Nie zamierzamy jednak sami projektować i konstruować reaktora jądrowego ani elektrowni. Kupimy gotowy produkt, odpowiadający europejskim wymogom sieci energetycznych, tak pod względem wydajności energetycznej, jak i poziomu bezpieczeństwa. Nie będzie tam polskiej myśli technicznej (choć liczymy na zaangażowanie polskiego przemysłu w tej inwestycji). Natomiast nasi specjaliści muszą brać udział w budowie, uruchamianiu i eksploatacji elektrowni. Trudno sobie jednak wyobrazić, że będą to fizycy z uniwersytetów bez żadnej praktyki. (...) Załoga dużego reaktora (...) to pięć tysięcy ludzi, w ogromnej większości z wyższym wykształceniem. (...) tej chwili w polskich uczelniach technicznych nie ma kierunku kształcenia związanego bezpośrednio z energetyką jądrową.
Rozmowa z prof. Jerzym Niewodniczańskim, prezesem Państwowej Agencji Atomistyki
Jeśli wymienione przeze mnie warunki przekazywania i egzekwowania wiedzy są spełniane, to studia eksternistyczne nie powinny być uważane za gorsze od zaocznych, a ich absolwenci za niedostatecznie wykształconych. Problem w tym, aby były rzeczywiście spełniane, aby fałszywie rozumiane oszczędności i pogoń za zyskiem nie przysłaniały celu studiów. Każde odstępstwo od tych (lub zbliżonych) zasad może obniżyć jakość kształcenia, przekształcając studia eksternistyczne w namiastkę, pozwalającą na szybkie i łatwe zdobywanie dyplomów. I nie ukrywam, że obserwując nadmiernie, jak sądzę, dynamiczny rozwój prywatnego szkolnictwa wyższego, tego się obawiam.
Prof. Tadeusz Wojciechowski pisze o tym, jak powinny wyglądać prawidłowo zorganizowane studia eksternistyczne
Dobrze, jeśli w rektorskiej oracji znajdzie się wiele słów miłych i poprawiających samopoczucie Szanownych Zebranych - w rodzaju: „uplasowaliśmy się na czołowym miejscu w kraju”, „osiągnęliśmy znaczące sukcesy zagraniczne”, „otrzymaliśmy znaczące wyróżnienia”, „przewidujemy odczuwalne podwyżki uposażeń”, „mamy oddanych przyjaciół” itp. Gorzej, jeśli oracja „nafaszerowana” jest liczbami, których przecież i tak nikt ze słuchaczy nie jest w stanie na bieżąco skonfrontować ze swoim portfelem i kończy się zwrotami w rodzaju: „niestety”, „trzeba się liczyć z...” itp. Najgorsze wrażenie jednak oracja robi wówczas, gdy wiele jest w niej historycznych reminiscencji, ogólnikowych obietnic oraz mniej lub bardziej czytelnych personalnych „wycieczek”.
Próbę opisania języka, jakim posługują się przedstawiciele środowiska akademickiego, podejmuje prof. Zbigniew Drozdowicz
Dysponujemy wstępnymi wynikami badań, prowadzonych wspólnie z zespołem profesora Rynkiewicza, dotyczącymi wczesnego diagnozowania pacjentów, którzy posiadają predyspozycje do szybszego rozwoju choroby wieńcowej. Wpływ na chorobę wieńcową serca ma wiele czynników, między innymi - białka, enzymy i komórki. Badamy geny kodujące te czynniki. I szukamy różnych wariantów tego samego genu, związanego z chorobą miażdżycową. Wykryliśmy - co zostało też odnotowane w Stanach Zjednoczonych - że u osób z wariantem genu ANF szybciej rozwija się miażdżyca i szybciej dochodzi do zawału serca. Ma to ogromne znaczenie dla profilaktyki kardiologicznej.
Rozmowa z prof. Januszem Limonem, laureatem Nagrody FNP za rok 2004