Przeciętny człowiek z ulicy nie ma gotowej odpowiedzi na pytanie: cóż to takiego jest język? Choć mową posługujemy się na co dzień, we wszystkich niemal sytuacjach życiowych, mało kto zastanawia się nad jej istotą. Większość z nas mogłaby sparafrazować zdanie świętego Augustyna o czasie: „Czymże więc jest język? Gdy nikt mnie nie pyta, wiem; gdy chcę wytłumaczyć pytającemu – nie wiem”.
Językoznawcy zmagają się z kwestią definicji języka od zawsze. Trudno jednak powiedzieć, żeby zrobili w tej dziedzinie wielkie postępy. Najbardziej rozpowszechniona naukowa definicja języka brzmi: „Język to system znaków służący do porozumiewania się w obrębie danej społeczności”. Już na pierwszy rzut oka widać, w jak wielu miejscach są w tej definicji luki. Znamy wiele „systemów znaków”, które językami nie są. Oto cztery przykłady: znaki drogowe, ubrania, tak zwana „mowa kwiatów”, gestykulacja. Każdy z nich odpowiada przytoczonej wyżej definicji języka:
A jednak zdrowy rozsądek podpowiada nam, że żadna z tych rzeczy nie jest prawdziwym językiem. Posługując się tylko tymi systemami, można bowiem poruszyć niewielką liczbę tematów. Dlatego językoznawcy często rozszerzają podaną wyżej definicję i mówią, że język służy do porozumiewania się „na każdy temat” albo „o wszystkim”. I tutaj jednak pojawiają się pewne wątpliwości. Zakres tematów, jakie można poruszyć posługując się językami, jest wprawdzie niezwykle szeroki, ale ma swoje granice. Istnieją pewne zjawiska, o których nie da się w sposób pełny mówić „zwykłymi” językami. Do akcji wkraczają wtedy wyspecjalizowane systemy znaków: zapis matematyczny, fizyczny czy wreszcie rysunki geometryczne i wykresy.
Szukając sposobu na sformułowanie najbardziej adekwatnej definicji języka, niektórzy językoznawcy stwierdzili, iż kluczem do rozwiązania tego problemu będzie sporządzenie w miarę kompletnej listy cech wspólnych wszystkich języków. Cechy takie nazywa się uniwersaliami językowymi. Uniwersalia rozumiane bywają rozmaicie. Niektórzy uważają, iż powinny to być prawa o charakterze statystycznym. Na przykład: „im częściej dane słowo jest używane, tym bardziej nieregularna będzie jego odmiana” (por. rozmaitość form polskiego czasownika „być”: „jestem”, „są”, „będę”). Według innych, uniwersaliami powinny być prawa o charakterze ścisłych implikacji. Na przykład: „jeśli w danym języku są tylko dwa określenia kolorów, będą to czarny i biały, jeśli trzy – czarny, biały i czerwony, jeśli pięć – czarny, biały, czerwony, żółty i zielony, szóstym kolorem będzie niebieski, siódmym brązowy”. Jeszcze inni wreszcie dopuszczają w ramach uniwersaliów sporządzanie list cech o charakterze bardzo ogólnym. Na przykład: „wszystkie języki zmieniają się wraz z upływem czasu” albo: „wszystkie konstrukcje językowe są linearne (liniowe)”.
Głównym problemem przy formułowaniu uniwersaliów (niezależnie od tego, jak się je rozumie) jest zakres ich obowiązywania. Powinny to być prawa dotyczące wszystkich języków znanych człowiekowi (a właściwie nawet wszystkich możliwych języków), ale z oczywistych względów bardzo trudno sprawdzić, czy rzeczywiście wszystkie języki daną cechę mają. Czasami jakiś wcześniej nie opisany język sprawia, iż trzeba zrewidować dotychczasowe poglądy. I tak pewna grupa języków (języki migowe), które do drugiej połowy XX wieku niemal zupełnie umykały uwadze językoznawców, wydaje się zupełnie zaprzeczać ostatniej zacytowanej hipotezie – że konstrukcje językowe zawsze są linearne. Przyjrzyjmy się bliżej tej kwestii.
Twierdzenie, iż konstrukcje językowe są linearne, było zawsze uważane za fundament myślenia o mowie. Ferdinand de Saussure, ojciec XX-wiecznego językoznawstwa, mówił o zasadzie linearności, że „zależy od niej cały mechanizm języka”.
