ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!


Sąd nie podzielił opinii, że „zapożyczanie” tekstów haseł z innego słownika można uznać za dopuszczalne.

SŁOWNIK PRZED SĄDEM

Maria Grzeszczyk

Ustawa z 4 lutego 1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych (DzU z 2006 nr 90, poz. 631 ze zm.) chroni dzieła naukowe. Powszechnie się uważa, że poza zakresem tej ochrony pozostaje temat pracy naukowej, ustalenia i odkrycia naukowe oraz fakty z dziedziny nauki. Teza jednego z orzeczeń Sądu Najwyższego brzmi: „Same idee, tezy i rozwiązania naukowe w sensie szerokim jako takie nie podlegają w zasadzie ochronie autorskoprawnej” (OSPiKA z 1979, nr 3, poz. 52). Jednak warunkiem przyznania określonej przepisami tego prawa ochrony konkretnej pracy naukowej jest to, aby była przejawem indywidualnego ujęcia, tj. aby spełniała przesłankę przewidzianą w art. 1 ustawy. Przepis ten definiuje, co jest przedmiotem prawa autorskiego. Jest nim każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór). Treść dzieła naukowego z reguły ma charakter twórczy. Nie ma cech utworu dzieło pozbawione cechy twórczej o indywidualnym charakterze oraz takie, w którym zawarte zostały wyłącznie treści lub elementy twórcze pochodzące z innych dzieł.

Autor zbiorowy

Słowniki językowe to dzieła naukowe, które z reguły można zaliczyć do utworów w rozumieniu art. 1 ustawy. Powstanie dużego słownika językowego poprzedzone jest pracami teoretycznymi i praktycznymi. Pierwsza faza polega na zbieraniu materiałów, tj. tekstów zawierających przykłady użyć języka (tzw. korpus). Następnie należy je uporządkować tak, aby do każdego wyrazu znaleźć odpowiednie realizacje tekstowe (tzw. siatka haseł). Opracowując koncepcję słownika należy sprecyzować założenia metodologiczne i określić budowę artykułu hasłowego (strukturę). Końcową czynnością jest redagowanie poszczególnych haseł.

Duże słowniki są dziełami tworzonymi przez zespoły autorów, konsultantów i redaktorów. Zdarza się, że słownik tworzy jeden lub kilku autorów. Takie nazywane są słownikami autorskimi. Są to z reguły małe słowniki. Pierwsze z nich należą do kategorii utworów zbiorowych. Ustawa o prawie autorskim w art. 11 przyznaje wydawcy (producentowi) majątkowe prawa autorskie do takiego utworu. Oznacza to, że wydawca od chwili powstania utworu zbiorowego ma te prawa, co jest wyjątkiem od obowiązującej zasady, że prawa autorskie przysługują w chwili ich powstania twórcy (który je oczywiście może przenieść na inne osoby). Takie rozwiązanie jest uzasadnione ochroną interesu wydawcy. Powszechnie się uważa, iż motywem przewodnim przyznania wydawcy praw autorskich do utworu zbiorowego są te same względy, jakimi ustawodawca kieruje się w art. 3, czyniąc przedmiotem prawa autorskiego zbiory, antologie, wybory i bazy danych. Jak stwierdził Sąd Najwyższy w wyroku z 15.11.2002 (OSN 2004, nr 3, poz. 44), uzasadnieniem rozwiązania ustawowego zastosowanego w art. 11 są: po pierwsze – wkład wydawcy (producenta) w przygotowanie dzieła zbiorowego, który ma nie tylko wymiar finansowy i organizacyjny, lecz często ma charakter własnej pracy twórczej, po drugie – ryzyko i odpowiedzialność, jakie ponosi wydawca, z którym dzieło jest kojarzone, po trzecie – względy praktyczne związane z trudnościami w oznaczeniu współtwórców utworu zbiorowego. Chodzi również o twórczy charakter wyrażający się w doborze, układzie lub zestawieniu poszczególnych części składających się na utwór zbiorowy (J. Barta, R. Markiewicz, Komentarz. Prawo autorskie, 2005, s. 200).

Trzeba zastrzec, że artykuł 11, przyznając wydawcy majątkowe prawa autorskie do utworu zbiorowego jako całości, jednocześnie przyznaje te prawa do części utworu zbiorowego, który może mieć samodzielne znaczenie (i jest utworem), twórcom tych części. Oznacza to w praktyce, że autor dużego hasła w encyklopedii, które może być wykorzystane poza encyklopedią w formie np. artykułu, może publikować jego treść. Umowa pomiędzy wydawcą a autorem hasła może przewidywać inny zakres praw wydawcy.

