„Życie Uczelni” (marzec 2005), biuletyn Politechniki Łódzkiej, przynosi m.in. podsumowanie działalności władz rektorskich. Najwyższy czas na to, gdyż rok 2005 jest ostatnim rokiem bieżącej kadencji. Prof. Jan Krysiński, rektor PŁ, wspomina w wywiadzie początki swej kadencji, kiedy przyszło mu zmierzyć się z deficytem wynoszącym, bagatela, 11 milionów zł. Konieczne było wprowadzenie programu naprawczego, nie należącego raczej do popularnych. Zmniejszono m.in. współczynniki za prowadzenie zajęć w językach obcych i na studiach płatnych oraz obciążenie godzinowe za prowadzenie prac dyplomowych. Znacznie ograniczono też ulgi w wykonywaniu godzin dydaktycznych. Ten finansowy reżim, narzucony na początku kadencji, spowodował, że rok 2003 zdołano zamknąć deficytem na poziomie 1 mln zł. Prof. Krysiński opowiada też o podjętej przez niego decyzji zapobiegającej nieuczciwej konkurencji pracowników wobec własnej uczelni, ponieważ pojawiały się sytuacje patologiczne, których nie można było nie zauważać. Prawie wszyscy pracownicy uczelni podpisali umowy o nieuprawianiu konkurencji. Rektor otrzymał także stosowne oświadczenia o pracy poza politechniką. Nim do tego doszło, rektor musiał przeprowadzić szereg rozmów, by przekonać społeczność akademicką, że zaangażowanie w nadmierną liczbę obowiązków wpływa ujemnie na pracę w uczelni.
Warto też wspomnieć o tekście Pod okiem NATO, który donosi, że NATO interesuje się hydrożelami wymyślonymi przez naukowców PŁ. Hydrożele można tak „zaprogramować”, by wykrywały broń chemiczną. Każdy idący na wojnę żołnierz dostałby galaretowaty pasek, który wskazywałby mu, że wkroczył w niebezpieczną sferę. Teraz łodzianie, wraz z Amerykanami z Massachusetts Institute of Technology, pracują nad ich ulepszeniem. Wspólnie napisali projekt, który zostanie dofinansowany przez NATO.
O tym Jak ominąć bibliotekę? (jednocześnie z niej korzystając, oczywiście), możemy dowiedzieć się z artykułu zamieszczonego w kwartalniku Akademii Rolniczej w Lublinie „Aktualności” (styczeń-marzec 2005). Odpowiedź na to pytanie powinna wielu zainteresować, bo nie da się ukryć, że własne biurko i kubek gorącej herbaty zdecydowanie bardziej sprzyjają atmosferze skupienia niż jakakolwiek czytelnia biblioteczna. Jednak do niedawna stanowiła ona jedyne miejsce, gdzie można było zapoznać się z literaturą naukową. Współczesne technologie przechowywania i udostępniania danych coraz częściej pozwalają na wybór: czytelnia czy zacisze prywatnego gabinetu? Biblioteki zaczynają proponować swoim użytkownikom możliwość zdalnego korzystania z ich zbiorów. Również Biblioteka AR w Lublinie oferuje szeroką gamę produktów, po które można sięgnąć nie ruszając się zza biurka. Są to m.in. bazy bibliograficzne, zawierające opisy bibliograficzne i abstrakty, które uaktualnia się kwartalnie, co daje możliwość śledzenia na bieżąco najnowszych wyników badań, i bazy pełnotekstowe. Te zaś coraz częściej zastępują drukowane czasopisma. Mają one wiele zalet: jednocześnie z tego samego tytułu może korzystać kilku użytkowników, nie ulegają zniszczeniu i umożliwiają wyszukiwanie konkretnych artykułów bez konieczności wertowania opasłych roczników. W pełnotekstowych bazach danych istnieje możliwość powiadamiania pocztą elektroniczną o nowych artykułach, które odpowiadają zachowanym wynikom wyszukiwania, albo o pojawiającym się nowym numerze wybranego czasopisma.
Mężczyźni mieli lepiej - dowiadujemy się z marcowego numeru „Uniwersytetu Wrocławskiego” - dłużej żyli, lepiej się odżywiali (kotlety dla synów, kluski dla córek), rzadziej chorowali, nawet zęby mniej ich bolały. Nie było sprawiedliwości w średniowiecznym Wrocławiu! Po siedmiu wiekach udowodniła to dr Barbara Kwiatkowska z Katedry Antropologii UWr. w książce Mieszkańcy średniowiecznego Wrocławia, którą opublikowało Wydawnictwo UWr. Przebadała ona kości 700 wrocławian, odkrywając tajemnicę ich życia i śmierci. Opisała z zadziwiającą dokładnością, jak wyglądali, co jedli, czy ciężko pracowali, na co chorowali, gdzie szukali żon i jakie nieszczęścia ich spotykały.
