ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl


Cały system sam się dobrze zorganizuje, ale pod warunkiem, że właściwie wybierzemy liderów. Musimy jedynie stworzyć mechanizmy, aby karierą naukową stało się tworzenie zespołów badawczych.

Profesor przy okazji

Rozmowa z prof. dr. hab. Robertem Hołystem z Instytutu Chemii Fizycznej PAN w Warszawie

Magister pracujący jako asystent, doktor jako adiunkt, doktor habilitowany jako docent, wreszcie profesor. Kariera polskiego naukowca jest prosta.

– Za prosta. Wcale nie tak trudno dojść do końca. Łatwo za to, gdy się już do niego dojdzie, stracić motywację. Różnica między profesorem, który pracuje sam, a adiunktem, który pracuje sam, jest praktycznie żadna, z wyjątkiem tego, że adiunkt ma jeszcze chęć do pracy, bo przecież chce zostać profesorem. Twierdzę, że ta tradycyjna ścieżka kariery, prowadząca przez formalne stopnie naukowe, ma niewielki związek z rozwijaniem nauki, a uzyskanie tytułu profesora wcale nie jest równoznaczne ze zrobieniem kariery naukowej. Tymczasem dyskusja wokół naszej reformy skupiła się na mało istotnej sprawie: czy rezygnować z habilitacji. Nie w skracaniu drogi kariery formalnej tkwi istota problemu.

Jak zatem miałaby wyglądać kariera naukowa?

– Jeśli pracuję sam, mogę zająć się jednym, dwoma, góra trzema tematami badawczymi, całą resztę muszę odstawić, bo nie mam już czasu. Prawdziwa kariera naukowa polegałaby więc na dotarciu do takiego punktu, w którym mam możliwość prowadzenia tylu tematów badawczych, ile przyjdzie mi do głowy.

Ale doba niezmiennie ma 24 godziny...

– Co oznacza, że kariera naukowa musi polegać na tworzeniu grupy badawczej, w której jestem liderem. Zaczynam od jednego doktoranta, potem dwóch, potem mam postdoka, a potem już cały zespół i tylu ludzi, ile tematów w głowie. Problem w tym, że w hierarchii polskiej kariery naukowej grupy badawcze w ogóle nie istnieją.

Model, który Pan proponuje, przypomina system stosowany w USA.

– Powinniśmy się wzorować na rozwiązaniach sprawdzonych w państwach odnoszących największe sukcesy naukowe. Z różnych rozwiązań należy wybrać najwartościowsze elementy i dopasować je do naszych warunków. W USA profesorowie skupiają wokół siebie grupy badawcze, ale nawet oni walczą o przetrwanie, żyją wyłącznie z grantów. Tam jednak jest znacznie więcej źródeł finansowania nauki. My mamy do dyspozycji nieduże granty w MNiSW oraz jedną Fundację na rzecz Nauki Polskiej, bardzo elitarną, gdzie naprawdę trudno się przebić. Nie możemy więc bezmyślnie kopiować modelu amerykańskiego, ale możemy wziąć z niego kluczowy element: założenie, że rozwój kariery naukowej opiera się na budowaniu własnej grupy badawczej. Do dwóch dotychczasowych, formalnych ścieżek kariery – stopni i tytułu naukowego oraz stanowisk – powinniśmy dołożyć trzecią gałąź: budowanie zespołów.

Jak miałby wyglądać pierwszy szczebel tej nowej drabinki?

– Byłby to zespół tematyczny liczący nie więcej niż siedem osób. Dlaczego akurat siedem? Analizy wykazują, że efektywnie komunikujemy się właśnie z taką liczbą osób. Sprawdziliśmy to zresztą sami w Instytucie Chemii Fizycznej PAN, analizując średnią liczbę naukowców, z którymi współpracują kierownicy naszych zakładów. Jeśli grupa jest większa niż siedem, co często zdarza się np. na Harvardzie czy w Instytucie Maxa Plancka, spontanicznie dzieli się na podgrupy w przybliżeniu siedmioosobowe. Dyrektor ma więc pięćdziesięcioosobową załogę, ale nie rozmawia ze wszystkimi. Kontaktuje się z mniej więcej siedmioma project leaderami, a każdy z nich już samodzielnie prowadzi swój zespół.

Na czym, konkretnie, polegałoby tworzenie zespołu tematycznego?

– Młody człowiek po doktoracie i stażu podoktorskim może przyjść na przykład do Instytutu Chemii Fizycznej ze swoim pomysłem i stworzyć własny zespół tematyczny. Mamy więc doktora na stanowisku adiunkta, który jednocześnie jest kierownikiem zespołu tematycznego. Ponieważ w Polsce brak źródeł finansowania nauki, jako wyprawkę – to kolejny element zaczerpnięty z systemu amerykańskiego – otrzymuje on dwa−trzy etaty, na których może zatrudnić doktorantów. Zespół jest oceniany co roku ze względu na fundusze, które pozyskuje, publikacje, cytowania. W przypadku młodego zespołu naturalnie patrzymy łagodniej na cytowania, bo prace muszą się dopiero pojawić i zostać zauważone. Nie oznacza to, że w ocenach najlepiej wypadają starsi naukowcy. Mamy dobry przykład w naszym Instytucie: doc. Piotr Garstecki ma 34 lata i rocznie najwięcej cytowań.

Jaki interes ma instytucja naukowa w tym, aby promować młodych ludzi?

– Koszty pośrednie. Wiem, że jeśli znajdę zdolnego człowieka i on założy swój zespół tematyczny, ściągnie powiedzmy 3 miliony złotych, z czego instytut zabierze 30−50 proc. Mogę wtedy dać takiemu liderowi pensję nawet 10 tys. zł miesięcznie. Dlaczego ma nie zarabiać, skoro sprowadza tak duże pieniądze?

A co ma mobilizować lidera do ściągania do siebie zdolnych ludzi?

– Odpowiedź jest prosta. Jeśli lider zatrudni zdolnych ludzi, przełoży się to na jakość jego publikacji. A po co młodzi ludzie chcą przyjść do dobrego zespołu tematycznego? Bo tam właśnie nauczą się ciekawych rzeczy i łatwiej im będzie zostać liderami. Tu także będą mieli okazję podpatrzeć lidera, zobaczą, jak on działa, co robi. A co mają profesorowie z tworzenia nowych, dobrych zespołów tematycznych? Notowania instytucji naukowej idą w górę, a im wyższe notowania, tym większe granty i tym większa szansa ich zdobycia.

Mijają lata, lider kieruje zespołem tematycznym i... nic się nie zmienia.

– To nie tak. Na rozwój zespołu dajemy liderowi powiedzmy 5 lat, po czym oceniamy zespół i lidera. Ten element jest szczególnie ważny, ponieważ należy oceniać nie poszczególnych pracowników, a właśnie liderów i zespoły. Jeżeli lider chce zatrudnić daną osobę, bo potrzebuje jej do prowadzenia badań, nie powinniśmy się do tego wtrącać i analizować, ile ta osoba pisze i gdzie. Dalej, jeśli zespół nie spełnił oczekiwań, można go zamknąć praktycznie w dowolnym momencie, ponieważ jest powiązany z konkretnymi zadaniami badawczymi, które znajdują się w harmonogramie i budżecie przekazywanym do ministerstwa. Jeśli wykreślimy te pozycje, automatycznie likwidujemy zespół tematyczny i związane z nim stanowiska pracy. Zwykle jednak nie musimy i nie chcemy tego robić. Ważne jednak, że możemy. Dziś, jeśli się pomylę i zatrudnię na stałe nieodpowiedniego człowieka, jestem w kropce.

Co dalej się dzieje z liderem?

– Powinniśmy wprowadzić wymóg, aby w czasie działania zespołu lider robił habilitację, z czym automatycznie wiązałoby się zdobycie stanowiska docenta. Po ocenieniu zespołu przez instytut lider musiałby wygłosić seminarium dla całego wydziału i wszyscy pracownicy mieliby możliwość jawnego wypowiedzenia się, czy chcą mieć takiego kolegę, czy nie. Jeśli lider jest nędznym naukowcem i da nędzne seminarium, ktoś wstanie i powie: „Bardzo przepraszam, ale przyjęcie tego pana obniży prestiż naszego wydziału, a więc i mój, i ja się na to nie zgadzam”. Taka procedura podejmowania decyzji gwarantuje, że nie da się nic załatwić pod stołem. Gdy lider przebrnie przez ten etap, mógłby ubiegać się o utworzenie czegoś bardziej stabilnego – własnej grupy badawczej, powoływanej na przykład na 7−8 lat lub nawet na czas nieokreślony. Na tym etapie mówimy człowiekowi: „Możesz być u nas na stałe, a to, czy twoja grupa będzie duża, czy mała, zależy już tylko od ciebie”.

Ten system stawia na samodzielność i przebojowość.

– W nauce potrzebna jest jeszcze pewna stabilizacja. Powinniśmy więc wprowadzić elementy systemu niemieckiego. Dobra grupa badawcza to świetne wyniki, duże granty, liczne patenty. Lider ma więc zapewnione finansowanie grupy, co oznacza, że opłaca mu się zatrudnić na stałe kilku pracowników, którzy mają największy wkład w osiągnięcia grupy.

Co gwarantuje liderowi stabilizację?

– Jeśli lider dobrze zarządza funduszami, zorganizował grupę badawczą obsługującą wiele grantów, uczy studentów, robi świetne badania naukowe i publikuje w znakomitych czasopismach, po 5 czy 7 latach wydział podejmowałby ostateczną decyzję i dawałby gwarantującą stabilizację stałą pracę. Lub nie dawałby, gdyby osiągnięcia nie były zadowalające. Proszę zwrócić uwagę, że przy takim modelu kariery człowiek zostawałby doktorem przy okazji, robiłby habilitację – przy okazji, wreszcie zostawałby profesorem – też przy okazji budowania grupy badawczej.

Wspomniał Pan o profesorach. Gdzie dla nich byłoby miejsce w tym modelu?

– Jako profesor, lider docierałby do ostatniego szczebla w karierze naukowej: budowy zakładu naukowego, składającego się zespołów tematycznych. Zakład zapewniałby lepsze możliwości realizowania dużych projektów badawczych. Byłby ułatwieniem na przykład przy zdobywaniu drogiej aparatury. Lider występowałby o nią nie jako pan Kowalski, tylko jako zakład składający się z powiedzmy pięciu zespołów tematycznych, w których pracuje kilkadziesiąt osób i każda pisze projekt wymagający tej aparatury, każda więc ją wykorzysta. Proszę również zwrócić uwagę, że profesor jest wciąż otoczony grupą młodych ludzi, którzy stają się w pewnym sensie jego klientami i wymuszają na nim aktywność. Taki profesor sam będzie proponował tworzenie kolejnych grup badawczych, nowych zespołów tematycznych. One są mu po prostu potrzebne.

Podsumujmy: Klucz do reformy nauki w Polsce kryje się w tworzeniu najpierw zespołów tematycznych, potem grup badawczych, w końcu zakładów skupiających wiele zespołów i/lub grup. Na każdym etapie stawiamy na lidera, a stopnie naukowe i tytuł naukowy powinno się zdobywać przy okazji robienia badań naukowych.

– Szczególnie istotny jest przy tym fakt, że tym procesem nikt by nie sterował. Wzorem systemu francuskiego tworzymy jedynie mechanizmy sprzyjające selekcjonowaniu liderów, dbając jednocześnie, aby wszyscy mieli zapewnione równe szanse. O tym, ile będzie zespołów tematycznych i jak duże będą grupy badawcze, zadecyduje typ umysłowości lidera. Jedni będą tworzyli małe grupy, inni obsłużą tematami badawczymi grupę liczącą nawet kilkadziesiąt osób. W ramach danej instytucji należy jedynie stworzyć pewien dobrze przemyślany model organizacyjny. W IChF poprosiliśmy kierowników zakładów badawczych, aby podzielili swoje zakłady na zespoły tematyczne i podali kierowników tych zespołów. Zakładaliśmy przy tym, że kierownicy najlepiej wiedzą, kto jest predestynowany do kierowania takim zespołem tematycznym. Odgórnie była tylko propozycja, podział nastąpił oddolnie.

Nie było oporów?

