Opracował Piotr Kieraciński
Współpraca: Bydgoszcz – Elżbieta Rudzińska, Gdańsk – Beata Czechowska−Derkacz, Katarzyna Żelazek, Katowice – Jolanta Talarczyk, Koszalin – Andrzej Markiewicz, Kraków – Małgorzata Krokoszyńska, Violetta Szybowska, Leszk Śliwa, Lublin – Monika Jaskowiak, Łódź – Ewa Chojnacka, Opole – Barbara Stankiewicz, Beata Zaremba, Rzeszów – Marta Olejnik, Szczecin – Stanisław Heropolitański, Toruń – Kinga Nemere−Czachowska, Warszawa – Agnieszka Chodkowska, Ewa Chybińska, Maria Wojtach, Katarzyna Zagrajek−Łukaszewska.
18 czerwca w drugiej turze negocjacji (pierwsza odbyła się pod koniec maja) ministrowie państw UE odpowiedzialni za resort nauki zadecydowali, że Europejski Instytut Technologiczny będzie miał główną siedzibę w Budapeszcie. Minister Barbara Kudrycka długi czas walczyła o lokalizację EIT we Wrocławiu, mimo iż polska propozycja miała niewielkie szanse. Wcześniej w Polsce umiejscowiono siedzibę innej europejskiej agencji – FRONTEX (Europejska Agencja Zarządzania Współpracą Operacyjną na Zewnętrznych Granicach Państw Członkowskich Unii Europejskiej). Tymczasem jedną z przesłanek lokalizacji nowych agencji europejskich jest to, by znalazły się one w miejscach, gdzie nie ma siedziby żadna z dotychczas istniejących agend UE.
Nie oznacza to jednak całkowitej porażki naszego kraju. Dzięki staraniom polskich negocjatorów przedstawiciel naszego kraju jest na liście kandydatów na członków Rady Zarządzającej EIT. Także Wrocław ma jeszcze szansę na udział w EIT. Oprócz siedziby Rady Zarządzającej w Budapeszcie, EIT będą tworzyły ośrodki badawcze w różnych miejscach Europy, tzw. Wspólnoty Wiedzy i Innowacji. Podczas dyskusji nad lokalizacją EIT podkreślano znakomite przygotowanie Wrocławia do utworzenia siedziby instytutu oraz potencjał naukowy miasta. Daje to nadzieję, że jedna ze wspólnot wiedzy może się znaleźć w tym mieście. Prof. Kudrycka w swoim stanowisku na ten temat zaznaczyła, że w tym roku w zasadzie wybrano lokalizację administracji EIT. „Znacznie ważniejsza będzie jednak walka o lokalizację siedzib Wspólnot Wiedzy i Innowacji. W tym przypadku najwięcej będzie zależało od projektów przygotowanych przez akademików wrocławskich” – czytamy w wystąpieniu minister nauki. Decyzja w sprawie lokalizacji tych instytucji ma zapaść w przyszłym roku.
Czterdziestolecie Politechniki Koszalińskiej było okazją do zaproszenia członków KRASP na posiedzenie plenarne do Koszalina i Dźwirzyna w dniach 4−6 czerwca. Politechnika na 8 kierunkach kształci ponad 13 tys. studentów. W związku z tym, że jest to jedyna uczelnia publiczna w Koszalinie i ma aspiracje za kilkanaście lat stać się uniwersytetem, w jej murach już dziś 45 proc. studentów kształci się na kierunkach ekonomicznych, społecznych, filologicznych czy artystycznych.
Gościem konferencji była minister Barbara Kudrycka. Zapowiedziała, że wkrótce zostanie przedstawiony harmonogram działań związanych z reformą. Na pierwszy ogień pójdą kwestie instytutów naukowych i powołanie Agencji Badań Poznawczych, a następnie kwestie związane z uczelniami wyższymi. Poinformowała, że kierownictwo resortu odbyło w maju i czerwcu całą serię spotkań z różnymi grupami uczelni i środowiskami, konsultując przedstawione założenia. Pani Minister zadeklarowała, że z uwagą wsłuchuje się we wszystkie głosy i będzie się starać w miarę możliwości uwzględniać je w podejmowanych działaniach. Zapowiadany wzrost nakładów na naukę w roku przyszłym o 0,158 proc. PKB, to będzie ok. 2 mld zł, z których 70 proc. zostanie przeznaczone na szkolnictwo wyższe, a 30 proc. na naukę.
Rektorzy w podjętych uchwałach poparli stanowisko Prezydium KRASP w sprawie projektu założeń reformy, wskazując najważniejsze kierunki działań, ale i brak strategii rozwoju szkolnictwa wyższego i postulując odejście od propozycji podporządkowania państwowych wyższych szkół zawodowych samorządom wojewódzkim. Zaproponowano też stworzenie warunków do wzrostu wynagrodzeń w uczelniach publicznych, nie niższego niż w innych obszarach ważnych dla państwa. Zgłoszono również postulat utworzenia Polskiej Agencji Wymiany Akademickiej, finansowanej niezależnie od budżetu MNiSW, której celem byłoby wspieranie międzynarodowej wymiany naukowej i edukacyjnej oraz promowanie studiów wyższych w Polsce.
Zgromadzenie Plenarne, jako ostatnie w tej kadencji, było równocześnie zebraniem sprawozdawczo−wyborczym. Przewodniczący Komisji Rewizyjnej prof. Wiesław Kamiński, rektor UMCS, podkreślił sprawne działanie konferencji w mijającej kadencji. Sukcesem był jubileusz 10−lecia KRASP, zorganizowany w UJ, duża była też aktywność międzynarodowa i działania związane z jakością kształcenia oraz dydaktyką. Sprawnie działało biuro konferencji, zatrudniające ledwie kilka osób i jej sekretarz generalny prof. Andrzej Kraśniewski. Postulowano wzmocnienie biura i powierzenie mu funkcji eksperckich. Analogiczne biuro Niemieckiej Konferencji Rektorów zatrudnia 80 osób. Padały też refleksje o konieczności wykorzystania doświadczenia rektorów po okresie pełnienia funkcji.
Nowym przewodniczącym Konferencji została wybrana prof. Katarzyna Chałasińska−Macukow, rektor UW, a wiceprzewodniczącymi prof. Adam Hamrol z PP i prof. Janusz Żmija z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie.
Najwięcej patentują naukowcy
Raport prezesa Urzędu Patentowego RP wskazuje na to, że instytucje naukowe są najważniejszym źródłem innowacji w Polsce. Konsekwentnie od lat zajmują bowiem pierwsze miejsce pod względem liczby złożonych wniosków patentowych. W 2007 r. do UP RP zgłoszono do ochrony 2606 wynalazków. Ponad 44 proc. z nich zgłosiły szkoły wyższe i inne jednostki naukowo−badawcze. Na dodatek w stosunku do roku 2006 udział placówek badawczych w tym zakresie wzrósł o 4 proc. 29 proc. wniosków patentowych w 2007 r. złożyły podmioty gospodarcze. Nieco inaczej wygląda udział jednostek naukowych w zgłaszaniu praw ochronnych wzorów użytkowych – tylko 12,58 proc. wszystkich zgłoszeń pochodziło z jednostek badawczych, najwięcej zaś , bo 54,8 proc. – co wydaje się być naturalne – złożyły podmioty gospodarcze. Polityka priorytetowego traktowania badań aplikacyjnych oraz ochrony praw intelektualnych zaczyna się przekładać na tworzenie w uczelniach i instytutach badawczych wniosków patentowych, czyli ochronę prawną wyników prac prowadzonych w tych jednostkach.
Jednym z zadań UP RP jest upowszechnianie wiedzy o własności przemysłowej. Za najważniejszych partnerów w tym zakresie urząd uznał kilka jednostek naukowo−badawczych: Uniwersytet Jagielloński, politechniki Krakowską, Warszawską i Świętokrzyską, akademie sztuk pięknych w Warszawie, Katowicach i Gdańsku oraz Instytut Wzornictwa Przemysłowego. W wyniku inicjatywy UP RP, w szkołach wyższych wprowadzono do programu kształcenia ochronę własności intelektualnej i przemysłowej. Wiele konferencji dotyczących innowacyjności, patentowania i ochrony własności przemysłowej UP RP zorganizował wspólnie ze szkołami wyższymi i instytutami badawczymi. Także te jednostki stanowią najważniejsze źródło ekspertów urzędu.
W 2007 r. odbył się 5. jubileuszowy konkurs na najlepsze prace naukowe i projekty plakatów na temat własności intelektualnej, w którym nagrodzono 26 prac naukowych, w tym 2 habilitacje, 3 doktoraty, 20 prac magisterskich i 1 pracę studencką oraz plakaty stworzone przez studentów uczelni plastycznych. Tradycyjnie UP RP zorganizował doroczne Seminarium rzeczników patentowych szkół wyższych.
