ul. Tomasza Zana 38 a, 20-601 LUBLIN
tel. (0-81) 524-02-55, 528-08-22
fax (0-81) 525-91-51
e-mail: redakcja@forumakad.pl
To jest stara wersja serwisu. Nie jest ona aktualizowana od maja 2010 roku.
Zachęcamy do odwiedzenia nowej wersji!


Atrakcyjność antologii z jednej strony (i przede wszystkim) zapewnia osobowość i pracowitość antologisty, a z drugiej – jego pomysł na obszar tematyczny, którego dotyczą wybierane teksty. Brak spełnienia jednego z warunków osłabia wydawnictwo.

Niedocenione strony antologii

Zbigniew Chojnowski

W gronie współczesnych literaturoznawców nie potrafię wskazać kogoś, kto badałby systematycznie rozmaite wydawnictwa antologijne. W ruchu wydawniczym, jak i życiu kulturalno−społecznym, ich rola była i jest nieoceniona, a historia, anatomia, zasięg oddziaływania zjawiska mało zbadany.

Wybieranie tekstów i układanie z nich książek jest sztuką, wiedzą i praktyką, która domaga się porządkowania i refleksji. Jak wiele spostrzeżeń, rzutujących nie tylko na wiedzę historycznoliteracką, może wynikać z analizy różnych wydań antologii pokazuje artykuł Juliana Kornhausera Polityka i przekład. O dwóch antologiach liryki niemieckiej. Badacz uwidocznił, jak za pomocą odpowiednich metod redakcyjnych i translatorskich udowadniano wyższość NRD nad RFN, komunizmu nad kapitalizmem. Kornhauser jest również antologistą, opracował zbiór wierszy serbskich Tragarze zdań (1983) i poetów z Bośni Lament nad Sarajewem (1996).

Zauważmy jednak, że termin „antologia” z określenia ściśle literackiego przekształcił się w nazwę, która coraz częściej opuszcza granice literatury, a ponadto odnosi się do publikacji już nie tylko książkowych, ale także fonograficznych, elektronicznych oraz internetowych.kwiaty do bukietu

Wydawnictwa mające w tytule lub podtytule słowo „antologia” sięgają w jakiś sposób do tradycji starożytnej Grecji, uwypuklają, że przedstawiają coś wyselekcjonowanego, to, co jest reprezentatywne, najpiękniejsze, godne podziwu, upamiętnienia. Wyraz bowiem pochodzi od greckiego złożenia anthos i logo, co się tłumaczy jako „zbiór kwiatów” lub „bukiet kwiatów” (nie każdy kwiat nadaje się do bukietu). Na początku tymi „kwiatami” były miniatury poetyckie. Za pierwszego antologistę uchodzi Meleager z Megary, który połączył w jedną całość utwory 48 autorów, tytułując ją Wieniec. Na marginesie warto zauważyć, że Meleager nie omieszkał zamieścić swoich epigramatów. Wspominam o tym, gdyż antologista, który jest jednocześnie poetą, żywi niekiedy obiekcje i skrupuły, czy do opracowanego przez siebie zbioru ma prawo włączać swoje utwory, mimo że spełniają one kryteria antologijne. Np. w sytuacji, gdyby Krzysztof Karasek pominął własne wiersze w księdze Współcześni poeci polscy. Poezja polska od roku 1956, uszczupliłby wielość propozycji poetyckich ostatniego półwiecza.

Najsłynniejszym zbiorem poetyckim z dawnych wieków jest Antologia Palatyńska, którą przyswoił polszczyźnie Zygmunt Kubiak. W polskiej literaturze przez wieki nawiązywano do tego sposobu zestawiania i wydawania poezji. Staropolskie odpowiedniki „antologii” to m.in. „wirydarz” i „ogród”. W XIX stuleciu wydawano wybory poezji, których tytuły zawierają bezpośrednie odwołanie do starogreckiej nazwy gatunkowej: Kwiaty i kłosy z niwy ojczystej, Kwiaty i pieśni (zebrane przez Marię Konopnicką) czy Kwiaty rodzinne (wybór i układ Narcyzy Żmichowskiej).

Antologiami niejako mierzy się epoki, nurty, pokolenia, toteż trud włożony w ich powstanie bywa ogromny, zwłaszcza że chodzi tu o pracę indywidualną, która wymaga głębokiej i rozległej znajomości poezji, umiejętności zorganizowana sobie warsztatu, a nade wszystko posiadania własnego gustu, własnej wrażliwości poetyckiej. Toteż intrygujące antologie, które otwierają nowe perspektywy czytelnicze, poznawcze, estetyczne, językowe, układają zazwyczaj wybitni poeci. Tytanicznym wysiłkiem okupił Paweł Hertz niesłychane wydawnictwo, jakim jest jego Zbiór poetów polskich XIX w., opublikowany w siedmiu opasłych tomach. Zawierają one wiersze i tych poetów, których już dawno spowiło milczenie.

