ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!


Zwiększając liczbę studentów o 50 proc. uczelnia otrzyma dotację tylko o 6 proc. wyższą w stosunku do roku poprzedniego. Zmniejszając liczbę studentów o 50 proc. otrzyma dotację o 6 proc. niższą. Wtedy, przy znacząco obniżonych kosztach kształcenia, poprawi swoją sytuację finansową. W podobny sposób algorytm reaguje na zmianę zatrudnienia w grupie nauczycieli akademickich.

Słabo reagujący algorytm

Henryk Miłosz

Pod pojęciem reagowania określam zachowanie się algorytmu na skutek zmian danych wejściowych. Chodzi tu o sposób reagowania wyniku obliczeń wzoru dotacji na zmianę takich parametrów, jak: liczba studentów, doktorantów, etatów nauczycieli akademickich i pozostałych danych wejściowych, które przyjmowane są do obliczeń udziału dotacji i−tej uczelni w dotacji łącznej.

W artykule przedstawione są wyniki obliczeń i symulacji obowiązującego wzoru podziału dotacji dla szkół wyższych, które, także na wykresach, pokazują relacje pomiędzy wzrostem danych wejściowych a przyrostem dotacji. W szczególności zestawienie dynamiki zmian parametrów wejściowych i dynamiki przyrostów dotacji wykazuje niski stopień reagowania tego algorytmu.

„Stary” algorytm

Stosowany po 1991 roku algorytm podziału dotacji przez kilkanaście lat (do 2006 r. włącznie) kształtował udział uczelni publicznych w dostępie do dotacji budżetowej.

Podstawowymi składnikami tego wzoru były: udział przeliczeniowej liczby studentów i−tej uczelni (Spi), udział przeliczeniowej liczby nauczycieli akademickich i−tej uczelni (Nai). Stała przeniesienia miała wartość C = 0,3 (w niektórych latach C = 0,2). Udział przeliczeniowej liczby studentów i−tej uczelni był wynikiem przemnożenia rzeczywistej liczby studentów i−tej uczelni (100 proc. stacjonarnych + 30 proc. niestacjonarnych) przez wskaźnik kosztochłonności kształcenia na poszczególnych kierunkach studiów i podzielenia przez sumę liczb przeliczeniowych wszystkich uczelni biorących udział w podziale dotacji. Natomiast udział przeliczeniowej liczby nauczycieli akademickich i−tej uczelni to suma liczby etatów profesorów ze współczynnikiem 2, doktorów habilitowanych ze współczynnikiem 1,5 i doktorów ze współczynnikiem 1 podzielona przez sumę liczb przeliczeniowych NA wszystkich uczelni.

W poprzednim algorytmie podziału dotacji czynnikami decydującymi o wysokości otrzymanych środków były: liczba studentów i liczba nauczycieli akademickich, ale tylko z tytułem lub stopniem naukowym. Pominięcie w obliczeniach pozostałych nauczycieli akademickich nie uwzględniało kosztów zatrudnienia wszystkich nauczycieli akademickich – nie tylko z tytułami i stopniami naukowymi. Także współczynniki przypisane etatom z tytułami i stopniami naukowymi nie odzwierciedlały charakteru kosztowego tego składnika, szczególnie kiedy uwzględnimy koszty pracy jednej godziny dydaktycznej, a nie etatu, do którego przypisane są różnej wysokości pensum (Henryk Miłosz, Jerzy Stefaniak, Oddzielny algorytm, „FA” nr 9/2006).

Poprzedni algorytm podziału dotacji, w stosunku do obecnie stosowanego, mocniej reagował na zmiany liczby studentów i liczby etatów nauczycieli akademickich. Wpływ zmian liczby studentów i liczby etatów nauczycieli akademickich dotyczył wówczas 70 proc. kwoty dotacji, a obecnie, uwzględniając wagi składników i stałą przeniesienia C = 0,7, tylko 24 proc. dotacji [(0,35 + 0,35 + 0,1)*(1 – 0,7)]. W PWSZ wpływ zmian liczby studentów i etatów nauczycieli akademickich dotyczy 30 proc. kwoty dotacji.

Być może należy się zastanowić, czy tak znikome reagowanie wzoru podziału dotacji na podstawowe parametry procesu kształcenia to właściwy sposób stymulowania ilościowego i jakościowego rozwoju uczelni.