W tym roku Urząd Patentowy RP obchodzi 90−lecie powstania. Utworzony został w grudniu 1918 r. dekretem naczelnika państwa Józefa Piłsudskiego. Pierwsze znaki towarowe, wynalazki, wzory użytkowe zarejestrowano w 1924 r.
Od lewej prof.prof.: A. Tajduś, A.Hamrol, J. Rachoń, J. Krysiński, J. Kuczmaszewski, tyłem: gen. Z. Mierczyk, W. Kurnik
Wśród rektorów uczelni technicznych ukształtowała się już tradycja, że ostatnie posiedzenie w kadencji – w którym uczestniczą równocześnie rektorzy kończący urzędowanie oraz rektorzy elekci – odbywa się w Szczecinie. Tak było i tym razem. W dniach 26−29 czerwca Politechnika Szczecińska, wspólnie z Akademią Morską w Szczecinie, gościły rektorów będących członkami KRPUT. Jest to największa konferencja „branżowa” – zrzesza łącznie z uczelniami stowarzyszonymi (posiadającymi wydziały techniczne, ale należącymi do innych konferencji, np. UZ czy WAT, których jest 6) 26 szkół wyższych.
Tradycją jest także to, że na tym ostatnim spotkaniu, podczas rejsu po wodach Zalewu Szczecińskiego, odbywają się wybory nowych władz konferencji. Niemal jednogłośnie przewodniczącym KRPUT na lata 2008−12 wybrany został prof. Antoni Tajduś, rektor AGH, a zastępcami prof. Tomasz Krzyżyński z Politechniki Koszalińskiej i prof. Andrzej Sobkowiak z Politechniki Rzeszowskiej.
W trakcie obrad podsumowujących mijającą kadencję rektorzy mówili o swoich sukcesach i porażkach w ostatnich 3 latach. Mniej koncentrując się na słabościach rektorzy pokazywali w większości przypadków naprawdę duży wysiłek, jakiego dokonały poszczególne środowiska.
Ze Świnoujścia droga wiodła do Szwecji. Jednym z elementów wizyty były odwiedziny w Szkole Nauk Technicznych Uniwersytetu w Lund. Dyskutowano na temat specyfiki szwedzkiej uczelni i współpracy międzynarodowej pomiędzy europejskimi szkołami wyższymi.
Atmosfera tych konferencji – uczestniczą w nich również żony rektorów, wspierające ich, jak mawia prof. Tadeusz Luty, w „samotności rektora” – jest niezwykle serdeczna, niemal rodzinna, a przyjaźnie, jakie się tam nawiązują, trwają przez lata. Duża w tym zasługa szefów kolejnych kadencji – tym razem kończącego już rektorowanie prof. Jana Krysińskiego.
Ostatnia w kończącej się kadencji rektorskiej Konferencja Rektorów Uniwersytetów Polskich odbyła się w dniach 20−22 czerwca w Szczecinie, na zaproszenie prof. Waldemara Tarczyńskiego, rektora USz. Uniwersytet Szczeciński jest jednym z młodszych polskich uniwersytetów, powstał w 1984 r. i kształci ponad 36 tys. studentów na 9 wydziałach. Ciągle umacnia swą pozycję otwierając nowe kierunki – jest ich obecnie 22 – i zwiększając liczbę kadry.
Konferencja była przede wszystkim okazją do podsumowań. Prof. Stanisław Lorenc, przewodniczący KRUP, przedstawił sprawozdanie z odbytych posiedzeń, tematów dyskusji oraz podjętych decyzji i uchwał.
Sprawozdania przedstawili też przewodniczący stałych komisji KRUP. Pierwszy uczynił to prof. Marek Wąsowicz z Uniwersyteckiej Komisji Akredytacyjnej. Przy okazji dyskusji nad działaniami UKA zastanawiano się, czy da się stworzyć system pozwalający na wzajemną uznawalność decyzji PKA i komisji środowiskowych, ale prof. Mieczysław Socha, sekretarz PKA, powiedział, że nie zna w Europie przykładów uznawania wyników prac innej komisji. Prof. Jerzy Bieliński z UG, szef Uniwersyteckiej Komisji Finansowej, prezentował szereg bardzo szczegółowych zestawień i analiz uniwersyteckich budżetów, które w kilku uczelniach nie wyglądają najlepiej, wykazując znaczący deficyt. Prof. Wojciech Maciejewski prezentował prace Uniwersyteckiej Komisji Programów Międzynarodowych, zajmującej się wydawnictwami i współpracą w ramach programów międzynarodowych, a prof. Marek Kręglewski, szef Międzyuczelnianego Centrum Informatycznego, podsumowywał stan prac w zakresie USOS, legitymacji studenckiej i KREM. Zamierzenia dotyczące prac Fundacji Rektorów Polskich, tj. tworzenia strategii szkolnictwa wyższego, benchmarkingu i kolejnej Letniej Szkoły Rektorów, przedstawiał jej prezes prof. Jerzy Woźnicki (szczegóły na www.frp.org.pl).
Dokonano też wyboru nowych władz. Przewodniczącym konferencji na kadencję 2008−12 wybrany został prof. Wiesław Banyś, rektor elekt UŚ, a wiceprzewodniczącymi – prof. Jerzy Nikitorowicz z UwB i prof. Bronisław Marciniak z UAM.
(as)
19 maja wmurowano akt erekcyjny pod budowę gmachu Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Budynek będzie elementem największej w regionie północnym inwestycji w zakresie rozwoju szkolnictwa wyższego – Bałtyckiego Kampusu UG. Część tego przedsięwzięcia – obiekt Wydziału Biologii oraz dwa budynki Wydziału Chemii – jest finansowana z funduszy europejskich w ramach indywidualnych projektów kluczowych do Programu Infrastruktura i Środowisko w Priorytecie 13. Infrastruktura Szkolnictwa Wyższego. Koszt tej inwestycji wyniesie 65,70 mln euro, z czego dofinansowanie ze środków unijnych to 55,85 mln euro, a reszta to wkład krajowy, który będzie sfinansowany z budżetu państwa. Koszt samego budynku, który powinien zostać oddany do użytku do końca 2010 roku, wyniesie ok. 100 mln zł. Konkurs na koncepcję urbanistyczno−architektoniczną obiektu wygrała pracownia architektoniczna Studio M Małgorzata Ulasińska z Sopotu.
Nowy budynek Wydziału Biologii będzie miał powierzchnię 18 600 m2. Znajdą się w nim m.in.: 2 audytoria, 3 sale komputerowe, laboratoria oraz miejsce dla: biologii molekularnej, biologii środowiskowej, biologii eksperymentalnej, pomieszczenia do przechowywania zwierząt oraz Muzeum Inkluzji Bursztynu.
Rozbudowa Bałtyckiego Kampusu UG zakłada wzniesienie – obok już istniejących budynków rektoratu oraz wydziałów: Prawa i Administracji, Filologiczno−Historycznego, Matematyki, Fizyki i Informatyki oraz Biblioteki Głównej UG – nowych gmachów: Wydziału Biologii, Wydziału Chemii (kierunek chemia oraz ochrona środowiska i zdrowia człowieka), informatyki, w którym będzie się mieściło Krajowe Centrum Informatyki Kwantowej dla Wydziału Matematyki, Fizyki i Informatyki oraz nowego budynku Wydziału Nauk Społecznych, który jest w trakcie realizacji. W planach rozbudowy kampusu jest także budowa nowego gmachu neofilologii, Uniwersyteckiego Centrum Sportu i Rekreacji, magazynu na książki dla Biblioteki UG, siedziby dla geografii.
29 maja odbyła się 110. sesja Zgromadzenia Ogólnego PAN. Debatowano głównie nt. reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Uczestniczący w obradach Michał Boni, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera RP, poinformował o pracach nad pierwszym rządowym raportem o kapitale intelektualnym. Od środowiska naukowego rząd oczekuje pomocy i wsparcia w dyskusji nt. wizji kraju i założeń reformy nauki i szkolnictwa wyższego. Debata o reformie nauki nie powinna być postrzegana w kategorii próby sił między rządem a naukowcami. Uczeni muszą się pozbyć obaw przed utratą praw nabytych do pracy w jednym miejscu, lęków przed mobilnością i podejmowaniem trudnych wyzwań. Minister Boni stwierdził, że mamy też problem w systemie edukacji, który może już wkrótce przynieść negatywne skutki, np. brak informatyków. Zauważył potrzebę zachowania właściwych proporcji między nakładami na badania a rezultatami wdrożeń ich wyników w gospodarce. Zaproponował stworzenie kalendarium wspólnych działań z naukowcami.
