Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum z roku 1999

Spis treści numeru 5/1999

W jaskini nietoperzy
Poprzedni Następny

Nietoperz to nie bohater krwawego horroru, ale bardzo pożyteczne zwierzę,
spełniające rolę funkcjonariusza sanitarnego.

Artur Wolski


Nocek duży
Fot. Bronisław W. Wołoszyn

Wieczorem zadzwonił telefon. Spojrzałem na zegarek - dochodziła dziesiąta. Kto to może być? - pomyślałem. Z nikim na dziś nie byłem już umówiony.
- Halo... Czy to redaktor Artur Wolski?
- Tak - odpowiedziałem. - Dobry wieczór.
- Niech pan koniecznie do nas przyjedzie, mamy ważną dla pana i słuchaczy sprawę - mówił głos w słuchawce.
- A o co chodzi?
- Zaczynamy coroczny spis naszych maluszków. No wie pan, chodzi o nietoperze. Jest ich coraz mniej i postanowiliśmy się nimi zająć, żeby nie zginęły w przyrodzie.
- Kiedy i gdzie zaczynają się te badania?
- U nas w krakowskiem, za parę dni wychodzimy w teren. To co, przyjedzie pan, redaktorze?
- Przyjadę.

ATRAKCJA TURYSTYCZNA

Wyjąłem mapę i odszukałem miejsca, gdzie mają być prowadzone spisy tych małych latających ssaków. Kolejna dziennikarska przygoda z nauką zapowiadała się niezwykle interesująco. Za dwa dni byłem gotów do podróży. Odległość między Warszawą a stolicą Galicji pokonuje się w niecałe cztery godziny. Przed południem spotkałem się z moim przewodnikiem. Prof. Bronisław Wołoszyn, bo o nim mowa, pracuje w Instytucie Systematyki i Ewolucji Zwierząt Polskiej Akademii Nauk w Krakowie. - Jest Pan gotowy? - Tak, magnetofon już czeka. - To doskonale. Pojedziemy w okolicę Ojcowa. Tam pokażę panu największą prywatną jaskinię, w której zimują nietoperze.

W swoim królestwie przywitał nas właściciel jaskini pan Zygmunt Ferdek. - Proszę spojrzeć, jak u nas w Jerzmanowicach ślicznie. I jeszcze te moje zwierzątka. Ja je naprawdę kocham. Po dłuższej rozmowie okazało się, że profesor i "jaskiniowiec" - w dobrym tego słowa znaczeniu - znają się od dawna. Ale nie są to tylko kontakty towarzyskie. Pan Ferdek użycza swojej jaskini badaczom do prowadzenia prac naukowych o nietoperzach. Tu się je bada, ogląda, opisuje zwyczaje oraz liczy.

Takie cykle powtarzają się co roku. To umożliwia ocenę faktycznego stanu w populacji danego gatunku. Zamiłowanie gospodarza do tych zwierząt jest tak wielkie, że postanowił włączyć się do akcji popularyzowania wiedzy o nich. Decyzja ta zmieniła całkowicie życie właścicieli jaskini. Ich dom stał się "przystanią" dla grup turystycznych zainteresowanych życiem nietoperzy. Przed domem zorganizowano parking i ułożono ścieżkę do samej jaskini. Przerobiono także skałę wapienną, w której mieszkają ssaki. Wytyczono dróżki, które prowadzą do tajemnych miejsc, znanych tylko tym dziwnym zwierzętom.

Czy pomysł na "nietoperzową turystykę" nie zaszkodzi samym nietoperzom? Czy będą chciały otworzyć swój naturalny dom dla ludzkich intruzów? Okazuje się, że można to wszystko pogodzić. - My bardzo przestrzegamy spokoju i nie przeszkadzamy im hibernować zimą. W końcu to one tutaj są gospodarzami - mówi pan Zygmunt. - Ale po co my tyle mówimy, chodźmy do środka, to sam pan zobaczy, jak one tam mieszkają.

POD OCHRONĄ

Wejście do jaskini zabezpieczone jest metalową kratą. - Dlaczego zamykacie nietoperze? - spytałem. - Dla ich dobra. Niestety, różni źli, a może głupi ludzie potrafią im wyrządzić krzywdę. Zdarzało się już, że podkładali ogień do jaskini, rzucali butelkami, płoszyli nietoperze głośnymi dźwiękami. To może je przecież zabić. - Czy ludzie wierzą jeszcze w stare gusła, że nietoperze przynoszą nieszczęście? - Wie pan, jak trudno jest zmienić utarte stereotypy. Dlatego ja i mój Instytut staramy się to wyperswadować ludziom. Nietoperz to nie bohater krwawego horroru, ale bardzo pożyteczne zwierzę, spełniające rolę funkcjonariusza sanitarnego. Usuwa ze środowiska małe, chore zwierzęta, a poza tym pomaga człowiekowi w walce z nadmiarem owadów niszczących jego zbiory na polach i w ogrodach.