– Nie, bo nowa struktura organizacyjna jest otwarta, daje wszystkim równe szanse i wymierne zyski. Musimy mieć przecież beneficjentów zmian. Jeśli nie potrafimy ich określić, a później przekonać do reformy, nikt żadnych zmian nie poprze. W proponowanym przeze mnie modelu beneficjentami reformy są liderzy zespołów, grup i zakładów. Oni zarabiają najlepiej, bo jeśli ktoś tworzy zespół tematyczny i jest adiunktem, powinien mieć wyższą pensję niż adiunkt, który jest członkiem takiego zespołu tematycznego. Nawet dużo wyższą. Gdy lider zbuduje grupę badawczą, pensja znowu idzie w górę, podobnie się dzieje, gdy zostaje kierownikiem zakładu. Członkowie zespołów czy grup otrzymują z kolei pensję z instytutu, która co prawda jest niska, ale lider dopłaca im z grantów, bo po prostu potrzebuje ludzi i chce, żeby dobrze pracowali. Na każdym etapie trzeba pamiętać, że wszystkie strony muszą mieć tu swój interes.

Skąd pewność, że nowa struktura organizacyjna będzie tą optymalną?

– Cały system sam się dobrze zorganizuje, ale tylko pod warunkiem, że właściwie wybierzemy liderów. Nasi liderzy powinni być tak dobrzy, jak we Francji absolwenci École Normale. Powinni potrafić dostrzec potencjał naukowy ludzi, którzy ich otaczają, umieć dobrać naukowców mogących się naprawdę przydać w zespole. Musimy jedynie stworzyć mechanizmy, aby karierą naukową stało się tworzenie zespołów badawczych. Szczegóły techniczne to już sprawa liderów, oni sami doskonale sobie poradzą z reformą nauki.

Jak Instytut Chemii Fizycznej poszukuje liderów?

– Wieloma sposobami. Przykład z ostatnich miesięcy. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju ogłosiło konkurs „Lider” na tworzenie zespołów badawczych przez młodych ludzi, z wyprawką – finansowaniem na poziomie miliona złotych. Jednym z warunków jest podanie instytucji, która chce przyjąć lidera i stworzy mu warunki do pracy. Natychmiast po ogłoszeniu tego konkursu IChF na swojej stronie internetowej dał ogłoszenie: zatrudnimy liderów, damy przestrzeń laboratoryjną. To jest rynek, gra wzajemnych zależności i interesów. Liderzy chcą się przebić. Chcemy najlepszych liderów, dlatego ściągamy ich z różnych miejsc. Mamy wiele osób zatrudnionych z innych uniwersytetów.

Dobry naukowiec niekoniecznie musi być dobrym menedżerem czy przywódcą.

– Naturalnie. W proponowanym przeze mnie modelu ludzie, którzy nie mają smykałki do zarządzania, także znajdą miejsce. Profesor−lider w którymś momencie przestaje mieć czas na detaliczne skupianie się nad projektami. Ma wizję, potrafi spojrzeć szerzej, rzuca tematy, często rozmawia z liderami zespołów i analizuje, ale nie zacznie robić symulacji, nie sprawdzi równań. Tu jest doskonałe miejsce dla wybitnych jednostek, które z różnych przyczyn nie chcą prowadzić zespołów. W interesie lidera będzie bowiem zatrudnienie takich ludzi. Twierdzę nawet, że osoby wybitne, które nie chcą prowadzić grup badawczych, będą bardziej doceniane, gdy te grupy powstaną. Tradycyjna ścieżka kariery pozostaje przed nimi otwarta, nie muszą się troszczyć o pieniądze, zajmują się ulubioną teorią czy aparaturą.

Zespoły tematyczne i grupy badawcze poprawią jakość badań naukowych. Czy jednak wystarczą, aby polska nauka nabrała rozpędu?

– Aby w pełni wykorzystać możliwości tego systemu, powinniśmy stworzyć odpowiedni system finansowania nauki, gwarantujący możliwość dotarcia do dużej liczby różnorodnych grantów badawczych. Reforma powinna zamrozić dotacje budżetowe, a otworzyć strumień grantów. Powinna dać także giętki system kosztów pośrednich, bo jeśli dana instytucja ma uprawiać politykę naukową, musi mieć na to pieniądze. Gdy chcemy powołać nowy zespół tematyczny, musimy mieć pieniądze na wyprawkę dla lidera. Jeśli dotacja starcza tylko na przetrwanie, jedynym źródłem są elastyczne koszty pośrednie od grantów, coś, co instytucja zabiera na prowadzenie polityki naukowej, na to, aby wybrać młodych badaczy i wspomóc ich działania.

Ile pieniędzy powinno być wpompowanych w system grantów?

– Nie wiem, to trzeba byłoby oszacować. Przez ostatnie 20 lat polscy naukowcy konsumowali granty na poziomie 100 tys. zł. To kwota, która nie starczy nawet na patent. Teraz, bez żadnego przygotowania, mamy do dyspozycji granty na poziomie 5 mln zł na zespół. Przeskoczyliśmy dwa rzędy wielkości! Najpierw musimy się nauczyć, jak konsumować tak duże granty.

Panie profesorze, co Pan będzie miał z reformy nauki?

– Nic. Reforma nie jest dla obecnych naukowców, jest dla tych, którzy dzisiaj mają dopiero kilkanaście lat. Oni zyskają najwięcej. Jestem dobrze ustawionym naukowcem, w swoim zakładzie już zrobiłem reformę, według zasad, które tu przedstawiłem. Przećwiczyłem je na sobie, teraz proponuję przetestować je w całym Instytucie Chemii Fizycznej. Jestem pewny, że ten model kariery naukowej i organizacji pracy odniesie sukces i że nasz Instytut będzie modelowym przykładem tego, jak powinna wyglądać reforma nauki w Polsce.

Rozmawiał Jarosław Chrostowski

Komentarze

  Autor: yRbfOHo
  Data: 2010.07.27 23:34

kXKGBJL



  Autor: MagdalenQ
  Data: 2010.06.16 23:03

BACON

______________
url http://sukienkituniki.blox.pl/tagi_b/81185/moda-damska.html Moda damska /url



  Autor: YoMaDreYoPadreYo
  Data: 2010.05.11 15:56

Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help


url http://e-articles24.com/what-is-the-best-sound-system-i-could-get-for-500-bucks-or-less/ What is the best sound system i could get for 500 bucks or less /url
url http://e-articles24.com/can-fitness-centers-require-a-visit-to-the-facility-as-the-only-way-to-get-a-price-quote-for-membership-fees/ Can fitness centers require a visit to the facility as the only way to get a price quote for membership fees /url
url http://e-articles24.com/metformin-for-insulin-resistance-in-achieving-weight-loss-how-long-does-it-take-to-work/ Metformin for insulin resistance in achieving weight loss how long does it take to work /url
url http://e-articles24.com/how-do-i-describe-my-favorite-academic-subject-and-explain-how-i-will-use-it-in-the-future-in-500-800-words/ How do i describe my favorite academic subject and explain how i will use it in the future in 500 800 words /url
url http://e-articles24.com/i-worked-in-a-forge-in-the-early-70s-and-used-alot-of-friable-asbestos-to-pack-the-molds-when-we-poured-metal/ I worked in a forge in the early 70s and used alot of friable asbestos to pack the molds when we poured metal /url



  Autor: YoMaDreYoPadreYo
  Data: 2010.05.11 15:56

Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help


url http://e-articles24.com/what-is-the-best-sound-system-i-could-get-for-500-bucks-or-less/ What is the best sound system i could get for 500 bucks or less /url
url http://e-articles24.com/can-fitness-centers-require-a-visit-to-the-facility-as-the-only-way-to-get-a-price-quote-for-membership-fees/ Can fitness centers require a visit to the facility as the only way to get a price quote for membership fees /url
url http://e-articles24.com/metformin-for-insulin-resistance-in-achieving-weight-loss-how-long-does-it-take-to-work/ Metformin for insulin resistance in achieving weight loss how long does it take to work /url
url http://e-articles24.com/how-do-i-describe-my-favorite-academic-subject-and-explain-how-i-will-use-it-in-the-future-in-500-800-words/ How do i describe my favorite academic subject and explain how i will use it in the future in 500 800 words /url
url http://e-articles24.com/i-worked-in-a-forge-in-the-early-70s-and-used-alot-of-friable-asbestos-to-pack-the-molds-when-we-poured-metal/ I worked in a forge in the early 70s and used alot of friable asbestos to pack the molds when we poured metal /url



  Autor: YoMaDreYoPadreYo
  Data: 2010.05.11 15:56

Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help


url http://e-articles24.com/what-is-the-best-sound-system-i-could-get-for-500-bucks-or-less/ What is the best sound system i could get for 500 bucks or less /url
url http://e-articles24.com/can-fitness-centers-require-a-visit-to-the-facility-as-the-only-way-to-get-a-price-quote-for-membership-fees/ Can fitness centers require a visit to the facility as the only way to get a price quote for membership fees /url
url http://e-articles24.com/metformin-for-insulin-resistance-in-achieving-weight-loss-how-long-does-it-take-to-work/ Metformin for insulin resistance in achieving weight loss how long does it take to work /url
url http://e-articles24.com/how-do-i-describe-my-favorite-academic-subject-and-explain-how-i-will-use-it-in-the-future-in-500-800-words/ How do i describe my favorite academic subject and explain how i will use it in the future in 500 800 words /url
url http://e-articles24.com/i-worked-in-a-forge-in-the-early-70s-and-used-alot-of-friable-asbestos-to-pack-the-molds-when-we-poured-metal/ I worked in a forge in the early 70s and used alot of friable asbestos to pack the molds when we poured metal /url



  Autor: YoMaDreYoPadreYo
  Data: 2010.05.11 15:56

Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help


url http://e-articles24.com/what-is-the-best-sound-system-i-could-get-for-500-bucks-or-less/ What is the best sound system i could get for 500 bucks or less /url
url http://e-articles24.com/can-fitness-centers-require-a-visit-to-the-facility-as-the-only-way-to-get-a-price-quote-for-membership-fees/ Can fitness centers require a visit to the facility as the only way to get a price quote for membership fees /url
url http://e-articles24.com/metformin-for-insulin-resistance-in-achieving-weight-loss-how-long-does-it-take-to-work/ Metformin for insulin resistance in achieving weight loss how long does it take to work /url
url http://e-articles24.com/how-do-i-describe-my-favorite-academic-subject-and-explain-how-i-will-use-it-in-the-future-in-500-800-words/ How do i describe my favorite academic subject and explain how i will use it in the future in 500 800 words /url
url http://e-articles24.com/i-worked-in-a-forge-in-the-early-70s-and-used-alot-of-friable-asbestos-to-pack-the-molds-when-we-poured-metal/ I worked in a forge in the early 70s and used alot of friable asbestos to pack the molds when we poured metal /url



  Autor: YoMaDreYoPadreYo
  Data: 2010.05.11 15:56

Hi, I hope someone can help me with this one. 1 of the guys at my work has got a "lenovo R61" laptop. The guy asked me to have a look at it for him as it was very slow. I ended up fixing the problem but found something else. He has got a 160GB hard drive in the laptop. If I right click on his drive in "My Computer" it shows "122GB - Used Space" and "20.6GB - Free Space". Now the problem is that he removed all his personal items from his laptop to free up space. If I go to "My Computer" and open his "C drive", highlight everything in "C drive" and select properties to view the size of all the content it only shows "45.8GB". I opened "Disk Management" and found that there is an extra partition on the drive for the "Lenovo ThinkVantage" backups but it has only got a capacity of "5.54GB". If I work it out more or less then about /- 80GB is used but there is no files listed. The Recycle Bin is empty. There is no hidden files that is bigger than 1GB. What is using the free space? Please Help


url http://e-articles24.com/what-is-the-best-sound-system-i-could-get-for-500-bucks-or-less/ What is the best sound system i could get for 500 bucks or less /url
url http://e-articles24.com/can-fitness-centers-require-a-visit-to-the-facility-as-the-only-way-to-get-a-price-quote-for-membership-fees/ Can fitness centers require a visit to the facility as the only way to get a price quote for membership fees /url
url http://e-articles24.com/metformin-for-insulin-resistance-in-achieving-weight-loss-how-long-does-it-take-to-work/ Metformin for insulin resistance in achieving weight loss how long does it take to work /url
url http://e-articles24.com/how-do-i-describe-my-favorite-academic-subject-and-explain-how-i-will-use-it-in-the-future-in-500-800-words/ How do i describe my favorite academic subject and explain how i will use it in the future in 500 800 words /url
url http://e-articles24.com/i-worked-in-a-forge-in-the-early-70s-and-used-alot-of-friable-asbestos-to-pack-the-molds-when-we-poured-metal/ I worked in a forge in the early 70s and used alot of friable asbestos to pack the molds when we poured metal /url



  Autor: Bypeboype
  Data: 2010.05.09 14:25

what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language

___________
t mobile unlock
url http://jasminpuskarevic.info/smf/index.php?topic 18731.new new automatic iphone unlock /url

Unlock iphone now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url
Iphone unlock now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url



  Autor: Bypeboype
  Data: 2010.05.09 14:25

what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language

___________
t mobile unlock
url http://jasminpuskarevic.info/smf/index.php?topic 18731.new new automatic iphone unlock /url

Unlock iphone now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url
Iphone unlock now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url



  Autor: Bypeboype
  Data: 2010.05.09 14:25

what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language

___________
t mobile unlock
url http://jasminpuskarevic.info/smf/index.php?topic 18731.new new automatic iphone unlock /url

Unlock iphone now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url
Iphone unlock now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url



  Autor: Bypeboype
  Data: 2010.05.09 14:25

what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language

___________
t mobile unlock
url http://jasminpuskarevic.info/smf/index.php?topic 18731.new new automatic iphone unlock /url

Unlock iphone now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url
Iphone unlock now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url



  Autor: Bypeboype
  Data: 2010.05.09 14:25

what is the diffrent between the three types of java:script , applet , java language

___________
t mobile unlock
url http://jasminpuskarevic.info/smf/index.php?topic 18731.new new automatic iphone unlock /url

Unlock iphone now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url
Iphone unlock now url http://automatic-iphone-unlock.blogspot.com/2010/04/iphone-unlock.html Unlock iphone /url



  Autor: MeWillyYoMama
  Data: 2010.04.30 02:16

when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean?

