|
|
|
Prof. Warczewski jest znawcą muzyki Piotr Kieraciński Prof. Jerzy Warczewski, fizyk z Uniwersytetu Śląskiego, ma unikalną, zapewne kompletną, kolekcję nagrań wielkiego pianisty Artura Rubinsteina. Gromadził ją latami. – Kupowałem płyty, wówczas jeszcze analogowe, na całym świecie, na obu półkulach – mówi. Powiększaniu tej kolekcji służyły także wyjazdy na zagraniczne staże i konferencje naukowe. Zbiór katalogowych wydań Rubinsteina uzupełniają zakupione w Związku Radzieckim edycje pozakatalogowe. Obecnie prof. Warczewski uzupełnia płytotekę kompaktami. – Robię to nie dlatego, że chcę mieć kompakty zamiast czarnych płyt. Niedawno ukazała się nadzwyczajna kolekcja z wszystkimi nagraniami Rubinsteina, za 3,5 tys. zł. Chciałem to mieć. CZŁOWIEK RENESANSUW płytotece Warczewskiego znajdują się nie tylko różne utwory w wykonaniu wielkiego mistrza fortepianu, ale także różne wersje nagrań tych samych utworów, np. trzy wersje pięciu koncertów Beethovena w wykonaniu Rubinsteina, nagrane przez pianistę w różnych latach jego życia, z różnymi orkiestrami i dyrygentami: Josephem Kripsem, Erichem Leinsdorfem i Danielem Barenboimem. Niektóre koncerty z jeszcze innymi dyrygentami, np. trzeci koncert c-moll pod dyrekcja Artura Toscaniniego. – To było jedyne nagranie dwóch Arturów, Rubinsteina i Toscaniniego. Prof. Warczewski jest znawcą muzyki i życia Artura Rubinsteina. Zna mnóstwo historii z życia mistrza, anegdot. – Jest moim ulubionym artystą, pianistą – mówi prof. Warczewski. – To człowiek renesansu. Bardzo naturalny. Miałem okazję poznać go osobiście po koncercie w Amsterdamie. Kiedy chciałem podejść do niego, powiedziano mi, że maestro odpoczywa i nie wolno mu przeszkadzać – wspomina Warczewski. – Zaczynała się już druga część koncertu i myślałem, że nic z tego spotkania nie będzie. Ale tuż przed drugą częścią zauważyłem, że Rubinstein wchodzi wraz z żoną do loży honorowej. Nie musiał wykonywać żadnego gestu dyplomatycznego wobec dyrygenta Bernarda Haitinka, bo sam był wielkim artystą. On po prostu chciał posłuchać muzyki. Rozmawialiśmy po polsku. MAGNETOFON ZIMMERMANAW życiu fizyka zdarzyła się też poważna przygoda z radiem... muzycznym. – Przed laty jeden z redaktorów Polskiego Radia dowiedział się, że jestem fizykiem, który interesuje się muzyką i ma kolekcję płyt z muzyką klasyczną. Przeprowadził ze mną wywiad. I tak się zaczęło. Wkrótce potem przyszła propozycja prezentacji nagrań z kolekcji prof. Warczewskiego. Przez kilka lat w każdą niedzielę i święta, w audycji Artur Rubinstein - artysta i człowiek, fizyk mówił o życiu i muzyce wielkiego pianisty. Zbiory prof. Warczewskiego były także wykorzystywane przez wielkich muzyków. – Młody Krystian Zimmerman przychodził do mnie, aby posłuchać nagrań Rubinsteina. To było w maju i w czerwcu 1975 r., a w październiku wygrał Konkurs Chopinowski. Przynosił taki amatorski magnetofonik i nagrywał wspaniałą muzykę Chopina w wykonaniu Rubinsteina. Na drugi dzień mówił mi, że całą noc słuchał tego, co nagrał, i że był chory z wrażenia. DWA FORTEPIANYZamiłowanie do muzyki prof. Warczewski wyniósł z domu rodzinnego. – Matka była pianistką, a ojciec naukowcem w Instytucie Metalurgii, ale oboje bardzo kochali muzykę. Ojciec również umiał grać na fortepianie i rodzice często grywali razem na cztery ręce – wspomina. – W domu panował kult Rubinsteina. Sam też uczył się gry na fortepianie. Początkowo w szkole muzycznej, a potem prywatnie. – Studiowałem fizykę w UJ w Krakowie, a chodziłem ćwiczyć do domu państwa Skrzyńskich, do córki Ferdynanda Hoesicka, znanego pisarza, autora sześciotomowej biografii Chopina. Mieszkali w pałacu Czapskich. Była tam wspaniała galeria obrazów, m.in. Kossaków i Wyspiańskiego. Muzyczne tradycje kontynuowane są w domu państwa Warczewskich nie tylko przez kolekcjonowanie i słuchanie płyt. Obie córki są pianistkami. W domu są dwa fortepiany. – Mam duże mieszkanie i te fortepiany stoją w dwóch różnych pokojach na przeciwległych krańcach domu, więc obie córki mogą ćwiczyć równocześnie. A mnie to w pracy nie przeszkadza, bo dziewczyny są utalentowane i pięknie grają. – Najlepiej słucha się muzyki w czasie specjalnie na to przeznaczonym. Wtedy można się skupić tylko na pięknie muzyki. W programie francuskiej telewizji “Muzzik” można posłuchać wspaniałych koncertów. Często więc przenoszę swoją pracę do pokoju stołowego i tam pracuję, piszę lub czytam, i słucham muzyki z telewizji. Nie jest to właściwe, ale zawsze trochę się łapie tego piękna – mówi prof. Warczewski. Co ma wspólnego muzyka z fizyką? – pytam. – Muzyka jest zjawiskiem fizycznym. Prof. Jerzy Z. Warczewski jest kierownikiem Zakładu Fizyki Magnetyków Uniwersytetu Śląskiego. |
|
|