ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!


Humanistyka bezwarunkowo

Kwartalnik „Nauka” (nr 1/2009) publikuje dyskusję o humanistyce w Polsce, o przyszłości humanistyki i jej roli w kształtowaniu naszej wspólnej przyszłości. Warto przytoczyć niektóre diagnozy, spostrzeżenia i idee.

Tomasz Merta z Ministerstwa Kultury zauważa zmianę kontekstu, w którym funkcjonuje dziś humanistyka. Dla społeczeństwa bowiem ważne stało się to, co praktyczne i użyteczne, a pożytki z humanistyki nie są oczywiste i trzeba ich dopiero dowodzić. W szkole przedmioty te przestały dominować i nie porządkują już całej szkolnej wiedzy. Peryferyjność humanistyki odczuwalna jest też w świecie nauki. Tymczasem oprócz wiedzy praktycznej potrzebna jest człowiekowi wiedza formująca. Merta widzi możliwości powrotu w społeczeństwie postindustrialnym humanistyki jako sztuki poszukiwania sensu, „rozpoznawania i nadawania znaczeń naszemu światu”.

Andrzej Białas upomina się o powołanie wieloletniego programu rządowego rozwoju polskiej humanistyki. Jednocześnie humaniści powinni „zademonstrować całemu światu naukowemu, a także społeczeństwu, że ich prace dotyczą spraw istotnych”, że prowadzi się je na poziomie i ku szerszemu pożytkowi.

Ze szkodliwymi mitami na temat humanistyki, powstałymi za sprawą niehumanistów, rozprawia się Jerzy Brzeziński. Wymienia mit humanistyki jako „mniej naukowej” od przyrodoznawstwa, mit taniości badań humanistycznych, szkodliwości finansowania działalności statutowej (w humanistyce należy właśnie utrzymywać duże zespoły specjalistów pracujące nad przedsięwzięciami ważnymi dla kultury i historii), mit wartości czasopism anglojęzycznych i wreszcie mit niepraktyczności osiągnięć humanistycznych.

„Trzeba zmieniać świadomość elit i opinii publicznej” – pisze Stanisław Gajda. Autor widzi dwa bieguny, między którymi może się rozkładać wachlarz postaw humanistów: 1) robić swoje, 2) konstruować maksymalistyczne programy i wzywać do humanistycznej krucjaty. Postuluje promowanie humanistyki w postaci Kongresu Humanistyki Polskiej.

Krzysztof Kłosiński mówi za Readingsem (The University in Ruins), że mamy dziś do czynienia z uniwersytetem sprawnościowym, w którym ważne są kryteria skuteczności. Odpowiedzią literaturoznawstwa stało się przejście do badań kulturowych, jako bardziej praktycznych, co jest ostatnio krytykowane. Mówi się nawet, że badania kulturowe prostytuują literaturoznawstwo. Kłosiński przywołuje tekst Derridy z 1998 roku, w którym mówi on o uniwersytecie bezwarunkowym. Zasadą uniwersytetu jest bezwarunkowa wolność, mówi Derrida, wolność dyskusji o prawdzie, która nie może się odbyć gdzie indziej, tylko właśnie na wydziałach humanistycznych. Nauki humanistyczne muszą się bronić, a nie dostosowywać, bo stanowią samą zasadę uniwersytetu.

(fig)

Barwniej!

Poprawnością językową publikacji naukowo technicznych zajął się na łamach „Zagadnień naukoznawstwa” (nr 1/2009) Jacek Wytrębowicz. Zamiarem autora jest wywołanie dyskusji „na temat stylu języka naukowego, dyskusji o wymaganych cechach języka i zakresie dowolności stylu narracji”. Będąc informatykiem, nie językoznawcą, autor definiuje dwa style języka naukowego: surowy i barwny.

