ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!
Kronika


INNOWATOR – pierwszy etap

10 marca rozpoczął się cykl warsztatów dla uczestników pierwszego etapu INNOWATORA – nowego programu FNP, dzięki któremu pomoc finansową, doradczą i szkoleniową uzyskać mogą młodzi autorzy innowacyjnych projektów wykorzystania osiągnięć naukowych w praktyce gospodarczej. Na konkurs wpłynęło 26 wniosków. Fundacja zakwalifikowała do pierwszego, szkoleniowego etapu programu 21 beneficjantów, których projekty oceniono jako wyróżniające się pod względem możliwości ich skutecznej i efektywnej komercjalizacji.

Cykl szkoleń, których koncepcję opracował prof. Jerzy Cieślik, ekspert w dziedzinie programów skierowanych do młodych przedsiębiorców, potrwa do końca maja. Program obejmuje zasady prowadzenia przedsiębiorstwa innowacyjnego, zarządzania firmą, zagadnienia z zakresu marketingu oraz księgowości. Obok prof. Cieślika, warsztaty będą prowadzić: Adam Kostrzewa (konsultant z zakresu zarządzania), prof. Andrzej Krasławski (zagadnienia związane z przetrwaniem firmy na wolnym rynku) oraz Marcin Zagórski z funduszu INVENO (sposoby pozyskiwania dodatkowych źródeł finansowania na rozwój przedsiębiorstwa).

Uczestnicy warsztatów przygotują pod opieką ekspertów kompleksowe biznesplany realizacji przedsięwzięć, które zgłosili do konkursu. Biznesplany te zostaną poddane kolejnej ocenie, a następnie FNP wyłoni 3−4 najlepsze projekty, które otrzymają wsparcie finansowe i doradcze. Pula środków przeznaczonych na dofinansowanie zwycięskich projektów wynosi 1 mln zł.

(mat)

Nabór do drugiej edycji programu Innowator trwa do 15 czerwca br.

Dobry START

W rozstrzygniętym po raz 15. konkursie na stypendia dla młodych uczonych (program START) Fundacja na rzecz Nauki Polskiej przyznała 121 stypendiów najbardziej obiecującym doktorantom i młodym doktorom. Każdy stypendysta otrzyma 24 tys. zł, wypłacane w czterech ratach (wysokość stypendiów wzrosła w tym roku, w ubiegłych latach wynosiła 20 tys. zł).

Do tegorocznej edycji konkursu napłynęło 999 zgłoszeń, 12 proc. spośród nich odniosło sukces. Średnia wieku laureatów to 28 lat. Spośród tegorocznych stypendystów 68 wywodzi się z uniwersytetów, 21 związanych jest z instytutami PAN, a 16 z uczelniami technicznymi. Najwięcej laureatów reprezentuje: UW (27), UJ (14), UAM (7) i UG (6). Najwięcej stypendystów rekrutuje się z: Warszawy (49), Krakowa (22), Poznania (13) i Gdańska (9). Dziedziny najczęściej reprezentowane przez laureatów to: fizyka (13), chemia (12), biologia medyczna (7) oraz biologia, ekonomia, literaturoznawstwo i prawo (po 6).

Grono laureatów wszystkich edycji konkursu, łącznie z tegoroczną, liczy już 1585 osób.

Fundacja rozpatrywała też wnioski o przedłużenie stypendiów na rok następny laureatom zeszłorocznej edycji. Na podstawie oceny osiągnięć naukowych w pierwszym roku otrzymywania stypendium przedłużenie takie uzyskało 67 ubiegłorocznych stypendystów.

(elmar, pik)

Pełna lista stypendystów zamieszczona jest na stronach 32−33, na naszej stronie www.forumakad.pl oraz na stronach internetowych FNP: www.fnp.org.pl.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Mała rewolucja

MNiSW przygotowało założenia zmian w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym. Są one sformułowane na razie bardzo ogólnie i dopiero w trakcie dalszych prac zyskają postać szczegółowych rozstrzygnięć i zapisów ustawowych. Niektóre rozwiązania idą dość daleko. Założenia przewidują m.in.: możliwość łączenia małych uczelni z istniejącymi uniwersytetami, tworzenie uczelni publicznych z wydziałami niepublicznymi, egzamin magisterski jako alternatywę dla pracy magisterskiej, zmianę zasad recenzowania prac doktorskich i habilitacyjnych, nowe reguły tworzenia jednostek zamiejscowych czy wreszcie propozycję automatycznego uzyskiwania tytułu profesora po zrobieniu habilitacji. Przewidują też „promocję uczelni posiadających największy potencjał dydaktyczny i naukowy poprzez odpowiednie ich finansowanie (np. kształcenie zamawiane) oraz rozszerzenie zakresu ich samodzielności”, a także powiązanie działalności uczelni z gospodarką.

Założenia zyskały aprobatę Rady Ministrów. Odpowiedzialny za szkolnictwo wyższe wiceminister Stefan Jurga przewiduje, że pierwszy projekt zmian ustawowych pojawi się w lipcu, a końcowy, po dyskusji, na początku 2008 roku trafi do parlamentu.

(as)

Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich

Lustracja – gorący temat

Jednym z intensywnie dyskutowanych tematów podczas obrad KRUP, które w dniach 23−24 marca odbywały się w Uniwersytecie Rzeszowskim, była kwestia ustawy lustracyjnej. Rektorzy zadeklarowali, że wykonają nałożony przez nią obowiązek zebrania i przekazania ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego oświadczeń lustracyjnych, ale zgłosili cały szereg zasadniczych zastrzeżeń: ustawa nie ma gospodarza, który rozstrzygałby wątpliwości; zmusza do samooskarżenia się; nie definiuje 17 wymienionych rodzajów współpracy; obejmuje zbyt szeroko środowisko akademickie, uznając, że osobą publiczną jest także starszy wykładowca; nakłada niewspółmierną do winy karę 10 lat pozbawienia funkcji publicznej za niezłożenie oświadczenia. Podjęto uchwałę, która artykułuje te wątpliwości. Wcześniej podobne uchwały podjęły uniwersytety Warszawski i Gdański. Środowisko w sprawie lustracji jest podzielone, oprócz gorących jej zwolenników są też przeciwnicy. W niektórych uczelniach część pracowników zadeklarowała, że nie złoży – pomimo sankcji pozbawienia pracy w uczelni przez 10 lat – oświadczeń lustracyjnych, ponieważ narusza to ich godność. Czynią tak również osoby mocno związane niegdyś z opozycją i Solidarnością.

Wśród innych problemów dyskutowanych na konferencji znalazła się wymiana doświadczeń dotyczących przyjętej przez uczelnie ścieżki awansu naukowego i sposobu zatrudniania na poszczególnych stanowiskach. Uniwersytet Gdański motywując swoich pracowników wypłaca nagrodę w wysokość 15 tys. za doktorat i 25 tys. za habilitację. Dyskutowano także o założeniach zmian w Prawie o szkolnictwie wyższym, zasadach rekrutacji na studia, sytuacji kolegiów językowych. O bieżących problemach uniwersyteckiej akredytacji i kolejnych przyznanych akredytacjach mówił prof. Marek Wąsowicz, przewodniczący Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej, a o uniwersyteckich budżetach, podziale finansów związanych ze studiami stacjonarnymi i niestacjonarnymi oraz współczynnikach kosztochłonności – prof. Jerzy Bieliński, przewodniczący Uniwersyteckiej Komisji Finansów. Prace Międzyuniwersyteckiego Centrum Informatyzacji nad legitymacją studencką oraz legitymacją pracowniczą, systemem USOS i cyklem planowanych konferencji prezentował prof. Marek Kręglewski.

(as)

Europejska Rada Badań

„Idee” – pieniądze dla młodych

Europejska Rada Badań (European Research Council) powstała półtora roku temu. Pierwsze spotkanie miało miejsce w dniach 18−19 października 2005. Prezydentem Rady został prof. Fotis C. Kafatos, biolog, uznawany za najbardziej wpływowego greckiego uczonego.

