Dwumiesięcznik „LAB” po raz kolejny zachęca placówki naukowe do podejmowania działań promocyjnych. W numerze 1/2009 publikuje poradnik dotyczący rodzajów działalności promocyjnej, celów promocji i jej adresatów.
Działania promocyjne powinny mieć charakter planowy, długotrwały i systematyczny. Obok działalności stałej, prowadzonej przez wyspecjalizowaną osobę lub komórkę, przeprowadza się kampanie i akcje promocyjne, które wiążą się z mobilizacją w określonym czasie. Do stworzenia planu działań informacyjnych potrzebne jest przygotowanie koncepcji określającej co, komu i po co chcemy powiedzieć.
Przed określeniem celów promocji autorzy opracowania proponują uświadomienie sobie celów instytucji. Dzielą je na zewnętrzne, związane z misją i działaniami statutowymi oraz wewnętrzne, które służą rozwojowi potencjału samej instytucji. Dopiero po przeanalizowaniu jej dążeń można szukać celów komunikacyjnych (głównych i instrumentalnych) i zastanawiać się nad ich horyzontem czasowym.
Cele działań komunikacyjnych należy formułować w kategoriach zmian, jakie chcemy osiągnąć, a więc np.: dotarcie do nowych partnerów z informacją o wynikach i patentach naszego instytutu, stworzenie w środowisku lokalnym korzystnego (dokładnie jakiego?) obrazu placówki itp. Celów nie należy formułować wymieniając działania, które trzeba przeprowadzić (rozesłanie informacji, organizacja dnia otwartych drzwi). One powinny być pochodną sformułowanych wcześniej celów.
Budując strategię promocyjną należy pamiętać o określeniu grup docelowych, do których mamy zamiar się zwrócić. Grupy te analizujemy pod kątem ich potrzeb informacyjnych, języka, możliwości dotarcia itd. Inaczej będziemy się komunikować z biznesem, inaczej z dziennikarzami.
Warto się zapoznać z artykułem Renaty Piejko (w roczniku „Biblioteka” nr 12 (21) 2008) o narodowym zasobie bibliotecznym po 10 latach od jego wyodrębnienia.
Po zniszczeniach książek spowodowanych powodzią 1997 roku i kilku spektakularnych kradzieżach starodruków, m.in. dzieła Kopernika, powstała idea narodowego zasobu bibliotecznego. Chodziło o to, by ze zbiorów poszczególnych bibliotek wyodrębnić najcenniejsze pozycje i otoczyć je wyjątkową opieką. Ramy prawne stworzyła ustawa o bibliotekach i rozporządzenie ministra kultury. 55 bibliotek zaliczono w całości lub w części do NZB, planując: zapewnienie optymalnych warunków gromadzenia tych zabytków, prowadzenie pełnej dokumentacji zasobu, upowszechnianie informacji o jego zbiorach, planową ochronę i konserwację, ograniczenie udostępniania, utrwalenie na nośnikach cyfrowych.
Po dziesięciu latach autorka przeprowadziła wśród wyodrębnionych 55 bibliotek ankietę, by się przekonać, jak w praktyce przebiega realizacja programu narodowego zasobu bibliotecznego. Wyniki podsumowuje z umiarkowanym optymizmem.
Najważniejszymi problemami NZB są: brak kryteriów kwalifikacji książek do tego zasobu oraz niezapewnienie pieniędzy na opiekę nad nim. W kwestii pierwszej trzeba się zdać na wiedzę, intuicję i zdrowy rozsądek bibliotekarzy (o zawartości NZB decydują kierownicy bibliotek). W drugiej – pomagała dotąd w pewnym zakresie Fundacja na rzecz Nauki Polskiej. 38 spośród 55 bibliotek odpowiedziało na ankietę autorki artykułu. Dwie z nich zaklasyfikowały do NZB całość zbioru (Muzeum – Zamek w Łańcucie i Ossolineum), w pozostałych należy do NZB przeważnie od 10 do 30 proc. zbiorów. Kryteria kwalifikacji są bardzo różne, autorka wskazuje na bezradność bibliotek w tej sprawie. Większość placówek digitalizuje wyodrębnione zbiory. W 20 bibliotekach NZB jest specjalnie chroniony w pomieszczeniu zabezpieczonym hasłem, a dostęp do niego mają wyłącznie wybrane osoby. 21 bibliotek posiada plan ochrony NZB.
Autorka wskazuje na potrzebę koordynacji działań i współpracy 55 placówek, organizowania okresowych spotkań i warsztatów.
(fig)