Kultura wydaje się czymś wyższym od codzienności, czymś niesplamionym, wolnym od przyziemności, czymś wyszukanym, co wymaga od nas skupienia. Jakże szokujące z początku wydaje się więc, że kultura to po prostu inny rodzaj interesu, zyskiwania rozgłosu, kłamstwa publicznego. W czasach, gdy za pieniądze można dostać wszystko, nie powinno dziwić, że na sprzedaż jest także kultura.
Szerokie pojęcie słowa kultura kusi do nadużyć. Jeśli w naszych czasach kulturalną rozrywką nazwać można taneczne występy telewizyjne osób znanych z tego, że są znane, a poziom edukacji stale się obniża, trudno się dziwić, że znajdujemy się w chaosie pojęciowym. Jest to niestety tendencja światowa, nic dziwnego, że dotyka również współczesnej Francji – miejsca stereotypowo kojarzonego z rozwojem sztuk i mecenatem kulturalnym. Oczywiście i ten stereotyp okazuje się z gruntu fałszywy.
Trzeba jednak rozpocząć od wyjaśnienia, dlaczego Francja jest państwem kulturalnym. Otóż we Francji sfera kulturalna leży całkowicie w gestii państwa, które posiada monopol na dziedzinę edukacji i telewizję, i niejako zobowiązane jest stereotypem do prowadzenia „polityki kulturalnej”. Brzmi pięknie, wygląda interesująco, znaczy niewiele. Jednak pozory zostają zachowane. W przypadku innych państw nie można mówić nawet o pozorach.
Wszelkie współczesne mechanizmy dotyczące wolnego rynku, bankowości, zarządzania wielkimi korporacjami mają zastosowanie we współczesnej kulturze. Fumaroli przyznaje, choć z żalem, że państwo kulturalne to przedsiębiorstwo obliczone na osiąganie wielkich zysków przy małych kosztach własnych. Najbardziej jednak znaczący wydaje się autorowi fakt, iż, o ile w przypadku firmy takie postępowanie jest naturalne, to w przypadku kultury prowadzi do jej zubożenia, trywializacji, a w konsekwencji zniszczenia. Francja, która teoretycznie powinna przewodzić światu pod względem kulturalnym, bierze przykład z amerykańskiego show−businessu i czyni z kultury kolejną kurę znoszącą złote jajka. Państwo o tak wielkich tradycjach demokratycznych i kulturalnych jak Francja, które jako jedno z pierwszych na świecie miało swoje ministerstwo kultury, promuje puste hasła, które swą retoryką przypominają propagandę socrealistyczną. Mówią o wsparciu państwa dla nieokreślonych projektów, sugerują patronat, znaczą jedynie to, że wysoko postawione grupy decydentów spijają śmietankę z ciężkiej pracy komitetów lokalnych, które organizują wystawy, koncerty, wernisaże. Jest to sposób na osiągnięcie dobrego wrażenia za najniższe koszty – stworzenie hasła i plakatów, kilka radiowo−telewizyjnych reklam, jakieś niejasne informacje na stronach internetowych – czyli za cenę wynajęcia dobrego specjalisty od public relations. Wszystko to brzmi jak powieść szpiegowska czy political fiction, jednak rzeczywistość nie jest tak dramatyczna. Jest prosta i smutniejsza.
Fumaroli potrafi pisać, potrafi zainteresować czytelnika, a w przypadku kwestii tak delikatnych, jak upadek kultury, jest to ważne. Zdaje się twierdzić – drodzy Francuzi i reszto świata, jeśli sami nie zainteresujecie się sztuką, rozwojem kultury, zostaniecie zalani masowo produkowanymi śmieciami wypaczającymi wasze poczucie estetyki i zubożającymi wasze gusta. Na państwo kulturalne nie można już liczyć.
Anna Matraszek
Marc Fumaroli, Państwo kulturalne. Religia nowoczesności, tłum. Hanna Abramowicz, Jan Maria Kłoczowski, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2008.