Przez 30 lat wspólne badania krajów UE finansowane były w ramach programów ramowych. Trzeba było tworzyć konsorcja międzynarodowe z udziałem przemysłu, a badania musiały być prowadzone pod kątem możliwych zastosowań. – Pozornie nie ma w tym nic złego, poza tym, że tworzenie dużych, różnorodnych konsorcjów bywało dość sztuczne – komentuje prof. Michał Kleiber, który reprezentuje Polskę w ERC. – System był krytykowany, gdyż często kładło się nacisk na formalną stronę zgłaszanych projektów, a nie na istotę przedsięwzięcia.

Większość budżetu UE będzie nadal wydawana w tym systemie. ERC zaproponowała jednak nowy strumień finansowania badań. Komisja Europejska przeznaczyła nań 15 proc. budżetu Unii na naukę, czyli ponad 7,5 mld euro przez 7 lat. Prof. Kleiber tak charakteryzuje ów system: – Chcemy przyciągnąć najlepszych uczonych, chcemy uniknąć projektów przyczynkarskich – mają to być znaczące, przełomowe badania, a zatem muszą być dobrze finansowane. Minimalna kwota roczna finansowania projektu to 100 tys. euro, maksymalna – 400 tys. euro. Projekty mają trwać od 3 do 5 lat. Zatem można będzie dostać na badania nawet 2 mln euro. – Nie narzucamy żadnych warunków odnośnie do składu zespołów badawczych. Mogą go tworzyć osoby z jednej instytucji badawczej, a może to być 20 instytucji z wielu krajów. Liczba osób też nie jest określona. Chodzi o to, aby kierować się tylko przesłankami merytorycznymi, a nie biurokratycznymi. Trzeba mieć tylko dobry pomysł. Dlatego ten program nazwaliśmy „Idee” – mówi prezes PAN. ERC określiła, że 45 proc. środków trafi na badania z zakresu nauk fizycznych i inżynierskich, 40 proc. – tzw. Life Sciences, a 15 proc. na nauki społeczne i humanistyczne.

Całość środków, które ERC będzie rozdzielać w ramach programu „Idee”, zostanie podzielona na dwie części: 1/3 będzie adresowana do młodych, a 2/3 do zaawansowanych badaczy. Ogłoszono już konkurs na projekty w kategorii dotyczącej badaczy od 2 do 9 lat po doktoracie. Wnioski można składać do 25 kwietnia. – Doszliśmy do wniosku, że w Europie młodzi ludzie zbyt długo nie zdobywają niezależności naukowej. Często nie ze swojej winy. Te pieniądze są dla nich. Chcemy, aby uzyskali deklarację przełożonych, że będą mieli niezależność intelektualną w trakcie realizowania projektu – mówi prof. Kleiber. – Chcemy przeprowadzić konkurs szybko, aby od zgłoszenia projektu do decyzji finansowej nie upływało więcej niż 6 miesięcy. Pierwsze projekty będą realizowane od nowego roku akademickiego.

Konkursy będą ogłaszane dwa razy do roku. ERC będzie rozliczać wykonanie projektów na podstawie sukcesu naukowego, czyli np. publikacji w najlepszych czasopismach oraz pozycji zdobytej dzięki projektowi przez uczonych. Projekty dla młodych badaczy będą finansowane w wysokości od 100 do 250 tys. euro rocznie. O pieniądze mogą się starać uczeni z całego świata, pod jednym wszakże warunkiem: że będą one realizowane w europejskich instytucjach badawczych. – Taka polityka jest z powodzeniem stosowana od lat w USA. Chcemy ją przenieść na grunt europejski – mówi prof. Kleiber.

(pik)

Szczegółowe informacje nt. programów ERC można znaleźć na stronie http://erc.europa.eu/. Można też z niej pobrać formularze wniosków.

Uniwersytet Śląski

Imieniny liczby pi

Pieszczotliwie, bez picu opiewano w dniach 14−16 marca w Uniwersytecie Śląskim piękno liczby pi. Z Ameryki przyszły do Katowic nie tylko Walentynki i Halloween. 14 marca w tamtejszych uczelniach obchodzi się „Święto Liczby pi”. Pracownicy i studenci Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii UŚ podchwycili ten pomysł i zorganizowali „Imieniny liczby pi”, czyli festiwal nauk ścisłych.

Trzy dni wypełnione były wykładami (m.in. o liczbie pi w Talmudzie, o muzyce liczb pierwszych, o drodze od pi do sztucznego serca, o ujemnych ciśnieniach w cieczach i o tym, dlaczego pomidor jest czerwony), warsztatami, wizytami w laboratoriach, rozrywaniem magdeburskich półkul, zgniataniem puszek, podróżami poduszkowcem oraz konkursami. Absolwenci wydziału odpowiadali na pytania uczniów liceów, uczestniczących masowo w „Imieninach liczby pi”. Maturzyści dociekali, co można robić po studiach matematycznych, fizycznych, chemicznych lub informatycznych.

Nauki ścisłe przyprawione sosem zabawy i konkursów przyciągnęły uczniów szkół średnich, ich nauczycieli i rodziców, studentów – także studentów i pracowników UŚ – ich krewnych i znajomych, dziennikarzy i dysponentów środkami publicznymi. Organizatorzy starali się ich przekonać, że nauki ścisłe nie są tak straszne, jak je malują.

– Przełamanie uprzedzeń do studiowania przedmiotów wymagających znajomości matematyki jest wyzwaniem dla naszego pokolenia. Nowoczesne społeczeństwo potrzebuje rozwoju technologicznego oraz innowacyjności, których nie da się osiągnąć bez kadr wykształconych na kierunkach politechnicznych, przyrodniczych i ścisłych – mówi prof. Maciej Sablik, dziekan Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii UŚ.

Być może pierwsze „Święto liczby pi” rozpocznie poważną debatę na temat struktury wykształcenia młodych Polek i Polaków.

SM, tal

Konferencja Rektorów Zawodowych Szkół Polskich

Zawodowe, czyli jakie?

Mamy w Polsce 333 niepaństwowe uczelnie zawodowe i 26 państwowych. Z tej drugiej grupy 6 należy do KRZaSP. Blisko połowa rektorów uczelni zawodowych spotkała się na III Zgromadzeniu Plenarnym KRZaSP w Krynicy w dniach 15−16 marca.

Zebrani rektorzy wyrażali przekonanie, że zapowiadana nowelizacja powinna w większym stopniu uwzględniać odrębne reguły funkcjonowania uczelni niepaństwowych i ich interesy. Zaproponowali swój projekt koniecznych zmian ustawowych. Wyrażano przekonanie, że nazwa uczelnie zawodowe jest nieadekwatna do ich charakteru – część z nich kształci na poziomie magisterskim, a dodatkowo licencjat jest najczęściej tylko pierwszym stopniem kształcenia, a nie jego finałem – nie jest też zgodna z duchem Procesu Bolońskiego, gdzie mówi się o pierwszym cyklu kształcenia, a nie kształceniu zawodowym i powinna ulec zmianie. Kontrowersje budziły też inne kwestie: konieczność weryfikacji osób zatrudnionych w uczelniach niepaństwowych na stanowisku profesora, jako naruszająca zasadę praw nabytych, brak zasad dofinansowania studiów stacjonarnych w uczelniach niepaństwowych (uczelnia dopuszcza taką możliwość) czy wkraczanie w zasady umów cywilnoprawnych (nagrody jubileuszowe).

Obecny na spotkaniu prof. Stefan Jurga, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, przedstawił założenia zmian w ustawie i uzasadniał, momentami w gorącej dyskusji, przyjęte w nich rozwiązania.

(as)

Więcej »

Proces Boloński

Mobilność studentów i naukowców

W dniach 8−9 lutego w Londynie Education International (EI) i The National Unions of Students in Europe (ESIB) zorganizowały seminarium bolońskie pod tytułem Making Bologna a Reality: Mobility of Staff and Students.