Prof. Jerzy Duszyński, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, przypomniał dwie koncepcje zreformowania PAN. Jedna podważała sensowność istnienia Akademii, zakładała włączenie instytutów PAN w struktury uczelni i ograniczenie do minimum roli korporacji. Inny projekt przewidywał oddzielenie korporacji od instytutów. Zdaniem ministra Duszyńskiego, korporacja PAN powinna mieć wpływ na politykę naukową. Należy jednak zreformować Akademię. Prof. Duszyński stwierdził, że liczbę wydziałów można ograniczyć do trzech. Miałoby to zintegrować środowiska badawcze i stworzyć lepsze możliwości współpracy interdyscyplinarnej. Z drugiej strony, należy zdecydować się na daleko idącą specjalizację. Instytuty powinny przyjąć rolę grup szybkiego reagowania na bieżące potrzeby społeczeństwa. Niezbędna jest również zmiana drogi kariery naukowej i troska o młodych badaczy.
Prof. Michał Kleiber, prezes PAN, powiedział, że Akademia powinna mieć wpływ na politykę naukową państwa i sposób podziału pieniędzy na badania naukowe. Polska Akademia Nauk podjęła już szereg reform i może stać się liderem zmian w przekształcaniu nauki polskiej, stwierdził. PAN konsoliduje swoje placówki, zawiązuje sieci badawcze, tzw. centra naukowe, które w przyszłości mogłyby stać się podmiotami prawnymi – prezes PAN podał przykład Biocentrum Ochota. Prof. Kleiber wspomniał o przygotowaniach do utworzenia kolejnych 3 centrów, a w przyszłości widziałby zgrupowanie instytutów PAN w 18 centrów naukowych. Akademia wprowadziła otwarte konkursy na dyrektorów i kierowników swoich placówek. Promuje dbałość o własność intelektualną i zasady etyki w nauce. Przygotowano projekt zmian w zarządzaniu majątkiem PAN. Prof. Kleiber widzi też nową rolę dla komitetów PAN. Można by stworzyć zespoły doradcze dla władz państwowych, do których komitety delegowałyby swoich przedstawicieli. Nie widzi natomiast konieczności zmian liczby wydziałów i komitetów, która nie jest jedynie odbiciem aktualnych potrzeb nauki, gospodarki czy społeczeństwa, ale także wynika z rozwoju Akademii i jej tradycji.
W dniach 29−31 maja odbyła się w Iławie doroczna konferencja Klubu Stypendystów Zagranicznych Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Zasadniczym elementem spotkania była debata na temat niepowodzenia polskich projektów w konkursie IDEAS, przeprowadzonym przez Europejską Radę Badań.
Wstępem do dyskusji było przedstawienie przez Borysa Ośmiałowskiego z Uniwersytetu Technologiczno−Przyrodniczego w Bydgoszczy, prezesa Klubu Stypendystów Zagranicznych FNP, zasad konkursu i swojego w nim udziału. Prof. Adam Łomnicki z Uniwersytetu Jagiellońskiego był recenzentem wniosków nadesłanych na konkurs ERC. Zaznaczył, że zwycięskie projekty charakteryzowała śmiałość wyzwań i pomysłów, czego zdecydowanie brakuje polskiej nauce, w której dominują badania przyczynkarskie. Pokazał też charakterystykę karier naukowych osób, które uzyskały granty w projekcie IDEAS, akcentując ich mobilność oraz klasę ośrodków, w których robili kariery naukowe. Zwycięzcy to osoby, które zrobiły doktoraty w dobrych ośrodkach, a następnie odbyły staże podoktorskie w innych, także znakomitych jednostkach. Opiekunami ich doktoratów nie byli uznani, starsi naukowcy, ale młode wschodzące gwiazdy poszczególnych dziedzin wiedzy.
Prof. Maciej Żylicz z Międzynarodowego Instytutu Biologii Molekularnej i Komórkowej, prezes FNP, nawiązując do uwag prof. Łomnickiego zapewnił, że fundacja zmodyfikuje kryteria przyznawania stypendiów zagranicznych. Będą preferowane wnioski o stypendia do znakomitych ośrodków badawczych. Niestety, konkludował M. Żylicz, polscy doktorzy często jadą do zagranicznych ośrodków, w których pracują koledzy ich promotorów, a nie kierują się klasą placówki.
Jacek Mazur, dyrektor Departamentu Badań Naukowych w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, postawił tezę, że mimo szczupłości środków na badania, w naszym kraju ich przyznawanie ma zbyt egalitarny charakter. To m.in. łatwość uzyskiwania grantów w Polsce sprawiła, że polscy młodzi naukowcy nie są przyzwyczajeni do ostrej konkurencji. Dyr. Mazur odniósł się bardziej szczegółowo do grantów promotorskich. Nie tylko kryteria ich przyznawania są zbyt łagodne. Kolejną wadą tych grantów jest to, że dostają je promotorzy, a nie młodzi badacze, których pracę mają wspierać. To od początku kariery skazuje młodego naukowca na niesamodzielność.
Prof. Paweł Koteja z UJ, który prowadził debatę, zauważył, że celem programu IDEAS było wsparcie projektów poznawczych, a nie aplikacyjnych. Obszar tematyczny był zupełnie dowolny. Nie wyznaczono żadnych priorytetów. Tymczasem w ostatnich latach w Polsce preferuje się tzw. badania aplikacyjne, czyli projekty, które jakoby mają służyć gospodarce. „Jeśli takie są nasze priorytety, to może nie zawracajmy sobie głowy programami typu IDEAS?” – pytał przekornie prof. Koteja. Prof. Andrzej Białas z UJ jakby tylko na to czekał. Znany jako fundamentalista, odpowiedział zgodnie ze swoimi przekonaniami. Hasło „nauka w służbie gospodarki” to idiotyzm. Nauka służy poznawaniu świata, a jej nadrzędnym celem jest odkrywanie prawdy.
W dniach 9−11 października w murach Collegium Maius Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza odbędą się XII Poznańskie Dni Książki Naukowej. Zainteresowane oficyny mogą zamówić stoiska zabudowane o podstawowych wymiarach 4, 6, 8 m2 w cenie 320 zł netto za 1 m2.
Targom towarzyszą: Konkurs na Najlepszą Książkę Akademicką (nagrodą jest Puchar Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego); Konkurs Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych (Nagroda Ks. Edwarda Pudełko), konferencja „Forum Wydawców”, seminarium i dyskusja Integracja osób niepełnosprawnych z wykorzystaniem biblioterapii, promocje oraz spotkania autorskie.
Informacje uzyskać oraz dokonać rezerwacji stoisk można u organizatora: Wydawnictwo Naukowe UAM, ul. F. Nowowiejskiego 55, 61−734 Poznań, tel.: (0−61) 829−39−85, fax: (0−61) 829−29−80, e−mail: press@amu.edu.pl; www.press.amu.edu.pl.
Uniwersytet Gdański, Akademia Medyczna w Gdańsku oraz Politechnika Gdańska podpisały list intencyjny w sprawie powołania Bałtyckiego Centrum Biotechnologii i Diagnostyki Innowacyjnej. Sygnatariuszami listu są także przedstawiciele pomorskich władz lokalnych i regionalnych, m.in.: marszałek województwa pomorskiego, przedstawiciele miasta Gdańska i Sopotu, Pomorska Specjalna Strefa Ekonomiczna S.A., Gdyńskie Centrum Innowacji, Centrum Transferu Technologii, Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową oraz przedstawiciele pomorskiego biznesu, m.in.: firm Polpharma, Ziaja, Synevo, A&A Biotechnology, Oceanic, Impuls i innych. Sygnatariuszami listu są również przedstawiciele Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i AMG.
Szacunkowa wartość projektu – powołania Bałtyckiego Centrum Biotechnologii i Diagnostyki Innowacyjnej – to ok. 45 mln euro. Uczelnie, przy wsparciu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego, starają się o środki z Unii Europejskiej.
W wyniku realizacji tego projektu zostanie uruchomiony międzyuczelniany biotechnologiczny ośrodek badawczo−wdrożeniowy. Wyniki prowadzonych tam prac będą wykorzystywane m.in.: w przemyśle chemicznym, farmaceutyczno−kosmetycznym, spożywczym, rolniczo−weterynaryjnym, w zakresie ochrony środowiska, biomedycyny, diagnostyki chorób nowotworowych ze szczególnym uwzględnieniem onkologii doświadczalnej, genetyki chorób sercowo−naczyniowych, diagnostyki chorób genetycznych i metabolicznych, diagnostyki chorób infekcyjnych – bakteryjnych, pasożytniczych, grzybowych i wirusowych, monitoringu epidemiologicznych zakażeń szpitalnych.
