

Podczas ostatnich spotkań Beata Zagórska-Marek przedstawiła Opowieści kwiatów swawolnych, ukrytą historię rasy ludzkiej opowiedział Michael A. Cremo, Kate Delaney mówiła o wpływie globalizacji na kulturę, Paweł Śpiewak próbował natomiast odpowiedzieć na pytanie Czy demokracja jest możliwa?. Janusz Onyszkiewicz mówił o cywilnej kontroli nad wojskiem, a Waldemar Fydrych-Major o Pomarańczowej Alternatywie. Dyskutowano też o bieżących problemach Dolnego Śląska: finansach kultury dolnośląskiej i polityce transportowej Wrocławia. Andrzej Wiszniewski mówił o relacjach między nauką a polityką, a Stanisław Bereś przedstawił temat Literatura przed kamerą. Gośćmi Salonu byli też Władysław Bartoszewski, Andrzej Zoll, Jan Kułakowski, bp. Tadeusz Pieronek, Maciej Zięba, Jan Maria Rokita i Jan Nowak-Jeziorański. Ciąg dalszy nastąpi.

Uwagi.