Magister pracujący jako asystent, doktor jako adiunkt, doktor habilitowany jako docent, wreszcie profesor. Kariera polskiego naukowca jest prosta.
– Za prosta. Wcale nie tak trudno dojść do końca. Łatwo za to, gdy się już do niego dojdzie, stracić motywację. Różnica między profesorem, który pracuje sam, a adiunktem, który pracuje sam, jest praktycznie żadna, z wyjątkiem tego, że adiunkt ma jeszcze chęć do pracy, bo przecież chce zostać profesorem. Twierdzę, że ta tradycyjna ścieżka kariery, prowadząca przez formalne stopnie naukowe, ma niewielki związek z rozwijaniem nauki, a uzyskanie tytułu profesora wcale nie jest równoznaczne ze zrobieniem kariery naukowej. Tymczasem dyskusja wokół naszej reformy skupiła się na mało istotnej sprawie: czy rezygnować z habilitacji. Nie w skracaniu drogi kariery formalnej tkwi istota problemu.
Jak zatem miałaby wyglądać kariera naukowa?
– Jeśli pracuję sam, mogę zająć się jednym, dwoma, góra trzema tematami badawczymi, całą resztę muszę odstawić, bo nie mam już czasu. Prawdziwa kariera naukowa polegałaby więc na dotarciu do takiego punktu, w którym mam możliwość prowadzenia tylu tematów badawczych, ile przyjdzie mi do głowy.
Ale doba niezmiennie ma 24 godziny...
– Co oznacza, że kariera naukowa musi polegać na tworzeniu grupy badawczej, w której jestem liderem. Zaczynam od jednego doktoranta, potem dwóch, potem mam postdoka, a potem już cały zespół i tylu ludzi, ile tematów w głowie. Problem w tym, że w hierarchii polskiej kariery naukowej grupy badawcze w ogóle nie istnieją.
Model, który Pan proponuje, przypomina system stosowany w USA.
– Powinniśmy się wzorować na rozwiązaniach sprawdzonych w państwach odnoszących największe sukcesy naukowe. Z różnych rozwiązań należy wybrać najwartościowsze elementy i dopasować je do naszych warunków. W USA profesorowie skupiają wokół siebie grupy badawcze, ale nawet oni walczą o przetrwanie, żyją wyłącznie z grantów. Tam jednak jest znacznie więcej źródeł finansowania nauki. My mamy do dyspozycji nieduże granty w MNiSW oraz jedną Fundację na rzecz Nauki Polskiej, bardzo elitarną, gdzie naprawdę trudno się przebić. Nie możemy więc bezmyślnie kopiować modelu amerykańskiego, ale możemy wziąć z niego kluczowy element: założenie, że rozwój kariery naukowej opiera się na budowaniu własnej grupy badawczej. Do dwóch dotychczasowych, formalnych ścieżek kariery – stopni i tytułu naukowego oraz stanowisk – powinniśmy dołożyć trzecią gałąź: budowanie zespołów.
Jak miałby wyglądać pierwszy szczebel tej nowej drabinki?
– Byłby to zespół tematyczny liczący nie więcej niż siedem osób. Dlaczego akurat siedem? Analizy wykazują, że efektywnie komunikujemy się właśnie z taką liczbą osób. Sprawdziliśmy to zresztą sami w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, analizując średnią liczbę naukowców, z którymi współpracują kierownicy naszych zakładów. Jeśli grupa jest większa niż siedem, co często zdarza się np. na Harvardzie czy w Instytucie Maxa Plancka, spontanicznie dzieli się na podgrupy w przybliżeniu siedmioosobowe. Dyrektor ma więc pięćdziesięcioosobową załogę, ale nie rozmawia ze wszystkimi. Kontaktuje się z mniej więcej siedmioma project leaderami, a każdy z nich już samodzielnie prowadzi swój zespół.
Na czym, konkretnie, polegałoby tworzenie zespołu tematycznego?
– Młody człowiek po doktoracie i stażu podoktorskim może przyjść na przykład do Instytutu Chemii Fizycznej ze swoim pomysłem i stworzyć własny zespół tematyczny. Mamy więc doktora na stanowisku adiunkta, który jednocześnie jest kierownikiem zespołu tematycznego. Ponieważ w Polsce brak źródeł finansowania nauki, jako wyprawkę – to kolejny element zaczerpnięty z systemu amerykańskiego – otrzymuje on dwa−trzy etaty, na których może zatrudnić doktorantów. Zespół jest oceniany co roku ze względu na fundusze, które pozyskuje, publikacje, cytowania. W przypadku młodego zespołu naturalnie patrzymy łagodniej na cytowania, bo prace muszą się dopiero pojawić i zostać zauważone. Nie oznacza to, że w ocenach najlepiej wypadają starsi naukowcy. Mamy dobry przykład w naszym Instytucie: doc. Piotr Garstecki ma 34 lata i rocznie najwięcej cytowań.
Jaki interes ma instytucja naukowa w tym, aby promować młodych ludzi?