Bałtyckie Centrum Biotechnologii i Diagnostyki Innowacyjnej składać się będzie z laboratoriów badawczo−rozwojowych oraz technologiczno−wdrożeniowych. Te pierwsze będą miały na celu tworzenie oraz patentowanie nowych technologii i metod diagnostycznych, które po opatentowaniu będą wdrażane m.in. przez laboratoria technologiczno−wdrożeniowe. Z wyników prac BCBiDI będą mogły w określonym zakresie korzystać także współpracujące z ośrodkiem przedsiębiorstwa.
W dniach 19−20 czerwca MWSLiT zorganizowała międzynarodową konferencję naukową Rola transportu wodnego śródlądowego w rozwoju regionów zjednoczonej Europy. Otwierający spotkanie Andrzej Gdula, dyrektor Departamentu Gospodarki Morskiej i Śródlądowej w Ministerstwie Infrastruktury, mówił o walorach ekonomicznych i ekologicznych żeglugi śródlądowej i jej roli w Europie.
Uczestnicy z 6 krajów europejskich wskazywali rosnącą rolę transportu rzecznego. Transport ten jest tradycyjnym przewoźnikiem ładunków masowych, a obecnie zdobywa nowe rynki: najbezpieczniej przewozi materiały chemiczne i niebezpieczne, specjalizuje się w przewozie tzw. gabarytów – ładunków o bardzo dużych rozmiarach oraz kontenerów. Nowymi specjalnościami żeglugi są tzw. autostrady rzeczne, tj. przewóz statkami samochodów ciężarowych, zmniejszający natężenie ruchu na drogach oraz dowóz dużych ilości produktów spożywczych do centrów handlowych ulokowanych na obrzeżach miast.
Stwierdzono, że polska żegluga śródlądowa odgrywa w Europie istotną rolę. W Polsce ma swoją siedzibę jeden z większych europejskich przewoźników śródlądowych – ODRATRANS S.A. Dużą część załóg statków pływających po europejskich drogach wodnych stanowią polscy marynarze. Mamy w kraju 3,8 tys. kilometrów dróg wodnych, co pod względem ich długości plasuje nas na piątym miejscu w UE. Niestety, obecnie możliwości przewozowe żeglugi śródlądowej w Europie kończą się na Odrze. Nawet polscy przewoźnicy nie mogą pływać po innych naszych rzekach. Niewiele krajowych dróg wodnych pozwala na prowadzenie bezpiecznego i rentownego transportu.
Uczestnicy dyskusji wskazywali, że europejskie śródlądowe drogi wodne, łącznie z drogami morskimi bliskiego zasięgu, powinny tworzyć jednolitą pod względem parametrów sieć akwenów komunikacyjnych, pozwalających przemieszczać ładunki na przeciwległe krańce kontynentu. Obecnie zainteresowanie rozbudową dróg wodnych i korytarzy transportowych w krajach UE jest duże. Powstają konkurujące ze sobą projekty przebiegów wodnych korytarzy transportowych. Dyskutanci podkreślali konieczność połączenia ze sobą sieci dróg wodnych Unii Europejskiej oraz Europy Wschodniej. W realizacji tego postulatu konieczna jest poprawa warunków żeglugi na polskich śródlądowych drogach wodnych.
Wnioski z konferencji zostaną przedstawione władzom państwowym. Kolejne spotkania z tego cyklu, organizowane w różnych miastach europejskich, będą się odbywały pod hasłem Partnerstwo dla żeglugi śródlądowej.
Jan Pyś
W dniach 9−12 czerwca ponad 200 fizyków z całego świata uczestniczyło w konferencji ILC−ECFA Workshop on Physics and Detectors for a Linear Collider, poświęconej planom budowy Międzynarodowego Zderzacza Liniowego (International Linear Collider – ILC). Zorganizowana przez Wydział Fizyki UW we współpracy z Instytutem Problemów Jądrowych (Warszawa), była kolejnym z serii spotkań odbywających się od 1996 r. pod auspicjami European Committee for Future Accelerators (ECFA) przy wsparciu DESY (Hamburg), a ostatnio także CERN (Genewa). Celem tych spotkań jest przygotowanie szczegółowego projektu akceleratora i detektorów, które umożliwią precyzyjne pomiary własności cząstek elementarnych produkowanych w zderzeniach pozytonów i elektronów z energią 500−1000 GeV, umożliwi pomiary własności cząstek elementarnych z niezwykłą precyzją. Oczekuje się podjęcia decyzji o jego budowie około 2010 r., m.in. na podstawie wyników fizycznych z uruchamianego właśnie w CERN zderzacza hadronów LHC. Koszt budowy urządzenia szacuje się na 6,7 mld dolarów.
Referaty plenarne wygłosili m.in.: Barry Barish, dyrektor projektu ILC, który omówił aktualny stan i strategię prac nad projektem ILC i Rolf−Dieter Heuer, dyrektor−elekt CERN, który przedstawił swoją wizję przyszłości fizyki wysokich energii w Europie. Wygłoszono również referaty o komplementarności LHC i ILC oraz o projekcie zderzacza liniowego CLIC o energii zderzenia do 3000 GeV. Aspekty teoretyczne omówił Stefan Pokorski z Instytutu Fizyki Teoretycznej UW. Liczne referaty dotyczące potencjału fizycznego oraz rozwiązań technologicznych dla detektorów przedstawiono na 5 sesjach.
W odróżnieniu od akceleratorów kołowych takich jak LHC, gdzie dane zbierać będą jednocześnie cztery różne detektory, w aceleratorze liniowym będzie tylko jeden punkt przecięcia wiązek. Obecnie rozważane są cztery koncepcje detektorów dla ILC, ale ostatecznie planuje się budowę tylko jednego lub dwóch (działajacych na zmianę) detektorów.
Fizycy z UW od prawie 20 lat zajmują się badaniami nad programem ILC. Także w innych polskich ośrodkach prowadzone są od wielu lat studia związane z tym projektem, głównie nad detektorami i technologią akceleratorów liniowych. Utworzona niedawno Polska Sieć Fizyki i Technologii Akceleratorów Liniowych (FiTAL) ma na celu zacieśnienie współpracy teoretyków, doświadczalników, techników oraz inżynierów z ośrodków uniwersyteckich i instytutów badawczych zaangażowanych w badania nad ILC/CLIC. Spotkanie tej sieci było jedną z imprez towarzyszących konferencji, inną – dwudniowe warsztaty dla nauczycieli Promienie kosmiczne.
International Linear Collider (ILC) to zderzacz elektronów z pozytonami, który ma rozszerzyć badania prowadzone przy LHC (Large Hadron Collider), zderzaczu proton−proton, rozpoczynającym działanie w 2008 r. w ośrodku CERN w Genewie. LHC uważa się za maszynę służącą do odkrywania nowych cząstek, natomiast ILC byłby prawdziwym precyzyjnym „mikroskopem”, pozwalającym dokładnie zbadać odkryte cząstki.
ILC składać się będzie z dwóch akceleratorów ustawionych naprzeciw siebie. Akceleratory te wykorzystują nadprzewodzące wnęki przyspieszające, działające w temperaturze bliskiej absolutnego zera, do przyspieszania pakietów składających się z 10 miliardów elektronów i ich antycząstek, pozytonów, do prędkości bliskich prędkości światła. W podstawowej wersji ILC ma mieć długość 35 km, pakiety będą się zderzać 14 tys. razy na sekundę, a energia zderzenia wyniesie 500 miliardów elektronowoltów (GeV). W każdym zderzeniu produkowane będą różne cząstki elementarne. Oczekuje się, że również poszukiwana cząstka Higgsa.
Planowanie, projektowanie, finansowanie i budowa zderzacza ILC wymaga globalnej organizacji. Nad projektem pracuje ok. 2 tys. uczonych i doktorantów z ponad 100 uniwersytetów i laboratoriów z 30 krajów. Projektem kieruje 60−osobowy zespół Global Design Effort (GDE). Wybór lokalizacji ILC nastąpi dopiero po podjęciu decyzji o jego budowie.
CLIC (Compact Linear Collider) jest przyszłościowym projektem CERN. Oparty jest na zupełnie innej technice przyspieszania wiązek elektronów i pozytonów. Technika ta znajduje się dopiero w fazie studyjnej i wymaga jeszcze wielu badań technologicznych, ale jej realizacja pozwoliłaby na osiągnięcie energii rzędu 3000 GeV przy podobnej długości.
Więcej informacji na http://www.linearcollider.org/cms/
W LHC znajdują się cztery miejsca przecięcia biegu cząstek, w których umiejscowiono rozmaite detektory i prowadzone będą różne eksperymenty. Uczestnicy debaty na temat ILC zaproponowali już cztery rodzaje detektorów dla tej instalacji. Jednak z powodów finansowych przewiduje się budowę tylko jednego, ewentualnie dwóch typów detektorów.