„Nowy” algorytm

Wprowadzony od 2007 r. nowy algorytm obliczania udziału i−tej uczelni w dotacji przeznaczonej dla publicznego szkolnictwa wyższego został zbudowany z większej liczby składników. Obecny model matematyczny obliczania udziału i−tej uczelni w dotacji łącznej składa się w grupie uczelni akademickich (UA) z 7 członów, a w grupie państwowych wyższych szkół zawodowych (PWSZ) z 4 członów.

Oczekiwania uczelni, że zwiększenie liczby studentów lub zatrudnienie dodatkowych profesorów spowoduje natychmiastowy wzrost przyznawanej dotacji, są niestety bezpodstawne. Przedstawione w dalszej części artykułu wyniki obliczeń przeprowadzonych symulacji jednoznacznie wskazują na słabe reagowanie wzoru na zmiany danych wejściowych. Udział poszczególnych składników dotacji w uczelniach akademickich (UA) przedstawia wykres 1.

Stała przeniesienia z roku poprzedniego – C

Stała przeniesienia na poziomie C = 0,7 jest głównym „decydentem” podziału dotacji. Aż 70 proc. środków zależnych jest od dotacji uczelnianych z ubiegłego roku. Można rozważyć, czy nie powinien on być zdecydowanie niższy lub też założyć zmniejszanie się wartości stałej przeniesienia C w kolejnych latach. Oznaczałoby to, że w kolejnych latach rosnący wpływ na podział dotacji będą miały zmieniające się parametry danych wejściowych modelu matematycznego, głównie liczba studentów i wielkość zatrudnienia nauczycieli akademickich. W obecnej postaci przyjęte we wzorze składniki w niskim stopniu wpływają na podział dotacji. Np. wskaźnik studencko−doktorancki w 10,5 proc., co oznacza, że zwiększając liczbę studentów o 50 proc. uczelnia otrzyma dotację tylko o 6 proc. wyższą w stosunku do roku poprzedniego. Jeżeli wszystkie uczelnie zwiększyłyby o 50 proc. liczbę studentów dotacja pozostanie na ubiegłorocznym poziomie. Uczelnia zmniejszając liczbę studentów o 50 proc. otrzyma dotację o 6 proc. niższą – przy znacząco obniżonych kosztach kształcenia poprawi swoją sytuację finansową. W podobny sposób algorytm reaguje na zmianę zatrudnienia w grupie nauczycieli akademickich.

Ostatnim trzem składnikom wzoru podziału dotacji przypisano wagi (Wb = 0,1 Wu = 0,05, Ww = 0,05), które będą brały udział w 3 proc. lub 1,5 proc. ogólnej kwoty dotacji. Oczywiście, za tymi procentami kryją się odpowiednie środki finansowe, których nie należy pomijać. Jednak przyjęcie stałej przeniesienia w wysokości C = 0,7 znacząco pomniejsza wpływ obliczanych składników algorytmu.

Jaką rolę we wzorze pełni składnik stałej przeniesienia C? Czy obecnie obowiązująca wartość (C = 0,7) jest akceptowana przez wszystkie uczelnie? Czy istnieje możliwość sprawdzenia, w jakim stopniu „sprawiedliwie” została podzielona dotacja?

Przeprowadzenie rzeczywistych obliczeń i analizy porównawczej jest możliwe po wprowadzeniu do przygotowanego przez autora programu danych rzeczywistych. Obliczenie średnich dotacji przypadających na jednego studenta przeliczeniowego lub na jeden etat przeliczeniowy nauczyciela akademickiego, w poszczególnych uczelniach, pozwoliłoby na przeprowadzenie analizy porównawczej i udzielenie odpowiedzi na postawione wcześniej pytania.