– Koszty pośrednie. Wiem, że jeśli znajdę zdolnego człowieka i on założy swój zespół tematyczny, ściągnie powiedzmy 3 miliony złotych, z czego instytut zabierze 30−50 proc. Mogę wtedy dać takiemu liderowi pensję nawet 10 tys. zł miesięcznie. Dlaczego ma nie zarabiać, skoro sprowadza tak duże pieniądze?
A co ma mobilizować lidera do ściągania do siebie zdolnych ludzi?
– Odpowiedź jest prosta. Jeśli lider zatrudni zdolnych ludzi, przełoży się to na jakość jego publikacji. A po co młodzi ludzie chcą przyjść do dobrego zespołu tematycznego? Bo tam właśnie nauczą się ciekawych rzeczy i łatwiej im będzie zostać liderami. Tu także będą mieli okazję podpatrzeć lidera, zobaczą, jak on działa, co robi. A co mają profesorowie z tworzenia nowych, dobrych zespołów tematycznych? Notowania instytucji naukowej idą w górę, a im wyższe notowania, tym większe granty i tym większa szansa ich zdobycia.
Mijają lata, lider kieruje zespołem tematycznym i... nic się nie zmienia.
– To nie tak. Na rozwój zespołu dajemy liderowi powiedzmy 5 lat, po czym oceniamy zespół i lidera. Ten element jest szczególnie ważny, ponieważ należy oceniać nie poszczególnych pracowników, a właśnie liderów i zespoły. Jeżeli lider chce zatrudnić daną osobę, bo potrzebuje jej do prowadzenia badań, nie powinniśmy się do tego wtrącać i analizować, ile ta osoba pisze i gdzie. Dalej, jeśli zespół nie spełnił oczekiwań, można go zamknąć praktycznie w dowolnym momencie, ponieważ jest powiązany z konkretnymi zadaniami badawczymi, które znajdują się w harmonogramie i budżecie przekazywanym do ministerstwa. Jeśli wykreślimy te pozycje, automatycznie likwidujemy zespół tematyczny i związane z nim stanowiska pracy. Zwykle jednak nie musimy i nie chcemy tego robić. Ważne jednak, że możemy. Dziś, jeśli się pomylę i zatrudnię na stałe nieodpowiedniego człowieka, jestem w kropce.
Co dalej się dzieje z liderem?
– Powinniśmy wprowadzić wymóg, aby w czasie działania zespołu lider robił habilitację, z czym automatycznie wiązałoby się zdobycie stanowiska docenta. Po ocenieniu zespołu przez instytut lider musiałby wygłosić seminarium dla całego wydziału i wszyscy pracownicy mieliby możliwość jawnego wypowiedzenia się, czy chcą mieć takiego kolegę, czy nie. Jeśli lider jest nędznym naukowcem i da nędzne seminarium, ktoś wstanie i powie: „Bardzo przepraszam, ale przyjęcie tego pana obniży prestiż naszego wydziału, a więc i mój, i ja się na to nie zgadzam”. Taka procedura podejmowania decyzji gwarantuje, że nie da się nic załatwić pod stołem. Gdy lider przebrnie przez ten etap, mógłby ubiegać się o utworzenie czegoś bardziej stabilnego – własnej grupy badawczej, powoływanej na przykład na 7−8 lat lub nawet na czas nieokreślony. Na tym etapie mówimy człowiekowi: „Możesz być u nas na stałe, a to, czy twoja grupa będzie duża, czy mała, zależy już tylko od ciebie”.
Ten system stawia na samodzielność i przebojowość.
– W nauce potrzebna jest jeszcze pewna stabilizacja. Powinniśmy więc wprowadzić elementy systemu niemieckiego. Dobra grupa badawcza to świetne wyniki, duże granty, liczne patenty. Lider ma więc zapewnione finansowanie grupy, co oznacza, że opłaca mu się zatrudnić na stałe kilku pracowników, którzy mają największy wkład w osiągnięcia grupy.
Co gwarantuje liderowi stabilizację?
– Jeśli lider dobrze zarządza funduszami, zorganizował grupę badawczą obsługującą wiele grantów, uczy studentów, robi świetne badania naukowe i publikuje w znakomitych czasopismach, po 5 czy 7 latach wydział podejmowałby ostateczną decyzję i dawałby gwarantującą stabilizację stałą pracę. Lub nie dawałby, gdyby osiągnięcia nie były zadowalające. Proszę zwrócić uwagę, że przy takim modelu kariery człowiek zostawałby doktorem przy okazji, robiłby habilitację – przy okazji, wreszcie zostawałby profesorem – też przy okazji budowania grupy badawczej.
Wspomniał Pan o profesorach. Gdzie dla nich byłoby miejsce w tym modelu?