Właściwie nie są to eseje, lecz wykłady o sztuce współczesnej i jej kontekstach. Te o harmonii czy aktualności w sztuce, to czyste perły. Wyobrażałem sobie zasłuchanych i zafascynowanych studentów, czasem sam czułem się tak, jakbym w bliskości poglądów stał wraz z wykładowcą na katedrze, innym razem siedziałem na sali i notowałem pilnie świeże, inspirujące spostrzeżenia wykładowcy podawane językiem dalekim od naukowego żargonu, ale i od publicystycznego banału.
Książka ta dotyczy nie tylko sztuki, lecz całej przestrzeni kulturowej, a od kiedy wszystko jest kulturą, właściwie całej przestrzeni publicznej. Sztuka budzi niepokój – pisze autor, bo nastawieni na wzniosłość i istotność, otrzymujemy często bylejakość opatrzoną autorytatywnym komentarzem. Dlatego jednym z celów swojej pracy autor czyni uodpornienie na retorykę i mechanizmy, które czynią nas bezradnymi wobec sztuki współczesnej. Celowi temu służy najlepiej rozdział o art world, czyli instytucjach i ideologiach sztuki najnowszej. Pisze więc Marzec o koniunkturalnej, cynicznej krytyczności, która staje się pozorem i konformizmem, która maskuje impotencję twórczą, a posługując się radykalnym zacietrzewieniem paraliżuje i prowadzi do apatii kulturowej oraz egoizmu roszczeń. Opowiada o idei sztuki krytycznej i o tym, co z niej zrobiono w Polsce. Charakteryzując krytykę wolnościową, określa ją jako fundamentalistyczną, dążącą do zniesienia wszelkiej określoności, posługującą się językiem korespondenta wojennego, promującą agresywny radykalizm. Krytykuje koncept „wstrząsania społeczeństwem do skutku” i rozumienie sztuki jako pochodnej procesów społecznych. Sztuce doraźnych aktualności przeciwstawia tę, która próbuje sprostać złożonej wielowymiarowości naszego istnienia. Kapitalne są filipiki autora przeciwko artyście instytucjonalnemu i zapośredniczonej przez media, udającej pozory głębi postsztuce – formie „uczestniczenia w grze o dominację kolejnych kulturowych aktualności”. Autor postsztuki jest zbiorowy (galerzyści, krytycy, sponsorzy), a pustka maskowana mantrami politycznymi, ekonomicznymi, ekologicznymi i społecznymi.
Zainteresował mnie tytuł książki, mówiący o wychodzeniu z postmodernizmu w sztukach wizualnych. Od pewnego czasu dostrzegam, że jesteśmy już po postmodernizmie i próbuję mówić o tym zjawisku w muzyce, ale na tamtym gruncie nikt tego nie chce jeszcze słuchać. „Na obrzeżach ponowoczesności – pisze tymczasem Marzec – rysują się powoli nowe formacje artystyczne poszukujące wyjścia z obecnego klinczu”. Autor dostrzega je, nazywa i charakteryzuje. W ich różnorodności widzi także wspólne elementy. Pisze, że porzucają one koncepcje „wywnioskowywania człowieka z wyidealizowanej wizji rzeczywistości”, koncentrują się za to na „praktykowaniu bycia człowiekiem”. To nie człowiek „rozpada się w formułach narracji i socjologizacji społecznej, ekonomicznej” itp., ale raczej formuły te nie są zdolne do zdefiniowania człowieka. Nowe formacje odwołują się do idei praktyki i wynikającej z niej odpowiedzialności. Posługując się koncepcją kompensacji Marquarda, dopełnioną postromantyczną praktyką „samobudowania”, Marzec zapewnia, że znów możemy dążyć ku jakości, sensom i wartościom.
