Strona główna „Forum Akademickiego”

Archiwum „Forum Książki” z roku 2003

Spis treści numeru 3(31)/2003

dea serii i jej wprowadzenie w życie przeszły już do historii polskiej książki i historii polskiej kultury, i będą dobrze świadczyć o polskim edytorstwie 
na przełomie wieków.

Moda na kanony

Piotr Dobrołęcki

Zaczęło się jesienią 1998 roku, gdy grupa szefów kilku dużych wydawnictw postanowiła coś wspólnie zrobić. Była ku temu bardzo sprzyjająca atmosfera, panował optymizm na rynku wydawniczym, a redakcja „Rzeczpospolitej” deklarowała więcej niż współpracę. To „coś” miało być wspólną serią międzywydawniczą, utworzoną przy współpracy największych mediów. Pomimo pojawienia się głosów krytycznych, które tylko potwierdzały sens podjęcia wspólnych działań, pomysł i powstały z niego program uzyskiwały kolejnych zwolenników. Seria miała być wizytówką polskiego edytorstwa ostatnich lat kończącego się wieku i jednocześnie przesłaniem na wiek następny, jakby dla kolejnego pokolenia. „Rzeczpospolita”, która w działaniach medialnych odgrywała przodującą rolę, ogłosiła plebiscyt wśród czytelników, ale przedtem zaprosiła ponad stu luminarzy kultury i nauki do przedstawienia własnych kandydatów. Połowa z nich odpowiedziała na ten apel, wśród nich: redaktor Jerzy Giedroyc, arcybiskup Józef Życiński, prof. Leszek Kołakowski, Stanisław Lem, Hanna Krall, Tadeusz Różewicz, a sekretariat watykański przysłał błogosławieństwo papieża Jana Pawła II. Funkcję komisarza plebiscytu, nieformalnie, ale faktycznie, objął Krzysztof Masłoń z „Rzeczpospolitej”, a w propagowaniu idei plebiscytowej dzielnie go wspierałi Jolanta Fajkowska z II programu TVP i Jacek Ejsmond z radiowej Trójki.

KANON NA KONIEC WIEKU

Wyniki plebiscytu ogłoszono w lipcu 1999 roku, a po dwóch miesiącach – we wrześniu, podczas Krajowych Targów Książki – zaprezentowano wydrukowane już pierwsze dwa tytuły, a wśród nich zwycięzcę plebiscytu, czyli Mistrza i Małgorzatę Michaiła Bułhakowa. Bardzo dobrze została przyjęta oszczędna i elegancka szata graficzna serii, zaprojektowana przez Macieja Sadowskiego.

Po tej okazałej premierze zaczęły się „schody”, czyli konieczność zorganizowania sprawnej dystrybucji wydanych książek. Piękną ideę trzeba było przełożyć na działania. Zebrano całkiem sporą – jak na nasz rynek – liczbę zamówień w sprzedaży wysyłkowej, bo przekraczającą trzy tysiące na komplety serii, która w pierwszym etapie miała liczyć 25 tytułów. Podjęto też współpracę z rozwijającą się siecią EMPIK oraz księgarniami, które odpowiedziały na zaproszenie do wspólnego działania. Pomimo że Kanon na Koniec Wieku, bo tak nazwano serię, miał od początku charakter elitarny, wkrótce był dostępny dość szeroko w całym kraju, w ponad stu placówkach księgarskich, a także w księgarni internetowej merlin.pl.
Stopniowe zwiększenie zainteresowania serią spowodowało potrzebę kolejnych dodruków zwiększających łączne nakłady. Osiągnęły one w kilku przypadkach dziesięć tysięcy egzemplarzy, a rekordowy wynik należy do Władcy Pierścieni – trzynaście tysięcy egzemplarzy. Ważny we wspólnych działaniach był aktywny udział raczej nietypowych sponsorów: krajowego producenta papieru, czyli International Paper Kwidzyn SA i polskiej drukarni – Olsztyńskich Zakładów Graficznych OZGraf SA, które udzielały wydawcom znaczących rabatów.

Udało się dla serii Kanon na Koniec Wieku uzyskać też nietypowe wsparcie, bo skierowane nie do producentów, a do odbiorców książek. Polska Rada Biznesu objęła patronat nad działaniami sponsorskimi swoich członków, a także innych dużych i małych firm, które ufundowały kilkadziesiąt kompletów serii dla wybranych bibliotek publicznych i szkolnych. Na zakończenie serii sami organizatorzy Kanonu na Koniec Wieku ufundowali komplet dla biblioteki gminnej w Bychawie, w województwie lubelskim. Książki zostały wręczone 17 marca tego roku podczas uroczystości kończącej serię, kiedy to osoby ją tworzące i współpracujące przy jej realizacji zostały przyjęte przez ministra kultury Waldemara Dąbrowskiego.
Seria Kanon na Koniec Wieku niewątpliwie osiągnęła sukces, zwłaszcza w pierwszym etapie, gdyż jej „kontynuacja”, w postaci kolejnych piętnastu tytułów, miała już niższe nakłady, ale i sytuacja rynkowa w 2002 roku była znacznie gorsza niż w roku 1999. Ostatnie tytuły ukazały się w listopadzie 2002 roku, a do końca 2004 roku prowadzona będzie sprzedaż, chociaż niektórych pozycji brakuje już od kilku miesięcy. Razem wydano 40 tytułów w łącznym nakładzie 300 tys. woluminów. Cena kompletu wynosiła nieco ponad 2000 zł, ale zarówno stali klienci, jak i biblioteki otrzymywali rabaty.

Można dzisiaj zaryzykować twierdzenie, że idea serii i jej wprowadzenie w życie przeszły już do historii polskiej książki i historii polskiej kultury, i będą dobrze świadczyć o polskim edytorstwie na przełomie wieków.