Początki Wydziału Politologii sięgają 1964 r., w którym powstało Studium Nauk Politycznych. Potem z jednostką zintegrowano podobne placówki funkcjonujące przy Akademii Medycznej, Akademii Rolniczej i Politechnice Lubelskiej, by w 1975 r. utworzyć Międzyuczelniany Instytut Nauk Politycznych UMCS. W 1981 r. na dyrektora MINP po raz pierwszy został wybrany pracownik instytutu – doc. dr hab. Ziemowit Jacek Pietraś. Kierował placówką do stycznia następnego roku, gdy powprowadzeniu stanu wojennego komunistyczne władze odwołały go ze stanowiska. W 1991 r. Międzyuczelniany Instytut Nauk Politycznych przekształcono w Instytut Nauk Politycznych UMCS, a w 1993 r. w Wydział Politologii.
W obecnej strukturze wydziału funkcjonuje 10 zakładów: Stosunków Międzynarodowych; Myśli Politycznej; Ruchów Politycznych; Systemów Politycznych; Dziennikarstwa; Badań Etnicznych; Samorządów i Polityki Lokalnej; Socjologii Polityki; Praw Człowieka; Filozofii i Komunikacji Społecznej oraz Pracownia Dydaktyczno−Metodyczna.
Obecnie Wydział Politologii UMCS zatrudnia 87 pracowników naukowo−dydaktycznych, w tym 25 doktorów habilitowanych (z których 7 to profesorowie tytularni), 52 doktorów oraz 10 magistrów.
W latach 2000−07 pracownicy WP opublikowali 1775 prac naukowych. W latach 2002−07 zrealizowali 16 grantów MNiSW. Od 2000 roku na Wydziale Politologii realizowane są 2 główne tematy badawcze: Europa wobec wyzwań XXI wieku i Polska w okresie transformacji systemowej. Ponadto każdy zakład (jest ich 10) realizuje osobno temat w ramach badań własnych i osobno w ramach badań statutowych. W sumie jest ich 20.
Wydział posiada uprawnienia do nadawania stopnia doktora nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce. Od 1993 r. stopień ten uzyskało w UMCS 109 osób. Od 2001 r. wydział ma pełne prawa akademickie, tj. prawo przeprowadzania przewodów habilitacyjnych oraz występowania z wnioskami o tytuł naukowy. Dotychczas habilitowało się tam 12 osób. Wydział ma I kategorię w rankingu MNiSW.
Wydział prowadzi kształcenie na kierunkach: politologia, stosunki międzynarodowe oraz dziennikarstwo i komunikacja społeczna (licencjackie). W ciągu 15 lat wykształcił 5534 absolwentów. Obecnie na WP kształci się 1448 osób na studiach dziennych i 946 na studiach niestacjonarnych.
22 marca weszła w życie ustawa o nadaniu Akademii Medycznej w Białymstoku nazwy Uniwersytet Medyczny w Białymstoku. Uczelnia powstała w 1950 r. jako Akademia Lekarska, by już w tym samym roku zmienić nazwę na Akademia Medyczna w Białymstoku. Pierwszym rektorem uczelni został prof. Tadeusz Kielanowski, wcześniej rektor lubelskiego UMCS.
Siedzibą UMB jest Pałac Branickich z XVIII wieku – najcenniejszy i najokazalszy zabytkowy gmach w mieście. Ponadto uczelnia posiada 13 innych obiektów. Najstarsze to pochodzące z pierwszego okresu jej działalności Collegium Primum, Collegium Universum i Dom Studenta nr 1. Uniwersytet prowadzi 2 szpitale: Samodzielny Szpital Kliniczny nr 1 oraz Dziecięcy Szpital Kliniczny.
Strukturę UMB tworzą 3 wydziały: Wydział Lekarski z Oddziałem Stomatologii i Oddziałem Nauczania w Języku Angielskim, Wydział Farmaceutyczny z Oddziałem Medycyny Laboratoryjnej oraz Wydział Nauk o Zdrowiu, kształcący na kierunkach: pielęgniarstwo, położnictwo, fizjoterapia, zdrowie publiczne, dietetyka i ratownictwo medyczne.
W ciągu minionych 50 lat w białostockiej AM tytuł naukowy profesora otrzymało 189 osób, stopień naukowy doktora habilitowanego – 255 i stopień doktora – 1586. Dotychczas w AMB dyplomy lekarza uzyskało 10 058 osób, lekarza stomatologa – 2112, magistra farmacji – 549, magistra analityki medycznej – 849 i tytuł licencjata analityki medycznej – 34.
UMB zatrudnia łącznie 1271 osób, ale gdyby policzyć także pracujących w szpitalach klinicznych należących do uczelni, zatrudnienie wzrośnie do niemal 4 tys. osób, a UMB znajdzie się w gronie najważniejszych pracodawców w regionie. Kadra naukowo−dydaktyczna UMB liczy blisko 700 osób, w tym 94 profesorów tytularnych, 87 doktorów habilitowanych, 325 doktorów. Pracownicy uczelni realizują ponad 450 prac statutowych i własnych, 41 grantów MNiSW oraz 4 projekty unijne. W 2006 r. opublikowali w czasopismach z listy filadelfijskiej 227 artykułów, a ich prace cytowane były w tym roku 4450 razy.
Wydział Lekarski UMB posiada uprawnienia do nadawania stopnia doktora nauk medycznych w zakresie medycyny, stomatologii i biologii medycznej oraz doktora habilitowanego nauk medycznych w zakresie medycyny i biologii medycznej. Wydział Farmaceutyczny ma uprawnienia do nadawania stopnia doktora nauk medycznych w zakresie biologii medycznej i doktora nauk farmaceutycznych oraz doktora habilitowanego nauk medycznych w zakresie biologii medycznej. Wydział Nauk o Zdrowiu ma prawo nadawać stopień doktora nauk medycznych w zakresie medycyny.
Obecnie nauczanie studentów realizuje 59 zakładów podstawowych nauk medycznych, 46 klinik, 3 studia oraz 5 samodzielnych pracowni. W UMB studiuje 3912 osób, w tym na Wydziale Lekarskim 1625, na Wydziale Farmaceutycznym 868, na Wydziale Pielęgniarstwa i Ochrony Zdrowia 1419 osób. Uczelnia nadała tytuł doctor honoris causa 36 osobom.
W ostatnich latach uniwersytet intensywnie się rozbudowuje. W budżecie państwa ma zagwarantowane 490 mln zł na inwestycje.
Państwowe wyższe szkoły zawodowe zaczęły powstawać w 1998 r. na mocy ustawy z 26 czerwca 1997 r. W pierwszym roku utworzono 9 tego rodzaju uczelni: w Elblągu, Gorzowie Wlkp., Jeleniej Górze, Koninie, Legnicy, Nowym Sączu, Jarosławiu, Tarnowie i Sulechowie. Obecnie działa w naszym kraju 35 takich uczelni. Ostatnia powstała w ub.r. w Sandomierzu.
PWSZ zazwyczaj umiejscowione są w średniej wielkości miastach (średnia liczba mieszkańców to 60 tys., Sulechów, liczący 18 tys. mieszkańców, stanowi wyjątek, podobnie jak 250−tys. Opole), często – w 23 przypadkach – w dawnych miastach wojewódzkich. PWSZ rozmieszczone są w 15 województwach. Najwięcej – po 5 uczelni – w woj. podkarpackim i wielkopolskim. Tylko jedna uczelnia mieści się w mieście wojewódzkim – Opolu, w którym funkcjonują inne państwowe szkoły wyższe: politechnika i uniwersytet.
W pierwszym roku istnienia tego typu szkół wyższych – rok akademicki 1998/99 – studia w ich murach podjęło 4,5 tys. studentów. Dziś uczelnie te kształcą ok. 99,5 tys. osób, w tym prawie 31 tys. na studiach niestacjonarnych. Średnio PWSZ ma ponad 2,8 tys. studentów. Największa tego typu uczelnia w Legnicy kształci prawie 8 tys. osób, najmniejsza zaś, sandomierska – 100 osób.
PWSZ zatrudniają ok. 7,7 tys. osób. Ponad 400 to profesorowie tytularni, ponad 600 – doktorzy habilitowani, a 1,8 tys. legitymuje się doktoratami.
PWSZ oferują studentom 50 kierunków kształcenia. Uzyskały ogółem 245 uprawnień do nadawania tytułów zawodowych licencjata i inżyniera (tych ostatnich – 58). Najwięcej kierunków proponuje tarnowska PWSZ – 14; średnio zaś na uczelnię przypada 7 kierunków (najmłodsza uczelnia oferuje tylko 2). 24 PWSZ prowadzą kosztowne, wymagające laboratoriów, studia inżynierskie. Najczęściej prowadzone studia to filologie angielska (18 uczelni) i germańska (15), pedagogika (14), filologia polska (13), ekonomia (11), zarządzanie (9), mechanika i budowa maszyn oraz informatyka (po 8).
