Szanowny Panie Redaktorze,
W numerze 1/04 kierowanego przez Pana czasopisma Pan Marek Wroński opisuje, na podstawie, jak sądzimy, artykułu z „Gazety Wyborczej”, sytuację zarzutu dopisania się przez nas do publikacji pani prof. Wity Szulc. Pragnę wyjaśnić, że informacje podane przez „Gazetę Wyborczą” są nieprawdziwe. Redakcja oparła swoje wywody wyłącznie na informacjach przekazanych przez panią Witę Szulc, mimo iż przed ukazaniem się publikacji w rozmowie z panem redaktorem Kąckim (prowadzonej przez telefon komórkowy) proponowałem spotkanie z nami i udostępnienie mu dokumentów, z których wynika jasno, że wszystkie zarzuty stawiane przez panią prof. Witę Szulc są nieprawdziwe. Pan redaktor Kącki nie skorzystał z mojej propozycji i opublikował artykuł. Widząc nierzetelność dziennikarską, oddaliśmy sprawę w ręce prawników, którzy w naszym imieniu wnieśli do „Gazety Wyborczej” sprostowanie. Niestety, odmówiono opublikowania go, łamiąc prawo prasowe, jak również nie opublikowano sprostowania, które wystosował Rektor Uczelni. W ten to sposób pozbawiono nas możliwości publicznej obrony, zarazem ferując wyrok w tej sprawie. Ponieważ naruszono nasze dobra osobiste, prawnicy w naszym imieniu skierowali pozwy do Sądu zarówno wobec pani prof. Wity Szulc, jak i wobec redakcji „Gazety Wyborczej”.
Pragniemy stanowczo podkreślić, że nie dopisywaliśmy się do pracy, a nasz udział w jej powstaniu upoważniał do tego, abyśmy byli współautorami tej publikacji. Nie budzi naszych zastrzeżeń fakt, że pani prof. Wita Szulc wniosła największy wkład pracy w ten artykuł i dlatego też umieszczona jest na pierwszym miejscu wśród autorów.
Pragnę jednak podkreślić, że prof. Wita Szulc nie jest lekarzem i dlatego też zwróciła się do nas z prośbą o współpracę. Szereg zagadnień w tej pracy został przez nas zmieniony. W pierwotnym artykule były zawarte stwierdzenia związane z zastosowaniem muzyki w znieczuleniu bólu, w szczególności w trakcie leczenia operacyjnego i pooperacyjnego. Po przeanalizowaniu przez nas pozycji literatury i dyskusji doszedłem do wniosku, że znacznych fragmentów tej pracy nie można opublikować, gdyż, z medycznego punktu widzenia, są niezgodne z doniesieniami naukowymi.
Absolutnie nie do przyjęcia były stwierdzenia, że można zastosować muzykę jako podstawową formę leczenia. Także inne fragmenty, dotyczące zmian w układzie immunologicznym i endokrynologicznym pod wpływem muzyki, zawierały stwierdzenia bez pokrycia w jakichkolwiek badaniach naukowych, a niektóre z nich były wręcz bezsensowne. Ostateczny tekst pracy ukazał się po naszych dwukrotnych poprawkach.
Swoich racji dochodzimy przed Sądem, gdyż uniemożliwiono nam przedstawienie ich publicznie poprzez odmowę umieszczenia sprostowań i nierzetelność dziennikarską.
Również nieprawdą jest, że pan dr Rzymski pobrał honorarium za ten artykuł. Wynagrodzenie otrzymał za inne artykuły, które opublikowane zostały w tym samym numerze „Przewodnika Lekarza”. Nie występuje także żaden związek ze zwolnieniem z pracy pani prof. Wity Szulc a zanegowaniem przez nią naszego współautorstwa. Procedura zwolnienia pani prof. Wity Szulc, z zupełnie innych przyczyn, została wdrożona wcześniej o przeszło cały miesiąc nim zanegowała Ona współautorstwo dr. Rzymskiego, co, nawiasem mówiąc, uczyniła po pół roku od ukazania się publikacji w „Przewodniku Lekarza”. Pragnę podkreślić, że do momentu ukazania się artykułu w „Gazecie Wyborczej” pani prof. Wita Szulc nie negowała mojego i dr. Woźniaka współudziału w pracy, a także nie występowała publicznie przeciwko uzyskaniu tytułu dr. n. med. przez dr. Rzymskiego.
Szanowny Panie Redaktorze, będę ogromnie wdzięczny za opublikowanie mojego listu, gdyż do czasu rozstrzygnięć sądowych nie mamy innych możliwości obrony swojego dobrego imienia. Dorobek naukowy każdego z nas był i jest na tyle wystarczający, że nie mieliśmy żadnego powodu, aby dopisywać się do cudzych publikacji.
Jak pisałem na wstępie, posiadamy dowody na to, że sytuacja wyglądała zgoła inaczej niż opisała to „Gazeta Wyborcza” i to we wszystkich poruszanych kwestiach.
Zdaję sobie sprawę, że przedstawienie szczegółowe wszystkich aspektów zajęłoby zbyt wiele miejsca w czasopiśmie redagowanym przez Pana, niemniej jeżeli będzie taka potrzeba, służę wszystkimi materiałami i dokumentami.
Z poważaniem dr hab. n. med. Tomasz Opala, prof. AM Poznań