Ministrowi właściwemu do spraw nauki (...) potrzebne jest jakieś, przez niego dobrane, ciało doradcze złożone z osób zaangażowanych w prowadzenie badań naukowych. Takiego zespołu nie można jednak traktować jako wystarczającej reprezentacji całej nauki polskiej względem władz państwa. Nauce polskiej brakuje jednej spójnej, silnej reprezentacji. To nie powinien być zespół kilku ekspertów, powoływanych przez ministra nauki do opiniowania konkretnych spraw. Taka rada powinna być usytuowana znacznie wyżej, przy premierze, i powinna mieć znaczny stopień niezależności. (...) W skład tak usytuowanej rady nauki (...) powinni wchodzić przede wszystkim wybieralni przewodniczący głównych organizacji środowiskowych i naukowych.
Z prof. Michałem Szulczewskim, przewodniczącym Rady Nauki, rozmawia Andrzej Świć
W interesie społecznym państwo powinno popierać utworzenie rynku, na którym handluje się materiałami i metodami dydaktycznymi. Na takim rynku powinny być dostępne nie tylko treści wykładów i ćwiczeń, ale również wyposażenie laboratoriów w specyficzne narzędzia dydaktyczne, sprzętowe i programowe, a także usługi oparte na wiedzy, takie jak konsulting, monitoring i asysta, przeznaczone dla osób, które zamierzają lub rozpoczynają wykłady danego przedmiotu informatycznego. Przedmiotów informatycznych nie można bowiem nauczyć się inaczej, niż wylewając pot i łzy na klawiaturę podczas samodzielnego implementowania różnych rozwiązań. Potu i łez będzie mniej, jeśli zostaną wylane pod okiem kogoś doświadczonego.
Wszelka nowożytna władza pochodzi z pałacu, tej najważniejszej formy architektury monarchii absolutnej oraz symbolu władzy i panowania. Ministerstwo to spadkobierca pałacu, jednak pod wieloma względami jest jego kontrapunktem. Przede wszystkim, oferuje prostotę zamiast nadmiaru. Zamiast różnokolorowych tapiserii, kilimów, obrazów i plafonów w różnych deseniach i o różnej tematyce – ciszę jednego koloru ścian i sufitów (najczęściej jest nim brak koloru – biały). Zamiast bukietu smaków nieskończonej liczby różnych dań i trunków nigdy niekończących się biesiad – słone paluszki i wodę mineralną podawaną podczas (zamykanych mniej więcej o czasie) zebrań.

Niech Święta Bożego Narodzenia
przyniosą spokój, radość i ciepło,
a Nowy Rok
spełni nadzieje i marzenia
Życzy redakcja
„Forum Akademickiego”