Impulsem do powstania artykułu były zauważone przez autora rozbieżności w ocenie prac magisterskich i doktorskich, wynikające nie z ich zawartości merytorycznej, lecz z ukształtowania stylistycznego. Krótko mówiąc, prace pisane niekoniecznie długimi zdaniami, o swobodniejszej narracji, w których autorzy używają pierwszej osoby liczby pojedynczej i nie przesadzają ze stroną bierną, często bywają oceniane gorzej. Chętniej widziane są nużące w czytaniu prace pisane stylem surowym, kiedy mamy do czynienia ze skondensowanym przekazem faktów oraz formalnym prowadzeniem rozumowań i dowodów, zwięzłe opisy pozbawione są szerszych wyjaśnień, porównań i metafor, język wyprany z emocji, a tekst pełen strony biernej i form bezosobowych.

Autor opowiada się tymczasem za stylem barwnym, o swobodniejszej narracji, niepozbawionej sugestywnych przykładów, która jest w stanie zainteresować czytelnika, odwołuje się bowiem do jego doświadczeń i wyobraźni, porusza i ułatwia zrozumienie.

Jacek Wytrębowicz uważa, że tekst naukowy powinien być komunikatywny i mieć wartość dydaktyczną. Wolno w nim stosować porównania i powtórzenia, formułować pytania i odpowiedzi. Autorzy mają prawo do wyrażania w tekście opinii o swoich pracach i uzyskanych rezultatach. W pracy naukowej, oprócz wyników, ważny jest też sposób dochodzenia do nich, który może zostać barwnie opisany i nie przyniesie to uczonemu ujmy. Streszczenie, wstęp i zakończenie trzeba pisać przystępnie, jako reklamę danej dziedziny wiedzy. A formę bezosobową musimy stosować jedynie tam, gdzie jest to konieczne.

Autor konkluduje: „Oceniać powinniśmy, czy język danej pracy jest zrozumiały, jednoznaczny, zwięzły, logiczny, obiektywny. Natomiast do stylu danego autora, surowego bądź barwnego, powinniśmy się odnosić bardziej tolerancyjnie”.

(fig)

Lodowce powrócą

Kluczem do prognozowania zmian klimatu są badania geologiczne. To przeszłość geologiczna Ziemi dostarcza informacji o ewolucji klimatu. Przeszłość ta wygląda tak, że znacznie cieplejszy od dzisiejszego klimat zaburzany bywał przez wyraźne ochłodzenia. W ciągu ostatnich 100 mln lat klimat na Ziemi stopniowo, choć niejednostajnie, się ochładzał. Dziś ta tendencja uległa odwróceniu. Nie ma jednak dowodów na to, że ocieplenie jest tendencją trwałą, ani też na to, że jest wyłącznie efektem działalności człowieka. Obserwowana w ostatnich latach zmiana jest wyraźna, choć niewielka. Przeobrażenia klimatu zachodzą w różnych cyklach: mogą to być dziesiątki lat, tysiące lub miliony. Przy czym te dłuższe wywołane są przez czynniki pozaziemskie (Słońce), a krótsze przez regionalne i lokalne (np. wybuchy wulkanów). Najlepiej uchwytne są zjawiska krótkotrwałe o dużym natężeniu, długotrwałe zaznaczają się bardzo słabo.

Tak pisze o zmianach klimatu Leszek Marks, geolog i badacz lodowców, w „Academii” nr 2/2009. „Najważniejszym źródłem informacji geologicznej o zmianach klimatu w ciągu milionów lat są osady głębokomorskie i rdzenie lodowe uzyskane z wierceń w lądolodach Grenlandii i Antarktydy”. Badając stosunek zawartości lżejszego i cięższego izotopu tlenu w cząsteczkach wody, szczątkach i osadach badacze dochodzą do wniosku, że okresowo i lokalnie zmiany temperatury potrafiły dochodzić do 5-7 stopni w ciągu 100 lat.

W odległej przeszłości zmiany klimatu bywały „wielokrotnie bardziej drastyczne niż obecnie”. Na podstawie spodziewanych zmian w radiacji słonecznej autor prognozuje znaczne ochłodzenie za 5 tys. lat, nieznaczne ocieplenie za 16 tys., znów ochłodzenie za 24 tys. lat itd. Pisze też o poważnym ochłodzeniu klimatu za 60 tys. lat, porównywalnym z plejstoceńską epoką lodowcową, kiedy to ogromne lądolody pokrywały znaczną część Europy i innych obszarów strefy umiarkowanej.

(fig)