ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!
Okolice nauki


I Kongres Polskich Towarzystw Naukowych na Obczyźnie odbył się w Krakowie w dniach 8−11 września.

Bliżej Polonii

Marian Nowy

Myślano o tym od kilku lat, ale dopiero na wiosnę 2005 roku zapadła decyzja: Polska Akademia Umiejętności zorganizuje zjazd polonijnych towarzystw naukowych.

– Jak wszystkich, tak i nas interesuje życie naszych rodaków za granicą – powiedział nam profesor Andrzej Białas, prezes Polskiej Akademii Umiejętności. – A ponieważ jesteśmy instytucją naukową, dlatego zajmuje nas przede wszystkim działalność polskich towarzystw naukowych na obczyźnie. Zresztą taka była rola PAU od samego początku jej istnienia. Gdy powstawała, starała się jednoczyć Polaków ze wszystkich zaborów, teraz – Polaków na świecie. Czujemy się zobowiązani tradycją.

Do tej inicjatywy przyłączyło się Stowarzyszenie Wspólnota Polska: – Polscy naukowcy są częścią Polonii świata. Nie sposób zajmować się Polonią, nie biorąc pod uwagę jej życia intelektualnego. Stąd udział Wspólnoty Polskiej w kongresie – mówi prof. Zygmunt Kolenda, prezes krakowskiego oddziału Stowarzyszenia, i dodaje: – Szczególnie interesuje nas sytuacja Polaków na Wschodzie, która, jak wiemy, nie jest łatwa. Chcemy rozeznać ich potrzeby edukacyjne i zastanowić się wspólnie nad sposobami ich zaspokojenia.

Prof. Białas nie ukrywa, iż głównym zamiarem było nawiązanie kontaktów i wymiana doświadczeń pomiędzy osobami i towarzystwami naukowymi działającymi w różnych krajach i na różnych kontynentach. Chodzi o nawiązanie stałej współpracy towarzystw i naukowców z PAU w takich dziedzinach, jak: informacja naukowa, wydawnictwa, pomoc organizacyjna, a dla Polonii ze Wschodu – także pomoc ekonomiczna.

W ten sposób doszło do zorganizowania I Kongresu Polskich Towarzystw Naukowych na Obczyźnie. Odbył się on w Krakowie w dniach 8−11 września.

Klucz do zwycięstwa

Kongres rozpoczął się w wypełnionej po brzegi auli Polskiej Akademii Umiejętności. – Myślę, że chyba najdalej miał profesor Jerzy Kozłowski z Australii – powiedział prof. Andrzej Białas, prezes PAU, rozpoczynając obrady. Dodał jednak, że najbardziej cieszy obecność przedstawicieli krajów, z którymi jeszcze nie tak dawno dzieliliśmy rozkosze „najlepszego ustroju świata”, czyli Białorusi, Litwy, Mołdawii i Ukrainy. – Teraz, w wolnej Polsce – mówił prof. Białas – widzimy potrzebę zorganizowania forum, na którym organizacje naukowe działające poza granicami kraju mogłyby przedstawiać swoje propozycje, nawiązywać kontakty z krajem, a także pomiędzy sobą.

Kardynał Franciszek Macharski w swoim wystąpieniu przypomniał nauki Jana Pawła II o roli kultury i szanowaniu dziedzictwa w życiu narodu. Niestety, nie mógł przybyć do Krakowa Lech Wałęsa, ale nadesłał list, w którym napisał: „To znamienne, że kongres odbywa się w roku rocznicowym wielkiego ruchu wolnościowego, który 25 lat temu narodził się w Gdańsku. To wówczas, po raz pierwszy w czasach powojennych, pod jednym sztandarem Solidarności zgromadziły się wszystkie grupy społeczne. Ramię w ramię szli robotnicy i intelektualiści, artyści i rolnicy. To był klucz do zwycięstwa. Wówczas w stoczni czuliśmy wsparcie z różnych stron, a idee Solidarności rozlewały się po całym kraju, przekraczały też granice państw i kontynentów. Wśród wspierających Solidarność znaczące miejsce mieli obecni dzisiaj w Krakowie, których los rzucił w różne rejony Europy i świata. Oddajemy należny Wam hołd!”

Prof. Andrzej Stelmachowski, prezes Stowarzyszenia Wspólnota Polska, mówił o nowych zadaniach towarzystw naukowych w życiu Polonii. Podziękowanie za zorganizowanie kongresu nadesłał prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Uczestnicy spotkania wysłuchali w auli PAU koncertu gitarowego Jana Oberbeka, a potem w Domu Polonii wzięli udział w otwarciu wystawy malarstwa Andrzeja Filipowicza z Białorusi.

Różny los Polaków

W drugim dniu obrady kongresu odbywały się w auli Collegium Novum UJ. Gości powitał rektor prof. Karol Musioł, od razu deklarując współpracę i pomoc tym towarzystwom, które sobie tego zażyczą. Okazuje się, że była to deklaracja bardzo potrzebna.