– Jako profesor, lider docierałby do ostatniego szczebla w karierze naukowej: budowy zakładu naukowego, składającego się zespołów tematycznych. Zakład zapewniałby lepsze możliwości realizowania dużych projektów badawczych. Byłby ułatwieniem na przykład przy zdobywaniu drogiej aparatury. Lider występowałby o nią nie jako pan Kowalski, tylko jako zakład składający się z powiedzmy pięciu zespołów tematycznych, w których pracuje kilkadziesiąt osób i każda pisze projekt wymagający tej aparatury, każda więc ją wykorzysta. Proszę również zwrócić uwagę, że profesor jest wciąż otoczony grupą młodych ludzi, którzy stają się w pewnym sensie jego klientami i wymuszają na nim aktywność. Taki profesor sam będzie proponował tworzenie kolejnych grup badawczych, nowych zespołów tematycznych. One są mu po prostu potrzebne.
Podsumujmy: Klucz do reformy nauki w Polsce kryje się w tworzeniu najpierw zespołów tematycznych, potem grup badawczych, w końcu zakładów skupiających wiele zespołów i/lub grup. Na każdym etapie stawiamy na lidera, a stopnie naukowe i tytuł naukowy powinno się zdobywać przy okazji robienia badań naukowych.
– Szczególnie istotny jest przy tym fakt, że tym procesem nikt by nie sterował. Wzorem systemu francuskiego tworzymy jedynie mechanizmy sprzyjające selekcjonowaniu liderów, dbając jednocześnie, aby wszyscy mieli zapewnione równe szanse. O tym, ile będzie zespołów tematycznych i jak duże będą grupy badawcze, zadecyduje typ umysłowości lidera. Jedni będą tworzyli małe grupy, inni obsłużą tematami badawczymi grupę liczącą nawet kilkadziesiąt osób. W ramach danej instytucji należy jedynie stworzyć pewien dobrze przemyślany model organizacyjny. W IChF poprosiliśmy kierowników zakładów badawczych, aby podzielili swoje zakłady na zespoły tematyczne i podali kierowników tych zespołów. Zakładaliśmy przy tym, że kierownicy najlepiej wiedzą, kto jest predestynowany do kierowania takim zespołem tematycznym. Odgórnie była tylko propozycja, podział nastąpił oddolnie.
Nie było oporów?
– Nie, bo nowa struktura organizacyjna jest otwarta, daje wszystkim równe szanse i wymierne zyski. Musimy mieć przecież beneficjentów zmian. Jeśli nie potrafimy ich określić, a później przekonać do reformy, nikt żadnych zmian nie poprze. W proponowanym przeze mnie modelu beneficjentami reformy są liderzy zespołów, grup i zakładów. Oni zarabiają najlepiej, bo jeśli ktoś tworzy zespół tematyczny i jest adiunktem, powinien mieć wyższą pensję niż adiunkt, który jest członkiem takiego zespołu tematycznego. Nawet dużo wyższą. Gdy lider zbuduje grupę badawczą, pensja znowu idzie w górę, podobnie się dzieje, gdy zostaje kierownikiem zakładu. Członkowie zespołów czy grup otrzymują z kolei pensję z instytutu, która co prawda jest niska, ale lider dopłaca im z grantów, bo po prostu potrzebuje ludzi i chce, żeby dobrze pracowali. Na każdym etapie trzeba pamiętać, że wszystkie strony muszą mieć tu swój interes.
Skąd pewność, że nowa struktura organizacyjna będzie tą optymalną?
– Cały system sam się dobrze zorganizuje, ale tylko pod warunkiem, że właściwie wybierzemy liderów. Nasi liderzy powinni być tak dobrzy, jak we Francji absolwenci École Normale. Powinni potrafić dostrzec potencjał naukowy ludzi, którzy ich otaczają, umieć dobrać naukowców mogących się naprawdę przydać w zespole. Musimy jedynie stworzyć mechanizmy, aby karierą naukową stało się tworzenie zespołów badawczych. Szczegóły techniczne to już sprawa liderów, oni sami doskonale sobie poradzą z reformą nauki.
Jak Instytut Chemii Fizycznej poszukuje liderów?
– Wieloma sposobami. Przykład z ostatnich miesięcy. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło konkurs „Lider” na tworzenie zespołów badawczych przez młodych ludzi, z wyprawką – finansowaniem na poziomie miliona złotych. Jednym z warunków jest podanie instytucji, która chce przyjąć lidera i stworzy mu warunki do pracy. Natychmiast po ogłoszeniu tego konkursu IChF na swojej stronie internetowej dał ogłoszenie: zatrudnimy liderów, damy przestrzeń laboratoryjną. To jest rynek, gra wzajemnych zależności i interesów. Liderzy chcą się przebić. Chcemy najlepszych liderów, dlatego ściągamy ich z różnych miejsc. Mamy wiele osób zatrudnionych z innych uniwersytetów.
Dobry naukowiec niekoniecznie musi być dobrym menedżerem czy przywódcą.