Szczęk obracanego klucza w zamku, pisk otwieranej żelaznej kraty i już za chwilę wchodzę za prof. Wołoszynem do środka. - Zimno, prawda? - Owszem - odpowiadam. - Tu nie ma więcej niż może 3 stopnie. To bardzo dobra temperatura dla naszych hibernujących nietoperzy. Zresztą już wkrótce zaczną się budzić i wylecą na wolność, by rozpocząć przerwane na zimę życie.

Na świecie znanych jest w tej chwili ponad 900 gatunków nietoperzy, z tego w Europie żyje 31. W Polsce mamy 21 gatunków. Reprezentują je dwie rodziny: podkowcowate (Rhinolophidae) i mroczkowate (Vespertilionidae). Wszystkie nietoperze żyjące w Polsce podlegają ochronie. Zima jest dla nich czasem najtrudniejszym. Gwałtownie zaczyna brakować pożywienia, zgromadzone przez lato i jesień zapasy tłuszczu znikają błyskawicznie. Natura znalazła jednak sposób na przeczekanie zimy. Nietoperze po prostu usypiają i z normalnego całorocznego rytmu znika te kilka zimowych miesięcy. Zwierzęta znajdują swoje wybrane miejsca, głównie jaskinie, forty, gruzowiska czy bardzo wąskie szczeliny w skałach i tam chronią się przed zimą. Każde obudzenie nietoperza może skończyć się dla niego tragicznie, bo tak duży wysiłek energetyczny, zmniejsza jego szanse przeżycia.

- Słyszy pan tę wspaniałą akustykę? - Oczywiście, to przecież ważny element każdego nagrania, zwłaszcza reportażu. - Ten głęboki i czysty dźwięk zawdzięcza pan kilku przyczynom: budowie geologicznej skały - to przecież stary wapień, ponadto długości korytarza, którym idziemy. - A ile on ma długości? - Przeszło 300 metrów. To jedna z najstarszych poznanych i badanych jaskiń w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Te jaskinie są pełne życia, chociaż wyglądają na zupełnie "niezamieszkane". - Proszę, niech pan przyświeci latarką. Widać wyraźnie jaskiniowego pająka, który buduje misternie swoje białe sieci. Pod skałą wyrasta biały grzyb, a jego pożywką jest kawałek zmurszałej kory. Niektórym organizmom odpowiadają takie warunki: ciemność, duża wilgotność i ustalona temperatura.

HIBERNATUS

- Wygląda to rzeczywiście bardzo pięknie, ale gdzie są nasze nietoperze? - Cierpliwości, zaraz je pan zobaczy!
Niestety, nie wszędzie możemy dotrzeć, aby policzyć polskie nietoperze. Są takie miejsca, wybrane przez nie, gdzie człowiek pozostaje bez szans na spotkanie z tym małym ssakiem. Potrafią zagnieździć się w dziuplach drzew, norach zwierząt czy nawet w studniach. Nie gardzą starą piwnicą, opuszczonym lochem czy nawet strychem w budynku mieszkalnym.

- Proszę uważać na głowę, tu zaczyna się robić bardzo nisko - uprzedził mnie prof. Wołoszyn. Niestety, za późno. Uderzyłem w coś twardego. - Niech się pan nie przejmuje, to tylko kolumna naciekowa stalagmitów i stalaktytów. Razem to przez wieki się zlało w jedno i proszę spojrzeć - tu skierowano strumień światła na moją przeszkodę - jaka piękna i monumentalna. Przy takim zderzeniu z historią nie można nawet mówić o bólu. Za tym wąskim przejściem z mroku wyłoniła się ogromna komora. Zmieściłaby się tu swobodnie duża sala konferencyjna. Ale ciekawsza jest opowieść związana z tym miejscem.

Otóż, kiedyś, przed laty, mieszkała tu cała letnia kolonia nocków dużych. Jeszcze w XIX wieku naliczono ich kilka tysięcy. Świadczą o tym zapisy ówczesnych badaczy, zwanych przez przyrodników naturalistami. Nietoperze z tej jaskini stanowiły swoistą podstawę dla jaskiniowego ekosystemu podziemnego. Ich odchody były pokarmem dla szeregu zwierząt bezkręgowych żyjących w tej jaskini. Dziś te proporcje uległy zachwianiu. Nie ma już tak licznych kolonii nietoperzy, a więc i pokarmu dla innych też jest mniej. To kolejny dowód na to, że w przyrodzie nic nie ginie.