Stała przeniesienia C = 0,7 „chroni” dotychczasowy, ukształtowany przez kilkanaście lat działania poprzedniego algorytmu, poziom udziałów poszczególnych uczelni w dotacji. Wątpliwości budzić może m.in. to, czy współczynniki kosztochłonności kształcenia zamieniające liczbę studentów na przeliczeniową liczbę studentów oraz współczynniki zamieniające liczbę etatów nauczycieli akademickich na przeliczeniową liczbę etatów miały realny kosztowy charakter, czy też były to wskaźniki przyjęte szacunkowo. Być może nieprawidłowo dobrane wskaźniki kosztochłonności kształcenia, przez kilkunastoletnie ich stosowanie we wzorach podziału dotacji, ukształtowały poziomy finansowania poszczególnych uczelni niekoniecznie proporcjonalnie do ponoszonych kosztów. Udziały w dotacjach z 2006 roku są i będą nadal podstawowym kryterium podziału dotacji. Np. jedna z 65 uczelni poszerzając zakres usług dydaktycznych zwiększa przez 5 kolejnych lat liczbę studentów o 20 proc. zwiększy ją do roku bazowego o 248 proc., a dotacja w tym okresie wzrośnie o 40−58 proc., w zależności od dynamiki wzrostu zatrudnienia etatowych nauczycieli akademickich (godziny ponadwymiarowe i z tytułu umów cywilnoprawnych są mniej kosztowne od godzin realizowanych w ramach pensum). Jeżeli zestawimy te wielkości z dynamiką wzrostów kosztów bezpośrednich kształcenia (koszty pracy NA), to można stwierdzić, że rozwijająca się dynamicznie uczelnia może mieć w kolejnych latach poważne kłopoty finansowe.

Na wykresie 2 widać, że dynamika zmian kosztów rośnie szybciej niż dynamika zmian dotacji. Podział dotacji to system naczyń połączonych. W przypadku, gdyby wszystkie uczelnie tak samo rozwinęły działalność – dotacja przyznana uczelniom pozostałaby na tym samym poziomie. Większe przyrosty dotacji uczelnia rozwijająca się uzyska, gdy pozostałe, lub przynajmniej część z nich, obniżą liczbę studentów i pracowników naukowo−dydaktycznych. Niższa wartość stałej C powoduje wyraźne zmniejszenie się różnic pomiędzy linią wzrostu kosztów a linią wzrostu dotacji. Obecna wartość stałej C = 0,7 sprzyja uczelniom zmniejszającym zakres działalności dydaktycznej. Przy gwałtownym spadku liczby studentów i nauczycieli akademickich wielkość dotacji na kolejny rok ulegnie nieznacznemu zmniejszeniu.

symulacja w grupie szkół akademickich

W celu zbadania, w jakim zakresie poszczególne składniki dotacji reagują na zmianę danych wejściowych, skonstruowana została w aplikacji Excel MS Office tabela obliczająca dotację w sposób umożliwiający przeprowadzenie symulacji reagowania modelu na zmiany danych wejściowych. Sama tabela, ze względu na jej duży rozmiar, nie jest możliwa do umieszczenia w artykule. Nie posiadając danych rzeczywistych przyjąłem założenia modelu. Korzystając z danych GUS za 2005 rok oraz danych MNiSW zamieszczonych na stronie internetowej, zaprojektowałem model o parametrach zbliżonych do rzeczywistych parametrów w uczelniach akademickich. Przyjęte wielkości to: dotacja całkowita – 6 500 000 tys. zł; liczba uczelni – 65 (100 mln zł średnio na jedną uczelnię); liczba studentów (o zróżnicowanych wskaźnikach kosztochłonności kształcenia) w jednej uczelni – 11 250; łączna liczba studentów stacjonarnych – 731 250; liczba doktorantów w uczelni, o zróżnicowanych wskaźnikach kosztochłonności kształcenia – 350, łącznie 22 750; liczba etatów nauczycieli akademickich w każdej uczelni – 1100 (z tego: profesorów – 100; adiunktów – 500; asystentów 200; prof. zagr. 10), łącznie 72 150 etatów; liczba projektów badawczych – 100; liczba uprawnień habilitacyjnych – 4; doktorskich – 8; liczba studentów wymiany: wyjeżdżających – 100, a przyjeżdżających – 50. Ponadto do obliczeń kosztowych przyjęto: wskaźnik rocznej liczby godzin przypadających na jednego studenta – 20, koszt bezpośredni jednej godziny – 200 zł, roczny koszt pracy NA na jednego studenta – 4000 zł, a na jednego doktoranta 10 000 zł, koszt pracy jednego etatu NA – 65 000 zł.

Przyjęte założenia pozwoliły uzyskać model „średniej” uczelni akademickiej, a wartości łączne liczby studentów, nauczycieli akademickich, doktorantów, wartości łącznej dotacji dydaktycznej są zbliżone do realnych wielkości. Tak przyjęte założenia pozwoliły zbadać reagowanie algorytmu podziału dotacji na zmiany danych wejściowych. Poszczególne dane wejściowe zwiększano w pięciu przedziałach co 10 proc. – od 110 proc. do 150 proc., a zmniejszenia wartości danych wejściowych dokonywano również co 10 proc. od – 90 proc. do 50 proc.