Obecnie obowiązująca ustawa nie zawiera definicji utworu zbiorowego, a jedynie wylicza przykładowo encyklopedie i publikacje periodyczne. Poprzednio obowiązująca ustawa z 10.07.1952 o prawie autorskim wymieniała słowniki jako utwory zbiorowe.

Opinia biegłego

Precedensowym sporem rozstrzyganym przez sądy na tle praw autorskich do słowników była głośna sprawa pomiędzy Wydawnictwem Naukowym PWN S.A. z siedzibą w Warszawie a Anną i Mieczysławem Kurpiszami, byłymi wspólnikami spółki cywilnej działającej pod firmą Wydawnictwo Kurpisz w Poznaniu.

Spór rozpoczął się w lipcu 1995 r. wniesieniem powództwa cywilnego przez PWN o zakazanie Wydawnictwu Kurpisz rozpowszechniania wydanego przez nich Praktycznego słownika współczesnej polszczyzny (tomy I, II i III) oraz o zasądzenie korzyści bezpodstawnie uzyskanych z jego sprzedaży. PWN twierdził w pozwie, że Praktyczny słownik nie jest dziełem samodzielnym, gdyż zapożycza ze Słownika języka polskiego PWN pod redakcją naukową prof. Mieczysława Szymczaka znaczną część definicji, naruszając przysługujące mu majątkowe prawa autorskie. Wydawca Słownika języka polskiego zarzucał, że autorzy Praktycznego słownika przepisali wprost i bez żadnej twórczej pracy znaczną część jego słownika.

Zgodnie z przepisami kodeksu postępowania cywilnego porównanie obydwu dzieł w formie oznaczenia na tekstach jednakowo brzmiących fragmentów nie mogło być wystarczającym dowodem w sprawie. Sąd powołał biegłego. Biegłym mogła być tylko osoba posiadająca wiadomości specjalne z zakresu leksykografii oraz doświadczenie związane z pracą nad tworzeniem słowników. Liczba osób, które mogłyby spełniać te kryteria, była bardzo ograniczona zważywszy też na to, że każda ze stron protestowała wybór osób związanych ze środowiskiem akademickim w Warszawie i Poznaniu. W szczególności PWN, wydając od 50 lat słowniki języka polskiego, współpracował z wieloma językoznawcami. Biegłym zgodził się być profesor Instytutu Języka Polskiego PAN w Krakowie, którego sąd powołał w tym charakterze. W toku sporu Wydawnictwo Kurpisz wydało kolejne trzy tomy Praktycznego słownika, a PWN rozszerzył powództwo o te publikacje.

Przedłożona sądowi opinia biegłego dotyczyła zarówno kwestii związanych z tworzeniem słowników, jak też porównania wielu elementów obydwu dzieł. Biegły stwierdził, że autorzy Praktycznego słownika przepisali ze Słownika języka polskiego pod red. M. Szymczaka 38 proc. haseł w całości, a 39 proc. z niewielkimi zmianami, że wykorzystali z niego sposób budowy hasła, a w szczególności strukturę haseł trudnych, i że nie posiadają materiałów językowych służących do redagowania poszczególnych haseł, co potwierdza zarzuty powoda o ich zapożyczeniu wprost. Jednocześnie biegły zauważył, że w słowniku Szymczaka wykorzystano sposób budowy haseł z innego, wcześniejszego Słownika języka polskiego PWN pod redakcją prof. Witolda Doroszewskiego, który jest dorobkiem całego środowiska językoznawców i jest wzorem dla innych słowników. Jednakże odnośnie do zapożyczeń tekstów haseł biegły stwierdził, że taka praktyka jest powszechna, wzorowanie się zaś na słowniku Doroszewskiego jest uzasadnione jego wielkim znaczeniem dla leksykografii polskiej.

Na wniosek powoda sąd zobowiązał pozwanych do wyliczenia zysku osiągniętego ze sprzedaży. Pozwani wykazali zysk ze sprzedaży sześciu tomów i na tej podstawie PWN określił wysokość żądanego roszczenia na kwotę 524 427 zł, uzasadniając to tym, że nowe hasła stanowią 40 proc. słownika pozwanych, a zatem 60 proc. zysku to bezpodstawnie uzyskane korzyści.

PWN przegrał proces przed sądem I i II instancji. Nie zostały objęte procesem kolejne tomy wydawanego dalej Praktycznego słownika. Dopiero na skutek kasacji powoda wniesionej do Sądu Najwyższego sprawa została przesądzona na korzyść PWN. Sąd Najwyższy, po wnikliwym rozważeniu istotnych w sprawie kwestii w świetle przepisów ustawy z 04.02.1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych (DzU z 2000, nr.80, poz 904), uznał, co następuje.