Mojej lekturze towarzyszyły dwa zastrzeżenia. Szkoda, że autor ucieka przed nazwiskami, pisząc o zjawiskach nie chce ich ilustrować przykładami konkretnych artystów i ich dzieł. Szkoda też, że wydawnictwo nie dołożyło należytej staranności przygotowując tekst tej książki do wydania.
„Wykopaliska archeologiczne – pisze Paweł Jasienica w Archeologii na wyrywki – odsłaniają dowody, że dzieje Polski są dłuższe i bogatsze, że sama Polska bardziej dostojna i wspaniała, niż się to komukolwiek dawniej wydawało”. Łatwo uwierzyć w te słowa, wyrażają bowiem niezachwianą pewność, dumę i zachwyt. Jeśli dodamy do tego, że ich autorem jest jeden z największych polskich intelektualistów – historyk, eseista i publicysta, twórca słynnej syntezy dziejów Polski przedrozbiorowej, który w uznaniu zasług dla Rzeczypospolitej Polskiej został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski – nabieramy pewności, że przytoczone słowa muszą być prawdą wręcz „objawioną”, bo wygrzebaną z wnętrza ziemi.
Archeologia na wyrywki jest zbiorem reportaży archeologicznych. Jasienica opisuje odkrycia poczynione podczas wykopalisk w Wielkopolsce, na Śląsku, w Grodach Czerwieńskich i na Kielecczyźnie, a także badania etnograficzne na Kurpiach. Książka nie ma jednak charakteru ściśle naukowego, co czyni zeń ambitne i wartościowe „czytadło” dla wszystkich tych (żądnych wiedzy), którzy nie są związani z przedmiotem archeologii ani zawodowo, ani hobbystycznie. Tekst Jasienicy przypomina bardziej zbiorek luźnych wspomnień osobistych pisany lekkim, barwnym stylem, niż suchy opis osiągnięć w badaniach wczesnośredniowiecznych grodów i sposobu prowadzenia prac wykopaliskowych wyłuszczony monotonną narracją. Przedstawia na przykład sylwetki ówczesnych badaczy – znanych i cenionych, ale również tych najmłodszych, wówczas jeszcze studentów lub dopiero co wypromowanych magistrów – oraz wydarzenia, dygresje i anegdoty z nimi związane, a także życie codzienne na wykopaliskach, nierzadko ocierające się o warunki zupełnego prymitywizmu cywilizacyjnego. Jasienica – jak zresztą i w całym cyklu reportaży – jest narratorem−wiecznym tułaczem, niestrudzonym wędrowcem podróżującym autobusem lub gospodarskim wozem zaprzęgniętym w kobyłki: „Zgarniam z twarzy pecynę błota, które w wielkiej obfitości tryska spod kół” – pisze niemal z zachwytem kierując się w okolice Hrubieszowa. W parze ze swobodnym stylem gawędziarza idą rzetelnie przedstawiane fakty związane z odtwarzaniem przez archeologów ówczesnego procesu rozwoju ziem w dorzeczu Odry i Wisły.
W rozdziale zatytułowanym Tradycje śląskiego obyczaju Jasienica pisze, że niewiele rzeczy na świecie da się porównać z romantyką odkryć archeologicznych. Któż bowiem nie zazdrości przeżyć badaczom poznańskim, którzy na własne oczy oglądali, jak spod gruzu zaczyna się wyłaniać szara misa ogromnej chrzcielnicy Mieszka I? W pracy archeologa, z czego mało kto zdaje sobie sprawę, najbardziej upaja wstępna jej część, czyli samo odkrycie. Potem przychodzi robota żmudna, ale konieczna, jeśli cały wysiłek ma być uwieńczony naukową syntezą. A ona właśnie jest tym celem, dla którego rozpoczęto w Polsce wielkie archeologiczne śledztwo w sprawie początków naszego państwa. Jasienica bardzo wyraźnie podkreśla ogromny wkład i wysiłek badawczy polskich archeologów, którzy przyczynili się do nowego spojrzenia na wczesne dzieje naszych ziem i kształtowanie się naszej państwowości. Rezultaty rozległych badań archeologicznych – dowiadujemy się z książki – zaowocowały zaproszeniem polskich ekip do podjęcia podobnych prac we Francji, Hiszpanii, Macedonii i Włoszech. Zaczęto wręcz mówić o „polskiej szkole archeologii wczesnośredniowiecznej”.
