Strona główna

Archiwum z roku 2002

Spis treści numeru 9-10/2002

Budowanie demokracji
Poprzedni Następny

Badania naukowe

Demokracja jako ustrój prawny i polityczny zdobyła akceptację Polaków, 
wydając się dobrą formą rządów, gwarantujących stabilne istnienie państwa.

Monika Szabłowska

Fot. Monika Szabłowska

Rośnie poparcie dla demokracji jako ideału doskonałości 
– stwierdza dr Tadeusz Szawiel

Na temat zmian w polityce, gospodarce czy w strukturze społecznej, jakie obserwujemy w Polsce już od przeszło 13 lat, napisano wiele rozpraw, artykułów, a nawet opasłych tomów zawierających różnorodne wnioski. Ujęte są one często w tabele, wykresy lub wytłuszczone grubym drukiem. Stanowią przedmiot dyskursu polityków, naukowców i tzw. zwykłych zjadaczy chleba. Można by powiedzieć, że temat ten jest jak rzeka, każdy może coś z niego zaczerpnąć, każdy może też do niego coś dodać. Tym bardziej, iż owe zmiany są czymś tak oczywistym, widocznym i doświadczalnym na co dzień, że podjęcie dyskusji na ich temat, wydanie sądów i ocen współczesnego życia nieobce jest nikomu. Jednakże przyjrzenie się dokładnym, acz naukowym wynikom badań, które w sposób usystematyzowany i klarowny naświetlają powyższe zagadnienie, może stać się przyczynkiem do konfrontacji własnych spostrzeżeń z obrazem społeczeństwa polskiego, jaki wyłania się z analiz badaczy.

Na pytanie, jak wygląda budowanie demokracji w Polsce, dr Tadeusz Szawiel z Instytutu Socjologii w Warszawie, odpowiada:
– Pytanie to jest bardzo trudne, bo nie ma czegoś takiego, jak demokracja w ogóle. Demokracja to bardzo złożony, wielopoziomowy instytucjonalny projekt. Jeśli bierzemy pod uwagę budowanie instytucji, to oczywiście możemy powiedzieć, że proces instytucjonalizacji polskiej demokracji dokonał się w zasadzie wraz z przyjęciem konstytucji. Polska jest demokracją parlamentarną z pełniącym symboliczną rolę prezydentem oraz dość silną pozycją rządu i premiera. To jest jedna warstwa. Jak one funkcjonują, to osobny problem, nim zajmują się socjologowie, badający np. stosunek Polaków do tychże instytucji, stopień zaufania do rządu, parlamentu, sądów, urzędów administracji publicznej. Wreszcie możemy mówić o kondycji polskiej demokracji analizując postawę obywatelskości Polaków i tutaj nasze oceny mogą być zróżnicowane. Podam taki przykład: Polska wyróżnia się na tle innych krajów postkomunistycznych, które na początku lat 90. zaczęły budować system demokratyczny, stosunkowo niską frekwencją wyborczą. Średnia frekwencja do Sejmu w latach 1991-2001 wynosiła 47 proc. Nawet w takich krajach, jak Węgry, Czechy czy Rosja, ten odsetek jest znacząco wyższy.
Dlaczego tak się dzieje, zdaniem dr. Szawiela, trudno odpowiedzieć, jedynej zadowalającej odpowiedzi na to pytanie po prostu nie ma.

DEMOKRACJA JAKO WARTOŚĆ

Dr Tadeusz Szawiel problemem budowania demokracji w Polsce zajmuje się od kilkunastu lat. Wspólnie z panią dr Mirosławą Grabowską są autorami książek: Anatomia elit politycznych: partie polityczne w postkomunistycznej Polsce 1991-93 (Instytut Socjologii UW, 1993) oraz Budowanie demokracji: podziały społeczne, partie polityczne i społeczeństwo obywatelskie w postkomunistycznej Polsce (PAN, Warszawa 2001). Druga z tych publikacji została wyróżniona przez Komitet Badań Naukowych nagrodą im. Ludwika Krzywickiego w dziedzinie socjologii za precyzyjną i systematycznie przedstawioną analizę badań dotyczących sytuacji politycznej Polski prowadzonych przez autorów w latach 90.