– Naturalnie. W proponowanym przeze mnie modelu ludzie, którzy nie mają smykałki do zarządzania, także znajdą miejsce. Profesor−lider w którymś momencie przestaje mieć czas na detaliczne skupianie się nad projektami. Ma wizję, potrafi spojrzeć szerzej, rzuca tematy, często rozmawia z liderami zespołów i analizuje, ale nie zacznie robić symulacji, nie sprawdzi równań. Tu jest doskonałe miejsce dla wybitnych jednostek, które z różnych przyczyn nie chcą prowadzić zespołów. W interesie lidera będzie bowiem zatrudnienie takich ludzi. Twierdzę nawet, że osoby wybitne, które nie chcą prowadzić grup badawczych, będą bardziej doceniane, gdy te grupy powstaną. Tradycyjna ścieżka kariery pozostaje przed nimi otwarta, nie muszą się troszczyć o pieniądze, zajmują się ulubioną teorią czy aparaturą.
Zespoły tematyczne i grupy badawcze poprawią jakość badań naukowych. Czy jednak wystarczą, aby polska nauka nabrała rozpędu?
– Aby w pełni wykorzystać możliwości tego systemu, powinniśmy stworzyć odpowiedni system finansowania nauki, gwarantujący możliwość dotarcia do dużej liczby różnorodnych grantów badawczych. Reforma powinna zamrozić dotacje budżetowe, a otworzyć strumień grantów. Powinna dać także giętki system kosztów pośrednich, bo jeśli dana instytucja ma uprawiać politykę naukową, musi mieć na to pieniądze. Gdy chcemy powołać nowy zespół tematyczny, musimy mieć pieniądze na wyprawkę dla lidera. Jeśli dotacja starcza tylko na przetrwanie, jedynym źródłem są elastyczne koszty pośrednie od grantów, coś, co instytucja zabiera na prowadzenie polityki naukowej, na to, aby wybrać młodych badaczy i wspomóc ich działania.
Ile pieniędzy powinno być wpompowanych w system grantów?
– Nie wiem, to trzeba byłoby oszacować. Przez ostatnie 20 lat polscy naukowcy konsumowali granty na poziomie 100 tys. zł. To kwota, która nie starczy nawet na patent. Teraz, bez żadnego przygotowania, mamy do dyspozycji granty na poziomie 5 mln zł na zespół. Przeskoczyliśmy dwa rzędy wielkości! Najpierw musimy się nauczyć, jak konsumować tak duże granty.
Panie profesorze, co Pan będzie miał z reformy nauki?
– Nic. Reforma nie jest dla obecnych naukowców, jest dla tych, którzy dzisiaj mają dopiero kilkanaście lat. Oni zyskają najwięcej. Jestem dobrze ustawionym naukowcem, w swoim zakładzie już zrobiłem reformę, według zasad, które tu przedstawiłem. Przećwiczyłem je na sobie, teraz proponuję przetestować je w całym Instytucie Chemii Fizycznej. Jestem pewny, że ten model kariery naukowej i organizacji pracy odniesie sukces i że nasz Instytut będzie modelowym przykładem tego, jak powinna wyglądać reforma nauki w Polsce.
| Autor: | yRbfOHo |
| Data: | 2010.07.27 23:34 |
|
kXKGBJL |
|
| Autor: | MagdalenQ |
| Data: | 2010.06.16 23:03 |
|
BACON |
|
| Autor: | YoMaDreYoPadreYo |
| Data: | 2010.05.11 15:56 |
|
Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help |
|
| Autor: | YoMaDreYoPadreYo |
| Data: | 2010.05.11 15:56 |
|
Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help |
|
| Autor: | YoMaDreYoPadreYo |
| Data: | 2010.05.11 15:56 |
|
Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help |
|
| Autor: | YoMaDreYoPadreYo |
| Data: | 2010.05.11 15:56 |
|
Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help |
|
| Autor: | YoMaDreYoPadreYo |
| Data: | 2010.05.11 15:56 |
|
Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help |
|
| Autor: | Bypeboype |
| Data: | 2010.05.09 14:25 |
|
what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language |
|
| Autor: | Bypeboype |
| Data: | 2010.05.09 14:25 |
|
what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language |
|
| Autor: | Bypeboype |
| Data: | 2010.05.09 14:25 |
|
what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language |
|
| Autor: | Bypeboype |
| Data: | 2010.05.09 14:25 |
|
what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language |
|
| Autor: | Bypeboype |
| Data: | 2010.05.09 14:25 |
|
what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language |
|
| Autor: | MeWillyYoMama |
| Data: | 2010.04.30 02:16 |
|
when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean? |
|
| Autor: | MeWillyYoMama |
| Data: | 2010.04.30 02:16 |
|
when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean? |
|
| Autor: | MeWillyYoMama |
