ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!
Felieton redakcyjny

Centrum schodów

Grzegorz Filip

Najpierw wyższe szkoły na akademie i politechniki, teraz akademie i politechniki na uniwersytety. Czy to już koniec zabawy z nazwami? Na co będziemy wkrótce zamieniać uniwersytety, gdy już zostaną nimi wszystkie uczelnie?

Czy nie jest to zjawisko wynikające z szybkiego starzenia się pojęć w cywilizacji medialnej, w której żyjemy? Ona nie znosi tego, co zadawnione, wszystko musi być nowe, a nowe starzeje się jeszcze szybciej i zostaje odrzucone. Ciągły ruch, tyle że pozorny, udawany.

Przed wojną fryzjer miał na szyldzie napis FRYZJER. Cóż za brak wyobraźni! Po wojnie powstały więc „zakłady fryzjerskie”, zamienione potem na „salony”, następnie „studia”, teraz przemianowywane z kolei na „centra fryzur”. Centrum mojej fryzury pozbawione jest od jakiegoś czasu włosów, dlatego pewnie nie doceniam tego postępu. Ale po fotel nie jadę już do sklepu meblowego, tylko do „studia mebli”, w którym nie sprzedają już półek i biurek, tylko „systemy”. Pewien stolarz, który produkuje schody w Wólce pod Lublinem, reklamuje swoją stolarnię jako „Centrum schodów”. Skoro nie ma już centrum, to można powiedzieć, że centrum jest wszędzie. Dlaczego nie w Wólce?

Cywilizacja medialna używa nazw jak zaklęć. „Uniwersytet” to zaklęcie dumne, poważne i prestiżowe. Ale uniwersytet w każdym miasteczku to zjawisko równie śmieszne, jak owe centra i salony. Trzeba by się raczej postarać, żeby w każdym miasteczku było dobre liceum.

Nasza egalitarna cywilizacja zrównuje fryzjera i profesora (w telewizji mają ten sam status), wyrównuje salony, centra i akademie. Nie ma już osobnych praw rozwoju dla uniwersytetu. On także podporządkowuje się ogólnym prawom, które każą uczestniczyć w groteskowym wyścigu zaklęć.