Na uwagę zasługują wszelkie panoramiczne przeglądy poezji polskiej od Bogurodzicy do wierszy dwudziestowiecznych. Jeden z nich, Od początku, ułożył Piotr Matywiecki. Trudno odmówić uroku zbiorowi Bóg czyta wiersze ks. Jana Twardowskiego, który z liryki nad Wisłą wydobył żarliwość religijną połączoną z umiłowaniem przyrody. Ten typ zbiorów realizuje jedną z funkcji antologii, polegającą na wypracowywaniu kanonu, zestawu dzieł godnych zbiorowej pamięci, a przez to formujących tożsamość lokalnych, narodowych i ponadnarodowych wspólnot. Tę funkcję spełnia monumentalne wydawnictwo, przedstawiające zmiany i stałość duchowości i języka polskiego poprzez najbardziej popularną modlitwę chrześcijan, Ojcze nasz – nasz. Przekłady, parafrazy i inne literackie opracowania Modlitwy Pańskiej, teksty zabrał i opracował wrocławski badacz Jan A. Choroszy.

więcej niż ciekawostka

Są i takie antologie, które nie tyle podsumowują i „kanonizują” utwory, ile stanowią sposób zwrócenia na siebie uwagi. Imają się go środowiska zawodowe (lekarze, nauczyciele, kapłani) czy przedstawiciele młodego pokolenia; pragną zaistnieć w życiu literackim. Ostatnim tego typu wydawnictwem w XX w. były „wypisy” Macie swoich poetów. Liryka urodzona po 1960 r., zredagowane przez Pawła Dunina−Wąsowicza, Jarosława Klejnockiego i Krzysztofa Vargę. Ich śladem poszli następni, wydając Tekstylia. O „rocznikach siedemdziesiątych”.

Przykładem antologii, które są wynikiem wstępnego „przesiewania” nazwisk i wydobycia tekstów, które pomyślnie przetrwały pierwszą próbą czasu, jest Antologia nowej poezji polskiej 1990−1999 Romana Honeta i Mariusza Czyżowskiego, a jeszcze w większym stopniu „antologia wierszy 1976−2006” pt. Poza słowa, której autorem jest Tadeusz Dąbrowski. Temu antologiście udało się uchwycić szerokie spektrum języków poetyckich w polskiej poezji minionego trzydziestolecia. Okazało się, że w tej dziedzinie nie ma schlebiania jednej linii, jednej dykcji, jest zaś pluralizm.

Mniej głośne, mimo że niepozbawione silnego oddziaływania, są antologie „regionalne”. Ich „wysyp” nastąpił po roku 1989. Spośród wielu wydawnictw tego rodzaju wyróżniłbym „antologię literacką” Kazimierza Brakonieckiego i Winfrieda Lipschera Borussia. Ziemia i ludzie. Jej fenomen polega nie tylko na tym, że ukazała się równolegle po niemiecku (dwa wydania), rosyjsku i litewsku. Otóż w tej antologii spotkały się różne, i historycznie niekiedy zantagonizowane narody, których historia rozegrała się między dolną Wisłą a Niemnem. Dobór tekstów był powodowany potrzebą odkrywania prawdy o tej ziemi i zapisanych w niej tragicznych losach bez nacjonalistycznych uzurpacji.

Przejawem poszukiwania i utrwalania tożsamości regionalnej są antologie wydane w Suwałkach i Augustowie. Tak się złożyło, że wyborem, układem i redakcją takich zbiorów, jak: Gdzie jeziora syte przestrzenią obłoków, Tam prosto do Augustowa, Opowieść o ziemi augustowskiej jest Zbigniew Fałtynowicz. Nie brak i antologii „lokalnych”, które w sensie literackim przekraczają granice małych spraw i mniej liczebnych społeczności. Świadczą o ich powolnej, lecz systematycznej dynamizacji, towarzyszą rosnącemu ich upodmiotowieniu. Za przykład niech posłużą zbiorki: Piękna Góra (o Gołdapi i jej okolicach), Spacerkiem po Kętrzynie czy „Tu się ze sobą mijamy” (wiersze autorów związanych z Mrągowem, które odtąd nie powinno się kojarzyć jedynie z imprezą medialną Piknik Country).