Rozpoczęte przez uczonych badania są w zasadzie kontynuowane, może w innym wymiarze, lecz aby w pełni ukazać omawiany proces, istotne jest jego porównanie. Problem budowania demokracji w naszym kraju interesował badaczy na poziomie lokalnym (badaniami objęte zostały 4 ośrodki pozawarszawskie) z Warszawą łącznie.

– W 1995 r. otrzymaliśmy od Komitetu Badań Naukowych grant, który umożliwił nam przeprowadzenie sondażu zatytułowanego „Polacy o swoim kraju” – wyjaśnia dr T. Szawiel. – Badania prowadzone były jesienią 1995 r. Zawarty w książce materiał nie wykracza poza rok 1997, choć wnioski mają głębszy charakter, bowiem dotyczą spostrzegania przez Polaków demokracji i uwarunkowań tego spostrzegania, w zasadzie bez odniesień do konkretnej daty.

Takie ujęcie pozwoliło zaprezentować szerszy obraz funkcjonowania podstawowych instytucji tworzących cały system demokratyczny w Polsce. Szczególnie, gdy omawiany problem rozpatruje się na przestrzeni ostatniego dziesięciolecia.

– Można powiedzieć, że generalnie rośnie poparcie dla demokracji jako ideału doskonałości – stwierdza dr Tadeusz Szawiel. – Od 1991 do 2001 roku obserwujemy w społeczeństwie tendencję doceniania demokracji jako pewnej wartości. Chociaż demokracja jako najlepszy system rządów nie jest w Polsce aprobowana przez wszystkich badanych, zarówno na początku lat 90., jak i obecnie. Ale co ciekawsze – podkreśla dr Szawiel – to, że gdy w 1995 r. pytaliśmy ankietowanych, czy warto bronić demokracji takiej, jaka jest, ponad połowa z nich stwierdziła, że tak. I kiedy pod koniec 2001 r. zadaliśmy podobne pytanie, padła taka sama odpowiedź, pomimo że sytuacja gospodarcza w kraju uległa pogorszeniu, czego przykładem jest dramatyczny wzrost bezrobocia.

BRAK REFLEKSU

Zatem demokracja jako ustrój prawny i polityczny zdobyła akceptację Polaków, wydając się dobrą formą rządów gwarantujących stabilne istnienie państwa. Początkowy dla niej entuzjazm, zauważalny na początku lat 90., można wytłumaczyć odejściem systemu władzy, której społeczeństwo nie akceptowało. Demokracja stworzyła nowe warunki, możliwości, które do roku 1989 były w systemie komunistycznym niemożliwe. Jednak nasuwa się pytanie, czy aby na pewno sprzyjająca wprowadzaniu nowego ustroju sytuacja została w pełni wykorzystana przez elity rządzące. I tu kluczowym zagadnieniem, wg dr. Szawiela, jest instytucjonalizacja demokracji w Polsce, szczególnie zaś funkcjonowanie partii politycznych.

W książce Budowanie demokracji pada stwierdzenie, iż „partie polityczne nie były i nie są rozumiane ani doceniane” przez elity rządzących. Dr T. Szawiel tak precyzuje ten wniosek: 
– Politolodzy wiedzą, że nie ma demokracji bez partii politycznych, to po prostu pewnik. wraz z przejściem do systemu demokracji instytucją, od jakiej zależy jakość demokracji, są partie polityczne. W Polsce po roku 1989 opozycja antykomunistyczna nie brała tego faktu pod uwagę. Przez półtora roku nic nie zrobiła w tej sprawie. Można wymienić konkretne powody takiej sytuacji, ale niezależnie od tego popełniono cały szereg błędów, uchwalając w 1990 r. niedoskonałą ustawę o partiach politycznych. Nie pomyślano o tym, że partie nie powstają z niczego, że muszą mieć pewne zasoby, które miały dawne partie. Błędem było założenie, że tak ważna, złożona i najtrudniejsza instytucja w ustroju demokratycznym, jaką jest partia polityczna, powstaje sama z siebie. Tak naprawdę postsolidarnościowa strona zaczęła instytucjonalizować się w postać partii politycznej dopiero w 1991 r., na parę miesięcy przed pierwszymi wolnymi i demokratycznymi wyborami do Sejmu. Ze strony elit politycznych był to brak szybkiego refleksu, który w zasadzie pokutuje w skutkach do dziś.