W tym samym numerze możemy przeczytać również o niedawno powołanej do życia Akademickiej Scenie Artystycznej przy wrocławskiej Radzie Okręgowej Zrzeszenia Studentów Polskich. Całe przedsięwzięcie udało się wyłącznie dzięki ogromnej dawce chęci, zapału i troski o jak najlepszy kształt studenckiej kultury, która, wbrew opiniom, rozwija się bardzo prężnie, tyle że często w nieznanym większości podziemiu. I z tego podziemia trzeba tę kulturę jak najszybciej wyciągnąć. Założeniem ASA jest promowanie sztuki w środowisku akademickim, a przede wszystkim tworzenie niezależnej kultury studenckiej poprzez umożliwianie młodym, alternatywnym artystom zaprezentowania swoich umiejętności szerszemu gronu publiczności. Plany na przyszłość ASA, to m.in. zainicjowanie Akademickiego Tygodnia Artystycznego, w którym każdy dzień zagospodarowany będzie innego rodzaju działalnością artystyczną: Poniedziałkowe Spotkania Literackie, Wtorkowe Spotkania Kabaretowe, Środowe Spotkania z Kulturą Etniczną, Czwartkowe Wystawy Fotograficzne i Piątkowe Spotkania Teatralne.
Małgorzata Pawełczyk
Otrzymaliśmy różnorodny i bogaty zeszyt kwartalnika „Zagadnienia Naukoznawstwa” (nr 4/2004). Piotr Hübner opisuje w nim metody zniewalania środowiska akademickiego w Polsce w czasie okupacji oraz po wojnie. Wymienia metodę manipulowania ideałami i usuwania niezależnej w myśleniu, ideotwórczej grupy społecznej. Dalej pisze o metodzie represyjnej izolacji, niszczeniu osobowości i ideałów. Z przypisów można się zorientować, że okupacja hitlerowska opracowana jest znacznie lepiej niż sowiecka. Po wojnie komunistom zależało na rozbiciu środowiska akademickiego. Uzależniali więc „zmęczone i wygłodzone masy profesorskie”, ograniczali mobilność przez przypisanie instytucjonalne. Rozbijano instytucje naukowe i powoływano nowe. Preferowano bezosobowe dokonania ilościowe, kampanie prasowe określały uczonych jako „kolaborantów” i „faszystów”. Zorganizowano nadzór i inwigilację, doszło do faktycznej nacjonalizacji i biurokratyzacji nauki. Autor pokazuje konsekwencje tamtych działań w dzisiejszej rzeczywistości naukowej. System nauk medycznych przedstawia Jan Doroszewski, dając ogólny ich przegląd, omawiając podstawowe i praktyczne nauki medyczne, medyczne nauki teoretyczne, wreszcie - analizując systemowy model zdrowia i choroby.
Na przełomie XX i XXI wieku pojawiło się kilka nowych teorii tworzenia wiedzy. Ich przegląd znajdziemy w artykule Andrzeja P. Wierzbickiego. Autor wskazuje możliwości integracji tych teorii, używając pojęć przestrzeni twórczej i spiral tworzenia wiedzy.
O katastrofach w nauce pisze Janusz Goćkowski, rozważając ich funkcje, problem przewidywalności, różnic między katastrofą a rewolucją w nauce, klimaty postaw wobec katastrof naukowych.
Trzecią drogę w relacjach nauki i filozofii odnalazła Małgorzata Czarnocka w artykule Naturalizm zintegrowany. Autorka pisze: Między ignorowaniem nauki jako źródła treści filozoficznych a całkowitą redukcją filozofii do nauki jest trzecia droga, dialogiczna, korzystania z nauki jako źródła filozoficznych treści.
(fig)
W kwietniowych „Sprawach Nauki” warto zwrócić uwagę na artykuł Stanowisko Polski w sprawach polityki badawczej UE, który przedstawia wkład Polski w toczącą się obecnie dyskusję nad założeniami 7. Programu Ramowego. Jest to tekst o tyle ważny, że w sposób precyzyjny określa polskie rozumienie celów europejskiej polityki naukowej. Polska zdecydowanie popiera włączenie badań podstawowych do 7. PR i wyodrębnienie znacznych środków finansowych na ten cel. Nasz kraj widzi również potrzebę wzmocnienia międzynarodowej współpracy w badaniach naukowych, angażującej instytucje badawcze i przedsiębiorstwa z krajów członkowskich. Popiera też m.in. unijną politykę mobilności naukowców i postuluje zwiększenie wsparcia dla najlepszych badaczy oraz stworzenie im wysoce atrakcyjnych warunków pracy w Europie. Mając na uwadze obecny brak wystarczającego wsparcia nauki dla rozwiązywania problemów społecznych i środowiskowych, Polska proponuje podjęcie nowej inicjatywy o roboczej nazwie Europejskie Platformy Społeczno-Środowiskowe. Podsumowując, Polska wyraża przekonanie, iż strategia wzmocnienia konkurencyjności oraz integracja nauki w rozszerzonej UE powinny stanowić fundamenty europejskiej polityki naukowej.
W tym samym numerze można przeczytać również interesującą rozmowę z prof. Bohdanem Dziemidokiem, laureatem tegorocznej Naukowej Nagrody im. Jana Heweliusza. Profesor mówi m.in. o „makdonaldyzacji” w odniesieniu do badań naukowych, sztuki i generalnie jakości życia. Kiedyś trzeba było być „namaszczonym” w Paryżu. Dzisiaj po „namaszczenie” trzeba pojechać do Nowego Jorku - mówi prof. Dziemidok. Ciekawe, że uczony nie określa siebie mianem filozofa, a jedynie profesora filozofii, bo, jak dodaje: filozofowie wyłącznie się zdarzają. I to często poza profesurą. Zdaniem profesora, jednym z najwybitniejszych współczesnych polskich filozofów jest Stefan Lem, z wykształcenia lekarz, który nie kończył żadnych filozoficznych fakultetów.
Małgorzata Pawełczyk