_______________
url http://e-articles24.com/category/tinnitus-treatment/ Tinnitus /url



  Autor: MeWillyYoMama
  Data: 2010.04.30 02:16

when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean?

_______________
url http://e-articles24.com/category/tinnitus-treatment/ Tinnitus /url



  Autor: MeWillyYoMama
  Data: 2010.04.30 02:16

when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean?

_______________
url http://e-articles24.com/category/tinnitus-treatment/ Tinnitus /url



  Autor: MeWillyYoMama
  Data: 2010.04.30 02:16

when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean?

_______________
url http://e-articles24.com/category/tinnitus-treatment/ Tinnitus /url



  Autor: MeWillyYoMama
  Data: 2010.04.30 02:16

when you click on the chat box to see who is online, some names have those little crescent moon-looking things next to them, and others have the green dot. what does the moon-thing mean?

_______________
url http://e-articles24.com/category/tinnitus-treatment/ Tinnitus /url



  Autor: AnnetQa
  Data: 2010.04.29 19:13

I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working.

_____________
url http://www.geerspolska.nazwa.pl/forum/profile.php?mode viewprofile u 12858 Odlewy gipsowe /url



  Autor: AnnetQa
  Data: 2010.04.29 19:13

I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working.

_____________
url http://www.geerspolska.nazwa.pl/forum/profile.php?mode viewprofile u 12858 Odlewy gipsowe /url



  Autor: AnnetQa
  Data: 2010.04.29 19:13

I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working.

_____________
url http://www.geerspolska.nazwa.pl/forum/profile.php?mode viewprofile u 12858 Odlewy gipsowe /url



  Autor: AnnetQa
  Data: 2010.04.29 19:13

I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working.

_____________
url http://www.geerspolska.nazwa.pl/forum/profile.php?mode viewprofile u 12858 Odlewy gipsowe /url



  Autor: AnnetQa
  Data: 2010.04.29 19:13

I need to know if its possible to replace the power supply circuit board on my western digital 1TB external hard drive. im pretty sure it over heated but cant be too sure. it was sitting too close to my laptops fan, then it quit working.

_____________
url http://www.geerspolska.nazwa.pl/forum/profile.php?mode viewprofile u 12858 Odlewy gipsowe /url



  Autor: XDaRRiA
  Data: 2010.04.27 23:30

I think either HP, Dell, or a Mac.

_________
url http://sharecash.pl Sharecash /url



  Autor: TomaszenkoYo
  Data: 2010.04.23 19:21

Hello, I am wondering if I buy a Japanese Edition of Office 2008 can it run in English instead of Japanese? The reason I am asking this is because I don t know Japanese.

_____________
url http://dnamoczanowa24.blox.pl/2010/04/Dna-moczanowa-dieta-i-leczenie.html Dna moczanowa /url



  Autor: Ammelly
  Data: 2010.04.23 16:07

got flash upload

_____________
url http://dnamoczanowa24.blox.pl/tagi_b/58796/dna-moczanowa.html Dna moczanowa /url



  Autor: Ammelly
  Data: 2010.04.20 16:51

Well, I m downlaading the program and I want to know if the program audacity let you record your song and upload it to MySpace. I really need help on this one, please. Thank you.

_____________
url http://dnamoczanowa24.blox.pl Dna moczanowa /url



  Autor: arrowsWeemo
  Data: 2010.04.15 08:51

i need a myspace proxy?someone help me

___________________________
url http://darmowetapety24.blogspot.com/2010/03/tia-carrere-tapety-na-pulpit.html Tia Carrere - Modelki /url



  Autor: scetenets
  Data: 2010.04.15 04:45


_______
url http://tapetynaplochu.blogspot.com Tapety na plochu /url



  Autor: XXXHotGirlXXX
  Data: 2010.04.14 20:51

my computer s microsoft/windows cos i want it to automatically start when i use my computer (like MSN messenger and Yahoo Messenger...) thanks

______
url http://tinnitustreatment247.blogspot.com/2010/03/tinnitus-treatment-ears-ringing.html Tinnitus /url



  Autor: XXXMariaXXX
  Data: 2010.04.14 13:36

I m starting a blog for songwriters/guitarists. Take a look at it and tell me what I can do to make it more interesting, attractive, etc. www.muzicatto.com

______
url http://e-articles24.com/what-would-happen-if-i-ate-500-calories-a-day-for-19-days/ What would happen if i ate 500 calories a day for 19 days /url



  Autor: emainiAlada
  Data: 2010.04.08 19:16

Apple? Sony? Purely hardware wise, which is the best?

______
url http://refluks247.blox.pl/2010/04/Refluks.html Refluks /url



  Autor: Jan Poprzedni
  Data: 2010.02.25 20:12

Dopóki w Polsce będzie się udawało, ze nie ma problemu z zajęciami dydaktycznymi dla fizyków, matematyków, czy nawet chemików i milcząco zakładało, iż jak muszą prowadzić zajęcia, które z ich dziedziną nie mają prawie lub wcale nic wspólnego, a są, bo informatyka jest jak dojna krowa, która daje dużo mleka, to proszę nie oczekiwać na cuda. Taka jest prawda: ci, którzy mają szczęście, pracują sobie i są w miarę zadowoleni, reszta "odwala" ciężką robotę. Tylko proszę nie próbować mnie rozśmieszać stwierdzeniami, że "Jak się już zrobi ileś tych zajęć, to się ma wprawę i jest lżej." Otóż nie jest lżej. Ci, którzy takie zajęcia prowadzili, wiedzą, co to znaczy: musieć pamiętać dziesiątki szczegółów odnośnie np. kodu źródłowego w programie, który się pisze na tablicy, albo wyświetla na ekranie i jeszcze być przygotowanym na pytania studentów, którzy nierzadko sami pracują w firmach komputerowych. Milcząco założono w MEN i MNiSW, że "Fizycy jakoś sobie poradzą z informatyką." Ciekawe, jak długo.
No, ale cóż, przez 20 lat "olewano" fizykę w szkołach, ośmieszając ją dość skutecznie. Matematyka ma tę przewagę nad fizyką, że człowiek uczy się jej od małego, ale i jej się dostało, w postaci zniesienia obowiązku zdawania jej na maturze. Tych z Państwa, którzy zaraz się skrzywią i powiedzą "malkontent", zapraszam do sięgnięcia po podręcznik z np. systemów operacyjnych i wyobrażenia sobie, że zamiast rozwijania się w Państwa dziedzinie, mają Państwo za zadanie przygotować się na zajęcia za tydzień.
Proszę, życzę miłej lektury.



  Autor: Jan Poprzedni
  Data: 2010.02.25 19:58

Gratuluję Panu Prof. Hołystowi olśniewającej kariery. A teraz proszę Pana, jako fizyka i chemika, żeby hipotetycznie Pan zmienił "parametry" swojej ścieżki naukowej i "pogdybał". Załóżmy, że w roku 2010 jest Pan po doktoracie i chce Pan zrobić habilitację. No i teraz załóżmy, że pracuje Pan na jakiejś Uczelni, gdzie NIE MA dla Pana zajęć z fizyki. Jedyne zajęcia, które Pan może prowadzić, żeby pokryć pensum, to zajęcia z: programowania, systemów operacyjnych, baz danych. Nie koniec na tym, bo dostaje Pan również do prowadzenia inżynierię oprogramowania: przedmiot, gdzie aby prowadzić zajęcia, należy być po praktyce w firmie programistycznej. Pół biedy, gdyby Pan lubił takie przedmioty, ale przecież wcale nie jest powiedziane, że każdy fizyk musi je lubić.
Teraz jestem ciekaw, czy Pana kariera potoczyłaby się dalej tak gładko i prosto, jak Pan to nazwał. Cóż, jest Pan szczęściarzem i tyle. No i mamy rok 2010, a nie np. 1980, a co za tym idzie, publikowanie w czasopismach "filadelfijskich" jest trudniejsze, a doba ma nadal tylko 24 godziny.



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.31 19:46

Prof R. Holyst. Sprawdzilem polecana ponizej przez pana publikaje. Ma ona nie tylko wartosc bibliometrycza, lecz przede wszystkim uzytkowa Jest ona fantastyczna i na pewno przyda sie nam w zrozumieniu i probach podejscia do modelowania/opisu supramolekularnych struktur lipidow/elementow membran. To czym ostanio sie zajmujemy na tym polu (we wspolpracy z zespolem prof M. Colombini) jest na razie tutaj:
"Lipid Channels: Positive and Negative Cooperativity and Regulation by Proteins", co mozna wygoglowac w Internecie lub tez tutaj : http://linkinghub.elsevier.com/retrieve/pii/S0006349508012162 oraz kliknac na sciencedirect...



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.31 15:38

Odpowiadam Panu prof.Robertowi Holystowi.Po pierwsze mam na imie Zdzislaw, a nie Zbigniew.

Odnosnie mojej analizy bibliometrycznej dotyczacej Pana dorobku naukowego wyjasnilem ponizej jak i po co to zrobilem. Ponadto, zadalem proste pytanie skierowane do Pana odnosnie calkowitej liczby parac naukowych w ktorych Pan jest autorem/wspolautorem. Baza danych ktora uzylem podala liczbe publikacji/materialow opublikowanych do wgladu 203. Pan, w oparciu o WoK podaje 156. W autoryzowanej przez pana wersji artykulu/rozmowy powyzej jest podana liczba 160? Skad pochodzi roznica pomiedzy liczba 160, podana w biezacym artykle FA, a liczba 156 z analizy WoK ? Prosze odpowiedzec na to pytanie ?Dlaczego opublikowal Pan a tym Czasopismie, jak widac, nieprawdziwe dane i w jakim celu? Ja sie bede trzymal takiej bazy danych, ktora pozwala wszystkim od reki sprawdzic kto i co opublikowal, a nie tej dostepnej tylko dla waskiej grupy koneserow z uprzywilejowanych jednostek.

Ponadto, jak widac, nie jest Pan w stanie sie podjac merytorycznej dyskusji na tematy poruszone i zaadresowane w komentarzach ponizej, ani tez nie ma Pan ochoty nic dodac w charekterze uzupelnienia, do niejasnego i ogolnikowgo w/w artykulu? Byc moze , ktos inny z ICF PAN , lub innej jednostki PANu, bedzie bardzej odpowiedzialny i postara sie ta"reforme"/nowe metody organizacji pracy wraz z ich mierzalnymi rezultatami/osiagnieciami do wgladu dokladnie opisac, w bardziej zrozumialy sposob, z podanim tego do wgladu w otwartych mediach dla calego spoleczenstwa. Takiego opracowania jest wciaz brak ze strony srodowiska PAN?

W koncu sie moze konkretnie dowiemy znaczenia hasla " gospodarka oparta na wiedzy"?
Jedna jaskolka przeciez nie czyni jeszcze... wiosny?



  Autor: Robert Holyst
  Data: 2009.12.31 07:37

odp. Panu Zbigniewowi Szulcowi Popelnil Pan blad w analizie bibliometrycznej. I powtorzyl Pan blad w swoim kolejnym kometarzu, mimo mojego wyjasnienia. Prosze sprawdzic artykul R.Holyst and W.Gozdz Phys Rev E 54, 5012-5027 (1996). Zycze Panu dalszych sukcesow w tropieniu nieprawidlowosci w polskiej nauce.



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.31 02:39

Odp. Panu Prof. Robertowi Holystowi. Ciesze sie niezmiernie, ze podjal Pan polemike i wpisal rzeczowy, i jak widac, potrzebny w tej sprawie komentarz od siebie.