W dokumencie końcowym szczytu bolońskiego w Bergen w maju 2005 ministrowie właściwi ds. szkolnictwa wyższego uznali mobilność studentów i kadry uczelni za jeden z trzech priorytetów Procesu Bolońskiego. Jednym z celów londyńskiego seminarium było podsumowanie osiągnięć ostatnich 2 lat i sprecyzowanie przeszkód w obszarze mobilności studentów i kadry uczelni, zwłaszcza nauczycieli akademickich.

Organizatorzy konferencji zaprezentowali studia dotyczące mobilności nauczycieli akademickich (EI) i studentów (ESIB). Bartłomiej Banaszak, student UW, członek Komitetu Wykonawczego ESIB, wystąpił podczas dyskusji panelowej Increasing student and Staff Mobility: from Individual to Institutional Mobility. Podczas prezentacji wskazał przeszkody dla mobilności studenckiej, skupiając się na dysproporcjach w kosztach utrzymania w poszczególnych krajach. Cztery warsztaty poświęcono prawom socjalnym, zagrożeniu drenażem mózgów, uznawalności kwalifikacji oraz mobilności studenckiej jako czynnika rozwoju społecznego i gospodarczego.

Drugim z celów spotkania było wypracowanie wspólnych rekomendacji ESIB i EI w zakresie mobilności, a także propozycji na boloński szczyt ministerialny, który odbędzie się w maju br. w Londynie. Obie organizacje zalecają, aby mobilność była uznana za kluczowe zagadnienie w ramach Procesu Bolońskiego, a także, by opracowano spójne strategie służące bardziej zrównoważonej mobilności i usuwaniu istniejących przeszkód. ESIB i EI domagają się, by Bologna Follow−up Group powierzyło obu partnerom opracowanie strategii na kolejny szczyt ministerialny w 2009 roku, włączając w to zebranie danych dotyczących mobilności. Obie organizacje podkreślają też istotę wprowadzenia specjalnych procedur przyznawania wiz i pozwoleń na pracę dla studentów i kadry uczelni, a także wsparcia materialnego, które zrównoważyłoby różnice w kosztach utrzymania między poszczególnymi państwami.

Polskie środowisko akademickie reprezentowali: Leszek Koszałka i Ryszard Mosakowski (z (NSZZ „Solidarność”), Beata Skibińska (Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji) oraz Katarzyna Małecka (MNiSW).

(bb)

Krajowa Reprezentacja Doktorantów

KRD w EURODOC

16 marca Krajowa Reprezentacja Doktorantów została przyjęta w poczet członków Europejskiej Rady Doktorantów i Młodych Naukowców – EURODOC (http://www.eurodoc.net), która funkcjonuje przy Radzie Europy i zrzesza narodowe reprezentacje doktorantów i młodych naukowców z 28 krajów, w większości członków UE, ale także: Norwegii, Szwajcarii, Chorwacji, Rosji i Mołdawii oraz Armenii. W dotychczasowych działaniach EURODOC środowisko doktorantów i młodych naukowców z Polski było reprezentowane jedynie przez indywidualnych obserwatorów. Brak ogólnokrajowego przedstawicielstwa uniemożliwiał członkostwo w wielu międzynarodowych instytucjach naukowych i akademickich, m.in. właśnie w EURODOC. Sytuację zmieniła nowa ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym, która dała prawne podstawy do tworzenia samorządów doktorantów w uczelniach oraz umożliwiła utworzenie Krajowej Reprezentacji Doktorantów (maj 2006).

Zarząd EURODOC zaakceptował polską aplikację oraz dopuścił KRD do udziału w zgromadzeniu ogólnym w dniach 15−17 marca w Londynie. Przedstawicielami polskiej organizacji byli: Rafał Ruzik (PW), przewodniczący KRD oraz Patrycja Purgał (AE Poznań), wiceprzewodnicząca KRD odpowiedzialna za kontakty międzynarodowe. Uczestnicy zgromadzenia podjęli decyzję o przyjęciu KRD w poczet członków EURODOC. Równocześnie przyjęto do organizacji narodową reprezentację doktorantów z Bułgarii.

Poza sprawami związanymi z wyborem kolejnego zarządu (nowym przewodniczącym EURODOC został Koen van Dam z Holandii), tematyka konferencji obejmowała kwestie: pozauczelnianej kariery młodych naukowców, badań naukowych, przedsiębiorczości oraz transferu technologii. Podsumowaniem panelu wykładów było wystąpienie prof. Ernsta−Ludwiga Winnackera, sekretarza generalnego Rady Europy, o wartości młodych naukowców jako strategicznego zasobu Europy. Uczestnicy konferencji mogli też wziąć udział w warsztatach dotyczących m.in. zastosowania Europejskiej Karty Naukowca oraz kodeksu postępowania przy rekrutacji pracowników naukowych czy też równości płci w środowisku akademickim.

Członkostwo Krajowej Reprezentacji Doktorantów w EURODOC umożliwia partnerski udział polskich doktorantów w europejskiej debacie o systemach szkolnictwa wyższego oraz kształtowaniu europejskiego rynku pracy dla naukowców. Zarząd KRD ma nadzieję, iż wsparcie tak poważnego partnera, jakim jest EURODOC, umocni działania młodych naukowców w Polsce oraz skłoni krajowe władze do uwzględnienia głosu środowiska doktorantów w procesie reformowania szkolnictwa wyższego w Polsce.

(rr)

Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości

Obieżyświat w inkubatorze

2 marca po raz trzeci rozstrzygnięto konkurs na „Najlepszy biznes roku”, organizowany przez AIP. Wzięło w nim udział 850 osób. Z 70 najbardziej kreatywnych pomysłów kapituła nominowała 10 do nagrody głównej. Wśród nominowanych znalazły się projekty z: Gdańska, Poznania, Warszawy i Wrocławia. Pierwszą nagrodę przyznano Witoldowi Kundzewiczowi z Wydziału Informatyki i Ekonometrii AE w Poznaniu, autorowi projektu serwisu społecznościowego obieżyświat.org, który ogłoszono „Biznesem Roku 2006”. Serwis przeznaczony jest dla miłośników podróży i fotografii. To jeden z pierwszych polskich serwisów klasy Web 2.0, w którym każdy może zamieszczać swoje fotogalerie i wspomnienia z podróży. Odnośniki do galerii umieszczone na mapie świata, pozwalają na wirtualne „podróże palcem po mapie”. Drugie miejsce zajął Mariusz Truszkowski, student Wydziału Zarządzania UW, autor projektu firmy Team Solutions. Działalność gospodarcza Team Solutions opierać się ma na kompleksowym doradztwie i wsparciu w zakresie projektowania i tworzenia radiów internetowych, na poziomie strategicznym i operacyjnym. Usługi świadczone przez firmę mają pomóc zredukować koszty tworzenia radia nawet o 50 proc. Laureatem trzeciego miejsca został Michał Michałowski, student Wydziału Zarządzania UW, autor biznesplanu pod nazwą MICOM, w którym zakłada przygotowywanie oraz wydawanie materiałów edukacyjnych w formie komiksów. Komiksy z zakresu podstaw przedsiębiorczości i ekonomii skierowane będą głównie do uczniów szkół podstawowych.

Laureat pierwszego miejsca otrzymał mobilne biuro mBanku (notebook, telefon, Internet bezprzewodowy), konsultacje u Zbigniewa Niemczyckiego i wspólny lot śmigłowcem oraz mosiężną statuetkę „Pomysł na Biznes Roku 2006”. Zdobywca drugiego miejsca wygrał studia podyplomowe na Wydziale Zarządzania UW. Trzeci zwycięzca zdobył konsultacje w Ernst&Young.

(rat)

Wrocławskie Targi Książki Naukowej

Czy trzynastka może być szczęśliwa?