Obliczenia zmian wysokości dotacji przeprowadzono dla trzech wartości stałej przeniesienia: C = 0,7, C = 0,3 i C = 0.

Składnik studencko−−doktorancki – Si

Jest udziałem liczby przeliczeniowych studentów i doktorantów i−tej uczelni w łącznej liczbie przeliczeniowych studentów wszystkich uczelni (liczba studentów przeliczeniowych = liczba studentów studiów stacjonarnych danego kierunku przemnożona przez wskaźnik kosztochłonności kształcenia „przypisany” temu kierunkowi). Wskaźniki kosztochłonności kształcenia poszczególnych kierunków winny odzwierciedlać relacje poziomów kosztochłonności kształcenia, tj. koszt kształcenia danego kierunku do kosztu kształcenia na kierunku administracja.

Składnik studencko−doktorancki wpływa na podział dotacji w 10,5 proc. oraz poprzez składnik rozwoju w 1,5 proc. – łącznie w 12 proc. (w PWSZ w 15 proc.). W rzeczywistości wzrost liczby studentów o 20 proc. spowoduje wzrost dotacji nieco ponad 2,3 proc.

Przy podanych wcześniej założeniach modelu graficzna interpretacja tych zależności pokazana została na wykresie 3. Oczywiście, wielkości zmian zależeć będą od tego, jak się „zachowają” pozostałe uczelnie. Jeżeli zmniejszą liczbę studentów, to wzrost ten będzie większy niż 2,3 proc., jeżeli zwiększą, to skutek tych zmian będzie mniejszy. Gdyby liczba studentów wszystkich uczelni biorących udział w podziale dotacji wzrosła o 20 proc., to wysokość dotacji z tytułu tego składnika nie ulegnie zmianie. Na wykresie 3 zauważyć można, że przyrosty dotacji podążają za rosnącymi kosztami kształcenia czterokrotnie wolniej.

Jak reaguje model podziału dotacji na jednostkowe zmiany liczby studentów? Przeprowadzona symulacja pozwoliła uzyskać następujące wyniki. Zwiększenie liczby studentów o 1 powoduje zróżnicowany wzrost dotacji – różny dla każdej grupy kierunków, przypisanych do odpowiedniego wskaźnika kosztochłonności kształcenia. Dla ks = 1 dotacja wzrośnie o 614 zł, dla ks = 1,5 o 875 zł, dla ks = 2,0 o 1100 zł, dla ks = 2,5 o 1344 zł, dla ks = 3 o 1587 zł. Pokazane wielkości dotyczą obliczeń przy stałej przeniesienia C = 0,7 i można zauważyć, że nie zachęcają one do zwiększania liczby studentów. Zmniejszenie stałej przeniesienia do wartości C = 0,3 spowodowałoby wyraźniejszy wzrost wspomnianych kwot i wyniosłoby dla: ks = 1 dotacja wzrośnie o 1432 zł, dla ks = 1,5 o 2000 zł, dla ks = 2,0 o 2567 zł, dla ks = 2,5 o 3135 zł, dla ks = 3 o 3703 zł.

Oczywiście, koszty kształcenia są pokrywane także z kwot dotacji w podstawowym członie związanych ze stałą przeniesienia C. W symulacji przedstawione zostało słabe reagowanie algorytmu dotacji na wzrost lub zmniejszenie liczby studentów. Jeżeli przeprowadzi się symulację zmniejszającą liczbę studentów, to okaże się, że spadek kosztów kształcenia jest 4−5−krotnie szybszy niż zmniejszanie się dotacji. W rezultacie uczelnia szybko poprawia swoją sytuację ekonomiczną.

W ostatnich dwóch latach spadła liczba studentów w polskich uczelniach. Przewidywane jest dalsze zmniejszanie tej liczby. Przy założeniu, że łączna kwota do podziału nie będzie się zmniejszać, w kolejnych latach wielkość dotacji przypadającej na jednego studenta będzie rosła – co sprzyjać będzie poprawianiu wyników ekonomicznych w uczelniach.