Aleksander Wat jako założyciel grupy futurystycznej, literat, członek PEN Clubu. Emigrant na ziemi rosyjskiej i przedstawiciel rządu londyńskiego w Kazachstanie. Redaktor, krytyk, a przede wszystkim poeta. Pokonujący drogę od komunizmu do krytycznego spojrzenia na rzeczywistość. Ekspert w dziedzinie teorii literatury, ale i problematyki społecznej. O ile poetyka jego nastręcza trudności w interpretacji ze względu na bogactwo odniesień i metafor, o tyle publicystyka Wata jest materiałem prezentującym fachowe, rzeczowe spojrzenie na zjawiska literackie i kulturowe.
Zbiór otwiera odezwa prymitywistów głosząca upadek filozofii dionizyjskiej i ustroju politycznego. To manifestacja nowego spojrzenia na sztukę, sztukę zintelektualizowaną, opierającą się na dowolności form, której twórca jest świadomy celów. W artykułach publikowanych na łamach m.in. „Miesięcznika Literackiego”, almanachów futurystycznych, czasopism związanych z „Nową Sztuką”, „Zwrotnicą” Wat zabiera głos nie tylko teoretyzując. Zajmuje stanowisko wobec bieżących zjawisk świata kultury. Staje się mecenasem sztuki – ocena malarstwa Stryjeńskiej, autorki recenzowanej przez niego wystawy, staje się podstawą do analizy dzieł innych grup. Fachowe spojrzenie na kwestie kolorystyki, płaszczyzn, treści i formy konfrontuje z logicznością sztuki abstrakcyjnej formistów. Analizuje koncepcje innych twórców polemizując, interpretując i oceniając. Przywołuje „antynaturalistyczną propagandę” w teorii Witkiewicza, do którego wraca w swych pismach wielokrotnie. Kilkakrotnie też polemizuje z literatami, m.in. Słonimskim, Irzykowskim.
Krytyczne pióro Wata zatrzymuje się również na teatrze i filmie. Książki rosyjskich teoretyków (Stiepun, Jewrieinow, Wiermiet) poddaje ocenie jako dzieła i jako wykładniki koncepcji z dziedziny filozofii teatru, traktujące o „teatralizacji”, wzorze aktora, reżysera. Jako wypowiedzi przeciw wszelkiemu naturalizmowi w sztuce. Do kwestii teatru w Rosji sowieckiej powraca jako do tego, gdzie odbywają się inscenizacje i widowiska masowe oraz jako do propagującego kolektywizm, agitację i improwizację. Teatr polski to miejsce na analizę zarówno problematyki dzieła, kondycji psychicznej bohaterów, tradycyjności ujęcia formy, jak i spojrzenie na rolę czynnika dramatyzującego.
Myśl Wata to myśl krystalizująca się, jak sam określił, w epoce filmu, barbarzyństwa, futuryzmu. I o filmie pisze w swoich recenzjach poświęconych aktualnym wydarzeniom w świecie kina. Charlie Chaplin w ujęciu Wata staje się krzywym zwierciadłem Europy, humanitarnej i anarchistycznej. Pisze o futuryzmie – czyniąc z niego lejtmotyw swoich tekstów – futuryzmie u jego początków, w jego różnych odmianach (rosyjski, włoski, polski). O wykładnikach, przedstawicielach, metamorfozach i odłamach tego prądu. O barbarzyństwie i renesansie, o przemianach społecznych.