Na początku swą działalność przedstawiły polskie towarzystwa naukowe działające w Europie Zachodniej, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Prof. Kazimierz Piotr Zaleski, dyrektor Biblioteki Polskiej w Paryżu, zadanie miał łatwe, bo zasługi biblioteki i Towarzystwa Historyczno−Literackiego w Paryżu są dla kultury polskiej wielkie i wszystkim znane. W podobnej sytuacji znalazł się prof. Tadeusz Gromada, mówiąc o roli i działalności Polskiego Instytutu Naukowego w Ameryce, który w czasie wojny, a potem komunizmu, kontynuował tradycje Polskiej Akademii Umiejętności, nie mającej w tym czasie prawa głosu. Prof. Józef Lityński z Polskiego Instytutu Naukowego w Kanadzie opowiadał, w jaki sposób członkowie Instytutu pomagali Polakom w czasach Solidarności i stanu wojennego. Z kolei prof. Janusz Morkowski ze Szwajcarii przedstawił imponujący dorobek muzeów, bibliotek i archiwów polskich na Zachodzie.

W zupełnie innej tonacji przemawiali goście ze Wschodu. Prof. Czesław Bieńkowski z Białorusi, na tle znanej sytuacji politycznej, przedstawił działalność (i towarzyszący temu wysiłek wielu ludzi) założonego w 1992 roku Polskiego Towarzystwa Naukowego, a potem Polskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej. Mówił o bardzo złożonej sytuacji wewnętrznej na Białorusi, niespójnych działaniach żyjących tam Polaków i niechęci do nich ze strony niektórych kół. – Władza na Białorusi jest niechętna odradzaniu się polskości – mówił prof. Bieńkowski. – Znamienne, że w obecnym konflikcie polsko−białoruskim opozycja wcale nie broni polskiej mniejszości. Właściwie w tym konflikcie po cichu opowiada się po stronie władz. Dla wielu z nich wciąż aktualne jest hasło: „Nie ma u nas żadnych Polaków, są tylko skatolicyzowani Białorusini”. Prof. Bieńkowski apelował, by polskie władze działały bardziej profesjonalnie, nie ulegając nastrojom i subiektywnym opiniom, ale biorąc pod uwagę całą złożoność życia politycznego na Białorusi, także w środowisku polskim (uważa, że skuteczniej działają niewielkie środowiskowe stowarzyszenia, jak na przykład Polskie Towarzystwo Naukowe czy Polska Macierz Szkolna, aniżeli ogromny Związek Polaków na Białorusi, który łatwo można było rozbijać od środka).

Konkretne propozycje

Głównym punktem trzeciego dnia obrad była dyskusja panelowa „Możliwość współpracy polskich towarzystw naukowych na obczyźnie z instytucjami krajowymi”. W panelu udział wzięli profesorowie: Władysław Miodunka (prowadzący), Czesław Bieńkowski, Tadeusz Gromada, Józef Lityński, Jerzy Wyrozumski, Kazimierz Piotr Zaleski, Franciszek Ziejka. Efektem było podjęcie przez przedstawicieli Polonii z całego świata uchwały, w której postuluje się działania organizacyjne mogące wzmocnić potencjał tkwiący w polskich towarzystwach naukowych na obczyźnie oraz polskich uczonych tam działających. Jako pierwszy krok zebrani zaproponowali utworzenie w Krakowie Forum Nauki.

„Zadaniem Forum będzie przede wszystkim ułatwianie wzajemnych kontaktów, poprzez pozyskiwanie i udostępnianie odpowiedniej informacji, gromadzenie dokumentacji i prowadzenie archiwum, a także stymulowanie i organizowanie cyklicznych spotkań, tak ogólnych, jak i specjalistycznych. Szczególnie ważną sprawą będzie nawiązanie bliskiej współpracy z towarzystwami działającymi w krajach byłego Związku Radzieckiego. W miarę możliwości, Forum winno również ułatwiać publikację prac i materiałów przedstawianych przez polskie towarzystwa naukowe na obczyźnie” – czytamy w uchwale.

Więc jaki był ten kongres?

– Moja ocena kongresu jest bardzo pozytywna. Bardzo ciekawe i merytoryczne były wystąpienia delegatów poszczególnych towarzystw i dyskusja panelowa. Poznaliśmy dorobek tych towarzystw, zastanawialiśmy się nad sposobami ich rozwoju – mówi prof. Andrzej Białas. – Ale prawdziwą wartość kongresu poznamy dopiero po owocach. Te efekty, to lepsze kontakty z wieloma środowiskami polonijnymi. A ponieważ podjęliśmy uchwałę o stworzeniu w Krakowie centrum informacyjno−organizacyjnego, to myślę, że z pomocą Wspólnoty Polskiej uda nam się te kontakty poszerzyć i umocnić. Być może obecny kongres był zaczątkiem przyszłej organizacji. To się okaże w czasie następnego kongresu, za trzy lata.

– Cieszę się z tego kongresu, bo dzięki niemu w sposób naturalny poszerza się działalność Wspólnoty Polskiej o środowiska inteligenckie, z którymi nie mieliśmy tak szeroko rozbudowanych kontaktów – powiedział prof. Zygmunt Kolenda, prezes krakowskiego oddziału Wspólnoty Polskiej.