| Data: | 2010.04.30 02:16 |
|
when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean? |
|
| Autor: | MeWillyYoMama |
| Data: | 2010.04.30 02:16 |
|
when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean? |
|
| Autor: | MeWillyYoMama |
| Data: | 2010.04.30 02:16 |
|
when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean? |
|
| Autor: | AnnetQa |
| Data: | 2010.04.29 19:13 |
|
I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working. |
|
| Autor: | AnnetQa |
| Data: | 2010.04.29 19:13 |
|
I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working. |
|
| Autor: | AnnetQa |
| Data: | 2010.04.29 19:13 |
|
I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working. |
|
| Autor: | AnnetQa |
| Data: | 2010.04.29 19:13 |
|
I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working. |
|
| Autor: | AnnetQa |
| Data: | 2010.04.29 19:13 |
|
I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working. |
|
| Autor: | XDaRRiA |
| Data: | 2010.04.27 23:30 |
|
I think either HP, Dell, or a Mac. |
|
| Autor: | TomaszenkoYo |
| Data: | 2010.04.23 19:21 |
|
Hello, I am wondering if I buy a Japanese Edition of Office 2008 can it run in English instead of Japanese? The reason I am asking this is because I don t know Japanese. |
|
| Autor: | Ammelly |
| Data: | 2010.04.23 16:07 |
|
got flash upload |
|
| Autor: | Ammelly |
| Data: | 2010.04.20 16:51 |
|
Well, I m downlaading the program and I want to know if the program audacity let you record your song and upload it to MySpace. I really need help on this one, please. Thank you. |
|
| Autor: | arrowsWeemo |
| Data: | 2010.04.15 08:51 |
|
i need a myspace proxy?someone help me |
|
| Autor: | scetenets |
| Data: | 2010.04.15 04:45 |
|
|
|
| Autor: | XXXHotGirlXXX |
| Data: | 2010.04.14 20:51 |
|
my computer s microsoft/windows cos i want it to automatically start when i use my computer (like MSN messenger and Yahoo Messenger...) thanks |
|
| Autor: | XXXMariaXXX |
| Data: | 2010.04.14 13:36 |
|
I m starting a blog for songwriters/guitarists. Take a look at it and tell me what I can do to make it more interesting, attractive, etc. www.muzicatto.com |
|
| Autor: | emainiAlada |
| Data: | 2010.04.08 19:16 |
|
Apple? Sony? Purely hardware wise, which is the best? |
|
| Autor: | Jan Poprzedni |
| Data: | 2010.02.25 20:12 |
|
Dopóki w Polsce będzie się udawało, ze nie ma problemu z zajęciami dydaktycznymi dla fizyków, matematyków, czy nawet chemików i milcząco zakładało, iż jak muszą prowadzić zajęcia, które z ich dziedziną nie mają prawie lub wcale nic wspólnego, a są, bo informatyka jest jak dojna krowa, która daje dużo mleka, to proszę nie oczekiwać na cuda. Taka jest prawda: ci, którzy mają szczęście, pracują sobie i są w miarę zadowoleni, reszta "odwala" ciężką robotę. Tylko proszę nie próbować mnie rozśmieszać stwierdzeniami, że "Jak się już zrobi ileś tych zajęć, to się ma wprawę i jest lżej." Otóż nie jest lżej. Ci, którzy takie zajęcia prowadzili, wiedzą, co to znaczy: musieć pamiętać dziesiątki szczegółów odnośnie np. kodu źródłowego w programie, który się pisze na tablicy, albo wyświetla na ekranie i jeszcze być przygotowanym na pytania studentów, którzy nierzadko sami pracują w firmach komputerowych. Milcząco założono w MEN i MNiSW, że "Fizycy jakoś sobie poradzą z informatyką." Ciekawe, jak długo. |
|
| Autor: | Jan Poprzedni |
| Data: | 2010.02.25 19:58 |
|
Gratuluję Panu Prof. Hołystowi olśniewającej kariery. A teraz proszę Pana, jako fizyka i chemika, żeby hipotetycznie Pan zmienił "parametry" swojej ścieżki naukowej i "pogdybał". Załóżmy, że w roku 2010 jest Pan po doktoracie i chce Pan zrobić habilitację. No i teraz załóżmy, że pracuje Pan na jakiejś Uczelni, gdzie NIE MA dla Pana zajęć z fizyki. Jedyne zajęcia, które Pan może prowadzić, żeby pokryć pensum, to zajęcia z: programowania, systemów operacyjnych, baz danych. Nie koniec na tym, bo dostaje Pan również do prowadzenia inżynierię oprogramowania: przedmiot, gdzie aby prowadzić zajęcia, należy być po praktyce w firmie programistycznej. Pół biedy, gdyby Pan lubił takie przedmioty, ale przecież wcale nie jest powiedziane, że każdy fizyk musi je lubić. |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.31 19:46 |
|