To wielokrotnie powtarzane banalne pytanie wyraża nasze obawy związane z nieuświadomioną, podskórną wiarą w zabobony. Organizatorzy XIII Wrocławskich Targów Książki Naukowej chcieli zakląć rzeczywistość, wstawiając do holu nowego budynku Politechniki Wrocławskiej, gdzie odbywała się impreza, doniczkę z koniczynką – Halina Dudek, dyrektor Oficyny Wydawniczej PWr., stanowczo twierdziła, że jest to czterolistna koniczyna – oraz przygotowując okolicznościowe zakładki także ze znakiem czterolistnej koniczynki. Nowe miejsce było chyba szczęśliwsze – a z pewnością znacznie wygodniejsze dla wystawców – od głównego gmachu PWr. i „pechowa” trzynastka raczej nie zaszkodziła targom. Odniosłem wrażenie, że zwiedzających – a mam nadzieję, że także kupujących – było więcej niż na poprzednich wrocławskich targach.

Podczas otwarcia rozstrzygnięto konkurs na najtrafniejszą szatę edytorską książki naukowej. Puchar ministra nauki i szkolnictwa wyższego przypadł Wydawnictwu Uniwersytetu Łódzkiego za książkę Fenomen getta łódzkiego 1940−1944 pod red. Pawła Samusia i Wiesława Pusia. Okładkę zaprojektowała Bogusława Kwiatkowska. W kategorii nauk humanistycznych nagrodzono książkę Adama Kerstena Stefan Czarniecki 1599−1665, której okładkę zaprojektował Jerzy Durakiewicz (opublikowało ją Wydawnictwo UMCS w Lublinie). Najtrafniejszą szatę edytorską książki z zakresu nauk ścisłych stworzył Paweł Rubaszewski, projektując okładkę i stronę tytułową pracy Modelowanie rzeczywistości. Jak w komputerze przegląda się świat, napisanej przez Iwo Białynickiego−Birulę i Iwonę Białynicką−Birulę, którą opublikowały Wydawnictwa Naukowo−Techniczne. W kategorii nauk technicznych jury nagrodziło książkę Budownictwo ogólne. Fizyka budowli pod red. Piotra Klemma, której okładkę zaprojektowała Barbara Godzisz, a opublikowało Wydawnictwo ARKADY. Książkę Elżbiety Trockiej−Leszczyńskiej Międzygórze. Dzieje i architektura w opracowaniu typograficznym Macieja Szłapaka, opublikowaną przez Oficynę Wydawniczą PWr., nagrodzono w kategorii książki popularnonaukowej.

Jury przyznało też 6 wyróżnień za szatę graficzną: Grażyna Ruszczyk, Drewno i architektura. Dzieje budownictwa drewnianego w Polsce, opr. graf. Maciej Buszewicz, Wyd. ARKADY; Kazimierz vel Kuzmir. Miasteczko różnych snów, wybór i opr. Monika Adamczyk−Garbowska, opr. typograficzne i projekt okładki Filip Jaroszyński, Wyd. UMCS; Andrzej Kajetan Wróblewski, Historia fizyki. Od czasów najdawniejszych do współczesności, proj. okł. Maryna Wiśniewska, Wyd. Naukowe PWN; Roman Kołacz, Zbigniew Dobrzański, Higiena i dobrostan zwierząt gospodarskich, proj. okł. Krzysztof Wyszatycki, Wyd. Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu; Realiści z wyobraźnią. Kultura 1976−2000. Wybór tekstów, wybór i wstęp Basil Kerski, Andrzej S. Kowalczyk, proj. okł. Jerzy Durakiewicz, Wyd. UMCS; Michał Gradowski, Magdalena Pielas, Katalog złotnictwa, opr. graf. Artur Wieczorek, Krajowy Ośrodek Badań i Dokumentacji Zabytków, Warszawa.

Podczas targów odbyło się szereg spotkań z autorami książek, prezentacja czytelni internetowej, spotkanie dotyczące Krajowych Targów Książki Akademickiej ATENA oraz tradycyjnie ciesząca się ogromnym zainteresowaniem wydawców prelekcja na temat prawa autorskiego.

(pik)

Uniwersytet Warszawski

Centrum Sportowo−Rekreacyjne

Nowy uniwersytecki obiekt sportowy przy ul. Banacha 2a został zaprojektowany przez Autorską Pracownię Projektową K&L z Gdańska pod kierunkiem inż. arch. Grzegorza Krychowskiego i zrealizowany przez Przedsiębiorstwo Budowlano−Montażowe i Rusztowaniowe „Budros” z Gdańska. Roboty zakończono 12 grudnia 2006, a 16 lutego 2007 uzyskano pozwolenie na użytkowanie obiektu. Koszt inwestycji, który wyniósł ok. 18 mln zł, został pokryty ze środków: Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu oraz funduszy własnych uczelni.

Centrum Sportowo−Rekreacyjne składa się z trzech modułów o łącznej powierzchni zabudowy 4708,0 m2. Powierzchnia wszystkich pomieszczeń wynosi 5131,0 m2, kubatura zaś 55 200,0 m3.

Hala basenowa ma wymiary 47 x 33 m i wysokość 9,1 m, a powierzchnię 1496,0 m2. Mieszczą się w niej: 8−torowy basen sportowy o wymiarach 25 x 20 m i głębokości 135/185 cm, 4−torowy basen do nauki pływania o wymiarach 15 x 8 m i głębokości 100 cm, jacuzzi i trybuny stałe na 150 osób. Hala jest klimatyzowana, wyposażona w automatyczny system kontroli i uzdatniania wody, elektroniczną tablicę wyników i system nagłośnienia.

Hala sportowa ma wymiary 55 x 37 m, wysokość 11,3 m i powierzchnię 1986,0 m2. Jest obiektem wielofunkcyjnym, przeznaczonym do gier zespołowych: siatkówki, koszykówki, badmintona i piłki ręcznej. Nawierzchnia hali wykonana została z wysokiej klasy wykładziny Mondo, na elastycznym ruszcie z konstrukcji drewnianej, zapewniającym duży komfort użytkowania. Podział powierzchni hali kurtynami umożliwia prowadzenie rozgrywek sportowych w układzie boiska centralnego lub zajęcia w trzech sektorach. Dodatkowy sektor hali wygradza ściankę wspinaczkową, która może być użytkowana niezależnie od konfiguracji pozostałej powierzchni hali. Komfort cieplny zapewnia układ ogrzewania promiennikami gazowymi, których włączanie wraz z oświetleniem dostosowano do sektorowego układu hali. Obiekt wyposażono dodatkowo w mobilny zestaw trybun, elektroniczne tablice wyników i system nagłośnienia.

Moduł zaplecza socjalno−sanitarnego to budynek dwukondygnacyjny, częściowo podpiwniczony, o łącznej powierzchni 1649,0 m2. Zlokalizowano w nim szatnie i umywalnie dla użytkowników, pomieszczenia dla pracowników i kadry dydaktycznej oraz zaplecze techniczne i technologiczne. Z obiektu może jednocześnie korzystać 330 osób. Jest on dostosowany do ruchu osób niepełnosprawnych.

(al)

Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

Polski biegun zimna

2 marca 2007 o godzinie 20.30 w Krajowym Laboratorium Fizyki Atomowej, Molekularnej i Optycznej (FAMO) z siedzibą w UMK osiągnięto pierwszy w Polsce kondensat Bosego−Einsteina – kondensat atomów 87Rb. Do wytworzenia kondensatu konieczne było uzyskanie niewyobrażalnie niskiej temperatury gazu atomów rubidu, niższej niż 100 nK (0,0000001 stopnia powyżej zera bezwzględnego). Ten „polski biegun zimna” to niższa temperatura niż gdziekolwiek może wystąpić we wszechświecie (poza kilkoma laboratoriami fizyków).

Polski kondensat jest pierwszym w bloku krajów postsocjalistycznych, a można również powiedzieć, że jest to pierwszy kondensat Bosego−Einsteina pomiędzy Łabą a Pekinem. Dzięki temu osiągnięciu polska nauka zyskuje narzędzie do uprawiania najnowocześniejszych badań z zakresu fizyki ultrazimnej materii. W tej chwili w wysoko rozwiniętych krajach na wszystkich kontynentach jest ok. 50 laboratoriów, gdzie wytworzono kondensat, nad którym prowadzi się badania. Rozwijają się one bardzo szybko. Rocznie powstaje kilkaset publikacji na ten temat.

