ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!
Felieton redakcyjny

Zapyziałe uniwersytety

Andrzej Świć

Sformułowanie o „zapyziałych uniwersytetach” (czytaj: polskich uczelniach), których nie da się pchnąć naprzód, „bo na przeszkodzie staną skostniałe i nastawione na obronę swych pozycji struktury akademickie”, padło z ust jednego z najbardziej znanych i wpływowych polskich polityków i zbulwersowało środowisko akademickie. Czy ta ocena ma uzasadnienie w faktach? Jakie rzeczywiście są dziś polskie szkoły wyższe? Przestarzałe czy nowoczesne? Konserwatywne czy otwarte? A może po prostu zacofane i zapyziałe?

Każdy, kto choć trochę śledzi sprawy szkolnictwa wyższego, wie, że od 1990 roku liczba studentów wzrosła 4,5-krotnie. Jest ich prawie 2 miliony, tyle co w dwukrotnie liczniejszych Niemczech. Liczba nauczycieli akademickich wzrosła w tym czasie o około 20 procent. Wskaźnik scholaryzacji mamy jeden z wyższych w Europie. A zatem znaczący sukces. Tak, jednak okupiony spadkiem jakości kształcenia i patologiami, jak choćby nieodpowiedzialna wieloetatowość. Jednocześnie to środowisko akademickie wypracowało podstawy funkcjonowania komisji akredytacyjnych, w których działanie zaangażowanych było kilka tysięcy osób, i wymusiło powołanie Państwowej Komisji Akredytacyjnej. A teraz, poprzez wiele zapisów nowego „Prawa o szkolnictwie wyższym”, wymusza zmianę jakości. Działania PKA - komisji państwowej, choć skupiającej przedstawicieli środowiska - która w gruncie rzeczy sama wypracowała zasady swojego funkcjonowania, są jednymi z najdalej idących w Europie. To środowisko prowadzi od lat wiele dyskusji, jak choćby na temat standardów nauczania, i to ono - a nie na przykład ministerstwo edukacji czy politycy - wypracowuje politykę edukacyjną i upomina się o zmiany. To uczelnie prowadzą wiele działań na rzecz otoczenia - na przykład dyskusje i otwarte wykłady czy uniwersytety trzeciego wieku - oraz inicjują wiele działań chroniących dziedzictwo narodowe, na przykład właśnie uniwersytety, z własnych funduszy, opiekują się spuścizną paryskiej „Kultury”, podejmują inicjatywy skierowane do krajów za naszą wschodnią granicą. To środowisko aktywnie włącza się w Proces Boloński i przekształca polskie uczelnie.

Czy struktury akademickie są skostniałe i nastawione na obronę swych pozycji? Na pewno wiele w nich konserwatyzmu, jak w każdej instytucji długiego trwania. Ma też miejsce - co nie może dziwić, bo nie ma grupy, która tego nie czyni - obrona własnych interesów, ale równocześnie jest wiele myślenia o przyszłości. A co do wzorów, to sposobu, w jaki obraduje i uzgadnia swoje stanowisko na przykład konferencja rektorów uczelni akademickich - w której zasiadają rektorzy reprezentujący różne interesy i różne opcje polityczne - z powodzeniem mogliby się uczyć politycy.

Czy to znaczy, że środowisko akademickie zasługuje wyłącznie na pochwały? Tak dobrze, niestety, nie jest. Środowiskowe status quo przegrywa często z myśleniem o powinnościach, demokracja przybiera formy reprezentacji interesów grupowych, brak jest rygoryzmu co do naruszeń zasad etycznych, w wielu dziedzinach i instytucjach struktura oparta jest na hierarchii, a nie zdolnościach i pracowitości - to tylko przykłady wad.

A zatem jakie są polskie uniwersytety? Odpowiedź nie jest prosta, ale na pewno nie zapyziałe.