Prof R. Holyst. Sprawdzilem polecana ponizej przez pana publikaje. Ma ona nie tylko wartosc bibliometrycza, lecz przede wszystkim uzytkowa Jest ona fantastyczna i na pewno przyda sie nam w zrozumieniu i probach podejscia do modelowania/opisu supramolekularnych struktur lipidow/elementow membran. To czym ostanio sie zajmujemy na tym polu (we wspolpracy z zespolem prof M. Colombini) jest na razie tutaj: |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.31 15:38 |
|
Odpowiadam Panu prof.Robertowi Holystowi.Po pierwsze mam na imie Zdzislaw, a nie Zbigniew. |
|
| Autor: | Robert Holyst |
| Data: | 2009.12.31 07:37 |
|
odp. Panu Zbigniewowi Szulcowi Popelnil Pan blad w analizie bibliometrycznej. I powtorzyl Pan blad w swoim kolejnym kometarzu, mimo mojego wyjasnienia. Prosze sprawdzic artykul R.Holyst and W.Gozdz Phys Rev E 54, 5012-5027 (1996). Zycze Panu dalszych sukcesow w tropieniu nieprawidlowosci w polskiej nauce. |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.31 02:39 |
|
Odp. Panu Prof. Robertowi Holystowi. Ciesze sie niezmiernie, ze podjal Pan polemike i wpisal rzeczowy, i jak widac, potrzebny w tej sprawie komentarz od siebie. |
|
| Autor: | pingwin |
| Data: | 2009.12.30 08:46 |
|
a tak na marginesie - jakie jest przełożenie indeksu h czy czegokolwiek innego na skuteczne pełnienie funkcji dziekana czy rektora? Toż to są etaty menadżerskie, a nie badawcze. |
|
| Autor: | Robert Holyst |
| Data: | 2009.12.30 08:00 |
|
Odp Panu Zdzislawowi Szulcowi: Napisal Pan bardzo duzo komentarzy do mojego artykulu. Wydaje mi sie, ze nie do konca Panskie komentarze sa rzetelne. Aby nie byc goloslownym dam przyklad. W jednym ze swoich komentarzy podal Pan dane dot. artykulow i cytowan Piotra Garsteckiego i moich (ponizej) |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.22 21:55 |
|
Laczac ponizsza informacje...ze strony NCBiR..z dnia |
|
| Autor: | Zbyszek |
| Data: | 2009.12.22 11:53 |
|
Zdzisław Szulc zdadał zasadne pytanie: "Na jake stanowisko(a) będzie zatrudniać u siebie ICF PAN "Liderów""? |
|
| Autor: | Zbyszek |
| Data: | 2009.12.22 10:38 |
|
A mnie tak zastanawia, jak Autor czuje się jako dwuetatowiec... Dlaczego nie skoncentruje się wyłącznie na działalności naukowej - w końcu jest z-cą dyrektora instytutu PAN-owskiego. Albo nie wybierze kariery akademickiej, przechodząc na jeden cały etat na UKSW? |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.18 01:29 |
|
Pan Jan. Moim zdaniem obecna CK jest emanacja tych gorszych i srednich srodowisk...a nie wybitnych Nie rozumiem dlaczego Ci pierwsi decyduja i wygrywaja? Wynikiem tego jest obserwowalny brak postepu i pozoranctwo nawet w reformach-przeciez ledwo lapiemy sie za ogon Europy pod wzgledem wskaznikow jakosciowych, osiagniec/innowacji/wdrozen/sprzedanych produktow hi-tech na rynkach swiatowych Czyli nie mozna tu stosowac rozwiazan populistycznych, demokratycznych badz tez uznaniowych Widocznie przyjeto nastepujaca strategie: srodowisko sprzata/modernizuje uczelnie-rzad nadbudowe( to za czym /na czym jest orzelek) lacznie z finansami |
|
| Autor: | Jan |
| Data: | 2009.12.17 21:19 |
|
Pan Szulc pisze "(miernota ocenia naukowca)? A nie prosciej, efektywniej i taniej-srodowisko akademickie na danej uczelni". Chyba jednak nie. Bo CK jest emanacją tych srodowisk. Tu musi przyjść ktos z zewnątrz i ROZLICZY . Najlepiej, gdy zrobi to rzad w charakterze właściciela uczelni (o prywatyzacji, a NAWET jakiejs poważniejszej odpłatności za studia - raczej się i tak nie myśli). |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.17 15:54 |
|
Przeoczylem pomylke/blad rzeczowy w ponizszym wpisie. W czwartym akapicie odnosnie nazwy najnizszego stanowiska/pozycji profesora winno byc: research assistant/assistant professor. |
|
| Autor: | Zdzisław Szulc |
| Data: | 2009.12.17 14:26 |
|
Zbiorcze uwagi Jana sa godne podkreslenia,z tego wzgledu ,ze sa w wiekszosci zasadne ( istniejace pozoranctwo naukowe, brak odpowiedzialnosci,generujacy przecietnosc i minimalizm system oparty na minimach sprzezony z wieloetatowoscia, spadkiem jakosci ksztalcenie, doktoratow, bez wewnetrznej i zewnetrznej konkurencyjnosci). |
|
| Autor: | Jan |
| Data: | 2009.12.17 09:47 |
|
