Polska młodzież jest wspaniała – wykształcona, ambitna, zdrowa i silna. Pragniemy, aby równie wspaniała była jej przyszłość. Uczelnie mają wielki wpływ na przyszłość polskiej młodzieży. Czy dla przyszłości młodych Polaków możemy zrobić więcej? Jestem przekonany, że możemy.
Dzisiaj bardzo często w środowiskach nauczycieli akademickich wyrażane są opinie, że w warunkach gospodarki rynkowej, globalizacji, w okresie integracji europejskiej uczelnie nie mogą ponosić odpowiedzialności za skuteczność przygotowania swoich absolwentów do realizacji zawodowych i naukowych karier w przyszłości. Staranne, dobre wykształcenie na określonym kierunku studiów, na poziomie odpowiadającym międzynarodowym standardom, to wszystko, co może gwarantować dobra uczelnia, a przyszłość zawodowa lub naukowa kariera to już inna sprawa, to wielka loteria, wielka konkurencyjna walka, wielki wyścig szczurów. Za warunki do realizacji zawodowych lub naukowych karier odpowiadają politycy, nie uczelnie.
Nie zgadzam się z tymi opiniami. Uważam, że szkoły wyższe ponoszą znaczną część odpowiedzialności za przyszłość swoich absolwentów. Nie można godzić się z sytuacją polskiej młodzieży nie znajdującej zatrudnienia w naszej krajowej gospodarce. Nie wystarczy wskazywać jej możliwości zatrudnienia za granicą, uczyć języków obcych oraz przygotowywać do prezentacji swych umiejętności podczas rozmów w zagranicznych biurach kadr. To nie wystarcza, a wręcz zaprzecza podstawowej misji każdej uczelni, winnej przygotować młodzież do poszukiwania prawdy, ustawicznego weryfikowania ustalonych wcześniej praw i zasad, do odważnego zmieniania świata.
Polskie szkoły wyższe uczą dziś pokory, przekonują, że nie można zmienić i przekształcić ustabilizowanej rzeczywistości gospodarczej, społecznej i politycznej. Przekonują, że odkryto już wszystkie prawa i tajemnice przyrody, że sprawami gospodarki, nauki, postępem cywilizacyjnym zajmują się odpowiedni, najwybitniejsi specjaliści, trzeba więc uznać i zaakceptować ich hegemonię w społeczeństwie, w państwie. Nie warto się starać i wysilać, bo i tak oni wiedzą lepiej. Uczą, że nie można wpłynąć na przyszłość, więc aby przetrwać, trzeba się dostosować, lepiej i szybciej od innych wykonywać powierzone zadania.
Polska młodzież, decydująca się z konieczności na zawodową emigrację, przyjmuje dziś za granicą ofertę każdej pracy. Polski język brzmi na zapleczach restauracji w całej Europie, po polsku porozumiewają się pedałujący kierowcy ryksz na ulicach Londynu. Absolwenci polskich uczelni nie znajdują w krajach Europy Zachodniej pracy w swoich zawodach, przyjmują propozycje pracy pomocniczej na najniższych pozycjach struktury społecznej. Po kilku latach takiej kariery zawodowej po ich studiach pozostaną tylko dyplomy.
Czy polskie szkoły wyższe mogą wpłynąć na zmianę tej sytuacji? Jestem przekonany, że mogą. Młodzieży polskiej trzeba przywrócić wiarę w przyszłość, w sens nauki, w sens zdobywania wyższego wykształcenia, otwierającego drzwi do dobrego i godnego życia. Trzeba przywrócić wiarę we własne państwo, odwagę i wiarę w możliwość jego unowocześnienia i rozwoju. Młodzieży trzeba przywrócić wiarę w siebie samych, w swoją wiedzę i umiejętności.
W szkolnictwie wyższym muszą nastąpić poważne zmiany. Konieczne jest powiązanie kształcenia z praktyczną aplikacją zdobywanej wiedzy. Uczelnie za wszelką cenę muszą nawiązać kontakty z instytucjami administracji państwowej, kultury i gospodarki, aby zapewnić studentom łączenie studiów z wykonywaniem w tych instytucjach praktycznych projektów, rozszerzających zakres zdobywanej wiedzy i rozwijających kontakty zawodowe. Uczelnie powinny stworzyć warunki umożliwiające studentom nawiązanie podczas studiów kontaktów ze środowiskami i instytucjami, w których możliwe będzie kontynuowanie kształcenia po ukończeniu studiów lub podjęcie pracy zawodowej.
Przyjęte przez studenta cele i kierunki dalszego rozwoju, wynikające z jego zawodowych lub naukowych planów, powinny być wsparte przez uczelnię w indywidualnym programie kształcenia, obejmującym również udział w przedsięwzięciach naukowo−badawczych uczelni. Uczelnie powinny dążyć do maksymalnej indywidualizacji procesów kształcenia studentów, którzy muszą być włączeni do podejmowanych w uczelni prac badawczych. Absolwent szkoły wyższej, opuszczając z dyplomem jej mury, nie może wchodzić do obcego, nieznanego sobie środowiska nie widząc celu swojej drogi.
Konieczne jest, aby podczas studiów z pomocą uczelni marzenia młodych Polaków o przyszłości przybrały formy programów i planów ich zawodowych lub naukowych karier. Konieczne jest, aby już w uczelni nadana została przyszłym absolwentom „prędkość początkowa”, umożliwiająca osiągnięcie zaplanowanych przez nich zawodowych lub naukowych pozycji.