ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!
Życie akademickie


Nominację profesorską dla plagiatora przegłosowano znaczną większością głosów

GŁADKIE SŁOWA NIE PRZYSŁONIĄ FAKTÓW...

Marek Wroński

Ze zdziwieniem przeczytałem artykuł prof. Stanisława Czachorowskiego. Autor udaje, że nie wie, iż dobrze udokumentowane powiadomienie prof. Romana Cichonia o plagiacie habilitacji Jana Kłobukowskiego i doktoratu Danuty Wiśniewskiej−Pantak wpłynęło na ręce rektora Ryszarda Góreckiego w kwietniu 2005 roku. Rektor, wbrew prawu i dobrym obyczajom akademickim, nic w tej sprawie nie zrobił. Dopiero gdy w styczniu 2006 roku sprawę opisała szczegółowo olsztyńska „Gazeta Wyborcza”, władze uczelni poleciły wyjaśnienie zarzutów rzecznikowi dyscyplinarnemu. Prof. Zbigniewowi Endlerowi zajęło to ponad 5 miesięcy, ale potwierdził, że zarówno habilitacja, jak i doktorat są nierzetelne.

Droga dyscyplinarna jest przedawniona, bowiem Komisja Dyscyplinarna musi otworzyć postępowanie dyscyplinarne do czterech miesięcy od momentu powiadomienia rektora o zarzutach, a tego nie zrobiono. Z kolei odpowiedzialność karna przedawnia się po 5 latach od dokonania plagiatu, więc zawiadomienie złożone do prokuratora to zasłona dymna, bowiem habilitacja odbyła się w 1999 roku. Jan Kłobukowski przez cały ten okres pełni funkcję prodziekana ds. studiów stacjonarnych i nikomu nie przyszło do głowy, że jest to niemoralne. Nie można pełnić funkcji dziekańskiej, gdy w gazecie dokładnie opisano zakres plagiatów prof. Kłobukowskiego i cały akademicki Olsztyn o tym plotkuje.

Co więcej, już po notatce prasowej w czerwcu 2006, informującej, że sprawę plagiatów skierowano do olsztyńskiej prokuratury, Rada Wydziału Technologii Żywności UWM, na swoim posiedzeniu w lipcu 2006, rozpatrzyła podanie dr. Kłobukowskiego o nadanie mu stanowiska profesora nadzwyczajnego na czas nieokreślony, bowiem właśnie skończyła mu się poprzednia 5−letnia nominacja. Niewiarygodne, ale nominację profesorską dla plagiatora przegłosowano znaczną większością głosów.

Członek Rady Wydziału prof. Włodzimierz Bednarski jest zastępcą przewodniczącego Sekcji III Nauk Biologicznych, Rolniczych i Leśnych. Jak można, będąc na takim stanowisku, milczeć i nie protestować, gdy na wydziale nagina się i łamie obowiązujące przepisy prawne? Rada Wydziału i jego dziekan prof. Stefan Ziajka, nie podjęli natomiast nakazanych prawem kroków do ponownego otworzenia postępowania habilitacyjnego i doktorskiego, aby odebrać – oparte na przepisanych fragmentach prac magisterskich – nierzetelne stopnie. Milczy też w tej sprawie Prezydium Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, gdzie w marcu 2006 prof. Cichoń złożył świetnie umotywowane pismo ukazujące zakres przejęć i niewątpliwą nierzetelność obydwu dysertacji.

Plagiaty i kanty akademickie wszędzie się zdarzają. To milczenie profesury w takich sprawach jest hańbiące. A gdy nie podejmuje działania wieloletni rektor, który w dodatku jest członkiem Polskiej Akademii Nauk, senatorem Rzeczypospolitej – to normalnemu człowiekowi brak słów... I może dlatego cały uczelniany Senat milczy!