ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!


Słabo dostrzegany problem

Trudno nie zgodzić się z tezami zawartymi w artykule prof. W. Boleckiego, dr hab. Ewy Dahlig Turek i prof. P. Urbańczyka „Humanistyka a reforma nauki polskiej” w majowym numerze „Forum Akademickiego”. Większość tych postulatów wysuwana jest zresztą od wielu lat, nigdy jednak nie doczekały się realizacji, zawsze z tych samych przyczyn: braku pieniędzy na rozkręcenie reform i zupełnego braku zainteresowania nauką polską w polskich politycznych kręgach decydenckich. Miejmy nadzieję, że tym razem planowane na szeroką skalę wszechstronne reformy nie padną ofiarą kampanii wyborczej albo konwulsji politycznych spowodowanych kolejnymi aferami.

Wszyscy pokładamy ogromne nadzieje w strumieniu pieniędzy z Unii Europejskiej. Rzadziej zdajemy sobie sprawę z tego, że bez podobnego źródła pochodzenia rodzimego żadne trwałe zmiany w systemie nauki polskiej, zarówno nauczania, jak i badań, nie mogą mieć miejsca. Wspierając konkretne, nawet ogromne projekty, Unia nie zapewni stabilności rozwoju nawet najlepszych placówek badawczych. Stałe zabezpieczenie placówek wyróżniających się dobrymi wynikami, przynajmniej w stopniu podstawowym, musi być zapewnione ze strony polskiej. Tylko w ten sposób zaradzimy wieloetatowości, która tak fatalnie wpływa na jakość zarówno nauczania, jak i badań. Doskonale rozumiem moich wieloetatowych kolegów, jakkolwiek sam tego nie uprawiam. Pracuję tylko na jednym etacie (w PAN), a w Uniwersytecie Warszawskim prowadzę zajęcia jako wolontariusz. Wiem, że nie każdy może sobie pozwolić na taki luksus, a już na pewno nie ten, kto ma na utrzymaniu rodzinę wielodzietną.

Szczególnym optymizmem napawa rozdział artykułu zatytułowany „Komercjalizacja badań naukowych”. Wszyscy mamy w tej materii wiele do zrobienia, a ponieważ kieruję placówką, która ze względu na organiczną internacjonalizację swoich badań od dawna jest zmuszona szukać sposobów takiej komercjalizacji, chciałbym zwrócić uwagę na pewien mało dotychczas zauważany problem. Zakłada się, że polski humanista pisze po polsku, a jego książkę, jeśli ma walory uniwersalne, tłumaczy się na język obcy. Wspieranie takiej działalności przez polskie instytucje dysponujące funduszami na naukę stało się standardem. Natomiast o wiele trudniej jest liczyć na wsparcie dzieła, które tenże humanista publikuje w Polsce w języku obcym, co jest częstym przypadkiem m.in. w dziedzinie archeologii. Istnieje wprawdzie system dotacji na takie publikacje ze strony Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, przyznawanych w ramach finansowania działalności wspomagającej badania, podstawowa część kosztów takich książek obciąża jednak środki przyznawane placówce na działalność statutową, co staje się niekiedy istotną przeszkodą w realizacji dzieł o wysokim standardzie wydawniczym. A właśnie takie książki są najlepszym towarem wymiennym, dzięki któremu biblioteki polskich placówek naukowych, na ogół bardzo ubogie w literaturę zagraniczną, mogą najlepiej zdobywać książki, na zakup których nie byłoby ich stać. Kiedy dążymy do maksymalnej internacjonalizacji naszej nauki, nie zapominajmy o wypróbowanych metodach służących temu celowi.

prof. dr hab. Karol Myśliwiec
dyrektor Zakładu Archeologii Śródziemnomorskiej PAN