Jak widac inne sprawy przykuwaja nasza uwage? Np.ja oceniam i zadaje pytania aby wyjasnic niescislosci lub braki w informacji, Pan, w calej rozciaglosci, stara sie podwazyc rzetelnosc moich komentarzy i ich cel(nie zgadzaja sie podane przeze mnie liczby, nie nie nalezy, o cos pytac i cos porownywac?). Wszytko to tylko konsekwencja brakow w/w artykulu. Niemniej, widze pozytywny wymiar prezentowanych tu argumentow do dyskusji (takze u pozostalych Czytelnikow)i podejscia do tej unikalnej sprawy: jak wprowadzic skuteczna i sukcesywna reforme do systemu, dla kogo to robimy i dlaczego tak, a nie inaczej? Co wiecej, jest to tez niecodzienny przypadek do odnotowania na internetowych stronach FA gdzie Autor wlacza sie do dyskusji i prezentuje swoje racje oraz uwagi od reki.

Wyjasnienie wszelkich niejasnosci oraz tych podniesionych przeze mnie w tym wpisie, przyczynic sie moze do pelnego zrozumienia w/w artykulu, jego srodowiskowej intencji oraz pozwoli zamknac ta dyskusje na poziomie rzeczowej wymiany pogladow w oparciu o fakty, a nie dziennikarske mity badz tez tylko zalozenia na przyszlosc budzace same watpliwosci.

Podstawa niniejszego dyskursu jest powyzszy artykul oraz zawarte w nim informacje (badz brak tych istotnych), a takze to, co postronny Czytelnik wie i moze od reki znalezsc w Internecie/mediach jako uzupelnienie do powyzej/jak i juz ponizej/ przedstawionego stanu rzeczy.

Mozliwosc sprawdzenia od reki jak sie sprawy maja, co jest faktem, a co jest niezamierzona/przypadkowa pomylka, badz tez nawet fikcja "czytaj dekoracja dla rzeczywistosci-wprowadza przejrzystosc do danej sytuacji oraz jest gwarancja wlasciwej oceny. Na tym sie opiera postep, nawet w dyskusji. A wiec co sie kryje za danym terminem, programem reform, mechanizmem selekcji kandydatow, modelem kariery naukowej czy tez lista osiagniec badz tez i danych bibliometrycznych"I wlasnie do tych najbardzej istotnych i motywujacych dzialalnosc naukowcow spraw,jak osiagniecia, jak sam Pan slusznie zuwazyl, do ktorych dochodzi sie po wielu, wielu latach wytezonej pracy...sie po czesci moje wpisy odnosily Kazdy wiec chce sie dowiedziec jak to mozna wlasciwie zaplanowac i zrobic aby cos istotnego osiagnac, dlaczego wlasnie tak, a nie inaczej? I czy to wszystko jest mozliwe dla KAZDEGO POLAKA pracujacego w Kraju lub tez przyjezdzajacego do Ojczyzny kontynuowac swoja dalsza kariere bez przeszkod i jakichkolwiek ograniczen odnosnie jego dalszego rozwoju I w tym jest sek

Wciaz uwazam, ze przedstawienie paru spraw w/w materiale, jest niejasne oraz malo koresponduje, z tym, co mozna nazwac konkretna "reforma sytemu kariery naukowej/sciezki kariery i organizacji pracy" w instytucji naukowo-badawczej w Polsce, w porownaniu ze stosowana juz praktyka w innych instytucjach naukowo-badawczych w kraju oraz poza granicami oraz odczuwa sie tu brak podania kiedy i jakie ten model da rezultaty (nie chodzi mi, jak w tytule, przy okazji, stopnie i tytuly tylko, lecz namacalny postep: nie zrobil Pan tu tego porowania/rozroznienia kluczowych elementow odnosnie sukcesow dla danych rozwiazan -brak danych pod reka?).

Do opisu calego przekazu tekstu pasuje mi tu slowo "dostosowanie", a nie "reforma". Dlaczego? Dlatego aby to realizowac wystarczy sie tylko dostosowac do wymogow istniejacej zlej ustawy, funkcjonujacych dziwnych rozporzadzen, limitow, wymogow, pewnych przyzwyczajen/sposobu postepowania, a takze do braku przejrzystej komunikacji tego, co sie robi i po co, do spoleczenstwa/srodowiska. To nie jest normalne. To wciaz razi Te sprawy nalezy zmienic na lepsze rozwiazania i poprawic zasady i metody dzialnosci.Dlaczego spoleczenstwo ma utrzymywac cos, co nie jest przejrzyste w dzialaniu, nie daje oczekiwanych rezultatow od reki oraz nie mozna tego w prosty sposob sprawdzic i zweryfikowac w porownaniu do innych rozwiazan badz osiagniec? Tu: cisza?

Jak dla mnie, obecny ksztalt kariery zawodowej, organizacji pracy, tworzenia i przeplywu kapitalu intelektualnego w Polsce oraz podjete tu wszelkie proby kosmetycznej modernizacji tych rozwiazan, a nie gruntownej ich zmiany, pomimo juz 20-letnich usilowan, to jest to bezsensowne majstrowanie i dreptanie w kolko na tej samej wciaz zlej sciezce do nikad Takie sa fakty na dzis. Patrzymy i oceniamy to wszystko, co jest na wyjsciu polskiego systemu szkolnictwa wyzszego i instytucji naukowo -badwczych, a nie tylko na powstala tam ilosc. Jakie to ma znaczenie i co to dalo? Tego, czego powszechnie nie ma, nie mozna tlumaczyc tylko brakiem pieniedzy/zastosownych nakladow. Nie nalezy tez generalnie za sukces istniejacego systemu w Polsce uwazac/ "zapozyczac" sukcesy (np bibliometryczne) osob dokonane w calosci/przy duzej wspolpracy z osrodkami zagranicznymi To sa sukcesy danych osob tylko i tych tylko instytucji , ktore to ufundowaly (takie prace wymieniam ponizej, jako przyklady najbardziej cytowanych publikacji wsrod pracownikow ICF PAN) Mierzmy do oceny i wydajnosci systemu w procesie jego naprawy/rozwoju to, co sami potrafimy wlasnymi silami tu stworzyc Nie ma ich-lub sa mizerne-odrzucmy chory i niewydolny system, wprowadzmy ten co sie sprawdzil u innych, taki w ktorym tez sami dajemy sobie swietnie rade, i to z duzymi sukcesami.

Aby sens oraz wyniki pracy naukowo-badwczej sie pojawily musi zaistniec duze zapotrzebowanie na usluge edukacyjna, na utylitarna wysoka jej wartosc na rynku pracy oraz na staly popyt na produkt naukowy wysokiej jakosci dajacy sie tez praktycznie zastosowac i sprzedac. Istniec musi takze faktyczna konkurencyjnosc na rynku tych uslug. Powinna byc ona sprzezona z efektywnym docelowym finansowaniem konkretnego tematu naukowo-badawczego danego badacza/jego zespolu. To wystarczy. Istniejacy w Pana Zespole/proponowany przez Pana nowy docelowy model "Lidera" jest inaczej ustawiony i przeczy po czesci temu wyzwaniu Moim zdaniem tworzymy (wybieramy) "Lidera" na papierze"I czekamy co sie z niego wykluje w danych warunkach ? Robimy to za pieniadze calego spoleczenstwa, a nie wlasne wypracowane/zdobyte na rynku/od dawcow/ srodki danej instytucji, bedacej na wlasnym rozrachunku ekonomicznym. To blad w rozpoznanu zagadnienia-i duze ryzyko Tego wszystkiego co podalem uoprzednio jeszcze w kraju nie ma w praktyce Sytuacja jest wiec wyjatkowa? Optuje Pan za tym, bo w Pana wydaniu/jednostkowym w skali Kraju "to sie powiodlo (komentarze ponizej staraja sie wtlumaczyc dlaczego-co, kto oraz jaki mechanizm rozwoju/promocji kariery byl tego pomocnym sprawca) ? Jak najbardziej, nie jest to Pana wina badz tez blad Przeciez sukces jednostki nie moz byc od razu porazka dla ogolu? Tu Pan przedstawia tylko pomysl pewnego rozwiazania oraz wlacza sie aktywnie do programu stworzonego przez NCBiR. Niestety, ja rozpoznaje to, nie jako rozwiazanie danego problemu w organizacji pracy, rozwoju kadry i badan, lecz jako kosztowna wersje nowej metody jak zrobic w Polsce habilitacje kosztem innych Docelowo widze blokade etatow. Co wiecej, w tym ujeciu, istniejace juz rzesze samodzelnych pracownikow naukowych (od dr. hab. w gore) sa"niejako juz liderami" z urzedu ..i czy oni nie potrzebuja tez milionowych grantow na badania dla siebie/swoich grup? A moze faktycznie ich nie ma? I moze to jest ta polowa tego problemu nieefektywnosci po habilitacji? Nie wiem, jak te pule nakladow finansowych/dostepnosci na projekty dla tych 2 grup naukowcow sie tu do siebie wzajemnie maja? A wiec co "kandydaci na liderow" i habilitowani liderzy w tym calym systemie rozdzialu srodkow moga zdzialac bez pomocy zagranicy? Konkretne przyklady do wgladu juz sa? Brak? Gdzie na swiecie funkcjonuje podobny program typu "LIDER"( ktos inny finansuje,inni selekcjonuja material na lidera, ktos inny zatrudnia, i jeszcz ktos inny, z zewnatrz, moze to promowac/zablokowac na przyszlosc?) Dziwna wielokrotna zaleznosc.Po co ta kolomyja? Mam tu, jak widac, wiecej pytan niz pewnosci"co to, i komu wylacznie, da?

Ponadto, aby wyrobic sobie zdanie i porowanc jakie maja juz osiagniecia bibiliometryczne faktyczni liderzy ICF PAN, w jakich warunakch te osiagniecia powstaly oraz kiedy one powstaly, skorzystalem z nowej, prostej oraz bezplatej, dostepnej dla wszystkich zainteresowanych, wyszukiwarki danych (uprzednio zwanej "tenurometer"/moze cos usprawnili?) pt. "Scholarometer". Ta nowa wersja, po wpisaniu nazwiska Pana prof R. Holysta oraz Dr P. Garsteckiego, przy sprecyzowaniu dyscypliny (chemia/fizyka/4 dzialy,itp) daje ponizsze wybrane dane:

http://scholarometer.indiana.edu/cgi-bin/index.cgi?func query expr 07add2d5b4cd022448f8bc1bd2e5d588
Przyklad najbardzej cytowanej pracy Dr. P Garsteckiego: Times cited: 153

Authors: P Garstecki, MJ Fuerstman, HA Stone, GM " Formation of droplets and bubbles in a microfluidic T-junction"scaling and " Year : 2006

Impact Analysis for P. Garstecki:
Number of Articles:
87
Number of Citations:
1189
h-index:
17
g-index:
34

oraz"

http://scholarometer.indiana.edu/cgi-bin/index.cgi?func query expr fd4fb6e4cfc2d36e746b15138bd689f7

Przyklad najbardzej cytowanej pracy Prof. R. Holysta:
Time cited: 41 Authors: AC Price, LB Sorensen, SD Kevan, J Toner, A " Coherent soft-X-ray dynamic light scattering from smectic-A films Year: 1999.

Impact Analysis for R.Holyst:
Number of Articles:
203
Number of Citations:
959
h-index:
17
g-index:
23

Mamy tu od reki wglad w przejrzyste i w miare kompletne (sprawdzalem dla siebie) zestawienie publikacji w/w Autorow oraz ich bibliometryczna wybiorcza analize. Kazdy moze sobie to przegladnac, uscislic, doprecyzowac oraz otrzymac zbiorcze wyniki. Czy sa one rzetelne? Jak z tego juz widac, pojawiaja sie tu niescislosci Jak wykazal ponizej Pan prof R. Holyst, wynik poprzednigo mojego wyszukiwania, a nawet ten powyzej, w tych wybranych przypadkach, w konfrontacji z inna baza danych (WoK) okazuje sie byc inny ? Zgadzam sie, tak moze byc, poniewaz nie jestem specjalista w tej dyscyplinie wiedzy(bibliometria) oraz nie korygowalem tych danych dla faktycznie istniejacych poszczegolnych typow publikacji/materialow, ich cytowan, przypisania prac roznych osob temu samemu autorowi, itp. Wzielem z ekranu jak leci" Jednak, nigdzie nie zastrzegalem, ze te podane powyzej/uprzednio dane sa na tyle prawdziwe, ze oddaja istote rzeczy i moga byc podstawa do oceny dorobku. Podalem baze z ktorej skorzystalem do wgladu. Nie mam na codzien dostepu do WoK. Malo kto ma to w kraju? Wiemy juz, ze w koncu, ma to narzedzie byc dostepne powszechnie? Zrobilem to tylko dla podania alternatywnego zrodla i porowanania oraz zobrazowania kto, co zrobil/napisal i kiedy? Pogratulowac mozna"tak pokaznego zbioru publikacji i cytowan wymieninym tu naukowcom

O dziwo, porownujac dane z bazy "Scholarometer" oraz uzyskane z ISI Web of Knowledge, odnosnie ogolnej ilosci publikacj dla Prof R. Holysta, nie pokrywaja sie one z tym, co zostalo podane w oryginalnej publikacji FA, powyzej na marginesie tu dyskutowanej rozmowy? Dlaczego wiec pojawja sie tu ta roznica w ilosc prac: 156 a 160? Ktore dane sa wiec prawdziwe?