Bardzo podobnie zmieniać się będzie wysokość dotacji przy zmianie liczby doktorantów. Można zauważyć, że przy założonym koszcie kształcenia na jednego doktoranta w wysokości 10 tys. zł dotacja, w odróżnieniu od wpływu zwiększenia liczby studentów na jej wzrost, w tym przypadku „podąża” (przy C = 0,7) dwa razy wolniej niż rosnące koszty. Jest to wynikiem występującego we wzorze składnika studencko−doktoranckiego tego współczynnika, przemnażającego pięciokrotnie liczbę doktorantów. Gdyby jednak roczne koszty kształcenia doktorantów były dwukrotnie większe (20 tys. zł), wówczas kąt nachylenia prostej zmiany kosztów kształcenia byłby dwukrotnie większy i linia przebiegać będzie powyżej prostej zmiany dotacji dla stałej przeniesienia C = 0, a „podążanie” dotacji za kosztami będzie czterokrotnie wolniejsze.

Zwiększenie liczby doktorantów o 1 powoduje zróżnicowany wzrost dotacji – różny dla każdej grupy dziedzin nauki, przypisanych do odpowiedniego wskaźnika kosztochłonności kształcenia. Dla kd = 1 dotacja wzrośnie o 2560 zł, dla kd = 1,5 o 3776 zł, dla kd = 2,0 o 4992 zł, dla kd = 2,5 o 6209 zł, dla kd = 3 o 7425 zł. Zmniejszenie stałej przeniesienia do C = 0,3 pozwoliłoby dotacji „nadążać” za kosztami, przyczyniając się do rozwoju młodej kadry naukowej w uczelniach i zapewnienia temu rozwojowi większych środków finansowych.

Składnik kadrowy – Ki

Składnik ten wpływa obecnie na podział dotacji w 10,5 proc. oraz poprzez składnik rozwoju w 1,5 proc. – łącznie w 12 proc. (w PWSZ w 15 proc.).

W odróżnieniu od „starego” algorytmu, obecny uwzględnia także liczbę etatów nauczycieli akademickich posiadających tytuły zawodowe. Udział procentowy tej grupy pracowników jest zróżnicowany w poszczególnych uczelniach i wynosi od 15 proc. do 30 proc. (w PWSZ około 50 proc.), co w strukturze kosztów pracy nauczycieli akademickich jest istotnym składnikiem. W analizach nie należy pomijać znaczenia, jakie ma udział liczby godzin dydaktycznych realizowanych w ramach godzin ponadwymiarowych i umów cywilnoprawnych (koszt jest około czterokrotnie niższy niż koszt godziny pensum) w łącznej liczbie godzin realizowanych w uczelni. W badanych uczelniach akademickich udział ten wynosi od 15 proc. do 45 proc. Większy udział „tańszych” godzin obniża koszty kształcenia, ale nie wpływa na zwiększenie dotacji – nie ma przełożenia na etaty. Mniejszy udział tych godzin podnosi koszty pracy jednej godziny, ale godziny wynikające z zatrudnienia na umowę o pracę biorą udział w podziale dotacji.

Przeprowadzona symulacja reagowania algorytmu podziału dotacji uwzględnia tylko wpływ zmiany liczby etatów nauczycieli akademickich etatowych na zmianę wysokości dotacji.

Wzrost o 20 proc. w uczelni zatrudniającej 1110 nauczycieli dydaktycznych to zwiększenie ilości etatów o 222. Z tego tytułu uczelnia będzie ponosić wyższe o 14,4 mln zł koszty pracy (65 tys. zł średni koszt jednego etatu NA), a dotacja wzrośnie tylko o 2,3 mln zł. Zwiększając zatrudnienie uczelnia otrzyma w pierwszym roku sześciokrotnie mniejsze środki niż rzeczywiście będzie ponosić. Ta różnica w kolejnych latach będzie malała, ponieważ dotacja zwiększona w bieżącym roku, w kolejnym podziale spowoduje większą wartość udziału składnika dotacji ubiegłorocznej. Nie ma wątpliwości, że uczelnia rozwijająca się bierze na siebie pierwsze skutki finansowe rozwoju kadry. W korzystniejszej sytuacji znajdą się uczelnie, które zmniejszą zatrudnienie. Wyczuwalny spadek kosztów pracy przy znikomym spadku dotacji pozostawia uczelni więcej środków.