Za otrzymanie pierwszego kondensatu Bosego−Einsteina w roku 2001 E.A. Cornell, W. Ketterle i C.E. Wieman zostali uhonorowani Nagrodą Nobla. Wcześniej, w roku 1997, Nobla przyznano również za osiągnięcia z dziedziny chłodzenia atomów.

Kondensat wytworzyła grupa uczonych pod kierunkiem prof. Wojciecha Gawlika z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, w składzie: Jerzy Zachorowski i Andrzej Noga z UJ, Franciszek Bylicki i Michał Zawada z UMK, Włodzimierz Jastrzębski z Instytutu Fizyki PAN w Warszawie, Jacek Szczepkowski z Pomorskiej Akademii Pedagogicznej w Słupsku i Marcin Witkowski z Uniwersytetu Opolskiego.

– Następnym krokiem naszego zespołu będzie badanie tak zwanej nieliniowej optyki atomowej. Ponieważ kondensat Bosego−Einsteina jest spójnym obiektem kwantowym, atomy w nim mogą się zachowywać jak fotony w wiązce laserowej. Chcemy wykonać doświadczenia znane ze zwykłej optyki nieliniowej opartej na świetle laserowym, używając w nich, zamiast wiązki światła, właśnie kondensatu Bosego−Einsteina – mówi dr Michał Zawada.

Kondensacja Bosego−Einsteina jest jednym z najważniejszych zjawisk, w których przejawia się falowa natura atomów. Zjawisko to, wprowadzone do fizyki pracami teoretycznymi dwóch wielkich fizyków w 1924 roku, doczekało się realizacji w niemal doskonałej postaci dopiero w 1995. Wcześniej śladów zjawiska doszukiwano się we własnościach nadciekłego helu. Jest to jednak układ silnie oddziałujący i frakcja skondensowanych atomów nie przekracza tam 10 proc. Tymczasem niezwykły w ostatnich 20 latach rozwój optycznych i magnetycznych metod spowalniania obojętnych atomów oraz ich pułapkowania doprowadził do wytworzenia kondensatów w rozrzedzonych parach atomów alkalicznych, gdzie zjawisko to występuje w czystej postaci. Metody optyczne i zastosowanie pól elektromagnetycznych pozwalają dalej modyfikować to oddziaływanie oraz manipulować kondensatem, badać jego własności, pozwoliły też skonstruować pierwsze lasery atomowe – źródła spójnych fal materii. Kondensaty atomowe stały się niezastąpionym narzędziem do badania podstaw najgłębszej znanej nam teorii fizycznej, jaką jest mechanika kwantowa.

Ważnym praktycznym zastosowaniem kondensatu Bosego−Einsteina jest metrologia. Optyczne zegary atomowe pozwolą na dokładność o wiele rzędów wielkości lepszą niż dotychczasowe zegary atomowe. Ma to ogromne znaczenie dla telekomunikacji oraz nawigacji lotniczej i satelitarnej. Kondensat Bosego−Einsteina ma też zastosowania w ultraprecyzyjnych pomiarach i nanotechnologii. W szczególności lasery atomowe dają możliwość litografii daleko większej rozdzielczości od używanej obecnie przy budowie nowoczesnych procesorów komputerowych. Fascynujące perspektywy zastosowań stwarza układ wielu kondensatów w tzw. sieci optycznej dla realizacji komputerów kwantowych. Kondensat Bosego−Einsteina pozwala też na obserwację i badanie wielu zjawisk z fizyki ciała stałego, np. zjawiska nadciekłości i nadprzewodnictwa. Ze względu na niezwykle wysoki stopień kontroli nad materią, osiągalny w kondensacie Bosego−Einsteina, prace nad nim nazywane są czasem „fizyką ciała stałego w białych rękawiczkach”.

(kin)

Politechnika Łódzka

Studia w Polsce?

W dniach 22−24 lutego Politechnika Łódzka, KRASP i Fundacja „Perspektywy” zorganizowały konferencję Studenci zagraniczni w Polsce 2007.

Doc. dr Tomasz Saryusz−Wolski, dyrektor Centrum Kształcenia Międzynarodowego PŁ (International Faculty of Engineering – IFE), przedstawił strategię rozwoju studiów w językach obcych przyjętą przez PŁ. Od 15 lat uczelnia prowadzi pełne studia magisterskie w języku angielskim i francuskim. Obecnie na 6 kierunkach kształci prawie 800 studentów.

Przedstawiciele szkół wyższych twierdzili, że z problemami kształcenia studentów zagranicznych uczelnie pozostawione są same sobie. Nie mają wsparcia ze strony ministerstw (MNiSW, MSZ, MSWiA), nie ma instytucji typu DAAD czy EduFrance, które w rozwiniętych krajach Europy Zachodniej profesjonalnie zajmują się promocją studiów. Zastanawiano się, co zrobić, aby więcej studentów zagranicznych przyjeżdżało do Polski w ramach europejskich programów wymiany, jak wykorzystać doświadczenia z realizacji kolejnej fazy programu Erasmus 2007−13. Z badań przeprowadzonych przez Erasmus Student Network wynika, że „studenci zagraniczni byli bardziej zadowoleni z pobytu w naszym kraju niż ze studiowania”. Najgorzej oceniono polski system informacji na temat warunków studiowania i pobytu w Polsce (zarówno przez uczelnię wysyłającą, jak i przyjmującą studenta). Zaproponowano wprowadzenie „wizy studenckiej”, która ułatwiłaby studiowanie w Polsce, a jednocześnie pozwoliłaby ustrzec się przed tymi osobami, które traktują przyjęcie na polską uczelnię jako etap przejściowy w drodze „na zachód”.

Obrady podsumowano podczas panelu Umiędzynarodowienie studiów w Polsce – dokąd i jakimi drogami pójdziemy? Prowadzący sesję prof. Karol Musioł, rektor UJ i wiceprzewodniczący KRASP, podkreślił, że polskie uczelnie są słabo przygotowane do wymiany zagranicznej. Zaproponował, by „zacząć wprowadzanie studiów w językach obcych od pojedynczych kursów, z nich stworzyć program, na który przyjmować będziemy głównie Polaków i jak rodzynki w cieście studentów zagranicznych”. Tak rozwijało się Centrum Kształcenia Międzynarodowego IFE PŁ.

Powinniśmy poprawić politykę informacyjną. Potrzebna jest ogólnopolska baza danych o możliwościach studiowania w Polsce studentów z zagranicy. Niezbędna jest analiza działań promocyjnych na targach edukacyjnych, np.: w Paryżu nie warto promować studiów płatnych, ale można tam mówić o wymianie i podwójnych dyplomach; w Oslo warto zachęcać do płatnych studiów w uczelniach medycznych; jeszcze inaczej trzeba działać na rynku azjatyckim, na którym szczególnie ważny jest profesjonalizm rekrutacji.

Uczestnicy zastanawiali się nad powołaniem – pod egidą KRASP – konsorcjum uczelni zainteresowanych kształceniem międzynarodowym, które opracuje zadania i odpowiednią do nich strategię działania.

Obradom towarzyszyło posiedzenie Komitetu Sterującego Projektu Study in Poland, podsumowujące m.in. wyjazdy studyjne do Pekinu, Szanghaju, Bangkoku, New Delhi i Paryża.

Ewa Chojnacka

Uniwersytet Szczeciński

Spotkania Strumiańskie

Sala Strumiańska jest reprezentacyjną salą Biblioteki USz. Jej wyposażenie – sprzęty, księgozbiór, obrazy – jest darem Joanny i Jana Kulmów, którzy mieszkali w Strumianach pod Szczecinem. Od 2002 r. bicie XVIII−wiecznego zegara daje początek Spotkaniom Strumiańskim, które odbywają się z inicjatywy Biblioteki Głównej USz. To cykl wykładów o tematyce historycznej kierowany do kadry naukowej, studentów oraz mieszkańców Szczecina. Każdy rozpoczyna się słowem wstępnym wygłoszonym przez specjalistę z danej dziedziny, nie tylko uczonych z USz., ale także z innych uczelni. Odbywają się co miesiąc, w środy po południu, z przerwą wakacyjną. Wstęp na spotkania jest wolny. Po referatach następują żywe dyskusje z udziałem słuchaczy, którzy komentują problematykę wystąpień. Spotkania stały się stałym elementem życia naukowego i kulturalnego Biblioteki Głównej USz.