I rzeczywiście, partie postsolidarnościowe wciąż na nowo tworzą się, przekształcają, łączą lub dzielą. Niestety, widocznych zmian te procesy nie wprowadzają. Zdaniem dr. Szawiela, potrzeba kilku jeśli nie kilkunastu lat, aby ta sytuacja uległa przeobrażeniu. Inaczej jest z partiami postkomunistycznymi, które przekształciły się pod wpływem nowego systemu. One miały już bazę, doświadczenie, a przede wszystkim liderów i dzięki temu istnieją jako mocne grupy polityczne, mogące rywalizować z partiami postsolidarnościowymi. Tu ciekawym porównaniem do współczesnej sceny politycznej Polski może się okazać przykład Węgier. Dzięki umiejętności instytucjonalizowania demokracji, jak podkreśla dr T. Szawiel, na Węgrzech utworzyła się skuteczna antykomunistyczna partia, która utrzymała władzę polityczną, pomimo iż wprowadzenie reform gospodarczo-społecznych również nie obywa się tam bez drastycznych środków. W Polsce partie popularne w latach 90. dziś mają zaledwie kilkuprocentowe poparcie w społeczeństwie, choć to właśnie im zawdzięczamy wprowadzenie ustroju demokratycznego w kraju.

OBYWATELE UE

Rozpatrując zagadnienie budowy demokracji nie sposób pominąć jeszcze jednego, jakże ważkiego w ostatnich latach problemu: wejścia Polski do Unii Europejskiej.

– Badania nad europejską tożsamością Polaków również są prowadzone – zaznacza dr Tadeusz Szawiel. – Unia Europejska do niedawna była daleką możliwością, lecz od kiedy rozpoczęły się negocjacje dotyczące przystąpienia Polski do Unii, problemy stały się bardzo widoczne i zaczęły interesować Polaków. Generalnie można powiedzieć, że w krajach, które są od wielu lat członkami Unii, ich obywatele są przede wszystkim obywatelami własnych krajów. W przypadku Polaków jest tak samo. Nie obserwujemy niczego takiego, jak obywatelstwo europejskie. Dlatego kraje należące do UE są trochę rozczarowane, że nie wytwarzają się więzy lojalności, identyfikacji z instytucjami unijnymi. To problem przyszłości, teraz Unia jest przede wszystkim instytucją gospodarczą, która cieszy się akceptacją obywateli państw zrzeszonych pod jej patronatem.

Proces włączania Polski w struktury Unii Europejskiej trwa. Ona sama jest w trakcie reform, które mają usprawnić jej funkcjonowanie. Ideą twórców piętnastki jest stworzenie takiego projektu, w ramach którego każde z państw członkowskich będzie mogło realizować swój plan współtworząc jednocześnie plan dotyczący wszystkich członków grupy. Dobrze funkcjonujący system demokratyczny gwarantuje przyjęcie Polski do Unii i zapewnia zachowanie narodowej tożsamości.

– Owszem, jestem Europejczykiem, lecz to nie jest zobowiązujące. przede wszystkim jestem Niemcem, Francuzem czy Holendrem – dodaje dr T. Szawiel. – Z Polską będzie podobnie. Jak wiemy, większość Polaków popiera akces Polski do Unii Europejskiej. co prawda to poparcie 3-4 lata temu było większe, lecz teraz jest ustabilizowane, wynosi ok. 55 proc.

Zatem budowanie demokracji w Polsce to nie tylko stworzenie nowego systemu rządów wraz z przynależnymi do niego instytucjami życia politycznego, gospodarczego czy społecznego. To nie tylko zachwyt nad nowymi możliwościami, jakie demokracja daje państwu, grupom i jednostce. To również wychodzenie poza granice struktury wewnątrzpaństwowej, w takim rozumieniu, iż demokracja jako system władzy jest formą dobrze znaną, ma swoje teoretyczne i praktyczne zaplecze. Dlatego patrząc na inne kraje, w których ów system istnieje od dawna, warto sięgać po wzorce i uczyć się rozwiązywania problemów w odniesieniu do naszych warunków i naszej tradycji. Choć należy również pamiętać, że jak w czasie każdej budowy błędów, niestety, nie da się uniknąć, a mądre wykorzystanie nauki z nich płynącej, jest najlepszym sposobem na dobre funkcjonowanie demokracji.

 

 

Komentarze