Przesłanka twórczości

Słowniki języka polskiego są utworami zbiorowymi, którym na mocy art. 11 cytowanej ustawy wydawcy przyznane zostały majątkowe prawa autorskie do całości tego dzieła z uwagi na wkład twórczy wydawcy w jego przygotowanie mający określony wymiar finansowy i organizacyjny. Oczywiście, słownik podlega ochronie przewidzianej prawem autorskim tylko wówczas, jeżeli można w nim stwierdzić przejawy działalności twórczej. Może to dotyczyć zarówno działalności autorów, którzy napisali określone części dzieła, jak też działalności polegającej na opracowaniu jednolitego wzoru budowy hasła, doborze haseł oraz układzie i uporządkowaniu składników słownika (wykonywanej bądź organizowanej przez wydawcę). Jednocześnie sąd stwierdził, że ocena prawna słownika z punktu widzenia przepisów prawa autorskiego jest niewątpliwie utrudniona z uwagi na naturę tego utworu, w szczególności ze względu na to, że wachlarz możliwości zdefiniowania poszczególnych haseł jest ograniczony.

Niewątpliwie, poza definiowaniem haseł, twórczym elementem słownika jest siatka haseł oraz kompozycja haseł trudnych. Siatka haseł w Praktycznym słowniku zapożyczona została ze słownika Szymczaka. Pozwani nie mogli stworzyć oryginalnej siatki haseł, skoro nie zebrali własnego materiału językowego (korpusu). Ze słownika Szymczaka zapożyczona została również struktura haseł trudnych. Ustalono wprawdzie, że słownik Szymczaka w zakresie budowy haseł wzorował się na słowniku Doroszewskiego, jednakże w tym pierwszym słowniku dokonano takich zmian, które pozwalają na uznanie, że nastąpiło oryginalne opracowane tego elementu. Ponadto stwierdzony przez biegłego fakt wykorzystania w Słowniku języka polskiego Szymczaka struktury haseł trudnych ze słownika Doroszewskiego uznany został przez sąd za bez znaczenia, skoro wydawcą obydwu słowników był powód i jego zgoda na opracowanie była zbędna. Inny wydawca, jakim było Wydawnictwo Kurpisz, wykorzystując te elementy w swoim słowniku, powinien uzyskać na to zgodę. Pozwani nigdy nie występowali do PWN o taką zgodę.

Przesłanka twórczości może się przejawiać również w tym, że w wyniku wykorzystania niektórych elementów twórczych innego utworu wcześniej powstałego, stworzone zostanie dzieło mające własne oryginalne elementy twórcze – opracowanie (art. 2 ustawy). Takie wykorzystanie wymaga jednak zgody tego, do którego należą majątkowe prawa autorskie. Brak takiej zgody jest równoznaczny z naruszeniem praw autorskich. Sąd zgodził się z poglądem biegłego, że ocena przejawu twórczości przy formułowaniu definicji słownikowych jest ograniczona, gdyż mogą one powstać identyczne samodzielnie, jednakże decydująca jest skala tego zjawiska.

Za nie bez znaczenia sąd uznał kwestię nieposiadania przez Wydawnictwo Kurpisz tekstów źródłowych zawierających przykłady użycia języka, zwane korpusem, które w tym przypadku jednoznacznie świadczyły o tym, że autorzy nie tworzyli nowego, oryginalnego słownika. Natomiast udowodniony fakt przepisania przez autorów Praktycznego słownika znacznej liczby definicji Słownika języka polskiego Szymczaka (a nie słownika Doroszewskiego) uznał za niemieszczący się w granicach przeciętnej możliwości sformułowania identycznych definicji. Sąd nie podzielił opinii, że „zapożyczanie” tekstów haseł z innego słownika można uznać za dopuszczalne.

Tym samym Sąd Najwyższy przesądził spór w odniesieniu do naruszenia przez pozwanych majątkowych praw autorskich powoda przysługujących mu jako wydawcy Słownika języka polskiego Szymczaka i ich odpowiedzialności z tego tytułu.

Po dziesięciu latach trwania procesu, który prowadziłam jako pełnomocnik PWN, wydany został zakaz rozpowszechniania objętych sporem tomów Praktycznego słownika, a przegrani musieli zapłacić żądane odszkodowanie wraz z dużymi kosztami procesu za wszystkie instancje.

Opisany proces sądowy obrazuje problemy, które biorący udział w tworzeniu słowników musi brać pod uwagę. Oryginalność słownika można wywieść z wielu jego elementów, jak ujęcia całości, usystematyzowania, doboru, struktury haseł i treści definicji. Oczywiście w wielu słownikach krótkie definicje, np. dotyczące terminów naukowych lub technicznych, mogą być identyczne, ale ich liczba musi być ograniczona. Nie warto przepisywać treści jednego słownika do innego.