ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!
Z archiwum nieuczciwości naukowej (32)

Recenzja pracy plagiatowej

Marek Wroński

 Fot. Stefan Ciechan Politechnice Radomskiej poświęciłem już odcinek zatytułowany Łapówkarz i plagiator („FA” 10/2004), gdzie przedstawiłem sylwetkę byłego dziekana tego wydziału, doktora habilitowanego Longina Pietrasika. Obecny poświęcony jest prodziekanowi w następnej kadencji.

Sylwetka prodziekana

Doktor inżynier Henryk Budzeń, urodzony w 1949 roku, absolwent Wydziału Ekonomiczno-Rolniczego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, dyplom otrzymał w 1974 roku. Rozprawę doktorską Sylwetka zawodowa współczesnego nauczyciela mechanizacji rolnictwa w szkołach rolniczych obronił na tym samym wydziale cztery lata później. W owym czasie pracował w Oddziale Doskonalenia Nauczycieli w Radomiu. Pracę w Katedrze Wychowania Technicznego Politechniki Radomskiej (do 1996 Wyższa Szkoła Inżynierska) rozpoczął w 1992 jako starszy wykładowca. Po śmierci swego szefa, profesora Wacława Kazimierskiego, w latach 1995-99 pełnił funkcję kierownika tej katedry. Od września 1999 do września 2003 był prodziekanem Wydziału Nauczycielskiego, gdzie funkcję dziekana pełnił i nadal pełni profesor sztuk pięknych Aleksander Olszewski.

Pierwsza publikacja naukowa dr. Budzenia ukazała się dopiero w 1996 roku, po 12 latach od doktoratu. Jednak później jego dorobek naukowy rósł bardzo szybko, bowiem do 2001 roku opublikował on dziewięć kilkustronicowych prac, w tym cztery w czasopiśmie wydziałowym. Napisał też i wydał w Radomiu trzy monografie, z których dwie wyglądają na „opuszczone habilitacje”, to znaczy prace przygotowane z myślą o habilitacji. Jedna, ze wstępem i spisem treści po rosyjsku, przeznaczona była zapewne do którejś z uczelni Republiki Rosyjskiej, a druga do słowackiego Uniwersytetu Mateja Bela w Banskiej Bystrzycy. Podobno ktoś znalazł w nich znaczne fragmenty bez odniesienia bibliograficznego - powstałe „przez błąd komputera” - i autor odstąpił od ubiegania się o formalną ocenę swych dzieł. Po dodaniu tytułów siedmiu referatów, wygłoszonych i następnie częściowo opublikowanych w materiałach pokonferencyjnych, wychodzi imponująca liczba dwudziestu publikacji. „Ten dorobek, w połączeniu z osiągnięciami w pracy dydaktycznej należy wysoko oceniać” - napisał prof. Aleksander Olszewski, dziekan Wydziału Nauczycielskiego.

Bazując na tej entuzjastycznej ocenie i zapewnieniach dr. Budzenia, że w Polsce nikt się nie zna na pedagogice technicznej, władze Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Konstantyna Filozofa w Nitrze (Słowacja) zgodziły się w kwietniu 2001 roku na dopuszczenie tak wybitnego naukowca z Polski do postępowania wiodącego do tytułu docenta w zakresie pedagogiki - technologii kształcenia. Przedmiotem głównej oceny była praca habilitacyjna w języku polskim Usprawnienie procesu nauczania techniki i poprawa jego efektywności poprzez stosowanie miniwideofilmów. Miejscowymi recenzentami zostali prof. Jan Stoffa oraz prof. Petr Skocovky, a ze strony polskiej prof. dr hab. Włodzimierz Białczyk z Akademii Rolniczej we Wrocławiu.

Sylwetka recenzenta

Absolwent Wydziału Techniki Czeskiego Uniwersytetu Rolniczego w Pradze od 1972 pracuje w Instytucie Mechanizacji Rolnictwa na Wydziale Rolniczym. Stopień doktora nauk rolniczych otrzymał w 1978 na podstawie rozprawy Wpływ parametrów konstrukcyjnych i eksploatacyjnych ciągnika klasy 9,0 kN na pracę w warunkach górskich, zaś doktora habilitowanego w 1990 po przedłożeniu monografii Badania przyczepności ciągnika kołowego na zadarnionym podłożu gleby łąkowej górskich użytków zielonych. Tytuł profesora nauk rolniczych uzyskał w roku 2001. Warto też dodać, że nieobca jest mu wiedza na temat wymogów rzetelności recenzji naukowych, bowiem był swego czasu przewodniczącym Senackiej Komisji Dyscyplinarnej do spraw Nauczycieli Akademickich.

W ośmiostronicowej recenzji z 10 września 2001 prof. Białczyk omówił treść pedagogicznego traktatu dr. Budzenia, którego podstawą był eksperyment dydaktyczny miniwideofilmów zrealizowany w dziesięciu szkołach podstawowych. Następnie skrytykował nieco to „wyczerpujące studium nad ważnym problemem współczesnej pedagogiki”. Mimo tych krytycznych uwag recenzent stwierdził, że rozprawa habilitacyjna spełnia wymagania stawiane tego typu pracom i jej autor posiada kwalifikacje do samodzielnego prowadzenia badań naukowych.

