„Wynalezienie wynalazku jest na pewno bardzo czasochłonne” - mówi w Radiu BIS dziesięcioletni Sebastian. „Na początku trzeba coś wymyślić, a potem wiedzieć, do czego to będzie potrzebne.”
W warszawskim Muzeum Techniki NOT otwarto wystawę polskich wynalazków, wyróżnionych na międzynarodowych wystawach wynalazczości i innowacji w Brukseli, Norymberdze, Genewie, Moskwie, Gdańsku i Paryżu, w roku 2003. Zaprezentowano ponad pięćdziesiąt prac w celu ich promocji, aby przemysł się dowiedział, „do czego będą potrzebne”.
Jednocześnie w Brukseli opublikowano dane, z których wynika, że Polska należy do krajów zaniedbujących naukę i technikę. Mało inwestujemy w badania naukowe i wytwarzanie produktów nowych technologii, mało takich produktów eksportujemy. Podobno w roku 2005 można się spodziewać znaczącego wzrostu nakładów na naukę.
Tymczasem, jak podaje PAP, „bardzo dobrze rozwija się współpraca Ministerstwa Nauki i Informatyzacji z Ministerstwem Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej w dziedzinie przygotowywania ustawy o innowacyjności”. „W ramach prac nad tą ustawą” - wciąż cytuję PAP - „proponowane są rozwiązania dla przedstawicieli biznesu zainteresowanych wdrażaniem innowacyjnych projektów polskich naukowców. To m.in. tworzenie ulg podatkowych, przyspieszenie amortyzacji, technologiczny kredyt podatkowy i zeroprocentowa stawka VAT na usługi naukowo-badawcze".
„Najważniejszym wynalazkiem jest żarówka” - mówi dziesięcioletni Maciek - „bo inaczej byłoby ciemno i nic byśmy nie widzieli”. Żarówka rzeczywiście się przydaje, szczególnie w tunelu.