Głównym przedmiotem badań publicysty jest literatura w każdej swej postaci. Omawia kwestię utworzenia Akademii Literatury, dostarcza oceny działań członków i sprawozdania z kongresów PEN Clubu. Głos w sprawie literatury to głos o powieści w różnych jej odsłonach (Hugo, Chesterston, Joyce, Proust, Flaubert, Dostojewski, Tołstoj).
Zbiór pism Wata nie jest książką, którą czyta się od początku do końca, ani taką, którą czyta się jeden raz. To rzecz, którą wnikliwie się analizuje, ale również sięga po nią jako źródło fachowej wiedzy.
Ponad 10 tys. haseł wyszukiwanych w Internecie, u liderów badań w różnych obszarach, ale także znajdowanych „blisko domu”. W rezultacie tych poszukiwań czytelnicy otrzymują ponad 1000−stronicowy Słownik psychologii, w którym znajdą hasła z pozornie odległych od siebie dziedzin, takich jak: psychiatria, antropologia, filozofia, językoznawstwo, statystyka oraz wiele innych.
Andrew M. Colman rozbudowując zestaw haseł próbuje przekonać czytelników, że obecny wymiar psychologii wskazuje na jej wyjątkową pojemność i zróżnicowanie, w związku z tym konieczne jest zamieszczenie w słowniku pojęć słabo związanych z psychologią, jak np. podpis cyfrowy, dwunastnica czy gałka muszkatołowa. Autor chciałby widzieć swojego czytelnika jako osobę ciekawą świata i relacji w nim panujących, uprawiającego „psychologię domową”, do której dostęp może mieć każdy z nas. Jednocześnie ma ambicję dostarczenia wiedzy także dla profesjonalistów, a więc psychologów, psychiatrów, lekarzy czy studentów pokrewnych kierunków. Przenosimy się w świat pojęć, który zawiera zarówno definicję mózgu, języka ciała, ale także efektu utopionych kosztów oraz jointa. Pojawia się jednak wątpliwość, czy w tym chaosie jest metoda? Szkoda, że autor, mimo iż zamieszcza w słowniku definicję brzytwy Ockhama, sam nie stosuje jej założeń i mnoży byty ponad potrzebę.
Niewątpliwą zaletą słownika, której nie można nie docenić, jest jego współczesność i otwartość na bieżące wydarzenia i nieustającą zmienność ludzkich zachowań. Autor patrzy na otaczającą go rzeczywistość i niesione przez nią coraz nowsze zagrożenia dla kondycji człowieka, dlatego pojawiają się takie hasła, jak: internetoholik, bulimia nervosa czy dać sobie w żyłę.
W wielości terminów Colman dostarcza nam również szeregu pojęć z zakresu psychoanalizy, co jest rzadkością w przypadku podobnych wydawnictw. Wkraczamy więc na obszar nie tylko psychologii ego czy wglądu analitycznego, ale także otrzymujemy informacje o Annie O., człowieku od Szczurów czy człowieku od Wilków.
Autor – nie do końca będąc pewnym, że weryfikacja definicji zawartych w słowniku była dokonana właściwie, a zatem istnieje ryzyko uproszczenia tych wybranych – wprowadza przy większości odsyłacze do innych, pokrewnych pojęć, tak aby zainteresowany czytelnik miał możliwość poszerzenia swojej wiedzy. W przypadku istotnych terminów Colman zamieszcza ich etymologię, prezentując równocześnie ich twórców bądź odkrywców.
Na końcu znajdziemy słowniczek angielsko−polski, który zawiera podstawowe pojęcia z szeroko rozumianej przez autora psychologii, przydatne osobom, które na co dzień korzystają z literatury anglojęzycznej.
Interesującym zwieńczeniem słownika jest umieszczenie wykazu kilkudziesięciu wybranych fobii. Listę otwiera fobia na alkohol zwana metyfobią lub fotofobią. Z ciekawszych przypadków znajdziemy tutaj: samhainofobię, czyli fobię na halloween, delpnofobię – fobię na konwersacje przy stole/obiedzie, jak również fobofobię, czyli fobię na fobie.