Na czym polega linearność w języku? By odpowiedzieć na to pytanie, przyjrzyjmy się polskiemu zdaniu:
Jan kocha Marię.Analizując takie zdanie, możemy wyróżnić w nim niejako trzy „poziomy”: poziom wyrazów, poziom cząstek wyrazowych (inaczej: morfemów) i poziom głosek. Na pierwszym z tych poziomów widzimy wyraźnie trzy elementy (trzy wyrazy): „Jan” „kocha” „Marię”.
Na drugim – pięć elementów (cząstek wyrazowych):
„Jan” „koch-” „-a” „Mari-” „-ę”.Na trzecim – dwanaście elementów (głosek):
„j” „a” „n” „k” „o” „ch” „a” „m” „a” „r”” „j” „ę”.Zauważmy, że za każdym razem udało się podzielić nasze zdanie na szereg następujących po sobie kawałków. Na tym właśnie polega linearność w języku: elementy tworzące znak, a także same znaki, nie mogą występować w języku równocześnie. Muszą następować jeden po drugim i to w określonej (a nie dowolnej) kolejności. W przeciwnym razie wypowiedź będzie niezrozumiała. W językach mówionych nie da się powiedzieć dwóch rzeczy naraz.
A jednak okazuje się, iż istnieją języki – ba, cała ich rodzina! – w których zasada linearności nie jest bynajmniej respektowana. Tymi językami są języki migowe.
Języki migowe to „systemy znaków służące do porozumiewania się o wszystkim w społecznościach osób niesłyszących”. Przez całe stulecia językoznawcy nie traktowali języków migowych poważnie i dopiero w drugiej połowie XX wieku rozpoczęły się intensywne badania nad nimi. Wśród wielu interesujących właściwości języków migowych szczególnie uderzająca jest jedna – występowanie mechanizmów nielinearnych. Funkcjonowanie tych mechanizmów wytłumaczymy teraz na przykładzie polskiego języka migowego (dalej będę używał skrótu PJM).
Niemal każdy widział choć raz w życiu osoby migające i ma bardzo ogólne wyobrażenie na temat języków migowych. Często jednak są to wyobrażenia błędne.
Nie jest prawdą, że:
Jak możliwa jest nielinearność w PJM? Charakterystyczną cechą języków migowych jest to, iż jako kanał komunikacyjny wykorzystują one przestrzeń (kanał wizualny). Wypowiedzi w językach dźwiękowych mają jak gdyby tylko dwa wymiary: określone dźwięki (pierwszy wymiar) zostają wyartykułowane w określonym czasie (drugi wymiar). W językach migowych możemy mówić wręcz o czterech wymiarach: trzech przestrzennych oraz czasie. Już na pierwszy rzut oka fakt ten wydaje się kryć w sobie pewne możliwości. A wzbogacić go trzeba o kolejne spostrzeżenie. Do wyprodukowania komunikatów w językach mówionych posługujemy się zestawem kilku ściśle powiązanych narządów: krtani, wiązadeł głosowych, nagłośni, warg, zębów, języka i innych. W językach migowych narządy służące do nadawania komunikatów są całkowicie względem siebie niezależne: przede wszystkim dwie ręce oraz twarz (mimika). To dzięki temu właśnie w językach migowych możliwe jest przekroczenie nakazu linearności. Każdy artykulator (narząd służący do nadawania komunikatów) może nadawać inny znak czy element znaku
.Istnieją tu wszakże pewne ograniczenia. Przede wszystkim, elementy, które migane są jednocześnie z innymi, muszą pozostawiać któryś artykulator swobodny. Bardzo wiele znaków PJM angażuje całe ciało migającego – nie ma w nich miejsca na nielinearność, ponieważ brakuje „wolnego” narządu. Do tworzenia konstrukcji nielinearnych najlepiej nadają się tak zwane znaki jednoręczne, a więc takie, które pozostawiają jedną rękę wolną; właśnie ta wolna ręka może służyć do równoczesnego przekazania innego znaku.
Oto przykład. W PJM mamy dwa znaki jednoręczne: „otwierać drzwi” oraz „patrzeć”. Pierwszy znak tworzy się dłonią ściśniętą w pięść, wykonując na wysokości piersi gest otwierania drzwi do siebie (jakby w ściśniętej pięści trzymało się klamkę). Z kolei zamiganie znaku „patrzeć” polega na zbliżeniu palców wskazującego i środkowego (przy pozostałych palcach zgiętych) do oczu i następnie „wyrzuceniu” ich przed siebie.