Na podstawie tej recenzji dr Budzeń, dekretem nr 007-PF-02, otrzymał tytuł docenta z mocą obowiązującą od 1 stycznia 2002. W maju 2003 dr Krystyna Łybacka, minister edukacji narodowej i sportu, podpisała zaświadczenie, że na podstawie konwencji o wzajemnym uznawaniu równoważności dokumentów dekret Uniwersytetu w Nitrze jest równoważny ze stopniem doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie pedagogiki.

Wykrycie plagiatu

Cała sprawa zapewne do dzisiaj nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie fakt, że nowo pasowany doktor habilitowany Henryk Budzeń z miejsca zaczął domagać się powołania na stanowisko profesora uczelnianego i wiosną 2003 opublikował kolejną, tym razem „profesorską” monografię, Usprawnienie procesu nauczania, o której mówiono, że jest kopią słowackiej habilitacji. Dziekan Olszewski powołał więc kilkuosobową komisję, do której szybko dotarło, że słowacka praca habilitacyjna dr. Budzenia jest przepisana z dwóch książeczek jego byłego szefa, nieżyjącego już prof. Wacława Kazimierskiego: Środki dydaktyczne w szkolnictwie zawodowym. Zarys teorii i praktyki, wydanej w Warszawie w 1984 roku, oraz Zadania dydaktyczne z zastosowaniem miniwideofilmu. Ocena przydatności dydaktycznej, wydanej w 1995 roku w Jeleniej Górze.

Na żądanie jednego z członków Komisji, dr. hab. Zbigniewa Boguckiego, matematyka, na początku czerwca 2003 dziekan Olszewski napisał do wrocławskiego recenzenta, prosząc o stwierdzenie czy najnowsza monografia dr. hab. Henryka Budzenia (gdzie jako recenzent ponownie figurował prof. Białczyk) jest tożsama z pracą habilitacyjną. W odpowiedzi stwierdzano, że jest to autoplagiat. Tymczasem dr hab. Budzeń zrezygnował z pracy w Radomiu i przeniósł się, jako profesor uczelniany, do Zakładu Edukacji Zawodowej Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach oraz do Wszechnicy Świętokrzyskiej, prywatnej wyższej uczelni, gdzie nawet zasiada w senacie. Sprawa plagiatu habilitacji nie była już przez dziekana kontynuowana...

Profesorskie reakcje

Dopiero w czerwcu 2004, kiedy zainteresowałem się tą sprawą, dziekan Olszewski po dłuższym czasie przesłał obie książeczki prof. Białczykowi. Ten w końcu stycznia 2005 napisał do Radomia, że po analizie porównawczej widzi, iż habilitacja, którą tak pozytywnie ocenił, to plagiat prac prof. Wacława Kazimierskiego. Niestety, nie znał ich wcześniej, więc zawierzył habilitantowi. Kserokopie tej opinii przesłano prof. Wincentemu Lotko, rektorowi Politechniki Radomskiej, który z kolei przez prof. Mirosława Lufta, swojego prorektora ds. rozwoju kadry dydaktycznej, podesłał ją na początku marca bieżącego roku prof. Adamowi Massalskiemu, rektorowi Akademii Świętokrzyskiej. I zapadła cisza.

Myślę, że przerwie ją prof. Tadeusz Szulc, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji (członek Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych), któremu osobiście wręczyłem 25 kwietnia br. zgromadzone materiały udowadniające bezczelny plagiat. Mam nadzieję, że wiceminister Szulc nie tylko „zdopinguje” Politechnikę Radomską do rozpoczęcia procedury odbierającej stopień habilitacyjny, ale i wystąpi do słowackiego ministra edukacji, by ukrócić coraz bardziej powszechny zwyczaj habilitowania się w tamtejszych uniwersytetach polskich „żelaznych doktorów” bez dorobku naukowego.

PS Minister Mirosław Sawicki, w obecności swego zastępcy, prof. Tadeusza Szulca, oznajmił mi 25 kwietnia br. w Warszawie, że przychylając się do mojego listu otwartego (patrz: „FA” 9/2004 oraz 1/2005) podjął decyzję zlecenia rzecznikowi dyscyplinarnemu Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu rozpoczęcia wyjaśniającego postępowania dyscyplinarnego przeciwko rektorowi Uniwersytetu Gdańskiego, prof. Andrzejowi Ceynowie. Profesor Ceynowa nie wszczął nakazanego prawem postępowania dyscyplinarnego przeciwko byłemu dziekanowi Wydziału Prawa UG Michałowi Płachcie, przez co sprawa uległa przedawnieniu. Ten ostatni dopuścił się co najmniej czterech plagiatów, publikując w swoich pracach naukowych obszerne fragmenty prac magisterskich swoich studentek. Warto dodać, iż prof. Płachta - w rocznicę wykrycia tych plagiatów - przyznał się wreszcie przed prokuratorem do ich popełnienia i nawet listownie złożył wyrazy ubolewania „okradzionym” byłym studentkom.

Marekwro@aol.com