Spotkanie 23 stycznia poświęcone było tajemnicom Wyspy Wielkanocnej. Swoją wiedzą na ten temat i przeżyciami z podróży dzielił się prof. Karol Piasecki. Wykładowi towarzyszyła projekcja slajdów. 1 marca odbyła się prezentacja 4−tomowego opracowania źródeł do dziejów Pomorza Zachodniego, pod kątem polsko−kaszubskich aspektów jego historii pod red. naukową Bogdana Wachowiaka – Źródła do kaszubsko−polskich aspektów dziejów Pomorza Zachodniego do roku 1945. Ponadto w styczniu w Sali Strumiańskiej Biblioteki USz. zainaugurowany został Rok Jubileuszowy Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich. Uroczystość prowadziły Urszula Ganakowska, przewodnicząca Koła Bibliotek Szkół Wyższych oraz Cecylia Judek, przewodnicząca Okręgu Zachodniopomorskiego.

12 stycznia w ramach spotkań odbyło się zebranie Szczecińskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego. Prof. Krzysztof Mikulski z UMK, prezes Zarządu Głównego PTH, wręczył dyplomy Honorowego Członka PTH prof. Lucynie Turek−Kwiatkowskiej oraz prof. Tadeuszowi Białeckiemu z USz.

Urszula Ganakowska
Informacje o imprezach strumiańskich można znaleźć na stronach internetowych www.strumiany.pl

Katolicki Uniwersytet Lubelski

Czy istnieje wiedza zakazana?

49. Tydzień Filozoficzny w KUL (12−15 marca) przebiegał pod hasłem Wolność i jej granice. Tematami były: wolność w sztuce, wolność i moralność, granice wolności słowa. Odbył się też panel o granicach wolności w badaniach naukowych. Dr Agnieszka Lekka−Kowalik postawiła dyskutantom trzy problemy: Czy istnieje wiedza zakazana? Jeśli tak, to kto miałby kontrolować uczonych? Za co naukowiec ponosi odpowiedzialność moralną: za jakość poznawczą badań czy za zastosowania zdobytej wiedzy?Siostra prof. Barbara Chyrowicz mówiła, że zastosowania wyników badań bywają ambiwalentne, czasem nie można przewidzieć konsekwencji, ale trzeba apelować do badaczy o wyobraźnię. Podała przykłady badań, których nie powinno się prowadzić (np. jak długo człowiek wytrzyma bez snu czy łączenie gamet człowieka i świni). Wymieniła też inne dylematy uczonych: czy można prowadzić badania za pieniądze pozyskane przez sponsora niezgodnie z prawem, czy powinno się przeznaczać ogromne sumy np. na badania genomu ludzkiego, gdy na opracowanie czekają terapie groźnych chorób. Na pewno nie należy podejmować badań, które nie rozwiązują problemów, tylko je mnożą – mówiła dyskutantka. Odpowiadając na pytanie o instytucjonalną kontrolę nauki, wspomniała o komitetach etycznych i niepotrzebnym mnożeniu się etyk stosowanych. Dała przykład etyki archeologicznej, która dopracowała się dwóch głównych tez: w badaniach archeologicznych powinno się przestrzegać prawa własności gruntów oraz archeolog nie powinien sobie przywłaszczać tego, co wykopie. Czy do tego potrzebna etyka archeologiczna? – pytała s. Chyrowicz. Na temat komitetów etycznych wypowiedziała się krytycznie: uznała wprawdzie pozytywną rolę komitetu, który niedawno oczyścił z zarzutów prof. Jędrzejczaka, ale twierdziła, że komitety i kodeksy zawodowe nie zastąpią prostej uczciwości, a formacja naukowca jest ważniejsza od instytucji.O tym, że nauka przyznaje sobie szczególny status, mówił ks. prof. Wojciech Bołoz. Poznanie jest idealizowane – we wszystkich dziedzinach życia mamy ograniczenia, w nauce ich nie chcemy. Jednak czasem sami uczeni uważają pewne rejony za zakazane, ogłaszają moratoria na badania niebezpieczne. Dyskutant bronił roli komitetów etycznych, przypomniał, że powstały one w USA na skutek ujawnionych skandali (w celach poznawczych obserwowano grupę chorych na syfilis, zamiast ich leczyć; innym razem w celach badawczych zakażono dzieci żółtaczką). To uczeni spowodowali – mówił ks. prof. Bołoz – że społeczeństwo uznało, iż musi się bronić.O biologizacji nakazów etycznych, jako podejściu skrajnym, mówił dr Grzegorz Nowak. Np. Wolfgang Wickler uważa, że normy, które nie wywodzą się z uwarunkowań biologicznych, nie mają sensu. Dr Nowak wyróżnił badania obojętne aksjologicznie, nieobojętne oraz te, które powodują złe skutki społeczne. Mówił też o wewnętrznych ograniczeniach poznawczych, jakimi są możliwości intelektualne naukowca czy ograniczenia wynikające ze struktury naszego mózgu. Podał przykłady badań bezwartościowych poznawczo.Liczną publiczność stanowili głównie studenci i do nich wyraźnie adresowane były wystąpienia dyskutantów.
(fig)

Politechnika Łódzka

NMR na Chemicznym

W zmodernizowanej Pracowni Magnetycznego Rezonansu Jądrowego Instytutu Chemii Organicznej PŁ oddany został do użytku nowy spektrometr magnetycznego rezonansu jądrowego (NMR) – Bruker Avance II Plus 700 MHz. Jest on jednym z dwóch spektrometrów 700 MHz zainstalowanych w 2006 r. w Polsce (drugi znajduje się na Wydziale Chemii UW) i przeznaczony jest przede wszystkim do badań chemicznych i biochemicznych. Będzie służył także do wykonywania prac dyplomowych i doktorskich.

Nowy spektrometr posiada wiele unikatowych rozwiązań technicznych. Jego zasadniczą częścią jest magnes nadprzewodzący o bardzo małym natężeniu promieniowania rozproszonego, dzięki czemu, mimo silnego pola magnetycznego wewnątrz magnesu, jest bezpieczny dla osób pracujących w laboratorium i znajdujących się w najbliższym sąsiedztwie. Do pomiarów niezbędna jest znajdująca się w środku magnesu sonda, w której umieszcza się probówkę pomiarową z próbką. Na wyposażeniu spektrometru są cztery sondy o różnym przeznaczeniu. Wszystkie zapewniają bardzo wysoką, dotąd nieosiągalną w kraju, czułość pomiarów, umożliwiającą analizowanie niewielkich ilości związków, nawet o masie rzędu kilkuset nanogramów, oraz bardzo dużą rozdzielczość sygnałów. Unikalna w skali kraju jest możliwość dokonywania pomiarów dla mieszanin związków dzięki połączeniu z sondą pomiarową wysoko sprawnego chromatografu cieczowego (HPLC), rozdzielającego składniki mieszaniny przed pomiarem NMR.

Niedostępne dotąd w Łodzi możliwości pomiarowe nowego spektrometru znajdą zastosowanie przy realizacji badań przede wszystkim w ramach Centrum Zaawansowanych Technologii BioTechMed, takich jak badania strukturalne i przesiewowe modyfikowanych kwasów nukleinowych i peptydów jako potencjalnych terapeutyków, w biotechnologii przemysłowej oraz biotechnologii roślin leczniczych stosowanych w fitoterapii, olejków eterycznych jako antyseptyków i farmaceutyków, do sprawdzania trwałości substancji czynnych w lekach i kosmetykach oraz oceny czystości leków.