Po lekturze słownika pozostaje pewien niedosyt. Wydaje się, że autor tak bardzo chciał przekonać czytelnika, że psychologia to dziedzina, w której jest miejsce na pojęcia właściwie z każdego innego działu nauki, że otrzymujemy pozycję dla każdego, kto interesuje się tą dyscypliną, ale niekoniecznie dla osób poszukujących pogłębionych definicji.
Książka pracownika Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie znamionuje nową jakość w badaniach nad obszarem między dolną Wisłą a Niemnem. Kraina ta weszła w orbitę dziejów, gdy w średniowieczu podjęto próby chrystianizacji jej mieszkańców: Prusów, Jadźwingów i Litwinów. Od początku XIII w. tutejsza ludność asymilowała się do zmieniających się warunków lub wymierała, a w jej miejsce napływali nowi osiedleńcy, wzbogacając mozaikę etniczną, językową i religijną „ziemi pruskiej”. W historiografii niemieckiej funkcjonuje ona jako Prusy Wschodnie (również w odniesieniu do dzisiejszych Warmii i Mazur, obwodu kaliningradzkiego i Kraju Kłajpedzkiego). Należą one do newralgicznych punktów w stosunkach pomiędzy Niemcami, Polakami, Litwinami i Rosjanami.
Jak pokazuje Kossert, Prusy Wschodnie nie powinny się kojarzyć wyłącznie z „prusactwem”, „militaryzmem”, ekspansją niemiecką na Wschód. Idealizując nieco, Kossert dzieli tutejszą historię na okres przednacjonalistyczny i nacjonalistyczny. Moment zwrotny wyznacza rok 1871, kiedy nastąpiło zjednoczenie Niemiec i powstała II Rzesza. Dominacja nacjonalizmu niemieckiego, którego apogeum był hitleryzm, w ciągu 74 lat zniszczyła to, co było wartością Prus Wschodnich – wielokulturowość, współistnienie narodów, języków i różnych wyznań chrześcijańskich.
Pisanie o tej północno−wschodniej krainie było obciążone nacjonalizmem niemieckim, polskim, litewskim i rosyjskim. Kossert przyjął strategię nieinstrumentalnego opowiadania o przeszłości, toteż w kolejnych rozdziałach niejako oddaje głos Wschodnioprusakom niemieckim, warmińskim, mazurskim, litewskim czy żydowskim. Przedstawia stolicę tej prowincji, czyli Królewiec (dziś Kaliningrad), jako miejsce, które rozwijało się dopóty, dopóki mogli tu żyć i działać ludzie różnych orientacji religijnych, ideowych czy politycznych.
Prusy Wschodnie traciły na znaczeniu, gdyż tutejszego życia społecznego nie objęły procesy demokratyzacyjne. Poglądy konserwatywno−monarchistyczne utrwaliły się nadzwyczaj mocno i przygotowały grunt pod wyjątkowe poparcie, z jakim spotkał się Hitler. Sprzeniewierzono się dziedzictwu, którego podstawy i przesłanki stworzył w XVI w. pierwszy władca Prus Książęcych – Albrecht Hohenzollern.
Kossert obala mity wytworzone w Prusach Wschodnich lub w związku z nimi, uzmysławia nonsensy, do których może doprowadzić pseudohistoryczne myślenie. Np. mit polskiego Grunwaldu, a niemieckiego Tannenbergu zrodził się dopiero w XIX w. Wcześniej przyjmowano w (przeważnie protestanckich) Prusach Wschodnich pogląd, że zakon niemiecki był obrazem rozkładu życia chrześcijańskiego i słusznie został wyparty. A przecież w stuleciach XIX i XX posługiwano się „krzyżakiem” jako uosobieniem niemieckości i symbolem cywilizowania przez Niemcy środkowowschodniej Europy.
