Nasze uczelnie, jeśli chodzi o poszczególne kierunki studiów, mają bardzo duże osiągnięcia i z powodzeniem mogą konkurować z uczelniami publicznymi. Oczywiście jesteśmy świadomi, że nie możemy konkurować z szacownymi uczelniami o wielkiej tradycji, to jest po prostu niemożliwe, ponieważ budowanie dobrej uczelni, jej marki i jakości trwa długie lata. To, że w ciągu kilkunastu lat powstała grupa uczelni, która osiągnęła poziom akademicki, jest naszym wielkim sukcesem. Są też bardzo dobre niepubliczne uczelnie zawodowe. Nie powinniśmy zapominać, że ich poziom należy oceniać nie na podstawie uprawnień akademickich. O ich poziomie bezpośrednio świadczy przygotowanie absolwentów do pracy zawodowej.
Rozmowa z prof. Andrzejem Eliaszem, przewodniczącym Konferencji Rektorów Szkół Niepublicznych KRASP
Gdybym miała wskazać tylko jeden, moim zdaniem największy sukces Polski na polu nauki i szkolnictwa wyższego od czasu transformacji ustrojowej 1989 roku, bez wahania odpowiem: imponujący wzrost liczby studentów. Choć wielu przede mną podkreślało znaczenie boomu edukacyjnego i ja nie mogę nie wspomnieć, że Polskie uczelnie w ciągu minionego dwudziestolecia sprostały bodaj największemu cywilizacyjnemu wyzwaniu, jakim było i nadal pozostaje zapewnienie wyższego wykształcenia setkom tysięcy aspirujących do tego młodych ludzi. (...) W rozmaitych europejskich gremiach za ogromny sukces Polski uważa się nasz współczynnik skolaryzacji, utrzymujący się dziś na poziomie 51 proc., czterokrotnie wyższy niż na początku lat 90.
Pojawiającym się głosom, że studenci zdani na umowne wiązanie się z uczelnią mogą być oszukiwani, odpowiedzieć można tylko jedno: czy brak umów przy omnipotencji ministra w latach 1990-2005 temu zapobiegł? Czy w każdej innej dziedzinie życia relacje cywilne i umowy też zastąpić może i powinno administracyjne określanie praw i obowiązków obu stron poprzez rozporządzenia ministrów? Czy może dlatego wreszcie studenci dają się oszukać, że godło państwa na dyplomie i wszechobecna walka „o jakość kształcenia” usypia konsumencką czujność? W ten sposób patrząc na problem, biorąc pod uwagę odsetek studiujących Polaków i elitotwórczy potencjał studiowania dochodzimy do wniosku, że wybór sposobu organizacji relacji student uczelnia to decyzja na miarę cywilizacyjną.
Ze wstępnych szacunków wynika, że koszt wytworzenia litra metanolu na bazie opracowanej technologii będzie oscylował wokół 10 groszy. To czterokrotnie mniej niż przy obecnych technologiach. Oznacza to, że i sama benzyna – produkt końcowy całego procesu – mogłaby być o wiele tańsza. Wyprodukowanie litra takiej benzyny nie przekroczy pół złotego. Nawet dodając do tego marżę i akcyzę, wydaje się, że cena będzie mocno konkurencyjna w stosunku do dzisiaj obowiązującej, którą w dużej mierze warunkuje koszt gazu ziemnego.