W takim wiec ujeciu faktow, riposta Pana do mnie " Boje sie, ze skoro w tak ewidentnej sprawie jak wyciagniecie rzetelnych danych bibliometrycznych ma Pan problemy"" jest mialka, i nie ma tu pelnego uzasadnienia To jest przeciez Pana dorobek, a nie moj, I tu sie Pan sam pomylil, a nie tylko ja Ja komentuje to co widze. Prosze sie o mnie tez tak bardzo nie martwic, program LIDER ocenie po rezultatach"po prostu wpisze do stosownej wyszukiwarki dane nazwiska. I zaraz bedziemy wiedziec" co, i komu to dalo?

W odniesienu do przyczyny uzycia w moim komentarzu, z dn 12-09-2009/19:59, danych oraz indeksow cytowalnosci, a takze zwrocenia uwagi na skale(wylacznosc?) wspolpracy naukowej z osrodkami zagranicznymi a nie krajowymi, zainteresowalem sie wylacznie najbardziej znaczacymi publikacjami (o najwyzszych indeksach cytowan) i tylko tymi z ostatnich lat, tj dla okresu, gdzie wymiana naukowa /wspolpraca nie byla/jest tak ograniczona jak to bylo przed 1989r. I co tu dostrzegamy? Wzmorzona wspolprace z osrodkami zagranicznymi(ogolnie wiecej publikacji z autorami z osrodkow zagranicznych) oraz silny impakt/ich znaczenie? tam wspolnie prowadzonych badan/powstalych prac A takze tylko wewntrz tej samej instytucji Tak, czy nie?

Dlaczego Pan lub Pan Dr. P. Garstecki nie maja w swoim dorobku wspolnych publikacji powstalych przy wylacznej wspolpracy z innymi osrodkami krajowymi na porownywalnym poziomie, takich posiadajacych maksymalne indeksy cytowan jakie powstaly w ostanich latach przy wspoludziale zagranicznych osrodkow? Czy specyfika dyscypliny sie tu klania, badz tez roznice w wyposazeniu osrodkow (Warszawa-reszta kraju/pozostale oddzialy PANu/) tylko-czy tez wylacznie zaistnienie ogolnych mozliwosci realizacji projektow badawczych na swiatowym poziomie w danym osrodku ?

Sprawy oceny liderow/na danym poziomie procesu/ oraz stopien rzetelnosci recenzji projektow sam Pan wnosi do dyskusji- w pierwotnym tekscie oraz w PS ponizej-czego nie mozna laczyc z mimi komentarzami. Ja te sprawy omawiam tylko wtornie. Pan cos tutej sam sugeruje"?

Jak widac"rozpisalem sie?

Konczac ten wpis, zycze Panu Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2010




  Autor: pingwin
  Data: 2009.12.30 08:46

a tak na marginesie - jakie jest przełożenie indeksu h czy czegokolwiek innego na skuteczne pełnienie funkcji dziekana czy rektora? Toż to są etaty menadżerskie, a nie badawcze.



  Autor: Robert Holyst
  Data: 2009.12.30 08:00

Odp Panu Zdzislawowi Szulcowi: Napisal Pan bardzo duzo komentarzy do mojego artykulu. Wydaje mi sie, ze nie do konca Panskie komentarze sa rzetelne. Aby nie byc goloslownym dam przyklad. W jednym ze swoich komentarzy podal Pan dane dot. artykulow i cytowan Piotra Garsteckiego i moich (ponizej)


1. Dr.P.Garstecki/ 244 art/cytowano 1596/h 19/http://tenurometer.indiana.edu/cgi-bin/index.cgi?func query expr da5a969abdeb419a58310c4b159ffb0e

Dr.R.Holyst 200 art/cytowano 946/h 17/http://tenurometer.indiana.edu/cgi-bin/index.cgi?func query expr f40b20322f0b7d86ea2495a580b58e91

Te dane sa zwyczajnie nieprawdziwe -- nie wiem czy baza danych, ktorej Pan uzywal jest niekompletna czy tez zle Pan szukal. Prosze sprobowac ISI Web of Knowledge

P.Garstecki: 50 artykulow (doliczamy abstrakty konf. z bazy i mamy 54 art.), 1315 cytowan h 19.
R.Holyst (dane podal mi prof. Marek Cieplak z IF PAN 15 grudnia 2009 roku): 156 artykulow z listy filadelfijskiej, 2154 cytowania i h 26.

Skomentuje takze wypowiedzi dot. wspolpracy z osrodkami krajowymi/zaganicznymi. Wiekszosc moich prac powstala w Polsce z parnerami z Polski np. z kolegami z IChF PAN, prof. Patkowskim z wydzialu fizyki UAM (wspolpracujemy od lat). Warto sprawdzic takie szczegoly zanim napisze sie zdanie: "A wiec pada tu pytanie: dlaczego Autor lub Dr Garstecki nie wspolpracuja/prowadza badania z osrodkami krajowymi opartymi na habilitacji tylko z zagranicznymi, gdze jej nie ma w uzyciu?".

W tym swietle inne Panskie wypowiedzi traca na wiarygodnosci. Przykro mi, zwlaszcza w kontekscie ostatniej Panskiej wypowiedzi dot. programu LIDER "Bede sie przygladal jak to idzie...i jakie da rezultaty." Boje sie, ze skoro w tak ewidentnej sprawie jak wyciagniecie rzetelnych danych bibliometrycznych ma Pan problemy, to jak Pan oceni program LIDER, nie majac latwo dostepnych danych. W programie LIDER zlozono 200 aplikacji z czego okolo 20 bedzie finansowanych. Program byl otwarty na wszystkie dyscypliny naukowe. Obok publikacji ogromna role odgrywaly wdrozenia i patenty oraz mozliwosc zastosowania projektu w praktyce. Czy na pewno bedzie Pan w stanie wszystko sprawdzic i przygotowac rzetelny komentarz? Lacze wyrazy szacunku, Robert Holyst

P.S. oglozenie na stronie IChF PAN: "Zatrudnimy Liderow" pojawilo sie zanim zostalem wybrany do panelu ekspertow. Przy okazji jestem tez recenzentem w NSF w USA i oceniam wnioski grantowe naukowcow amerykanskich Czy to tez budzi Panski niepokoj i podejrzenia o kumoterstwo?



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.22 21:55

Laczac ponizsza informacje...ze strony NCBiR..z dnia
10.12.2009 r.
"W dniu 9 grudnia odbyło się inauguracyjne posiedzenie Zespołu Ekspertów ds. Programu wspierającego rozwój kadry naukowej - LIDER.
Przewodniczącym Zespołu został Pan Prof. dr hab. inż. Stanisław Bielecki, Rektor Politechniki Łódzkiej, Dyrektor Instytutu Biochemii Technicznej PŁ " rekomendacja KRPUT, ....
Pozostali członkowie to: m.in.
Pan Prof. dr hab. Robert Hołyst, Wicedyrektor Instytutu Chemii Fizycznej Polskiej Akademii Nauk" rekomendacja PAN,"
z niecodzienna wypowiedzia Autora powyzej:
"Jeśli lider jest nędznym naukowcem i da nędzne seminarium, ktoś wstanie i powie: "Bardzo przepraszam, ale przyjęcie tego pana obniży prestiż naszego wydziału, a więc i mój, i ja się na to nie zgadzam". Taka procedura podejmowania decyzji gwarantuje, że nie da się nic załatwić pod stołem."..ufam, ze w/w Zespol Ekspertow, ktorego tez czlonkiem jest Pan prof. Holyst, dopilnuja aby cos takiego nie mialo wogole miejsca i wybiora wlasciwych kandydatow juz na wstepie tego nowego programu. Trudnosc polega na tym, ze tu inwestujemy w czlowieka z potencjalem do wykorzystania w danej jednostce, a nie w temat, za ktorym stoi zespol specjalistow/zweryfikowana infrastruktura badawcza Bede sie przygladal jak to idzie...i jakie da rezultaty.



  Autor: Zbyszek
  Data: 2009.12.22 11:53

Zdzisław Szulc zdadał zasadne pytanie: "Na jake stanowisko(a) będzie zatrudniać u siebie ICF PAN "Liderów""?
Oczywiście - na stanowisko adiunkta (tzw. "adiunkt bez habilitacji").
Policzmy. milion zł na 3 lata. Minimalna pensja adiunkta to ok. 50 tys rocznie (wydatki brutto po stronie pracodawcy, adiunkt dostanie nieco ponad 2000 miesięcznie netto).
Zespół niech składa się z lidera i 3 członków. To 4 etaty.
Przez 3 lata pochłoną co najmniej 600 tys zł.
Do tego stypendium 5 tys miesięcznie dla lidera 180 tys.

Jaki jest sens stypendium? Podatki Od stypendium potrąca się tylko podatek dochodowy (a do tego pewnie umowa o dzieło, czyli 50 procent kosztów przychodu, czyli połowa podatku).

Razem na pensje i stypendium z tego miliona pójdzie co najmniej 800 tys., zostaje 200 tys na aparaturę, wyjazdy etc. Zależnie od dziedziny to dużo, mało lub w sam raz.

Co ma z tego Wydział/Instytut? 30-50 procent kosztów pośrednich.
Już widzimy, ze Instytut weźmie 50 procent, a i tak bedzie do pensji musiał nieco dołożyć. A pensje członków zespołu będą głodowe, nikt rozsądny z ani spoza Warszawy się na nie nie skusi. Chyba że... w projekcie wezmą udział osoby z instytutu... Wtedy całe 30-50 procent
kosztów pośrednich to czysty zysk instytutu, który można przeznaczyć np. na podwyżki uposażeń tych 3 adiunktów, którzy nie mają stypendium. No i czystym zyskiem jest aparatura, która po zakończeniu projektu przechodzi na Instytut i brak konieczności finansowania podróży etc. ze środków statutowych dla tych 4 osób. Zysk "opóżniony" dla wszystkich to długie listy wieloautorskich (zespół ) publikacji członków zespołu (w tym lidera, który pewnie zostanie w instytucie ) które gwarantują uzyskiwanie kolejnych grantów z innych źródeł.

Czy coś przegapiłem?

Czy dlatego doc. Garstecki po powrocie z zagranicy i otrzymaniu stypendium FNP zatrudnił się z macierzystej jednostce, która i tak zatrudniłaby go z otwartymi ramionami? (znowu - nie chodzi o atak, tylko zrozumienie mechanizmów)

I dlaczego doc. Garstecki wciąż jest tylko docentem, skoro ma najwięcej cytowań w całej - pierwszorzędnej - jednostce?

Dodam jeszcze, że na uczelniach docent to stanowisko WYŁĄCZNIE dydaktyczne (najwyższe w tej kategorii, ale w sumie drugorzędne).

Czy milion to dużo?
Mój "zespół" to oprócz mnie adiunkt i 2 doktorantów, czyli tez 4 osoby.
W ciągu 3 lat państwo wyda ok. 400 tys. na pensje i 75 tys.
na stypendia doktoranckie. Rażąca dysproporcja - więc obaj doktoranci dorabiają, bo muszą z czegoś żyć, a ja to z konieczności muszę akceptować. Za powyższe środki państwo dostanie odpowiednio mniej mniej-wielo-autorskich publikacji (niż w grupie "lidera"), 2 pełne w pełni obciążone etaty dydaktyczne i dwa - miejmy nadzieję - bardzo dobre doktoraty, które zasilą polską gospodarkę (doktoranci nie planują pracy na uczelni, "bo muszą z czegoś żyć" :-) ).



  Autor: Zbyszek
  Data: 2009.12.22 10:38

A mnie tak zastanawia, jak Autor czuje się jako dwuetatowiec... Dlaczego nie skoncentruje się wyłącznie na działalności naukowej - w końcu jest z-cą dyrektora instytutu PAN-owskiego. Albo nie wybierze kariery akademickiej, przechodząc na jeden cały etat na UKSW?