PWSZ dysponują własnymi obiektami. Najczęściej były to adaptowane stare budynki otrzymane od władz wojewódzkich i samorządów lokalnych. Ostatnio uczelnie tego typu budują coraz więcej nowych gmachów. Dorobiły się własnych bibliotek. Ich zbiory liczą ogółem ponad 950 tys. woluminów, co oznacza, że na uczelnię przypada średnio ponad 2,7 tys. woluminów. Biblioteczne czytelnie oferują średnio 63 miejsca, czyli po jednym na 45 studentów. Wydawnictwa działają w 16 publicznych uczelniach zawodowych. Wydały średnio po 10 tomów.
Uczelnie zawodowe miały w założeniu umożliwić zdobycie wyższego wykształcenia maturzyście z małej miejscowości, którego nie stać na studia w wielkim mieście. To założenie realizują z powodzeniem. Większość ich studentów wywodzi się z okolicznych powiatów. Zakładano, że będą realizowały znacznie więcej praktyk zawodowych niż uczelnie akademickie. W związku z tym mają do dziś (gdy wymóg już nie obowiązuje) znakomite kontakty z lokalnymi przedsiębiorstwami, a absolwenci PWSZ zazwyczaj znajdują zatrudnienie.
11 czerwca w parlamencie RP odbyła się konferencja i wystawa z okazji 10−lecia powstania pierwszych PWSZ. Podczas spotkania zaprezentowano 3 referaty, obrazujące sytuację i specyfikę tego typu szkół. Prof. Tomasz Winnicki (Kolegium Karkonoskie w Jeleniej Górze) przedstawił ich początki. Prof. Janusz Gruchała (PWSZ w Krośnie) mówił na temat obecnej sytuacji PWSZ, a prof. Józef Zając (PWSZ w Chełmie) zastanawiał się, jaka będzie przyszłość tych uczelni.
Wśród dziewięciu państwowych wyższych szkół zawodowych obchodzących w tym roku dziesięciolecie działalności jest Kolegium Karkonoskie w Jeleniej Górze. Szkoła wpisuje swój jubileusz w 900−lecie miasta, które przypada również w tym roku. Jedną z jubileuszowych imprez była konferencja Rola wojska w rozwoju intelektualnym Jeleniej Góry, która odbyła się w dniach 16−17 maja.
Zmiany strukturalne w Wojsku Polskim w ostatnich latach „wyprowadziły” z Jeleniej Góry najpierw jednostkę wojskową, a później (w 2004 roku) resztki dydaktyczne Wyższej Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej, której obiekty przejęło Kolegium Karkonoskie z moralnym zobowiązaniem podtrzymywania tradycji wojskowości w mieście. W ramach realizacji tego zobowiązania uczelnia wchłonęła ponad 20−osobową grupę nauczycieli akademickich byłej oficerskiej szkoły radiotechnicznej, głównie z obszaru techniki. Podczas konferencji mówił o tym prof. Tomasz Winnicki (KK). Zaprezentowano też zbiory naukowe WOSR w zasobach biblioteki i Centrum Informacji Naukowej KK.
Referaty otwierające odwoływały się do elementów wojskowych w zbiorach miejscowych muzeów i archiwów. Przedstawiono architekturę wojskową w Jeleniej Górze. Dalej zaprezentowano udział WP w tworzeniu zrębów państwowości polskiej po II wojnie światowej oraz rolę poszczególnych jednostek wojskowych, szczególnie wyższego szkolnictwa wojskowego – Oficerskiej Szkoły Piechoty nr 2, Oficerskiej Szkoły Topografów i Wyższej Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej – w badaniach naukowych oraz życiu miasta. Mówiono też o wpływie wojska na jeleniogórski sport.
Dwudniowe obrady zakończyło spotkanie, którego gospodarzem było Stowarzyszenie Żołnierzy Radiotechników RADAR. Podczas spotkania otwarto muzeum Skansen Uzbrojenia WP w Jeleniej Górze.
Drzewa są niefachowo przycinane, a zabiegi pielęgnacyjne, którym są poddawane, bywają nieuzasadnione i nie uwzględniają ich specyficznych właściwości i zdolności regeneracyjnych. Drzewa są też kaleczone w trakcie robót drogowych, zmuszane do wegetacji w wybitnie niekorzystnych warunkach, eliminowane z ulic i zastępowane niskimi odmianami – to główne wyniki raportu na temat aktualnego stanu drzew przyulicznych przy ważniejszych arteriach komunikacyjnych Wrocławia, przygotowanego przez studentów V roku architektury krajobrazu UP.
– Zaprezentowana wystawa jest podsumowaniem wyników badań w ramach przedmiotu „Dendroflora w przestrzeni zurbanizowanej”, prowadzonego przez dr Elżbietę Szopińską i mgr inż. Annę Popów−Nowicką – przypomniała Justyna Trzebińska w imieniu studentów uczestniczących w badaniach. Podczas zajęć terenowych studenci zinwentaryzowali zadrzewienie i ocenili je według metodyki opracowanej na ćwiczeniach. Określili stan zdrowotny drzew, ich znaczenie w krajobrazie oraz w przestrzeni zurbanizowanej. Wyniki badań przedstawione zostały na 23 posterach eksponowanych w holu Centrum Dydaktyczno−Naukowego UP.
Po prezentacji multimedialnej raportu, omówionego przez dr Elżbietę Szopińską, rozpoczęła się debata, w której uczestniczyli m.in.: prof. Andrzej Drabiński, dyr. Instytutu Architektury Krajobrazu, prof. Anna Pływaczyk, prof. Alina Drapella−Hermansdorfer, prof. Franciszek Gospodarczyk, prof. Tomasz Nowak, mgr inż. Anna Popów−Nowicka, dr Marta Siewirska−Weber, przedstawiciele Urzędu Miasta Lesław Chudzyński i Mieczysław Popławski oraz grupa studentów V roku architektury krajobrazu. Dyskutowano o stanie drzew oraz próbowano zdiagnozować przyczyny negatywnych zjawisk. Zarzucano, że projektowane instalacje podziemne w pasach przeznaczonych pod zieleń uniemożliwiają często sadzenie nowych, szczególnie dużych drzew ze względu na normy i przepisy zachowania właściwych odległości. Tereny pod infrastrukturę komunalną są sztucznie powiększane, co w praktyce oznacza zabudowywanie przestrzeni betonem bez drzew.
Aby przeciwdziałać tym zjawiskom, powołano wrocławski oddział Rady Obywatelskiej ds. Ogrodów i podpisano list do prezydenta Rafała Dutkiewicza. „Miasto bez drzew byłoby tylko betonową pustynią bez duszy. (…) Mamy nadzieję, że raport będzie stanowił wstęp do prowadzenia rozmów na temat skomplikowanej problematyki kształtowania i pielęgnacji zieleni przyulicznej oraz poszukiwania rozwiązań poprawiających jej stan i jakość” – czytamy w liście skierowanym do prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza. – „Pragniemy aby zieleń stała się równorzędnym architekturze elementem kompozycji przestrzennej miasta, w czym, jako środowisko akademickie, deklarujemy fachową pomoc i doradztwo.”
Pierwsza ogólnopolska konferencja Inżynieria biomedyczna – Edukacja, zorganizowana przez Międzywydziałową Szkołę Inżynierii Biomedycznej AGH, odbyła się w dniach 5−6 czerwca w Krakowie. Wzięli w niej udział przedstawiciele krajowych ośrodków akademickich, które prowadzą kształcenie na kierunku inżynieria biomedyczna lub zamierzają w najbliższym czasie wprowadzić go do swojej oferty edukacyjnej. Obecni byli przedstawiciele politechnik: Warszawskiej, Wrocławskiej, Śląskiej, Rzeszowskiej, Łódzkiej, Poznańskiej, Gdańskiej i Krakowskiej, uniwersytetów Śląskiego i Zielonogórskiego oraz Collegium Medicum UJ. Oprócz wykładowców, uczestnikami spotkania byli studenci inżynierii biomedycznej oraz przedstawiciele firm produkujących aparaturę medyczną: Instytutu Techniki i Aparatury Medycznej z Zabrza oraz Siemensa.
Sesja plenarna Poznajmy partnerów była poświęcona prezentacjom dotychczasowych doświadczeń w nauczaniu treści pokrewnych inżynierii biomedycznej w ramach innych kierunków studiów. Podczas sesji Elementy dydaktyki dokonano przeglądu metod dydaktycznych stosowanych w różnych ośrodkach. Są wśród nich m.in.: ćwiczenia laboratoryjne, wirtualne oprzyrządowanie, koła naukowe, praktyki studenckie, kawiarenki naukowe, prace dyplomowe. Na sesji Specyfika zawodu mówiono m.in. o oczekiwaniach studentów i zawartości treści medycznych w nauczaniu inżynierii biomedycznej. Pokazano przykłady prac magisterskich i ich realizacji w jednostkach służby zdrowia.