Składnik zrównoważonego rozwoju – Ji

Składnik zrównoważonego rozwoju ma 3−procentowy udział w dotacji (w PWSZ w 12 proc.). Parametry wejściowe tego składnika wystąpiły już w składniku kadrowym i składniku studenckim. Jest swoistą „premią” za posiadanie kadry „markowej”, dużej liczby studentów studiów stacjonarnych i stacjonarnych studiów doktoranckich. Danymi wejściowymi są: liczba studentów i doktorantów stacjonarnych oraz liczba etatów nauczycieli akademickich posiadających tytuły i stopnie naukowe. Badając skutki zmian danych wejściowych składnika studencko−doktoranckiego i kadrowego uwzględniał „automatycznie” także wpływ składnika zrównoważonego rozwoju na wysokość dotacji.

komplet danych

Przeprowadzona symulacja modelu algorytmu podziału dotacji miała za zadanie zbadanie jego reagowania na zmiany parametrów wejściowych. Analizując wykres 4 zauważymy, że parametrami znacząco wpływającymi na zmianę wysokości dotacji pozostaną nadal: liczba studentów studiów stacjonarnych oraz liczba etatów nauczycieli akademickich. Pozostałe zmienne (nie występują w PWSZ) w obecnej konstrukcji wzoru mają niewielki wpływ na końcowy efekt podziału dotacji.

Składnik badawczy ma 3−procentowy udział w dotacji. W symulowanym modelu, jego wzrost o 20 proc. spowoduje zwiększenie się dotacji o 0,56 proc.

Składnik uprawnień ma 1,5−procentowy udział w dotacji. Wprowadzając do modelu o określonych wcześniej założeniach zwiększenie liczby uprawnień do nadawania stopnia doktora habilitowanego z 4 do 5 spowoduje wzrost dotacji o 0,18 proc., a zmiana liczby uprawnień do nadawania stopnia doktora z 8 do 9 zwiększy dotację o 0,09 proc.

Składnik wymiany ma 1,5−procentowy udział w dotacji. Reagowanie tego składnika dotacji na procentowe zmiany danych wejściowych jest takie samo, jak składnika uprawnień.

Analizując otrzymane wyniki można zauważyć, że dynamika zmian danych wejściowych nie powoduje podobnej zmiany w dynamice zmian dotacji. Obecnie uczelnia powiększając liczbę studentów i nauczycieli akademickich zmuszona jest sama w większym stopniu pokrywać wzrost kosztów przy kilkakrotnie mniejszym wzroście dotacji.

Obecny od dwóch lat algorytm usankcjonował udziały dotacji poszczególnych uczelni według stanu w 2006 r. Dwuletnie funkcjonowanie nowego algorytmu w niskim stopniu wpłynęło na zmianę tych udziałów. Rosnąca o kilka procent dotacja całkowita, przy zmniejszającej się liczbie studentów, spowodowała we wszystkich uczelniach wzrost jednostkowej dotacji przypadającej na jednego studenta.

Mniej korzystnie wygląda sytuacja w PWSZ, z których 8 rozpoczęło działalność w październiku 1998 r. – obecnie jest ich 35. Można przypuszczać, że ukształtowanie się udziałów dotacji tych uczelni nie okrzepło wystarczająco w 2006 r. – roku poprzedzającym wprowadzenie nowego algorytmu. Efekt tego jest taki, że uczelnie, które otrzymywały „za dużo” dotacji – nadal otrzymują więcej, a te, które otrzymywały „za mało” – nadal otrzymują mniej. Sformułowania „za dużo” lub „za mało” są określeniami niewymiernymi. Głównymi wskaźnikami, które pomogłyby ocenić „sprawiedliwość” podziału dotacji, mogłyby być np.: średnia dotacja na jednego studenta przeliczeniowego, średnia dotacja na jeden etat przeliczeniowy nauczycieli akademickich. Posiadając te wskaźniki i komplet danych wejściowych do algorytmu, można przeprowadzić analizę porównawczą, która pozwoliłaby oszacować prawidłowość dzielenia dotacji.

Z analizy przeprowadzonej przez autora artykułu wynika, że zmniejszenie wartości stałej przeniesienia C np. do C = 0,3 spowoduje, że reagowanie algorytmu znacząco się poprawi i sprzyjać będzie uczelniom rozwijającym się.

Dr inż. Henryk Miłosz, dyrektor MHM Konsulting s.c., prodziekan Wydziału Pedagogiki EUH−E w Elblągu.