Proszę nie traktować tego wpisu jako ataku - chodzi mi raczej o to, że poznanie odpowiedzi na to pytanie dostarczyłoby nam cennych informacji o kondycji polskiej nauki i szkolnictwa wyższego.



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.18 01:29

Pan Jan. Moim zdaniem obecna CK jest emanacja tych gorszych i srednich srodowisk...a nie wybitnych Nie rozumiem dlaczego Ci pierwsi decyduja i wygrywaja? Wynikiem tego jest obserwowalny brak postepu i pozoranctwo nawet w reformach-przeciez ledwo lapiemy sie za ogon Europy pod wzgledem wskaznikow jakosciowych, osiagniec/innowacji/wdrozen/sprzedanych produktow hi-tech na rynkach swiatowych Czyli nie mozna tu stosowac rozwiazan populistycznych, demokratycznych badz tez uznaniowych Widocznie przyjeto nastepujaca strategie: srodowisko sprzata/modernizuje uczelnie-rzad nadbudowe( to za czym /na czym jest orzelek) lacznie z finansami

Jesli cala dzialanosc naukowo-badawcza/edukacyjna bedzie w pelni przejrzysta, dzialanosc szkol/osrodkow bedzie na wlasnym rozrachunku,pod kontrola srodowiska, ocena wynikow pracy jednostek i grup naukowo-badawczych oraz zaplata powiazane beda z wynikami ,a nie ze stopniem, tytulem , tj tabelka MNiSzW pojdzie won , to wlasciwie przeprowadzony konkurs na dane stanowisko/procedura awansowania-zalatwia tu sprawe

Do dzisiaj-ani jednego, ani drugiego,ani...ani, nie ma w powszechnym zastosowaniu. Ciagle sie tylko o tym mowi lub idzie to jak po grudzie?

Czyzby wciaz wiekszosc miala tylko taka odpowiedz na zacytowane pytanie z powyzszego tekstu:
"Panie profesorze, co Pan będzie miał z reformy nauki?

" Nic. Reforma nie jest dla obecnych naukowców"...



  Autor: Jan
  Data: 2009.12.17 21:19

Pan Szulc pisze "(miernota ocenia naukowca)? A nie prosciej, efektywniej i taniej-srodowisko akademickie na danej uczelni". Chyba jednak nie. Bo CK jest emanacją tych srodowisk. Tu musi przyjść ktos z zewnątrz i ROZLICZY . Najlepiej, gdy zrobi to rzad w charakterze właściciela uczelni (o prywatyzacji, a NAWET jakiejs poważniejszej odpłatności za studia - raczej się i tak nie myśli).

A propos: rola CK jest ogromnie wzmacniana, nie wiedzieć czemu, w projekcie reformy: centralizacja habiitacji po co? przeciez to de facto wzmcnia i utrwala rolę habilitacji w systemie. Lepiej byłoby zacząć od totalnej decentralizacji habilitacji, potem zmniejszyć jej rolę w minimach kadrowych (wykluczając ja z minimów licencjackich) itd.



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.17 15:54

Przeoczylem pomylke/blad rzeczowy w ponizszym wpisie. W czwartym akapicie odnosnie nazwy najnizszego stanowiska/pozycji profesora winno byc: research assistant/assistant professor.

Wybaczcie..pospiech, brak sekretarki oraz to maciupenkie (bez podgladu) okieneczko dla komentarzy Czytelnikow? Redakcjo FA, moze to zmienicie?



  Autor: Zdzisław Szulc
  Data: 2009.12.17 14:26

Zbiorcze uwagi Jana sa godne podkreslenia,z tego wzgledu ,ze sa w wiekszosci zasadne ( istniejace pozoranctwo naukowe, brak odpowiedzialnosci,generujacy przecietnosc i minimalizm system oparty na minimach sprzezony z wieloetatowoscia, spadkiem jakosci ksztalcenie, doktoratow, bez wewnetrznej i zewnetrznej konkurencyjnosci).

A dlaczego nie dopuszcza sie, za wszelka cene, robienia kariery naukowo-akademickiej w Polsce bez habilitacji? W innych krajach mozna , i sa to kraje majace najlepsze , pod kazdym wzgledem uniwersytety, instytuty naukowo-badawcze i najwieksze i znaczace osiagniecia Niestety,w odniesienu jednostkowym, ten stopnien nie przeszkadza, w ujecu sytemowym, a szczegolnie takim, jaki jest w Polsce, to jazda w dol i ogony Europy i bliskie konca tabeli lub srodka miejsca pod kazdym wzgledem I tego nie chce sie dostrzec Majstruje sie na dole tej sciezki i na gorze ,a nic sie nie zmienilo: polscy mlodzi doktorzy oraz doktorzy habilitowani wypadaj skandalicznie slabo w walce o granty zagranicze, a w kraju stwarza sie im swietne waruni, tylko znaczacych efektow, w odniesieniu do wszystkich kategorii dzialnosci , szkol i instytucji, od 20 lat nie ma?

Przeciez wiadomo: ilosc nie przechodzi tu w jakosc Jak wprowadzic jakosc? Wspomniany przeze mnie ponizej nowy program NCBiR, zwany "Lider", to moim zdaniem wlasnie takie zakomuflowane podejcie do sprawy utrzymania habilitacji za wszelka cene, i de facto ( czekam tu na dokladne wyjasnienie Autora: na jakie stanowisko(a) ten program bedzie zatrudnial docelowo wyselekcjonowanych liderow?)to przeciez jest... stworzenie nowego studium dla robienia stopnia doktora habilitowanego. Z ta roznica,ze tym razem za 1 milion zlotych z kieszeni podatnikow Eksperyment sie nie powiedzie-drobnostka, bedziemy dalej eksperymentowac, aby habilitacja pozostala w latyfundiach ksiecia, bo on ja ma Na wyjscu: niewiadomo jak zdolny, utalentowany i z duzym dorobkiem i osiagnieciami-doktor-moze byc, co najwyzej, adiunktem w Polsce-a nie od razu profesorem, po wygraniu konkursu na to stanowisko

Autor na poczatku rozmowy potwierdza bzdure To skomplikowany i nieefektywny system kariery Sa prostrze i bardzej efektywne BS, Ms, PhD. Po zrobieniu Ph.D, staz po doktorski (posdoc), po wygraniu konkursu rearch assitant/res.asst profesor...i dalsze stopnie profesorskie, w miare rozwoju na tej samej innej uczelni Za granica mlody doktor nie musi terminowac w chorym systemie i go utrzymywac za publiczne pieniadze przez caly czas swojej kariery No coz, rozroznic nalezy:krajowe wyrobnictwo od rozwiazywania problemow, ksztalcenia na poziomie i prowadzenie odkrywczych badan...

Pojawi sie do wgladu od Nowego Roku?? dostep do WoK. Prosze sprawdzic jacy to "naukowcy" sa w CK Wszyscy maja habilitacje, lecz swiat niektorym przypisal indeksy bibliometryczne znacznie ponizej doktoratow (h zero). Zachecam, sprawdzcie. Szczegolnie tych w Komisjach d/s Nauk Technichnych/podstawowych Tak Panie Janie, tam oni sie schowali-i dzialaj tam za publiczne pieniadze sabotujac rozwoj Kraju (miernota ocenia naukowca)? A nie prosciej, efektywniej i taniej-srodowisko akademickie na danej uczelni. Tu pojawi sie ich zroznicowanie,konkurencyjnosc i sila oraz wymierne osiagniecia Przeciez tak to jest ustawione..za granicami Polski



  Autor: Jan
  Data: 2009.12.17 09:47

Bardzo wazne słowa ECO: "W Polsce jest cala masa rektorow, dziekanow, dyrektorow jednostek, ktorych index h jest zero, i to wlasnie tych ludzi trzeba atakowac, a nie zastanawiac sie czy p. Garstecki lub autor artykulu doszli do swojego stanowiska w wyniku konkursu czy nie."

Pan Korczyński słusznie zauważa, że maluczcy to za takie ataki tylko po głowie mogą dostać. Ale RZĄD który utrzymuje wyżej wyspecyfikowaną grupę - MOŻE to zrobic bez trudu. Zatem gdyby huczna "reforma" zamiast wpędzać w nie lada klopoty tych, którzy mają moze "małe" indeksy, ot h 8 czy 18, i nie są na "topie" światowym, ale te kilkanaście-kilkadziesiąt prac z LF uzbierali, GDYBY reforma nieco przyatakowała tę grupę pseudo-uczonych, to wtedy byłaby to prawdziwa reforma.

No i tradycyjnie przypomnę, że konkursy (rację ma Zbyszek ) i granty - to mamy juz od dawna. I niewiele z tego wynika.
Potrzebne jest wyegzekowanie ODPOWIEDZIALNOŚCI osób zarządzających za brak efektów. A zatem po pierwsze płacić za efekty. Czy ktokolwiek zbadał korelację pieniędzy włozonych w grant z wynikami? Co najwyżej (a i to nie zawsze) odfajkowuje się, że jakieś tam wyniki na grant zostały zarejestrowane. Ale czy gdyby grantu nie było, to wyniki nie byłyby podobne? A moze ktoś kto grantu nigdy nie widział, ma może czasem LEPSZE wyniki?

Mój postulat: skasować pozycję "honoraria" w grantach, a podobne (lun większe) środki przeznaczyc na zapłatę za prace opublikowane w czolowych pismach, i to z bardzo dużą wypłatą (rzędu np. 100 tys. lub więcej) dla autorów prac zrobionych w Polsce a opublikowanych w Nature, Science itp.

Habilitacja jest sprawą drugorzędną. Nie mogę jakoś dostrzec jej kluczowej ujemnej roli, tak forsowanej np. przez p. Zdzisława Szulca. Proszę zauważyć: na wydziałach mających uprawnienia habilitacyjne jej istnienie lub nieistnienie nie ma w zasadzie żadnego znaczenia, no może poza b. rzadkimi przypadkami POLAKÓW powracających z zagranicy (jakże to prawdziwie polska aberracja, ze dla obywateli obcych bez problemu zrobiono wyjątek i mogą w POLSCE sobie profesorować bez habilitacji, ale Polak z zagranicy - nie może, SKANDAL ). A na wydziałach bez tych uprawnień istnienie habilitacji nawet chyba jest korzystne to element OCENY ZEWNĘTRZNEJ. Gdy zniesie się habilitację, nie zmieniając korporcyjnego, nieudolnego, kolesiowskiego zarządzania: to wydziały te będą kisić się w sosie własnych jeszcze lepiej niz teraz.

Problemem jest natomiast to, że spatologizowano system minimów kadrowych. I tu tez rola MINISTRA (nawet nie ustawy). Wystarczyłby prosty przepis: "DO JAKIEGOKOLWIEK MINIMUM danej jednostki mozna zaliczyc tylko osoby zatrudnione w tej jednostce jako podstawowym (głównym, pierwszym) miejscu pracy" i dodałbym też: nie przkraczające wieku emerytalnego (albo niechyby nawet 70 lat, ale juz nie więcej...). No i oczywiście (jesli z bilansu wynika, że habilitownych jest za mało by obsadzić wszelkie szemrane licencjaty) warto zarządzić, że do minimów kadrowych studiów licencjackich wystarcza sami doktorzy w jakiejś tam ilosci (ale PRACUJĄCY w tej jednostce na głównym etacie, a nie jakieś martwe lub półmartwe dusze).



  Autor: Zdzisław Szulc
  Data: 2009.12.16 14:09

Prof Robert Hołyst. Na jake stanowisko(a) będzie zatrudniać u siebie ICF PAN "Liderów" którzy wygrali bieżący konkurs NCBR i wybrali wasza instytucje jako docelowe miejsce pracy? Adiunkta, docenta czy też nawet profesora? W tym procesie zglasza sie do Was /przyjmujecie go?? wyselekcjonowany w otwartym konkursie mlody naukowiec po doktoracie z wlasnymi, i to sporymi, pieniedzmi ( 1 mln zl). Co on i Wy mu oferujecie? Tego nie ma podanego w zadnym ogloszeniu oraz materiale zwiazanym z tym konkursem? Niestety, brak tych istotnych danych przekazuje do srodowiska /spoleczenstwa informacje ,ze jest czlowiek z 1 milionem zlotych do zagospodarowania w danej jednostce lecz nie widaomo co on tam bedzie robil, tj jaki projekt naukowy, z czym zwiazany, i po co, tj.na jak samodzielnym stanowisku (funkcjonalnie/tematycznie) bedzie tam zatrudniony?? To istotny brak. Tak sie nie przeprowadza konkursu na stanowiska naukowe/akademickie na swiecie. Przykladowo, wspomiana przez Pana uczelnia nie pozostawia cienia watpliwosci, kogo i na jakie stanowisko potrzebuje ta uczelnia, tutaj http://www.ens.fr/spip.php?article161 lang en
Z tego co widac oraz mozna wywnioskowac w oparciu o istniejacy model i zasady kariery, awansu i stabilizacji naukowej w Polsce, ten program, zorganizowany przez NCBiR, funduje najdrozsze stypendia habilitacyjne na swiecie. Oczywiscie, tak jak w tytule, przy okazji?? Tak czy nie?