Uczestnicy panelu dyskusyjnego pod przewodnictwem prof. Ryszarda Tadeusiewicza omawiali różne aspekty kształcenia na inżynierii biomedycznej. Uznali, że brakuje materiałów dydaktycznych (podręczników i skryptów). Duże szanse stwarza w tym obszarze możliwość publikowania ich w Internecie. Stwierdzono, że standardy kształcenia dają poszczególnym uczelniom dużą swobodę kształtowania programów studiów. Niestety, kształcenie inżynierów klinicznych jest bardzo kosztowne, z czego wynika konieczność wspólnego finansowania tego kierunku przez wiele wydziałów uczelni. Uczestnicy panelu zwrócili uwagę na zbyt słaby kontakt środowiska naukowego z pracodawcami oraz niską świadomość lekarzy w zakresie konieczności współpracy z inżynierami. Należy umożliwić kontakt medycyny i techniki już na studiach, np. przez wspólne praktyki.
Debatowano też o problemach z zatrudnieniem absolwentów inżynierii biomedycznej. Teoretycznie kontakt z licznymi dyscyplinami daje absolwentowi elastyczność na rynku pracy i otwiera ogromne perspektywy. Powstaje coraz więcej prywatnych placówek zatrudniających inżynierów klinicznych. Także instytucje badawcze stanowią potencjalne miejsca pracy inżyniera klinicznego, a pogarszający się stan zdrowia społeczeństw i zagrożenia cywilizacyjne wskazują na duży potencjał tego kierunku. W praktyce jednak zauważa się dysproporcję między dużym zainteresowaniem studiami IB i stosunkowo niewielkim rynkiem pracy dla absolwentów.
Uczestnicy panelu stwierdzili, że należy podjąć wspólne działania zmierzające do podwyższenia statusu inżynierów klinicznych w służbie zdrowia. Dziś traktowani są jako przeciętny personel techniczny.
Ponad stu uczonych z kraju i zagranicy uczestniczyło 10 czerwca w konferencji Nowe trendy w agrofizyce. Została ona zorganizowana z okazji jubileuszu 40−lecia działalności Instytutu Agrofizyki PAN w Lublinie. Dziesięciu zagranicznych gości przedstawiło podczas niej wykłady, a dwudziestu zaprezentowało postery.
W dyskusjach uczestnicy starali się określić ważne perspektywy rozwoju agrofizyki. Powinna ona poszukiwać coraz szerszych związków z nowymi dyscyplinami przyrodniczymi, w szczególności z biotechnologią i inżynierią genetyczną, np. w zakresie upraw w środowisku wodnym czy też badań roślin odpornych na warunki klimatyczne, np. suszę bądź mróz. W związku z problemem globalnego ocieplenia agrofizycy powinni prowadzić badania nad zapobieganiem emisji gazów szklarniowych z gleby i gospodarstw rolnych, nad wykorzystaniem roślin w celach energetycznych (energią odnawialną) oraz technikami przeciwdziałania stratom wody glebowej (w Polsce już panuje susza glebowa) i zasoleniu gleby. Agrofizycy muszą opracować sposoby fizykochemicznego przeciwdziałania degradacji środowiska glebowego, a przede wszystkim jego zakwaszaniu i zanieczyszczeniu metalami ciężkimi oraz hydrofobowymi związkami organicznymi (pozostałości spalin). Istotne dla rozwoju tej dziedziny jest również wykorzystanie nowoczesnej aparatury, stosowanej już w innych dziedzinach (np. w medycynie), stosowanie nowoczesnych technik komputerowych (sieci neuronowe, support vector machines, analiza obrazu) w modelowaniu procesów środowiskowych oraz analizie produktów i surowców rolniczych. Biorąc pod uwagę zapotrzebowania społeczne, agrofizyka powinna skoncentrować się na rozwiązaniach prowadzących do uzyskania jak najwyższej jakości żywności i zachowania czystości środowiska.
W trakcie konferencji odbyło się posiedzenie Komitetu Agrofizyki PAN, podczas którego omawiano problemy związane z nauczaniem przedmiotu agrofizyka w szkołach wyższych. Obecnie wykładany jest on w kilku uczelniach przyrodniczych i rolniczych. Niestety, nie ma jednolitego nowoczesnego podręcznika do tego przedmiotu. Jego opracowanie członkowie komitetu uznali za ważne zadanie polskich agrofizyków w najbliższym czasie. Instytut Agrofizyki przedstawił zgromadzonym na konferencji polskim i zagranicznym uczonym propozycję udziału w stworzeniu anglojęzycznej Encyklopedii agrofizyki. Umowę na wydanie tego dzieła podpisano już z wydawnictwem Springer.
Podczas spotkania okolicznościowymi plakietkami Instytutu Agrofizyki za znaczący wkład w rozwój, kształtowanie i promocję agrofizyki wyróżniono 13 polskich i 11 zagranicznych uczonych.
Jako pierwszy wyróżnienie otrzymał prof. Janusz Haman (na fot.), jeden z twórców instytutu. Podczas 40 lat działalności instytut wypromował 24 profesorów, 28 doktorów habilitowanych oraz 40 doktorów nauk rolniczych w zakresie agronomii−agrofizyki.
Pracownicy Instytutu opublikowali ponad 4 tys. prac naukowych, w tym 100 monografii i uzyskali 70 patentów. Zorganizowali 40 konferencji międzynarodowych i 50 krajowych oraz zrealizowali ponad 100 projektów krajowych i brali udział w ponad 50 projektach międzynarodowych.
Dla studentów z kół naukowych Wojskowej Akademii Technicznej przedsesyjny okres obfitował w międzynarodowe konferencje naukowe, podczas których osiągnęli znaczące sukcesy.
Zaczęło się od Brukseli, gdzie odbyła się międzynarodowa konferencja studentów Students at Work!, zorganizowana przez europejski oddział Stowarzyszenia Łączności i Elektroniki Sił Zbrojnych (AFCEA). WAT reprezentowało 11 studentów i doktorantów, którzy zaprezentowali siedem referatów, zwiedzili też kwaterę główną NATO.
W dniach 13−14 maja czwórka studentów WAT uczestniczyła w konferencji zorganizowanej przez Uniwersytet Obrony w Brnie. Największy sukces odniósł Wojciech Polkowski z Wydziału Nowych Technologii i Chemii, który przedstawił pracę Structural stability of Ni3Al−based alloys at 1100 0C (opiekun mjr dr inż. Paweł Jóźwik) i zajął pierwsze miejsce w grupie „inżynierii materiałowej”. Trzecie miejsca w swoich grupach zajęli Przemysław Korzyński z Wydziału Elektroniki, który w grupie „informatyka i telekomunikacja” przedstawił pracę Concept of network security diagnostic testbed, przygotowaną z doktorantką Urszulą Ostrowską (opiekun dr inż. Dariusz Laskowski) oraz Krzysztof Kaźmierczak z Wydziału Mechatroniki, który w grupie „lotnictwo i obrona przeciwlotnicza” zaprezentował opracowany wspólnie z Pawłem Dębskim projekt Pilot – operator interface in passenger aircraft’s flight deck simulator (opiekun dr inż. Zdzisław Rochala).
Druga konferencja u naszych południowych sąsiadów została zorganizowana przez Akademię Sił Zbrojnych w Liptovskim Mikulašu w dniach 22−23 maja. Wśród ponad 100 uczestników z Rumunii, Ukrainy, Czech, Słowacji i Polski, WAT reprezentowała trójka studentów: Maciej Gołaszewski z Wydziału Elektroniki, Paweł Dębski z Wydziału Mechatroniki oraz Arkadiusz Popławski z Wydziału Mechanicznego. W grupie „elektronicznej” wygrał Paweł Dębski, który przedstawił przygotowaną wraz z Krzysztofem Kaźmierczakiem pracę Information visualization system for use in passenger aircraft flight deck simulator (opiekun dr inż. Zdzisław Rochala). Zaraz za „plecami” Pawła Dębskiego uplasował się Maciej Gołaszewski, który zreferował pracę Implementation of softcore dual processor system with precise time−to−digital converter in FPGA (opiekun dr inż. Tadeusz Sondej). W grupie „mechanika i metalurgia” pierwsze miejsce zajął Arkadiusz Popławski, który przedstawił pracę Influence of D−gun spraying conditions on the quality of FeAl intermetallic coatings (opiekun dr inż. Cezary Senderowski).