Bardzo wazne słowa ECO: "W Polsce jest cala masa rektorow, dziekanow, dyrektorow jednostek, ktorych index h jest zero, i to wlasnie tych ludzi trzeba atakowac, a nie zastanawiac sie czy p. Garstecki lub autor artykulu doszli do swojego stanowiska w wyniku konkursu czy nie." |
|
| Autor: | Zdzisław Szulc |
| Data: | 2009.12.16 14:09 |
|
Prof Robert Hołyst. Na jake stanowisko(a) będzie zatrudniać u siebie ICF PAN "Liderów" którzy wygrali bieżący konkurs NCBR i wybrali wasza instytucje jako docelowe miejsce pracy? Adiunkta, docenta czy też nawet profesora? W tym procesie zglasza sie do Was /przyjmujecie go?? wyselekcjonowany w otwartym konkursie mlody naukowiec po doktoracie z wlasnymi, i to sporymi, pieniedzmi ( 1 mln zl). Co on i Wy mu oferujecie? Tego nie ma podanego w zadnym ogloszeniu oraz materiale zwiazanym z tym konkursem? Niestety, brak tych istotnych danych przekazuje do srodowiska /spoleczenstwa informacje ,ze jest czlowiek z 1 milionem zlotych do zagospodarowania w danej jednostce lecz nie widaomo co on tam bedzie robil, tj jaki projekt naukowy, z czym zwiazany, i po co, tj.na jak samodzielnym stanowisku (funkcjonalnie/tematycznie) bedzie tam zatrudniony?? To istotny brak. Tak sie nie przeprowadza konkursu na stanowiska naukowe/akademickie na swiecie. Przykladowo, wspomiana przez Pana uczelnia nie pozostawia cienia watpliwosci, kogo i na jakie stanowisko potrzebuje ta uczelnia, tutaj http://www.ens.fr/spip.php?article161 lang en |
|
| Autor: | Robert Holyst |
| Data: | 2009.12.15 23:15 |
|
Z zainteresowaniem przeczytalem komentarze do wywiadu. Przebija w nich ton zalu. A szkoda. Uwazam, ze w Polsce brakuje dobrych przykladow i brakuje gloryfikacji sukcesu. Z mojego doswiadczenia oraz moich uczniow wiem, ze na sukces pracuje sie dlugo i ciezko. Zmiany w mojej jednostce zajely mi 23 lata zycia. I dlatego naprawde serdecznie zycze Autorom komentarzy sukcesow w przeprowadzaniu zmian w swoich macierzystych jednostkach i koniecznie cierpliwosci. Bez niej latwo jest zgorzkniec. Gdy kazdy zreformuje swoja jednostke naukowa, to zupelnie nieoczekiwanie nastapi reforma calej polskiej nauki. Tego sobie i Panstwu zycze. |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.11 15:32 |
|
Do slusznych uwag Zbyszka ponizej moge dodc tylko tyle, ze wiele spraw, mechanizmow postepowania, selekcji kandydatow, oceny dzialnosci/dorobku, systemu zbezpieczen i poziomu odpowiedzialnsci/rozliczania z niej/ oraz finansowania grup naukowo-badawczych, omawianych w powyzszej rozmowie, jest juz stosowane od wielu, wielu lat za grancami Polski. |
|
| Autor: | Zbyszek |
| Data: | 2009.12.11 13:53 |
|
Domyślam się, że Autor jest zwolennikiem systemu nastawionego na grupy badawcze, bo sam zna go z autopsji i jest jego beneficjentem - miał szczęście robić magisterkę u bardzo dobrego, aktywnego naukowo opiekuna, potem szybki doktorat w oparciu o kilka prac, w większości wspólnych z opiekunem/promotorem, potem wyjazd zagraniczny w oparciu o te prace, potem habilitacja w oparciu o prace ze stażu, potem bajecznie szybka - jak na polskie warunki - profesura w wieku 35 lat. Jest więc autor dowodem na to, ze nawet w Polsce MOŻNA, jeśli jest się dostatecznie zdolnym i pracowitym i od razu trafi się na odpowiednią glebę - czyli do dobrego zespołu badawczego. |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.10 15:17 |
|
Przepraszam za pomylke w przepisaniu autorskiego pseudonimu ponizej (winno byc eco666 a nie ecco66). Ponadto, chcialbym tu doprecyzowac, i miec pewnosc?, ze osoba podpisujaca sie tutaj jako eco666, to jest to ta sama osoba ktora dokonala wpisu na NFA pt. Herbaciarze - 2009-03-26 02:24:20... |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.10 13:50 |
|
ecco66. W jednym, jak widac, przypadku moge przyznac Panu racje. Komentujac dana sprawa,zajawisko lub tez sciezke kariery naukowej w Polsce nie nalezy uzywac konkretnych przykladow gdzie pojawiaja sie imiona i nazwiska danych osob oraz istnieje bezposrednia mozliwosc sprawdzenia ich dorobku. Postronny czytelnik moze, taj jak Pan, odniesc wrazenie ,ze komentujacy "czepia sie" "czegos" lub "kogos". Nie bylo to miom zamiarem, i uwazam,ze nic takiego z ponizszych komentarzy nie wynika. ..Ludzie sie wypowiadaja na temat otaczjacej ich rzeczywistosci? A teraz podaje konkretne pytanie do ecco66 i dociekliwych Czytelnikow ktore uzupelnia moj punkt widzenia na mialka wartosc naukowa/bibliometryczna samej rozprawy habilitacyjnej.Czy rozprawy habilitacyjne Autora powyzszych wypowiedzi oraz Dr.P. Garsteckiego znajduja sie dostepnych do wgladu zbiorach danych , a jeli tak, to ile razy byly cytowane przez naukowcow na calym swiecie? |