  Autor: Robert Holyst
  Data: 2009.12.15 23:15

Z zainteresowaniem przeczytalem komentarze do wywiadu. Przebija w nich ton zalu. A szkoda. Uwazam, ze w Polsce brakuje dobrych przykladow i brakuje gloryfikacji sukcesu. Z mojego doswiadczenia oraz moich uczniow wiem, ze na sukces pracuje sie dlugo i ciezko. Zmiany w mojej jednostce zajely mi 23 lata zycia. I dlatego naprawde serdecznie zycze Autorom komentarzy sukcesow w przeprowadzaniu zmian w swoich macierzystych jednostkach i koniecznie cierpliwosci. Bez niej latwo jest zgorzkniec. Gdy kazdy zreformuje swoja jednostke naukowa, to zupelnie nieoczekiwanie nastapi reforma calej polskiej nauki. Tego sobie i Panstwu zycze.



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.11 15:32

Do slusznych uwag Zbyszka ponizej moge dodc tylko tyle, ze wiele spraw, mechanizmow postepowania, selekcji kandydatow, oceny dzialnosci/dorobku, systemu zbezpieczen i poziomu odpowiedzialnsci/rozliczania z niej/ oraz finansowania grup naukowo-badawczych, omawianych w powyzszej rozmowie, jest juz stosowane od wielu, wielu lat za grancami Polski.

Co wiecej, nalezy sie z nimi zapoznac, przemyslec i zastosowac. Ponadto, nalezy doprecyzowc, co za danymi terminami, sposobem postepowania i kryteriami oceny sie kryje w Polsce,a co w krajach gdzie funkcjonuja najlepsze uniwersytety i intstytuty badawcze. Przykladowo, wszyscy w Polsce powinni rozroznic rekomendacje naukowa na dane stanowisko od protekcji. Temu sluzy otwarty konkurs na kazde stanowisko akademickie/naukowe w panstwie. I od tego elementu, ktorego zabraklo w /w artykule,zaczalem ta dyskusje. Nie ma faktycznych konkursow..to jest to, co jest:system przypominajacy PEWEXY...Masz srodowiskowy bon(np.habilitacje) w reku-to dostajesz zatrudninie na dane stanowisko. Inni moga sobie ten towar poogladac za... szyba? Zmiany sytemowe i rynkowe-usunely je w niebyt.

Zbyszek ma nadzieje.. ze tak bedzie, gdy tylko pewnego rodzaju zmiany popytu-podazy/potrzeb, czyli rynkowe usprawnia system i dadza oczekiwany postep. Ja, niestety, nie.To co zbedne, to nie powinno byc w danym systemie.

Wprowadzenie sygnalizacji swietlnej do powszechnego uzytku na nowej calej ulicy w ruchliwym miescie, to nie wszystko. Nalezy ja wlasciwie zsynchronizowac, aby nie bylo korkow i wypadkow, a ruch odbywal sie tam plynnie.Podobnie jest z kapitalem intelektulnym. W Polsce jest on niewlasciwie wykorzystywany (niepotrzbny?) i zakorkowany. Czym, sie pytam? Powyzsza rozmowa daje , jak widac tez ze Zbyszka komentarza, czesciowa tylko odpowiedz (dopracowanie systemu wylaniania i fiansowania grup naukowo-badawczych). Za tym powinny stac wlasciwe rozwiazania prawane/statutowe/ wlasciwie usankcjonowana kontrola srodowiskowa(rady, konwenty,itp).Tego nie ma w uzyciu..jeszcze. A powinno byc Co zbrania to wprowadzic?



  Autor: Zbyszek
  Data: 2009.12.11 13:53

Domyślam się, że Autor jest zwolennikiem systemu nastawionego na grupy badawcze, bo sam zna go z autopsji i jest jego beneficjentem - miał szczęście robić magisterkę u bardzo dobrego, aktywnego naukowo opiekuna, potem szybki doktorat w oparciu o kilka prac, w większości wspólnych z opiekunem/promotorem, potem wyjazd zagraniczny w oparciu o te prace, potem habilitacja w oparciu o prace ze stażu, potem bajecznie szybka - jak na polskie warunki - profesura w wieku 35 lat. Jest więc autor dowodem na to, ze nawet w Polsce MOŻNA, jeśli jest się dostatecznie zdolnym i pracowitym i od razu trafi się na odpowiednią glebę - czyli do dobrego zespołu badawczego.

Chodzi o to, by kariery tego rodzaju były regułą a nie wyjątkiem. 22 granty w trzech edycjach konkursów FNP - to samo mówi za siebie. Ponadto fakt, ze te konkursy odbywają się poza systemem ministerialnym tez mówi samo za siebie. W Polsce i poza jej granicami jest kupa zdolnych ludzi, w PANach i na uczelniach, którzy takiej szansy rozwoju jak autor nigdy nie mieli i mieć nie będą.

Do Zdzisława Szulca: po wprowadzeniu systemu opartego na grupach badawczych habilitacja i profesura państwowa i tak straciłyby sens. Zresztą autor wyraźnie pisze, że grupy badawcze 1. stopnia tworzyliby... doktorzy po odbyciu stażu.
W obecnym systemie doktor to może co najwyżej kawę parzyć, bo z definicji jest niesamodzielny...

Do Małgorzaty: wszystkie szczeble mojej kariery akademickiej pokonałem w drodze otwartego konkursu. W żadnym z nich nie było kontrkandydatów... Nie chodzi o konkursy, a o to, by instytutom i wydziałom opłacało się organizować otwarte konkursy do których zgłasza się wielu kandydatów, i by tym wydziałom/instytutom opłacało się wybierać najlepszych z najlepszych. Wydział musi więc mieć marchewkę - uposażenia dla nielicznych aktywnych naukowo znacząco przekraczające 2000 zł, pod warunkiem osiągnięcia odpowiednich wyników, ale i bicz nad własną głową, np. w formie perspektywy prawdziwego bankructwa w przypadku braku grantów ministerialnych, studentów lub zamówień z przemysłu.

Bardzo cenna uwaga Autora:"Reforma powinna zamrozić dotacje budżetowe, a otworzyć strumień grantów." Ja bym poszedł dalej: zamrozić (a może nawet obniżyć, co jest politycznie nierealne) płace, a wszelkie dodatkowe pieniądze
puścić w strumień dobrze przemyślanych grantów. Jednak to nie może być obecny, nietransparentny, chory system przyznawania grantów I dalej: gdyby nie efemeryczne granty FNP, jaka perspektywę daje autorowi obecny system finansowania nauki? Jaką perspektywę daje jego młodym wychowankom? Wyjazd za siódmą granicę, byle dalej stąd?

I kolejne pytanie: jak system grup badawczych zaimplementować na wydziałach społecznych, ekonomicznych, prawnych? Chemia fizyczna to przy tych wydziałach nanopikuś. Teologie, AWF, rybactwo...
A co z politechnikami, gdzie grupy badawcze, owszem, bywają, ale w prywatnych firmach, w których pracownicy
politechnik sobie dorabiają? :-)



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.10 15:17

Przepraszam za pomylke w przepisaniu autorskiego pseudonimu ponizej (winno byc eco666 a nie ecco66). Ponadto, chcialbym tu doprecyzowac, i miec pewnosc?, ze osoba podpisujaca sie tutaj jako eco666, to jest to ta sama osoba ktora dokonala wpisu na NFA pt. Herbaciarze - 2009-03-26 02:24:20...

Ufam, ze nie zaistnial tu zabawny przypadek podszycia sie pod autorstwo, opisany obok w tym numerze FA, przez p. Marka Wronskiego w artykule pt. "Larwy na start"??



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.10 13:50

ecco66. W jednym, jak widac, przypadku moge przyznac Panu racje. Komentujac dana sprawa,zajawisko lub tez sciezke kariery naukowej w Polsce nie nalezy uzywac konkretnych przykladow gdzie pojawiaja sie imiona i nazwiska danych osob oraz istnieje bezposrednia mozliwosc sprawdzenia ich dorobku. Postronny czytelnik moze, taj jak Pan, odniesc wrazenie ,ze komentujacy "czepia sie" "czegos" lub "kogos". Nie bylo to miom zamiarem, i uwazam,ze nic takiego z ponizszych komentarzy nie wynika. ..Ludzie sie wypowiadaja na temat otaczjacej ich rzeczywistosci? A teraz podaje konkretne pytanie do ecco66 i dociekliwych Czytelnikow ktore uzupelnia moj punkt widzenia na mialka wartosc naukowa/bibliometryczna samej rozprawy habilitacyjnej.Czy rozprawy habilitacyjne Autora powyzszych wypowiedzi oraz Dr.P. Garsteckiego znajduja sie dostepnych do wgladu zbiorach danych , a jeli tak, to ile razy byly cytowane przez naukowcow na calym swiecie?



  Autor: w.korczynski
  Data: 2009.12.10 12:40

Pan(i?) eko666 napisał(a?):

"W Polsce jest cala masa rektorow, dziekanow, dyrektorow jednostek, ktorych index h jest zero, i to wlasnie tych ludzi trzeba atakowac, a nie zastanawiac sie czy p. Garstecki lub autor artykulu doszli do swojego stanowiska w wyniku konkursu czy nie. W pierwszym rzedzie trzeba oczyscic polska nauke z osob, ktorych h 0 i nie maja prac z IF, a dopiero pozniej porownywac indexy. Bo w innym przypadku pozbedziemy sie naukowcow ktorzy cos robia, a pozostana Ci mierni pseudonaukowcy, bo jak maja h 0 i brak prac z IF, to nikt nie bedzie bral ich pod uwage w ocenach. Tak wiec podsumowujac niech NFA zajmie sie czyms konkretnym a nie atakowaniem ludzi, ktorzy ta nauke polska utrzymuja jeszcze na jakims tam ale swiatowym poziomie."

Ja bym się z tym pewnie zgodził, ale przypomina mi to wypowiedź człowieka, który na kilku konfeencjach ganił prelegentów, ze nic nie robia w sprawie klimatu i kłopotów z energia, a przecież mozna po prostu pioruny podczas burzy wyłapywac. Kiedy pytano go jak to zrobic odpowiadał, ze to nie on jest w tych sprawach specem i ze powinien sie tym zajac własnie prelegent. Ja mam odczucie, ze "eco666" nigdy zadnego rektora, dziekana ani szefa instytutu z h-indeksem równym zero nie "atakował". Ja to robiłem (choc nie uzyłbym tu słowa "atak"). To walenie głowa w mur. Co wiecej natychmiast okazuje sie, ze taki zero-h-owiec wyszukuje tysiace - często durnych - sposobów, by "agresora" uwalic. Mnie zakazano NA PIŚMIE (art. 54 Konstytucji kłania sie nisko) wypowiadania sie o uczelni, zabroniono pytania o dorobek naukowy uczonych, robiono ze mnie złodzieja (por. mój tekst "Jak zostac złodziejem" własnie w NFA) i oskarżono o nieprzeprowadzenia zajęc, których nikt mi nie przydzielił. Grożono mi tez - przez wiele lat - naptrawde bardzo dziwnymi konsekwencjami. Nikt z z grożących (prawie wszyscy mieli zerowy h-indeks i zero publikacji z LF, a według oficjalnych kryteriów kazdy z nich był ode mnie znacznie gorszy, mimo, ze ja uważam sie za nieszczególnie dobrego) zadnych konsekwencji nie poniósł. Ja za to owszem. Np. wyleciałem z pracy. Tak to wyglada. Czy Pan(?) eco666 na pewno wie do czego ludzi namawia?



  Autor: malgorzata.academicus
  Data: 2009.12.10 10:45

Do eco666 i ZS. Rzeczywiscie Zdzislaw Szulc niepotrzebnie podkresla sprawe habilitacji, ktora niewatpliwie jest wysoce szkodliwa i zwiazana z marnotrastwem czasu, ale nie jest tez bynajmniej kluczem do rozwiazania polskich problemow. Kluczem sa konkursy na stanowiska na uczelniach polaczone z systemem start-up money na zorganizowanie wlasnego zespolu badawczego.