- Proszę spojrzeć, tam wysoko, w załomie skalnym. Widzi pan hibernującego nietoperza? Tak, rzeczywiście. Wisi przyklejony do ściany. - Ten sen, to bardzo ciekawe zjawisko - mówi prof. Wołoszyn. Dopiero poznajemy ten stan uśpienia. Wiemy, że nie wolno im przerywać snu, ale też dowiedzieliśmy się po licznych obserwacjach, że nietoperze same budzą się co pewien czas. Robią to spontanicznie, nie po to, aby się najeść czy napić, ale żeby sprawdzić, czy nie zmieniły się warunki mikroklimatyczne miejsca, w którym zimują. Przypomina to telewizor włączony na program "czuwanie". Jeżeli coś im nie odpowiada, wtedy przerywają sen i przenoszą się w inne, odpowiednie dla nich miejsce, gdzie temperatura nie przekracza maksymalnie 8 st. C, a wilgotność zbliżona jest do 100 proc. nasycenia parą wodną.

Ciekawie też przymocowują się do skały. Wiszą w pozycji pionowej, głową do dołu, zaczepione pazurkami do "sufitu". Pomaga im w tym specjalny system bloczkowy w tylnych kończynach, który pod wpływem ciężaru ciała sam się zaciska, umożliwiając nietoperzowi bezwysiłkowy zwis. Wisi tylko pod własnym ciężarem, mięśnie nie pracują. W utrzymaniu takiej pozycji pomaga cały system zastawek w układzie krwionośnym - przykład przystosowania do takiego trybu życia, w którym spora część czasu przypada na sen. W świecie przyrody znane są trzy sposoby na przetrwanie gatunku w niekorzystnych warunkach: śmierć z głodu najsłabszych osobników, praktykowana w świecie owadów, migracja - robią to ptaki, trzecia to właśnie hibernacja, czyli przeczekanie we śnie.

WAMPIR I INNI

Polskie nietoperze, należące, jak juz wspomniałem, do dwóch rodzin, mroczkowatych i podkowcowatych, różnią się od siebie nie tylko wyglądem, ale głównie sposobem emitowania ultradźwięków, które pomagają im w komunikowaniu się między sobą. Mroczkowate mlaskają, a te drugie wydają dźwięki nosem, gdzie mają specjalną górną narośl, właśnie w kształcie podkowy. To "urządzenie" działa jak lustro skupiające ultradźwięki i taką wąską wiązką jak sonarem nietoperz przeszukuje przestrzeń. Zmysł ten nie wpłynął jednak na zatracenie narządu wzroku. Nietoperze widzą, ale korzystają raczej ze swojego małego i skutecznego aparatu nawigacyjnego.

Warto wspomnieć, że wszystkie nietoperze żyjące na świecie dzielimy na dwie grupy: owadożerne i owocożerne. Te pierwsze orientują się za pomocą echolokacji, czyli emitowanych ultradźwięków, którymi przeszukują teren. Druga grupa nie ma tej zdolności i posługuje się wzrokiem i węchem.

- Na podstawie naszych badań - mówi profesor - wiemy już, jak długo żyją nietoperze. Właściwie można je zaliczyć do długowiecznych. Jeśli porównać je z myszą, bo są podobnych rozmiarów, to mysz żyje do 2 lat, a nietoperz do 30. Ogromną część posiadanej dzisiaj wiedzy chiropterolodzy zawdzięczają profesorom Chrzanowskiemu i Kowalskiemu. To nasi pionierzy, a my ich dzieło kontynuujemy.

- A co z wampirami? - spytałem przy wyjściu. - A owszem, są na świecie trzy gatunki wampirów. Żyją wyłącznie w rejonach tropikalnych Ameryki Środkowej i Południowej. Pasożytują na ssakach. Nacinają zębami na skórze żywiciela rowek długości około 2 cm i zlizują krew. Za jednym posiedzeniem wypijają około 15 cm3 krwi.

Bardzo ciekawą sprawą jest także rozmnażanie jedynych latających ssaków. Samica rocznie rodzi tylko jedno małe. Do zaplemnienia dochodzi jesienią, ale to czas niewłaściwy i do ciąży, i wychowywania małego. Więc samica przechowuje nasienie w drogach rodnych i około czerwca sama dokonuje zapłodnienia. Po miesiącu rodzi się małe, które po 40 dniach jest już dorosłym osobnikiem. Wiele jeszcze nie wiemy. Być może kiedyś natura pozwoli zbliżyć się człowiekowi do swoich tajemnic. Na razie pozostańmy jednak pokornie w bezpiecznej odległości.

Artur Wolski, redaktor Programu I Polskiego Radia, autor audycji Mapa nauki polskiej, sponsorowanej przez KBN.

Uwagi.