Stefan Jankowski

Akademia Ekonomiczna w Krakowie

Tradycja z rogami

Gloria, chwała i uwielbienie dla krakowskich 70−latków, którzy przez całe życie budowali gmach polskiej nauki. Nuda, znużenie i brak żywej myśli dla uczestników przedjubileuszowych ceremonii – taki podział emocji panował w czasie konferencji Fragmentaryzacja i rekompozycja w procesie przemian, zorganizowanej przez Akademię Ekonomiczną w Krakowie. W przerwie obrad wręczono tom jubileuszowy prof. Jerzemu Mikułowskiemu−Pomorskiemu.

Honorowanie profesorów „pełnych dni”, jak mówi Biblia, odbywa się w Krakowie tak często, że naukowcy z trudem znajdują czas na wprowadzanie żaków w nieznane rejony myśli ludzkiej. Artykuły do księgi pamiątkowej pisane są m.in. dla: ks. prof. Jana A. Kłoczowskiego, prof. Karola Tarnowskiego, prof. Adama Węgrzeckiego, prof. Lucjana Suchanka.

– Człowiek najlepiej czyni, gdy rozrasta się na wszystkie strony, a nie koncentruje się na jednym temacie – przywoływał w laudacji słowa Hegla Zbigniew Pucek, prof. z AE, by jeszcze bardziej wzmocnić słowa pochwały skierowane w stronę człowieka sukcesu.

– Wiele odniosłem sukcesów w życiu, ale na pewno nie zaliczę do nich public relation dzisiejszej konferencji. To, co przeczytałem na temat fragmentaryzacji na stronie internetowej mojej uczelni, potwierdza tylko tezę, że ludzie nie lubią czytać – powiedział jubilat w pierwszych słowach referatu o „fragmentaryzacji jako paradygmacie w naukach społecznych”.

O wadach i brakach współczesnego pokolenia młodych ludzi wiele mówił Lech W. Zacher, prof. WSPiZ z Warszawy, któremu nie podobają się zmiany w strukturze społecznej rodziny polskiej oraz brak ludzkich reakcji w świecie współczesnym. – Nie spotykamy się już z ludźmi, mamy tylko kontakty i dlatego mamy do czynienia ze społeczeństwem kontaktów i z erą postludzką – monotonnym głosem odczytywał referat o „dezintegracji i rekonfiguracji w perspektywie przyszłości”.

Gorzkie słowa o kondycji ludzkiej dominowały również w referacie ks. prof. Leona Dyczewskiego z KUL, dla którego elity polityczne w Polsce przestały być drogowskazem, a stały się symbolem hedonizmu.

Wielokrotnie powtarzane tezy i hipotezy nie wzbudziły u uczestników konferencji żadnej reakcji. Przy stołach konferencyjnych toczyły się żywe dyskusje o PIT−ach i o obiedzie zorganizowanym w pobliskiej stołówce. Zgromadzeni w sali senackiej uczeni liczyli chyba na powrót starohebrajskiej tradycji, zgodnie z którą każdemu jubilatowi w dniu jego 50. urodzin darowano wszystkie długi i zapraszano na uroczystą wieczerzę. Potem rozlegał się dźwięk z rogu barana.

Jola Workowska

PWSZ im. J. Grodka w Sanoku

Sanocka uczelnia istnieje od 2001 r. Inicjatywa jej utworzenia zrodziła się z potrzeb społeczno−gospodarczych oraz uwarunkowań demograficzno−społecznych Sanoka, powiatu sanockiego i Euroregionu Karpackiego.

Uczelnia oferuje kształcenie na studiach licencjackich na kierunkach: filologia (ze specjalnościami: filologia rosyjska, filologia słowacka i filologia ukraińska); filologia polska (ze specjalnością komunikacja medialna oraz specjalnością nauczycielską); edukacja artystyczna w zakresie sztuki muzycznej; edukacja artystyczna w zakresie sztuk plastycznych; kulturoznawstwo (ze specjalnościami kultura krajów karpackich oraz kultura regionu turystycznego); pielęgniarstwo. Obecnie w sanockiej PWSZ kształcą się 1573 osoby, w tym 1137 na studiach stacjonarnych.

Planuje się otwarcie studiów pomostowych inżynierskich w zakresie mechaniki i budowy maszyn, a na studiach niestacjonarnych będzie również prowadzona specjalność informatyka stosowana w technice oraz kierunek rolnictwo. Sanocka uczelnia planuje także uruchomienie studiów na kierunku leśnictwo, który może okazać się bardzo popularny nie tylko wśród młodzieży Podkarpacia.

Jednym z ostatnich sukcesów PWSZ w Sanoku jest uzyskanie uprawnień do prowadzenia szkoleń specjalistycznych z zakresu pielęgniarstwa onkologicznego.

PWSZ w Sanoku zatrudnia 218 osób, w tym 37 pracowników administracji i obsługi oraz 181 nauczycieli akademickich (139 zatrudnionych jest na podstawie umowy o pracę). Wśród kadry dydaktycznej jest 11 prof. tytularnych, 19 doktorów habilitowanych i 40 doktorów.

Uczelnia podpisała umowy z Uniwersytetem Preszowskim (Słowacja), Państwowym Uniwersytetem Pedagogicznym w Drohobyczu (Ukraina), Państwowym Uniwersytetem Pedagogicznym w Kamieńcu Podolskim (Ukraina). Dzięki temu sanoccy żacy mają możliwość bliższego poznania kultury i języka sąsiednich krajów.

Absolwenci PWSZ mogą kontynuować kształcenie na studiach uzupełniających w uczelniach patronackich (UJ, URz., PRz.), a także w UŚ, AŚk. w Kielcach, AMuz. w Bydgoszczy oraz UMCS w Lublinie.

PWSZ mieści się w odrestaurowanych zabytkowych budynkach koszar powstałych w początkach XX w. o łącznej powierzchni 7300 m2. Planowane są kolejne inwestycje, w tym budowa hali sportowej oraz uczelnianej auli.

(pasmo)

Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa im. Jana Grodka w Sanoku

600−lecie ur. Grzegorza z Sanoka

PWSZ w Sanoku była jednym z organizatorów konferencji naukowej W 600−lecie urodzin Grzegorza z Sanoka, która odbyła się 23 lutego. Sesja otworzyła cykl imprez poświęconych wybitnemu sanoczaninowi, zaplanowanych na rok 2007, który został ogłoszony przez władze miejskie Rokiem Grzegorza z Sanoka. 600−lecie urodzin abp. Grzegorza było okazją, by opracować dotychczas niezagospodarowane obszary w dociekaniach nad tą postacią.

Prof. Jerzy Wyrozumski (PAU, Kraków) przedstawił funkcjonowanie uniwersytetów w Polsce, Czechach, Austrii i na Węgrzech, szczególną uwagę poświęcając staraniom o ich erygowanie. Prof. Feliks Kiryk (Instytut Historii AP w Krakowie) mówiąc o Sanoku w XV w., wskazał na występowanie w XV−wiecznych źródłach postaci używających imienia Grzegorz z Sanoka, nie zawsze tożsamych z arcybiskupem lwowskim. Dr hab. Stanisław Sroka, prof. PWSZ (Instytut Historii UJ), przedstawił uczestnictwo polskich humanistów i uczonych, w tym Grzegorza z Sanoka, w życiu kulturalnym Królestwa Węgier epoki króla Macieja Korwina. Mgr Tomasz Adamiak (Strachocina – Sanok) mówił o związkach Grzegorza z Filipem Kallimachem i o „Dunajowskim dworze Grzegorza z Sanoka”. Prof. Krzysztof Baczkowski (IH UJ) zauważył, że prezentacje abp. Grzegorza w tekstach autorów XVI, XVII i XVIII stulecia były najczęściej informacjami wtórnymi, a często również bałamutnymi. Dr Tomasz Graff (Kraków) na podstawie bazy źródłowej potwierdził fakt ruiny materialnej archidiecezji lwowskiej w momencie jej obejmowania przez Grzegorza z Sanoka. Druga polska metropolia katolicka w połowie XV w. była tak nędznie uposażona, że jej annały opiewały na sumę wielokrotnie niższą od wnoszonych przez inne biskupstwa. Dr hab. Albert Gorzkowski (Wydział Polonistyki UJ) zaproponował słuchaczom refleksję nad definicją humanizmu. Nieporozumieniem jest opieranie oceny wpływu Grzegorza z Sanoka na humanizm w Polsce na analizie nielicznych zachowanych i nie najwyższego lotu prób poetyckich. O tym, czy ktoś zasługuje na miano humanisty, nie decyduje jego perfekcyjna klasyczna łacina, lecz praktyka życia. I ona właśnie broni Grzegorza – miłośnika ksiąg, człowieka głodnego wiedzy, poznania świata, całe życie uczącego się, z powagą traktującego misję publiczną, a z rezerwą podchodzącego do angażowania się w bieżące gry polityczne.