W tekscie jezt o tym mowa, ale "na okolo". Pada wiele slusznych uwag, ale obawiam sie, ze dla osob, ktorych perspektywa ogranicza sie do sytuacji w kraju moga byc zupelnie niezrozumiale.

Moze najlepiej zacytowac samego Piotra Garsteckiego - wypowiedz na portalu nanonet z 14.11.2009 r.

"Ocenia, że łatwiej byłoby mu pracować w USA, gdzie mógłby dojść do obecnego poziomu w ciągu pół roku. Ten czas poświęcony na budowanie zespołu i infrastruktury kosztuje bardzo dużo. Trzy lata mniejszej aktywności badawczej to, zdaniem badacza, przepaść, którą trzeba będzie nadrabiać ciężką pracą.

"Wiele się nie zmieni, dopóki nie wejdzie w życie reforma finansowania polskiej nauki i system finansowania nie stanie się bardziej drapieżny i nie wymusi większej konkurencji, bo konkurencja jest motorem postępu. Rozwój edukacji i nauki jest kluczowy dla pozycji Polski w perspektywie 10 i 20 lat" - mówi fizyk.

Jego zdaniem, najważniejsze jest stworzenie systemu, który doprowadzi do powstania w Polsce ośrodków naukowych o autentycznie najwyższym światowym poziomie. To ważne również dla młodych naukowców - najlepsi powinni otrzymywać, tak jak to się dzieje w Stanach Zjednoczonych, pakiety startowe: pomieszczenia, etaty dla doktorantów i fundusze na rozpoczęcie badań. Dzięki temu mogliby od razu zaczynać badania i starać się o granty."

Jeszcze raz: kluczem do zrozumienia jest polaczenie dwoch hasel:
KONKURS i START-UP money.

Skad sie biora 3 lata w wypowiedzi Garsteckiego?
Sprobuje odpowiedziec na to pytanie na podstawie informacji z internetu:
powrot do Polski z Harwardu w 2005r.
laureat pierwszego programu FNP (juz jako dr hab.) w... 2008 r. czyli TRZY lata pozniej.
Pytanie co robil przez te 3 lata jako niesamodzielny doktor bez zespolu badawczego? Czy odpowiedzia sa informacje z bazy OPI na temat pracy habilitacyjnej nr 213720?
data rozpoczecia: 16/10/2006
data zakonczenia: 15/10/2007
tytul: Emulsje w układach mikroprzepływowych
co wskazuje (?) na rozprawe habilitacyjna w miejsce oceny dorobku publikacyjnego - klopoty z okresleniem procentowo wspolautorstwa np artykulu w Nature? :-)

Ciesze sie, ze Piotrowi Garsyeckiemu sie udalo i mam nadzieje, ze jak sam pwiedzial ciezka praca nadrobi te 3 STRACONE lata. Jest jeszcze wystarczajaco mlody i zycze mu dalszych sukcesow. By mogl wykorzystac stworzona mu przez FNP ( a nie system) szanse.

Nie jest to jednak W PELNI historia sukcesu i wzorcowego rozwoju (te 3 lata), tylko wyjatek potwierdzajacy regule.
Polski system marnuje zamiast zagospaodarowywac kapital ludzki.

dodatkowa informacja:
w 3 edycjach programu FNP Team (na wsparcie budowy wlasnego zespolu) przyznano dotychczas LACZNIE 22 granty
Prof. Holyst zostal laureatem drugiej edycji II 2009 r.



  Autor: eco666
  Data: 2009.12.10 06:40

Do Z. Szulc a: Nie rozumiem dlaczego pan czepia sie człowieka, który coś robi i ma wyniki. Jednak dzialalność NFA jest taka chora, strzelanie na oślep do wszystkich, może przez przypadek uda się komus przylozyc. Takie to stowrzyszenie nieudaczników, jednemu wydaje sie, ze bylby wielkim naukowcem jakby nie komuna, ktora wyrzucila go z uczelni. Biorac jednak pod uwage jego smieszny dorobek naukowy watpie czy by mial okazje zrobic nawet dr na zachodzie. Pozostali z NFA cos tam dlubia ale bez wiekszych sukcesow, a cala wine za swoja porazke zrzucaja na habilitacje i komune. Jak widac mimo istnienia habilitacji i komuny mozna bylo i jest w Polsce cos osiagnac. Kazdy w miare inteligenty czlowiek wie, ze liczba cytowan zwieksza sie z czasem, ta tendencja utrzymuje sie przez pewien czas. W zwiazku z tym nie mozna robic takiego porownania jak zrobil to pan Szulc. Po drugie w pracach napisanych na zachodzie byla wieksza liczba autorow z roznych czesci swiata, wiec oni maja swoich kolegow, ktorzy ich cytuja, itd. Wiec trzeba myslec Panie Szulc a nie obrazac ludzi. I doszukiwac sie wszechobecnego dla NFA spisku.
W Polsce jest cala masa rektorow, dziekanow, dyrektorow jednostek, ktorych index h jest zero, i to wlasnie tych ludzi trzeba atakowac, a nie zastanawiac sie czy p. Garstecki lub autor artykulu doszli do swojego stanowiska w wyniku konkursu czy nie. W pierwszym rzedzie trzeba oczyscic polska nauke z osob, ktorych h 0 i nie maja prac z IF, a dopiero pozniej porownywac indexy. Bo w innym przypadku pozbedziemy sie naukowcow ktorzy cos robia, a pozostana Ci mierni pseudonaukowcy, bo jak maja h 0 i brak prac z IF, to nikt nie bedzie bral ich pod uwage w ocenach. Tak wiec podsumowujac niech NFA zajmie sie czyms konkretnym a nie atakowaniem ludzi, ktorzy ta nauke polska utrzymuja jeszcze na jakims tam ale swiatowym poziomie.



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.09 19:59

W uzupelnieniu do pytania 2, ktore postawilem w uprzednim komentarzu oraz dla pelniejszego zobrazownaia zagadnienia podaje bibliometryczne zestawienia i porowaniane dorobku dla wymieninych w w/w artykule tytulowych swietnych naukowcow....

Dr.P.Garstecki/ 244 art/cytowano 1596/h 19/http://tenurometer.indiana.edu/cgi-bin/index.cgi?func query expr da5a969abdeb419a58310c4b159ffb0e

Dr.R.Holyst 200 art/cytowano 946/h 17/http://tenurometer.indiana.edu/cgi-bin/index.cgi?func query expr f40b20322f0b7d86ea2495a580b58e91

W obu przypadkach najbardziej cytowanymi pracami sa te powstale przy udziale wspolpracy z osrodkami zagranicznymi/staze/w okresie przed habilitacja lub tez po niej lecz przy wspolpracy z tymi/innymi osrodkami zagranicznymi badz tez wspolne

A wiec pada tu 3 pytanie: dlaczego Autor lub Dr Garstecki nie wspolpracuja/prowadza badania z osrodkami krajowymi opartymi na habilitacji tylko z zagranicznymi, gdze jej nie ma w uzyciu? Po co pdtrzymywac na sile trupa habilitacji mowiac o niej tylko? Przecie widac jak na dloni co w/w naukowcy dokonali, i to jaszcze jak dobrze (cytowalnosc)... ale po co tu ta habilitacja sie pojawia? Czy nie wystarczy otwarty konkurs na dane stanowisko do wykonania danej pracy/projektu/zadan? Przeciez w tej instutucji sa swietni naukowcy , ktorzy , jak widac nawet z tekstu tego artykulu,sa w stanie ocenic/zweryfikowac wlasciwie dorobek naukowy/osiagniecia kazdego w danej dyscyplinie? Po co tu, armia urzednikow i recenzentow, zaangazowanych publicznych pieniedzy aby dac komus durna habilitacje na dodatek? Przeciez to jest marnotrawstwo publicznych srodkow i czasu ...Jesli dana instytucja chce i moze zatrudnic miernote, to nich to sobie zrobi.Nie potrzeba na to blogoslawienstwa panstwa. I padnie A z habilitacja nie padnie-bo zgodnie z Ustawa dalej mozna naciagac panstwowa kase prawie nic szczegolnego/znaczecego w dyscyplinie robiac (wspomninany przez Autora spadek aktywnosci zawodowej po niej?).



  Autor: Zdzislaw Szulc
  Data: 2009.12.09 17:11

Przeczytalem z zainteresowaniem , majac nadzieje ,ze czegos zupelnie nowego i obiecujace sie z tego materialu dowiem. Niestety nie. Wszystko co zostalo tu podane to juz wiemy...A bardzej dociekliwi, i Ci, ktorzy pracowali/pracuja za granica naukowo wiedza na czym opiera sie prawdziwa kariera naukowa w osrodkach gdze licza sie wyniki pracy, osiagniecia/wspolpraca, itp, a nie stopnie/ tytuly Zadziwiajace, po co ten artykul? W tym materiale padlo tyle okreslen, zwrotow, opinii i rozwazan dotyczacych stopni i tytulow oraz karery naukowej , lecz w zadnym punkcie Autor wypowiedzi nie odniosl sie do najwazniejszego. Polaczenia wynikow/poziomu badan/osiagniec z mozliwoscia dalszej kariery, w warumkach konkursowej selkcji na otwartym mobilnym rynku pracy, z wykorzystaniem potencjalu i mozliwosci lidera i Jego zespolu. Brak mi tu konkursu na stanowisko naukowe profesora (danego stopnia)lub docenta, po doktoracie (dr hab), i dalszego awansu w oparciu o zweryfikowane osiagniecia. Tu nalezy zadac pytania wyjasniajace. (1) Czy po sukcesywnym zrobienu w biegu...habilitacji Autor w/w wypowiedzi wygral otwarty na swiat konkurs na stanowisko profesora/docenta (podobnie Dr Garstecki ) w swojej jednostce, czy tez nie? Jesli nie, to wyraznie widac,ze habilitaca zastepuje metode selekcji naukowcow w Polsce w taki sam sposob jak 30 lat temu? I Autor ja tu promuje i chwali...bez zadnego sensu dla mnie, tylko dlatego,ze dzieki niej ma (mial mozliwosc dostac) to stanowisko? TAK czy NIE?
(2) Czy ranga odkryc/poziomu badan zrobinych na stazu/za granica/we wspolpracy-koresponduje z tym co zostalo zrobione po habilitacji i to przez przez caly zespol(y)?Czyli jaki jest h-index dla publikacji Autora przed i po habilitacji?
Ponadto, sytuacja na uczelniach jest inna (trudniejsza, pensum dydaktyczne zapewnione tez...przez habilitacje??) ale korporacyjna sciezka kariery jest wymagana bezwzglednie i strzezona przez lokalne uklady (tajne konkursy organizowane przez komisje RW wylaniajace/zatrudniajace wylacznie swoich wychowankow lub czlonkow rodziny (np. Politechnika Wroclawska, Wydzial Chemii, wiosna, 2009r )... I po co ten artykul-jesli to w praktyce idzie dalej tak, jak dziesiatki lat temu...Miejsca pracy sa dalej w taki sam sposob zalatwiane...?? Tak czy Nie?



  Autor: malgorzata.academicus
  Data: 2009.12.09 13:21

Cytuje: Wiem, że jeśli znajdę zdolnego człowieka i on założy swój zespół tematyczny, ściągnie powiedzmy 3 miliony złotych, z czego instytut zabierze 30 8722 50 proc. Mogę wtedy dać takiemu liderowi pensję nawet 10 tys. zł miesięcznie. Dlaczego ma nie zarabiać, skoro sprowadza tak duże pieniądze?

Rownoczesnie 4 grudnia w drugiej debacie panelowej konferencji Budujemy na wiedzy prof. Zylicz mowil o calkowitym braku etatow na polskich uczelniach i dziwil sie na glos jak to jest, ze uczelnia nie moze znalezc 50 tysiecy na etat dla naukowca, ktory wnosi z soba na uczelnie grant w wysokoksci DWA I POL MILIONA zlotych.

Ktory swiat jest swiatem realnym polskiego srodowiska?

A moze odpowiedz tkwi w fakcie, ze Piotr Garstecki po prostu wrocil do swojej macierzystej jednostki (nie uczelni wiec nie bylo problemu z zapewnieniem mu pensum dydaktycznego) po stypendium w Harvardzie?

Nie udawajmy, ze opisany w artykule swiat Chrostowskiego i Garsteckiego jest polska rzeczywistoscia. Wyjatek tylko potwierdza regule. Osttania pozytywna rzecza, ktora mozna powiedzice o polskich uczelniach to umiejetnosc zagospodarowania istniejacego kapitalu ludzkiego




  Autor:
Treść:

 
  
 

*System komentarzy jest moderowany. Twoja wypowiedz zostanie usunieta jesli przekroczy powszechnie przyjete standardy.