TERAZ DLA DZIECI I MŁODZIEŻY

Dobre doświadczenia z „dorosłym” Kanonem, a także zwiększone zainteresowanie książką dla dzieci w atmosferze przygotowań do narodowego wystąpienia na Targach Książki Dziecięcej w Bolonii w kwietniu tego roku, gdzie Polska pełniła rolę gościa honorowego, spowodowały narodziny w zeszłym roku pomysłu stworzenia kanonu literatury dziecięcej. Jego głównym orędownikiem był Andrzej Nowakowski, który łączył wówczas funkcje prezesa Polskiej Izby Książki z obowiązkami komisarza polskiego wystąpienia w Bolonii. Początkowo jednak opinie napływające z różnych środowisk były bardzo zróżnicowane, gdyż – jak argumentowano – większość dziecięcej klasyki jest dostępna w stałej sprzedaży, a wydawanie jeszcze jednej edycji lektur czy wręcz ramot literackich nie ma sensu. Spierano się też, czy wzorem Kanonu na Koniec Wieku ma to być seria elitarna czy też należy pójść w stronę wydania popularnego, a więc taniego. Przeciwnicy drugiego rozwiązania twierdzili, że oszczędnościowa edycja uniemożliwi przywrócenie czy przypomnienie wydań klasycznych, ilustrowanych przez najlepszych grafików i opłacenie niemałych kosztów związanych z prawami autorskimi czy z lepszymi materiałami poligraficznymi.

Dyskusja zarówno w gronie wydawców, którzy w liczbie blisko trzydziestu podpisali deklarację założycielską nowego przedsięwzięcia, jak i w zespole zaproszonych ekspertów, specjalistów od literatury dziecięcej, doprowadziły w końcu do przyjęcia rozwiązań, które w warstwie plastycznej zaproponowali Maciej Sadowski oraz Andrzej Budek.
Seria przyjęła nazwę Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży. Składać się będzie z 50 tomów, w tym z 25 tytułów wyłonionych w plebiscycie „Gazety Wyborczej”, 20 tytułów dodanych przez ekspertów oraz 5 tytułów zagranicznych jeszcze u nas nie wydanych, które eksperci uznali za ilustrację zjawisk w światowej literaturze dziecięcej. Wydania będą jak najbliższe wydań klasycznych, z uwzględnieniem najbardziej znanych ilustracji, w oprawie twardej, a do tego każda książka ukaże się w przezroczystym etui z dodatkową kartą informacyjną o serii, autorze, a także ilustratorze. Takie nowatorskie rozwiązanie plastyczne nie wszystkim przypadło do gustu, ale, jak to zazwyczaj bywa, czas jest najlepszym negocjatorem i dzisiaj już nie słychać głosów krytycznych, chyba że brak innych argumentów.

Premiera serii przypadła na wspomniane – ważne dla polskiej książki dziecięcej – wystąpienie w Bolonii. Wśród pierwszych tytułów był Pinokio – aby pojawił się włoski akcent – oraz dwa polskie: Anny Onichimowskiej Dobry potwór nie jest zły i Macieja Wojtyszki Bromba i inni. Po latach także. Oboje polscy autorzy spotkali się w Bolonii z młodymi włoskimi czytelnikami, gdyż była to też okazja do zainteresowania potencjalnych wydawców włoskich współczesną polską literaturą dla dzieci i młodzieży.

Realizacja serii Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży jest znacznie trudniejsza niż poprzedniego Kanonu. Brak współdziałania wydawców, którzy koncentrują się na własnych – niemałych zresztą – problemach. Przez to nie przestrzegają przyjętych zasad, nie wszystkie edycje są zgodne z zaleceniami ekspertów, wspólna dystrybucja – która miała być silnym argumentem handlowym – nie jest realizowana. Przez to brakuje środków na promocję, która opiera się dzisiaj praktycznie na działaniach społecznych i barterowych. Nie są też realizowane zapewnienia o wsparciu ze strony patrona serii, czyli ministra kultury, i brak środków na zapowiadane zaopatrzenie bibliotek w nową serię. Zebrane ze wszystkich bibliotek wojewódzkich dane o stanie zasobów bibliotek gminnych są tak dramatyczne (w bardzo licznych przypadkach wielkość zakupów wynosi zero!), że wymagają natychmiastowych działań naprawczych, a czas ucieka i kolejne pokolenie uczy się „nie czytać”.

Grono entuzjastów serii Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży ogłosiło jednak, że jest to Program Promocji Czytelnictwa i próbuje wszelkimi dostępnymi siłami wprowadzać go w życie. Imponująca jest lista współpracujących mediów, chociaż formalnie bez Telewizji Polskiej, co z pewnością będzie wymagać jeszcze wyjaśnienia. Dla środowiska książki dziecięcej Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży jest działaniem sztandarowym, do którego przywiązuje się ogromną wagę. Jego porażka byłaby traktowana jako kolejna polska niemożność i brak zrozumienia, co jest rzeczywiście wartościowe i niezbędne dla rozwoju kulturalnego. Pod koniec października w Bibliotece Narodowej odbędzie się dwudniowa konferencja „Dziecko i książka”, podczas której z pewnością zostaną wysunięte postulaty uratowania młodego pokolenia dla książki i literatury. Czy w tych działaniach pozostanie Program Promocji Czytelnictwa Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży – zobaczymy. Jeżeli nie, będzie to wielką stratą, przede wszystkim dla młodych czytelników, których przecież wszyscy podobno bardzo kochamy i bardzo o nich dbamy.

Piotr Dobrołęcki jest koordynatorem serii Kanon na Koniec Wieku oraz Programu Promocji Czytelnictwa Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży

 

Uwagi

Powrót do strony głównej