ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!


Okiem malkontenta

Henryk Grabowski

Czytelnicy moich felietonów mają prawo nazwać mnie chronicznym malkontentem. Gdybym jednak nie miał na co utyskiwać, to pewnie bym tego nie robił.

Dwa i pół wieku temu wielki filozof i pedagog genewski J.J. Rousseau pisał: „Wszystko jest dobre, co z rąk Stwórcy pochodzi, wszystko paczy się w rękach człowieka”. Gdyby żył dzisiaj, pewnie by napisał, że wszystko, co człowiek dobrego wymyśli, wyrodnieje w rękach jego następców.

Twórca nowożytnych Igrzysk Olimpijskich baron Pierre de Coubertin głosił, że ważniejszy od zwycięstwa jest sam udział w zawodach, a otwarcie i zamknięcie igrzysk zaliczał do „godnego najwyższego poważania ceremoniału”. Nasza najlepsza biegaczka narciarska wszechczasów, zapytana przez dziennikarza, czy wybiera się na ceremonię otwarcia igrzysk w Vancouver, odpowiedziała: „Nie ma takiej możliwości. Przyjechałam tu w innych celach niż otwarcie i zamknięcie igrzysk”.

Studia wielostopniowe nie są – jak się potocznie sądzi – owocem procesu bolońskiego. Mają dłuższą historię. Ich założonym celem było umożliwienie wykształcenia najzdolniejszym studentom na najwyższym poziomie, a zarazem – mniej zdolnym – uzyskanie dyplomu niższego stopnia. Dzisiaj w niektórych uczelniach przyjmuje się na studia magisterskie wszystkich absolwentów studiów I stopnia. Może to wyłącznie skutkować obniżeniem poziomu studiów II stopnia.

Celem nauki jest poszukiwanie prawdy. „Kariera akademicka, w której człowiek zmuszony jest do masowej produkcji prac naukowych – zdaniem genialnego fizyka A. Einsteina – grozi popadnięciem w intelektualny banał”. Żeby zobiektywizować kryteria oceny owoców pracy naukowej, wymyślono punkty przyznawane za rangę czasopism lub wydawnictw, w których zostały one opublikowane. Od tego czasu niektórzy „uczeni”, zamiast poszukiwać prawdy, całą swoją energię i inwencję skupiają na poszukiwaniu okazji do zdobywania punktów.

Idee i działania przeciwskuteczne, których następstwa są odwrotne do zamierzonych, zawsze były i będą. Wolno przypuszczać, że ich wymyślanie jest łatwiejsze od przewidywania rzeczywistych efektów. Jeżeli dodać do tego, że cenę za następstwa szlachetnych w zamierzeniu, a niefortunnych w skutkach pomysłów, płacą zwykle ich adresaci, a nie autorzy, to trudno nie być malkontentem. Naprawdę.