Paweł Smoliński

Uniwersytet Warmińsko−Mazurski

Lekarze z Olsztyna

Od 2008 r. Uniwersytet Warmińsko−Mazurski w Olsztynie będzie kształcić lekarzy. Obecnie w UWM studiować można pielęgniarstwo, ale już wkrótce – także ratownictwo medyczne oraz kierunek lekarski. W tym celu uczelnia zamierza otworzyć nowy wydział – medyczny. Misję utworzenia go powierzono prof. Wojciechowi Maksymowiczowi, byłemu ministrowi zdrowia. Pomoc w jego utworzeniu obiecał Jacek Protas, marszałek województwa warmińsko−mazurskiego. Dzięki umowie, którą 9 marca podpisał z prof. Ryszardem Góreckim, rektorem UWM, studenci będą mogli się uczyć zawodu w Szpitalu Wojewódzkim w Olsztynie, podległym samorządowi województwa. Marszałek zadeklarował także pomoc w zdobyciu pieniędzy na tworzenie wydziału oraz udostępnienie uczelni innych urządzeń i placówek służby zdrowa, którymi zarządza.– Na Warmii i Mazurach jest najniższy wskaźnik lekarzy na 100 tysięcy mieszkańców – mówi prof. Maksymowicz. Uniwersytet może przyjąć 52 albo 78 studentów medycyny. Warunkiem uruchomienia kierunku jest zdobycie niezbędnej kadry. – Rozmowy z kandydatami już się rozpoczęły – twierdzi prof. Górecki. Kampus medyczny powstanie w centrum miasta obok Szpitala Wojewódzkiego (dziś mieści się tu Wydział Matematyki i Informatyki UWM). Wsparcie w uruchomieniu kierunku obiecało Ministerstwo Zdrowia.

lek

Stowarzyszenie PR i Promocji Uczelni Polskich

Lepszy ranking

W trakcie VIII Ogólnopolskiej Konferencji Rzeczników Prasowych i Pracowników Biur Promocji Szkół Wyższych, która odbywała się w dniach 25−28 lutego w Białowieży, odbyło się Walne Zebranie Stowarzyszenia PR i Promocji Uczelni Polskich.

Uczestnicy krytycznie ocenili większość funkcjonujących na rynku prasowym rankingów szkół wyższych. Wypunktowali ich słabości, wskazywali na ich obciążenie aspektami komercyjnymi, jak również nieprzystawalność do dynamicznych zmian w naszych uczelniach, wynikających np. z informatyzacji. Czy zamiast liczyć woluminy w bibliotekach, nie należy zapytać, ile z nich jest efektywnie wykorzystywanych? Czy głos profesorów belwederskich w ocenie prestiżu nie ukierunkowuje wyników rankingu, dając największe szanse dużym, a spychając na dalsze miejsca mniejsze ośrodki? Czy liczba chętnych na studia świadczy o jakości uczelni, czy raczej o popularności kierunku? – pytali szefowie działów PR szkół wyższych. Może należałoby ująć w ocenie inne kryteria? – Brakuje w rankingach możliwości pokazania mocnych stron uczelni (np. rozbudowane i satysfakcjonujące życie studenckie, dobry współczynnik zatrudnienia absolwentów, specjalizacja na poszczególnych kierunkach). Mniejsze uczelnie, ze słabszymi tradycjami, umieszczone w miastach mniejszych, będą i muszą przegrywać w tak zaplanowanej konkurencji. Nie da się porównać Akademii Morskiej w Gdyni z Uniwersytetem Warszawskim praktycznie pod żadnym względem – mówi dr Marek Zimnak, prezes stowarzyszenia.

Postanowiono stworzyć własny ranking szkół wyższych w Polsce. Wyłoniono grupę roboczą, która ma przygotować materiał wyjściowy do dyskusji. Zostanie on przekazany grupie socjologów, działających w Fundacji przy Uniwersytecie w Białymstoku, w celu nadania mu spójnego metodologicznie kształtu.

(mit)

Międzynarodowy Rok Polarny

Śląscy glacjolodzy

Prof. Jacek Jania, dziekan Wydziału Nauk o Ziemi Uniwersytetu Śląskiego, reprezentował Polskę 1 marca podczas ceremonii otwarcia Międzynarodowego Roku Polarnego w Paryżu. Międzynarodowy Rok Polarny, przypadający na lata 2007−08, będzie zapewne dużym wydarzeniem naukowym. Badania obszarów polarnych są przedmiotem ogromnego zainteresowania UE i USA. Kraina lodu jest bowiem magazynem wiedzy o globalnych zmianach zachodzących na naszej planecie, jest też zasobna w bogactwa naturalne.

Polacy penetrują trudno dostępne rejony Ziemi od 200 lat. Wizytówką działalności badawczej naszych rodaków – zesłańców na Syberię w XVIII w. – są nazwy geograficzne. W Antarktyce obecność Polaków zapoczątkowali Henryk Arctowski i Antoni Bolesław Dobrowolski, uczestnicy wyprawy statkiem „Belgica” (1897−99). Od 1957 r. polscy naukowcy prowadzą systematyczne badania w całorocznej stacji arktycznej nad fiordem Hornsund na Spitsbergenie, a od 1959 na Antarktydzie w sezonowej stacji im. A.B. Dobrowolskiego. W 1977 zapuścili korzenie na Wyspie Króla Jerzego w Antarktyce Zachodniej, gdzie mają stałą stację im. H. Arctowskiego.

Śląscy naukowcy penetrują lodowce arktyczne we współpracy z Instytutem Geofizyki PAN, University of British Columbia, Instytutem Geografii Rosyjskiej Akademii Nauk, University of Lapland oraz University of Oslo. Kierownikiem naukowych wypraw wielokrotnie był prof. Jania. Uczeni ze Śląska wykonują m.in. radarowe sondowania grubości lodowców, pomiary ruchu lodu geodezją satelitarną GPS, analizują reakcje lodowców na ocieplenie klimatu w ostatnich dekadach. Szczególnie wnikliwie interesują się Lodowcem Hansa w pobliżu Polskiej Stacji Polarnej w Hornsundzie oraz najgrubszym (ponad 800 m) polem lodowym Archipelagu Svalbard−Amundsenisen na południowym Spitsbergenie).

Historia koordynowania wysiłków naukowców z różnych państw w badaniu polarnych rejonów ma grubo ponadwiekowy rodowód. W Pierwszym Międzynarodowym Roku Polarnym (IPY 1882−83), sponsorowanym przez Międzynarodową Organizację Meteorologiczną, uczestniczyli uczeni z 12 państw (przeprowadzili 15 ekspedycji, w tym 13 do Arktyki i 2 do Antarktyki). W Drugim IPY w latach 1932−33 (także z inicjatywy MOM) uczestniczyli przedstawiciele 40 narodów, w tym Polacy. Pół wieku później świat ponownie zjednoczył się, by wspólnie badać geofizyczne procesy w skali globu ziemskiego. W Międzynarodowym Roku Geofizycznym (IGY) 1957−58 brali udział naukowcy z 67 państw. Dokonali wielu odkryć. Postanowiono, że w 50. rocznicę tego wydarzenia odbędzie się kolejny Międzynarodowy Rok Polarny.

(tal)