Kossert zrekonstruował kulturę i losy Wschodnioprusaków, uwidaczniając ich wtopienie się w dzieje niemieckie. Najtragiczniejsze wypadki dotknęły królewieckich Żydów, których wywieziono do obozów koncentracyjnych, a pozostałą część okrutnie wymordowano w marszu śmierci na Sambii.
Rok 1945 otworzył kolejny skomplikowany rozdział w historii Wschodnioprusaków. Stali się bowiem ludźmi bez ojczyzny. Kossert próbuje obiektywizować ich cierpienia, ale nie udaje mu się to w pełni. Może dopiero zestawienie losów ludzi różnych nacji wypędzanych ze swoich stron rodzinnych (także przez Niemców) uzmysłowi zło, które nie ma narodowości.
Czas zatrzymany 2. Wybór tekstów oraz fotografie z terenów Nowej Huty i okolic. Tom 1, red. Adam Gryczyński, nowohuckie centrum kultury, Kraków 2008.
Czas zatrzymany 2. Wybór tekstów oraz fotografie z terenów Nowej Huty i okolic. Tom 2, red. Adam Gryczyński, nowohuckie centrum kultury, Kraków 2008.
Czas zatrzymany 2. Wybór tekstów oraz fotografie z terenów Nowej Huty i okolic. Suplement, red. Adam Gryczyński, nowohuckie centrum kultury, Kraków 2008.
Paulina Codogni, Okrągły Stół, czyli polski Rubikon, konsultacja nauk. prof. dr hab. Jan Kofman, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.
Stanisław Obirek, Obrzeża katolicyzmu, wyd. Forum naukowe, Poznań 2008, seria: Monografie.
Małgorzata Dąbrowa−Szefler, Paweł B. Sztabiński, Model kształcenia doktorantów. Wnioski z badań, centrum badań polityki naukowej i szkolnictwa wyższego, uniwersytet warszawski, Warszawa 2008.
Zofia Helman, Lech Dzierżanowski, Piotr Maculewicz, Roman Palester, płyta dvd, biblioteka uniwersytecka w warszawie, fundacja uniwersytetu warszawskiego, Warszawa 2008.
Edukacyjne inspiracje dziecięcego przeżywania, doświadczania i poznawania muzyki, praca zbiorowa pod red. nauk. Mirosława Kisiela, wyższa szkoła biznesu w dąbrowie górniczej, Dąbrowa Górnicza 2008, seria: Prace Naukowe WSB.
Maciej Witkowski, Menedżer czy antropolog? Jak powstaje dyskurs międzykulturowego marketingu i zarządzania, wyższa szkoła biznesu w dąbrowie górniczej, Dąbrowa Górnicza 2007, seria: Prace Naukowe WSB.
Jeremy Stangroom, Co myślą naukowcy, tłum. Agna Onysymow, państwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2009, seria: Biblioteka Myśli Współczesnej.
Barry J. Kemp, Starożytny Egipt. Anatomia cywilizacji, tłum. Joanna Aksamit, państwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2009, seria: Rodowody Cywilizacji.
Marek Daszkiewicz, Jednostki badawczo−rozwojowe jako źródło innowacyjności w gospodarce i pomoc dla małych i średnich przedsiębiorstw, polska agencja rozwoju przedsiębiorczości, Warszawa 2008, seria: Innowacje.
Guy Sorman, Ekonomia nie kłamie, tłum. Krzysztof Wakar, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.
Urszula Jarecka, Nikczemny wojownik na słusznej wojnie. Wybrane aspekty obrazu wojny w mediach wizualnych, wyd. TRIO, Warszawa 2009.
Jan Osiecki, Zbigniew Religa. Człowiek z sercem w dłoni, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.
Sławomir Marzec, Sztuka, czyli wszystko. Krajobraz po postmodernizmie, towarzystwo naukowe kul, lubelskie towarzystwo zachęty sztuk pięknych, Lublin 2008.
Kreatywna i innowacyjna Europa wobec wyzwań XXI wieku, red. Antoni Kukliński, Krzysztof Pawłowski, Jacek Woźniak, urząd marszałkowski województwa małopolskiego, Kraków 2009.