Z kolei Maciej Wrona, student V roku Wydziału Inżynierii Lądowej i Geodezji, specjalność geoinformatyka, wrócił z tarczą i pięknym dyplomem za najlepszą pracę naukową w kategorii Military Technical Sciences z międzynarodowej konferencji studenckiej, którą w dniach 27−29 maja zorganizował Zrynyi Miklos National Defence University. M. Wrona przedstawił opis i analizę wyników badań laboratoryjnych oraz badań wykonanych na mostach (w Zakroczymiu i Warszawie – na moście Siekierkowskim) z wykorzystaniem systemu nawigacji satelitarnej (GNSS).
Co słychać w morzu? Jak mierzymy fale, prądy oraz ruchy piasku? Dlaczego powinniśmy chronić najmniejsze rośliny Bałtyku? To tylko niektóre tematy imprez składających się na szóstą edycję Bałtyckiego Festiwalu Nauki, który trwał od 29 maja do 1 czerwca na terenie Trójmiasta, Słupska, Pelplina, Malborka, Elbląga, Będomina i Wąglikowic. Skupił rekordową liczbę imprez (710), organizatorów (3850) i instytucji (34). Rozszerzył ramy poza zasięg Pomorza, obejmując Państwową Wyższą Szkołę Zawodową w Elblągu w województwie warmińsko−mazurskim. Przez laboratoria, sale wykładowe, muzea i plaże przewinęły się w ciągu kilku festiwalowych dni kilkudziesięciotysięczne tłumy. Chłodną temperaturę Bałtyku równoważyła gorąca atmosfera festiwalu.
Unikatowość Bałtyckiego Festiwalu Nauki polega na prezentowaniu nauki z morzem w tle, a nawet uczynieniu z tego tła pierwszego planu i wyeksponowaniu jego wartości. Tematy morskie można było znaleźć niemal we wszystkich spośród 42 reprezentowanych na festiwalu dziedzin naukowych. Odnosiło się wrażenie, że organizatorzy chcą wycisnąć morze do ostatniej kropli. I robili to: od biotechnologii, poprzez geologię, oceanografię, archeologię podwodną, inżynierię, po sztukę (Polskie malarki o morzu to tytuł wystawy w Centralnym Muzeum Morskim w Gdańsku).
Oferta jedynej w kraju morskiej uczelni wojskowej, Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, okazała się prawdziwym hitem. Nieczęsto ma się okazję zejść po trapie pod poziom morza i przyjrzeć okrętowi podwodnemu dosłownie od kuchni (identyczna jak w samolotach!), przymierzyć się do koi, popatrzeć przez peryskop, dowiedzieć się, jaki napęd mają torpedy. Zwiedzanie okrętu podwodnego „Sokół” i innych okrętów wojennych w Porcie Wojennym na Oksywiu poprzedziła część teoretyczno−poglądowa: uruchomienie siłowni okrętu klasy korweta w symulatorze i rzeczywistego okrętowego silnika spalinowego w laboratorium eksploatacji siłowni okrętowych, przygotowana przez Wydział Mechaniczno−Elektryczny AMW.
Medycyna była dziedziną wiodącą VIII Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki. Wyśmienitym pomysłem było pokazanie tajników i rytuałów szpitalnej sali operacyjnej. Chirurg dr Wojciech Szczęsny pokazywał, w jaki sposób myje ręce, zakłada fartuch i rękawiczki. Rolę pacjenta leżącego na stole operacyjnym pełnił arbuz. Pokazując poszczególne instrumenty, lekarz uświadamiał odbiorcom, że zabieg jest spektaklem współpracy ludzi rozumiejących się bez słów. Podczas zabiegu padają tylko nazwy instrumentów noszących nazwiska wielkich chirurgów. Mimo że na salę operacyjną wkracza najnowsza technika, a wielkie operacje wykonuje się „przez dziurkę od klucza”, zawsze jednak najważniejszy pozostaje chirurg i jego ręka, od niej bowiem wzięła nazwę ta najtrudniejsza dziedzina medycyny.
Załogi trzech wozów straży pożarnej i dwóch karetek pogotowia zaangażowane były w realizację imprezy plenerowej Wypadek masowy, przygotowanej przez Katedrę Medycyny Ratunkowej i Katastrof Collegium Medicum UMK. Cięcie blachy samochodu, w którym uwięziony był poszkodowany, kolejność i sposób udzielania pomocy poszczególnym ofiarom ulicznego wypadku oraz stoicki spokój ratowników robiły duże wrażenie na widzach.
Tematami dwóch interdyscyplinarnych paneli dyskusyjnych były transplantologia i dylematy etyczne lekarzy w różnych sytuacjach, z którymi spotykają się w swojej codziennej praktyce. Lekarze pokazali, jak gwałtownie zderzać się mogą istotne, a wzajemnie sprzeczne wartości i jak trudno jest podjąć właściwą decyzję – często polega ona na wyborze „mniejszego zła”.
Depresja, rak szyjki macicy, sepsa, prawidłowy wzrost człowieka, inżynieria tkankowa, wpływ nikotyny na zdrowie, terapia genowa – to wybrane tematy wykładów, jakie pracownicy Collegium Medicum UMK prezentowali festiwalowej publiczności. Były też warsztaty, np.: Zdrowie a sprawność fizyczna człowieka, Czy musimy mieć zmarszczki?, Stary człowiek.
Dziedziną wiodącą IX Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki w roku 2009 będzie astronomia.
W dniach 5−7 czerwca w Łodzi odbyła się konferencja Poverty & Marginalization in Globalized World, zorganizowana przez Katedrę Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej Instytutu Socjologii UŁ i Grupę Roboczą 05 Międzynarodowego Stowarzyszenia Socjologicznego. Uczestniczyli w niej badacze z Indii, Afryki Południowej, Meksyku, Turcji, Niemiec, Portugalii i Rumunii. Dla łódzkich socjologów konferencja była okazją do zaprezentowania wyników projektu PROFIT (Policy Responses Overcoming Factors in the Intergenerational Transmission of Inequalities), realizowanego w latach 2004−07 w ramach 6.PR UE.
Projekt był koordynowany przez prof. Wielisławę Warzywodę−Kruszyńską, która utworzyła w IS UŁ zespół badawczy, znany jako łódzka szkoła badań nad biedą i pomocą społeczną. Międzynarodowe konsorcjum kierowane przez łódzką socjolog otrzymało grant w wysokości 925 tys. euro, a Uniwersytet Łódzki jako pierwszy w krajach postsocjalistycznych otrzymał możliwość administrowania całym projektem.
W PROFICIE uczestniczyło 8 krajów dobranych ze względu na dominujący w nich model polityki społecznej. Spośród krajów „starej” Europy były to: Niemcy, Włochy, Wielka Brytania i Finlandia, reprezentujące cztery główne systemy welfare state. Państwa postsocjalistyczne reprezentowały: Bułgaria, Estonia, Litwa i Polska, które mając wspólne dziedzictwo instytucjonalne, wynikające z przynależności do „bloku wschodniego”, obecnie stosują zróżnicowane rozwiązania w sferze socjalnej. Celem projektu było ustalenie sposobów reagowania na istnienie dziedziczenia nierówności społecznych i wskazanie na dobre praktyki. W PROFICIE uwaga była skierowana przede wszystkim na lokalne (stosowane w miastach średniej wielkości) programy i przedsięwzięcia, co stanowi rzadkość w badaniach porównawczych.
Dla zapewnienia interdyscyplinarności badań, w skład zespołu wchodzili reprezentanci różnych dyscyplin naukowych: socjologii, polityki społecznej, psychologii społecznej, ekonomii politycznej, nauk o polityce, demografii i pedagogiki z uniwersytetów w Turku (Finlandia), Giessen (Niemcy), Padwie (Włochy), Loughborough (Wielka Brytania), Tartu (Estonia), Kownie (Litwa) oraz z Centrum Badawczego REGLO w Sofii (Bułgaria).
Wyniki starannie zaplanowanych badań terenowych, prowadzonych przy pomocy metod ilościowych i jakościowych wśród twórców (parlamentarzyści), realizatorów (władze lokalne i inni lokalni interesariusze) oraz odbiorców (młodzi mieszkańcy badanych miast) polityki społecznej oraz przy wykorzystaniu źródeł informacji gromadzonych w innych celach (np. Narodowe Plany Działań na rzecz Integracji Społecznej), stanowią empiryczne dowody, że zagrożenie dziedziczeniem nierówności pozostaje w związku z realizowanym modelem polityki społecznej. Linia podziału przebiega „w poprzek” krajów „starej” Europy, po przeciwnych stronach lokując Finlandię z Niemcami, gdzie transmisja biedy jest najmniej prawdopodobna oraz Włochy z Wielką Brytanią, gdzie jest najbardziej prawdopodobna. Ale najbardziej zagrożone reprodukcją biedy w następnym pokoleniu są Polska i Litwa.