Czymś więcej niż ciekawostką są antologie, skupiające się na jakiejś personie (antologie personalne?), np. Strofy o Janie Lechoniu, opracowane przez Stanisława Kaszyńskiego. Analogicznym zbiorem jest „mała antologia” Poeci Gałczyńskiemu (w wyborze Marka Wawrzkiewicza), którą cechuje afirmatywny („brązowniczy”) stosunek do autora Zaczarowanej dorożki. Zabrakło wierszy krytycznych, np. Artura Marii Swinarskiego i Mieczysława Jastruna, którzy alkoholizm i postawę Gałczyńskiego potraktowali jako objaw katastrofy literatury, kultury i historii Polski.

wyższa forma porządkowania

Jak uczy mnie doświadczenie czytelnicze, atrakcyjność antologii z jednej strony (i przede wszystkim) zapewnia osobowość i pracowitość antologisty, a z drugiej – jego pomysł na obszar tematyczny, którego dotyczą wybierane teksty. Brak spełnienia jednego z warunków osłabia wydawnictwo. Niezbyt ciekawa jest antologia słynnego filozofa Leszka Kołakowskiego 128 bardzo ładnych wierszy stworzonych przez sześćdziesięcioro ośmioro poetek i poetów polskich. „Ładność” jest bardzo ogólnikowym kryterium. Wśród głośnych antologii znajdziemy Polski słownik pijacki i antologię bachiczną Juliana Tuwima z ilustracjami Feliksa Topolskiego (rzecz została właśnie wznowiona). To obszerne dzieło i dziś przełamuje tabu, jakim jest skłonność wielu naszych rodaków do nadużywania alkoholu. Wyjątkowym zbiorem jest sportowa „monografia” poetycka tematu Stadion ze słów, którą zredagował poeta Marian Grześczak.

Antologie tematyczne są pożyteczne i spełniają znakomicie funkcję edukacyjną. Czytelnik chętniej sięga po książkę, która oferuje mu to, co rzetelnie, wiarygodnie i całościowo ujęte. Autorami tego typu antologii są często wyspecjalizowani literaturoznawcy. Księgę sonetów opracowała Małgorzata Baranowska, „antologię ekologiczną” Literatura i przyroda ułożył Jacek Kolbuszewski, zbiór Poezja religijna 1918−1939 zredagował Tadeusz Kłak. Mnóstwo solidnych przykładów przekrojowych wyborów znajdziemy w serii „Biblioteka Narodowa”.

Pełne bogactwo i różnorodność antologii poetyckich jest do uchwycenia w szerszym omówieniu, rzućmy więc okiem na inne publikacje opatrzone słowem „antologia”. Miłośnicy literatury fantastycznonaukowej wyraz ten skojarzą raczej z autorskimi wyborami najcelniejszych opowiadań SF. Moda na nie przyszła z USA. Do klasyki gatunku weszły cykle antologii: Arcydzieła. Najlepsze opowiadania science fiction stulecia pod redakcją Orsona Scotta Carda, Dalekie horyzonty i Legendy opracowane przez Roberta Silverberga, Don Wollheim proponuje, Droga do science fiction Jamesa Gunna, Kroki w nieznane Lecha Jęczmyka (wznowione przez olsztyńską oficynę Solaris w 2005 r.), Rakietowe dzieci – w wyborze i z posłowiem Wiktora Bukaty i inne.

Coraz częściej „antologiami” określa się różnego rodzaju prace zbiorowe: Estetyka chińska. Antologia; Estetyka japońska. Słowa i obrazy. Antologia; Antologia tekstów filozoficznych; Niemarksistowska filozofia rosyjska. Antologia tekstów filozoficznych XIX i pierwszej połowy XX wieku; Przedsiębiorstwo społeczne. Antologia kluczowych tekstów; Antologia teorii przekładu literackiego itd.

Rozszerzenie stosowania antycznego określenia wciąż trwa, co widać w książkach (np. takich, jak Marcina Rychlewskiego Absurdy PRL−u. Antologia; XX wiek. Antologia; Antologia komiksu polskiego) i wydawnictwach fonograficznych. Maryla Rodowicz swoje nagrania z wielu lat zatytułowała Antologia, a 5 płyt z 88 kompozycjami muzycznymi nazwano Antologią polskiego bluesa. Można też zakupić Antologię polskiej animacji na płytach DVD.

Największe materii pomieszanie istnieje w Internecie. Internauci usiłują nie tyle redagować, ile zakładać strony internetowe, które w zamyśle mają być „antologiami”, np. e−antologia, Wirtualna Antologia Wierszy, Sezony. Antologia wierszy najważniejszych. Przypadkowość zebranych tekstów, brak osobowości, która by je scaliła, mgliste lub pozamerytoryczne kryteria doboru utworów, przeraźliwa anonimowość tego przedsięwzięcia sprawiają, że „e−antologie” nie są antologiami. Może dlatego ich żywot trwa krótko. Liczenie na to, że teksty niejako same się ułożą w znaczącą całość jest daleko posuniętą naiwnością. Tworzenie kultury, a w tym i antologii, oznacza wyższą formę porządkowania tego, co jawi się chaotycznie lub występuje w rozproszeniu.