|
| Autor: | w.korczynski |
| Data: | 2009.12.10 12:40 |
|
Pan(i?) eko666 napisał(a?): |
|
| Autor: | malgorzata.academicus |
| Data: | 2009.12.10 10:45 |
|
Do eco666 i ZS. Rzeczywiscie Zdzislaw Szulc niepotrzebnie podkresla sprawe habilitacji, ktora niewatpliwie jest wysoce szkodliwa i zwiazana z marnotrastwem czasu, ale nie jest tez bynajmniej kluczem do rozwiazania polskich problemow. Kluczem sa konkursy na stanowiska na uczelniach polaczone z systemem start-up money na zorganizowanie wlasnego zespolu badawczego. |
|
| Autor: | eco666 |
| Data: | 2009.12.10 06:40 |
|
Do Z. Szulc a: Nie rozumiem dlaczego pan czepia sie człowieka, który coś robi i ma wyniki. Jednak dzialalność NFA jest taka chora, strzelanie na oślep do wszystkich, może przez przypadek uda się komus przylozyc. Takie to stowrzyszenie nieudaczników, jednemu wydaje sie, ze bylby wielkim naukowcem jakby nie komuna, ktora wyrzucila go z uczelni. Biorac jednak pod uwage jego smieszny dorobek naukowy watpie czy by mial okazje zrobic nawet dr na zachodzie. Pozostali z NFA cos tam dlubia ale bez wiekszych sukcesow, a cala wine za swoja porazke zrzucaja na habilitacje i komune. Jak widac mimo istnienia habilitacji i komuny mozna bylo i jest w Polsce cos osiagnac. Kazdy w miare inteligenty czlowiek wie, ze liczba cytowan zwieksza sie z czasem, ta tendencja utrzymuje sie przez pewien czas. W zwiazku z tym nie mozna robic takiego porownania jak zrobil to pan Szulc. Po drugie w pracach napisanych na zachodzie byla wieksza liczba autorow z roznych czesci swiata, wiec oni maja swoich kolegow, ktorzy ich cytuja, itd. Wiec trzeba myslec Panie Szulc a nie obrazac ludzi. I doszukiwac sie wszechobecnego dla NFA spisku. |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.09 19:59 |
|
W uzupelnieniu do pytania 2, ktore postawilem w uprzednim komentarzu oraz dla pelniejszego zobrazownaia zagadnienia podaje bibliometryczne zestawienia i porowaniane dorobku dla wymieninych w w/w artykule tytulowych swietnych naukowcow.... |
|
| Autor: | Zdzislaw Szulc |
| Data: | 2009.12.09 17:11 |
|
Przeczytalem z zainteresowaniem , majac nadzieje ,ze czegos zupelnie nowego i obiecujace sie z tego materialu dowiem. Niestety nie. Wszystko co zostalo tu podane to juz wiemy...A bardzej dociekliwi, i Ci, ktorzy pracowali/pracuja za granica naukowo wiedza na czym opiera sie prawdziwa kariera naukowa w osrodkach gdze licza sie wyniki pracy, osiagniecia/wspolpraca, itp, a nie stopnie/ tytuly Zadziwiajace, po co ten artykul? W tym materiale padlo tyle okreslen, zwrotow, opinii i rozwazan dotyczacych stopni i tytulow oraz karery naukowej , lecz w zadnym punkcie Autor wypowiedzi nie odniosl sie do najwazniejszego. Polaczenia wynikow/poziomu badan/osiagniec z mozliwoscia dalszej kariery, w warumkach konkursowej selkcji na otwartym mobilnym rynku pracy, z wykorzystaniem potencjalu i mozliwosci lidera i Jego zespolu. Brak mi tu konkursu na stanowisko naukowe profesora (danego stopnia)lub docenta, po doktoracie (dr hab), i dalszego awansu w oparciu o zweryfikowane osiagniecia. Tu nalezy zadac pytania wyjasniajace. (1) Czy po sukcesywnym zrobienu w biegu...habilitacji Autor w/w wypowiedzi wygral otwarty na swiat konkurs na stanowisko profesora/docenta (podobnie Dr Garstecki ) w swojej jednostce, czy tez nie? Jesli nie, to wyraznie widac,ze habilitaca zastepuje metode selekcji naukowcow w Polsce w taki sam sposob jak 30 lat temu? I Autor ja tu promuje i chwali...bez zadnego sensu dla mnie, tylko dlatego,ze dzieki niej ma (mial mozliwosc dostac) to stanowisko? TAK czy NIE? |
|
| Autor: | malgorzata.academicus |
| Data: | 2009.12.09 13:21 |
|
Cytuje: Wiem, że jeśli znajdę zdolnego człowieka i on założy swój zespół tematyczny, ściągnie powiedzmy 3 miliony złotych, z czego instytut zabierze 30 8722 50 proc. Mogę wtedy dać takiemu liderowi pensję nawet 10 tys. zł miesięcznie. Dlaczego ma nie zarabiać, skoro sprowadza tak duże pieniądze? |
|