Prace nad projektem ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym” zostały zakończone. Trudno ocenić, czy spełnia on oczekiwania całego środowiska, można natomiast stwierdzić, że forma ustawy, której dopracowano się w wyniku współpracy, powinna satysfakcjonować uczelnie różnych grup. Przez kilka ostatnich lat wspólnie dążono do stworzenia jednolitego systemu szkolnictwa wyższego, w którym uczelnie państwowe i niepaństwowe miałyby takie same obowiązki i warunki funkcjonowania.
Jak wiadomo, KRUN od szeregu lat zgłaszała postulaty dotyczące dofinansowania czesnego w uczelniach niepaństwowych. Dotychczas młodzież z biednych regionów i małych miast miała niewielkie szanse na studia w państwowych uczelniach z tradycyjnych ośrodków akademickich. Sygnalizowana zmiana może prowadzić do wyrównywania szans edukacyjnych i rozwoju studiów stacjonarnych w szkołach niepaństwowych. Jest to bardzo ważne m.in. ze względu na wykorzystanie infrastruktury uczelni niepaństwowych. Przeważająca ich część stworzyła znaczącą bazę materialną, wykorzystywaną głównie w weekendy do prowadzenia studiów zaocznych. Jednocześnie w wielu uczelniach państwowych występuje niedobór odpowiednich powierzchni na sale wykładowe, laboratoria, pomieszczenia dla katedr itp. Sytuacja, jak się wydaje, może być poprawiona bez dodatkowych nakładów inwestycyjnych.
Ważnym zagadnieniem, które zostało uregulowane w projekcie ustawy, jest tzw. wieloetatowość. Pracownik naukowo-dydaktyczny będzie mógł bez zgody rektora pracować na dodatkowym etacie. Minister właściwy do spraw szkolnictwa wyższego określa w drodze rozporządzenia „warunki, jakie muszą spełniać jednostki organizacyjne, aby prowadzić studia na określonym poziomie kształcenia, a w szczególności liczbę oraz formę zatrudnienia nauczycieli akademickich, posiadających tytuł naukowy lub stopień naukowy, zaliczanych do minimum kadrowego, z uwzględnieniem zasady, że jeden nauczyciel akademicki może być zaliczony do minimum kadrowego niezależnie na jednym kierunku studiów magisterskich, licencjackich lub równorzędnych w podstawowym miejscu pracy oraz na jednym kierunku studiów licencjackich lub równorzędnych w dodatkowym miejscu pracy, a także proporcje liczby tych pracowników do liczby studentów na danym kierunku studiów”. Sprawę wieloetatowości reguluje też Art. 119: „Wykonywanie przez nauczyciela akademickiego dodatkowego zatrudnienia w ramach stosunku pracy u więcej niż 1 dodatkowego pracodawcy lub rozpoczęcie działalności gospodarczej łącznie z jednym dodatkowym zatrudnieniem w ramach stosunku pracy, bez uzyskania uprzedniej zgody rektora, stanowi podstawę rozwiązania stosunku pracy za wypowiedzeniem w uczelni stanowiącej podstawowe miejsce pracy”. Jak stwierdziło wielu dyskutantów w czasie obrad Komisji, przepis ten miał na celu ograniczenie patologii, polegającej na tym, że niektórzy nauczyciele akademiccy pracowali na wielu etatach, a niektórzy zawierali umowy takiej samej treści z kilkoma uczelniami (np. nauczyciel zatrudniony w uczelni państwowej w ramach mianowania zawierał umowę z uczelnią niepaństwową o zatrudnieniu w ramach tzw. podstawowego miejsca pracy). Mnożyły się również zatrudnienia na podstawie umowy o pracę z deklaracją spełnienia minimum kadrowego do prowadzenia studiów licencjackich. Niektórzy nauczyciele tłumaczyli się, że robili to nieświadomie. Z kolei niektórzy rektorzy twierdzą, że nieświadomość ta była korzystna dla niektórych nauczycieli akademickich. Trzeba jednak wyraźnie nadmienić, że zawarcie umowy w zakresie podstawowego miejsca pracy z dwiema uczelniami jest naruszeniem przepisów i zasad o podstawowym charakterze, stanowiącym podstawę do rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym. Podobnie nauczyciel akademicki nie może zawrzeć z dwiema uczelniami umów, na mocy których reprezentuje kierunek licencjacki w dwóch uczelniach. Należy oczekiwać, że nowa ustawa pozwoli uporządkować te zagadnienia, a uczelnie będą świadomie zatrudniały nieliczących się do minimum kadrowego nauczycieli na postawie prawdziwych informacji.
Sprawy dotyczące zatrudnienia nauczycieli są oczywiście bardzo ważne. Z ustawy wyeliminowano też Art. 119a, który zakładał, że praca nauczyciela poza dydaktyką w innej uczelni jest działalnością konkurencyjną. Postępowanie takie jest niezgodne z przepisami prawa pracy, a senaty uczelni, które podjęły takie uchwały, powinny je odpowiednio skorygować. Zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym, uchwały takie powinny być zawieszone przez ministra edukacji narodowej i sportu.
Pewien niepokój budzi również zapis Art. 76 ust. 2, który mówi, że „statut uczelni może zakazać łączenia funkcji członka organu kolegialnego uczelni z funkcją organu jednoosobowego innej uczelni, ze statusem założyciela innej uczelni niepublicznej będącego osobą fizyczną, albo ze statusem członka organu osoby prawnej będącej założycielem innej uczelni niepublicznej”. Założycielami znacznej części uczelni są spółki z ograniczoną odpowiedzialnością lub fundacje, w których liczba nauczycieli akademickich jako założycieli jest znaczna. Gdyby wszyscy ci nauczyciele zostali pozbawieni tej funkcji, wiele wydziałów w Polsce mogłoby utracić prawo do nadawania stopni naukowych. Zazwyczaj ograniczenia podobnego typu odnoszą się do członków zarządu spółek, a nie do udziałowców, akcjonariuszy i członków spółdzielni. Z niektórych wypowiedzi wynika, że ustawa jest znacznie przeregulowana, zbyt często odsyła regulacje spraw do różnego rodzaju rozporządzeń, nazewnictwo uczelni jest zbyt ściśle uregulowane, podział uczelni na akademickie i nieakademickie jest niewłaściwy, ponieważ wszystkie stopnie kształcenia mają charakter akademicki. Zagadnienia te zweryfikuje samo życie.