Wykorzystując te dwa znaki, możemy łatwo zamigać konstrukcję „otworzyć drzwi, zaglądając do środka”. Wystarczy równocześnie zamigać jedną ręką znak „otwierać drzwi”, a drugą – „patrzeć”. I już mamy konstrukcję nielinearną!
Są trzy rodzaje sytuacji, w których w konstrukcji nielinearnej może się pojawić znak dwuręczny. Zdarza się to po pierwsze wtedy, gdy znak jest symetryczny, to znaczy obie ręce wykonują ten sam gest. Wtedy wystarczy zamigać uproszczoną, jednoręczną wersję takiego znaku.
Na przykład, w PJM znak „przytulić” wygląda tak, że krzyżujemy ręce na piersi, wykonując gest przytulania kogoś. Znak „głaskać” wykonujemy otwartą dłonią, udając, że głaszczemy w powietrzu czyjąś głowę. By zamigać konstrukcję „przytulić kogoś, głaszcząc go”, wystarczy równocześnie jedną ręką wykonać „połowę” znaku „przytulić”, drugą zaś zamigać znak „głaskać”. I znów mamy konstrukcję nielinearną!
Zdarzają się też sytuacje, w których upraszcza się znaki dwuręczne niesymetryczne. Wreszcie bywa, że drugim zamiganym równocześnie elementem jest znak czysto mimiczny. Wtedy znak dwuręczny migany jest w pełnej postaci, a elementem dodanym staje się mimika.
Cóż z tego wszystkiego wynika? Kilka rzeczy, niektóre z nich bardzo ważne. Zwróćmy uwagę tylko na trzy.
Po pierwsze, dogmat o całkowitej linearności języków okazuje się mylny. Od dawna wskazywano na liczne drobne wykroczenia przeciwko niemu na terenie języków dźwiękowych, ale badania nad językami migowymi wskazują, iż jest on po prostu błędny – języki są nie bardziej linearne niż ludzkie myślenie.
Po drugie, czytelny w przypadku języków dźwiękowych, podział na poszczególne „poziomy” – poziom dźwięków, cząstek wyrazowych, wyrazów i zdań (w terminologii językoznawczej poziomy te nazywają się: fonologia, morfologia i składnia) – nie jest w językach migowych taki jasny. Ten zupełnie elementarny sposób patrzenia na język jest bowiem oparty na założeniu linearności. Jeśli porównać tworzenie wypowiedzi językowych do budowania z klocków (głosek), to w językach dźwiękowych budowle są nadzwyczaj proste – składają się tylko z jednego długiego rzędu klocków stawianych jeden koło drugiego. Nie ma natomiast możliwości stawiania klocków jednego na drugim. Wyróżnianie poszczególnych „poziomów” polega na dzieleniu ciągów klocków (głosek) na krótsze lub dłuższe sekwencje. Pojedyncze klocki to podział na głoski, klocki grupowane po kilka to cząstki wyrazowe i wyrazy, klocki połączone w jeszcze dłuższe ciągi to zdania.
Jednak w językach migowych istnieje możliwość stawiania klocka na klocku. Jeśli w takim przypadku postanowimy wprowadzić taki sam podział, jak w językach dźwiękowych, pojawi się pytanie: co robić z tymi miejscami, w których podział górnego rzędu nie pokrywa się z podziałem dolnego rzędu? Czy dzielić mamy według tego, co dzieje się w dolnym rzędzie, czy w górnym?
I wreszcie trzecia ważna konsekwencja – nielinearność tłumaczy pewną specyficzną cechę języków migowych. Otóż języki te nie dysponują alfabetycznymi systemami zapisu. Pismo alfabetyczne jest z natury swojej czysto linearne. Taki typ pisma zupełnie nie nadaje się jednak do zapisywania komunikatów nielinearnych. To jak rzut dwuwymiarowej figury na prostą – z pierwotnych kształtów właściwie nic nie zostaje.
Tak więc badanie języków migowych, choć odsłania przed nami wiele tajemnic języka, równocześnie (a więc nielinearnie) prowadzi do nowych pytań. Dopóki tych zagadek nie rozwiążemy, nie ma co marzyć o naprawdę dobrej definicji języka. Badanie języków migowych może nas do tego celu nieco zbliżyć.