Jak kształcić studentów chemii i kierunków pokrewnych? Podręcznik nauczyciela akademickiego, wydział chemii uj, Kraków 2008.
W obronie niepodległości. Antykomunizm w II Rzeczypospolitej, red. i wstęp Jacek Kloczkowski, Filip Musiał, wyb. i opr. tekstów: Henryk Głębocki, Jacek Kloczkowski, Marek Kornat, Filip Musiał, Bogdan Szlachta, ośrodek myśli politycznej, instytut pamięci narodowej, Kraków 2009, seria: Polskie Tradycje Intelektualne.
Zdzisław Krasnodębski, Upadek idei postępu, ośrodek myśli politycznej, wyższa szkoła europejska im. ks. józefa Tischnera, Kraków 2009, seria: Biblioteka Myśli Politycznej.
Hieronim Kajsiewicz, O duchu rewolucyjnym. Wybór pism, wstęp Bogdan Szlachta, ośrodek myśli politycznej, Kraków 2009, seria: Biblioteka Klasyki Polskiej Myśli Politycznej.
Julian Klaczko, Dwaj kanclerze i inne studia dyplomatyczne, wstęp Arkady Rzegocki, ośrodek myśli politycznej, Kraków 2009, seria: Biblioteka Klasyki Polskiej Myśli Politycznej.
Bezpośrednie inwestycje zagraniczne polskich przedsiębiorstw, red. nauk. Włodzimierz Karaszewski, towarzystwo naukowe organizacji i kierownictwa – stowarzyszenie wyższej użyteczności „dom organizatora”, Toruń 2008.
Paweł Jasienica, Archeologia na wyrywki, wstęp Zbigniew Bukowski, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.
Łukasz Ossoliński, Rzecz o hetmanie Wyhowskim, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009, seria: Śladami Pawła Jasienicy.
Wiktor Osiatyński, Zrozumieć świat. Rozmowy z uczonymi 25 lat później, sw czytelnik, Warszawa 2009.
Bart D. Ehrman, Przeinaczanie Jezusa. Kto i dlaczego zmieniał Biblię, tłum. Mieszko Chowaniec, wyd. CiS, Warszawa 2009.
Anne Applebaum, Między Wschodem a Zachodem. Przez pogranicza Europy, tłum. Ewa Kulik−Bielińska, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.
Dorota Czajkowska−Majewska, Człowiek globalny. Globalizacja, ewolucja, historia kobiet, neuropolityka, neuroekonomia, kryzys ekologiczny, państwowy instytut wydawniczy, Warszawa 2009, seria: Biblioteka Myśli Współczesnej.
David Berlinski, Szatańskie urojenie. Ateizm i jego pretensje naukowe, tłum. Dominika Cieśla−Szymańska, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.
Neil Shubin, Nasza wewnętrzna menażeria. Podróż w głąb 3,5 miliarda lat naszych dziejów, tłum. Marcin Ryszkiewicz, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009, seria: Na Ścieżkach Nauki.
Alfred Russel Wallace, W cieniu Darwina, tłum. i komentarz Marcin Ryszkiewicz, wyd. uniwersytetu warszawskiego, Warszawa 2008, seria: Biblioteka Klasyków nauki.
Honorata Jakubowska, Socjologia ciała, wyd. naukowe uam, Poznań 2009, seria: Socjologia.
Andrzej Rozwadowski, Obrazy z przeszłości. Hermeneutyka sztuki naskalnej, wyd. naukowe uam, Poznań 2009, seria: Archeologia.
Rafał Czoch, Czysta linia horyzontu, wyd. autorskie „grafomania”, Kraków 2008.
Peter von Matt, Intryga. Teoria i praktyka podstępu w literaturze, tłum. Izabela Sellmer, Arkadiusz Żychliński, wyd. prószyński i s−ka, Warszawa 2009.